ŚWIADOMOŚĆ DOBROBYTU
Copyright Adam Bytof, 1998
W ciągu tysięcy lat rozwoju cywilizacji Europy i Azji odkryto i rozwinięto techniki przemiany umysłu o jakich przeciętnemu zjadaczowi chleba nawet się nie śniło. Pokolenia naukowców (cudzysłów oznacza, że nie byli to naukowcy w dzisiejszym rozumieniu tego słowa) pracowały nad rozwojem odpowiednich technik umysłowych. Naukowcy ci związani byli najczęściej z religią i filozofią, byli to znani jogini, mistycy i jasnowidzący: Plotyn, Mistrz Eckhart, św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, Patańjali, Bodhidarma, Milarepa i wielu, wielu innych. Eksperymentując na sobie odkryli oni podstawowe zasady i techniki oczyszczania i przemiany umysłu, czyli medytację, kontemplację, wizualizację i mistyczne stany świadomości. Techniki te zazwyczaj związane były z celami religijnymi, z odkrywaniem wymiaru Ducha, jednak od czasu do czasu zdarzały się również przypadki manifestacji odkrytej w wyniku praktyki duchowej energii w codziennym życiu. Znane są powszechnie historie o tzw. cudownych przypadkach, uzdrawianiu, jasnowidzeniu itp.
Praktykując i studiując metody odkryte przez Mistrzów doświadczałem w swoim życiu efektów, o których wspominali. Odkryłem dla siebie prostą zależność praktykując technikę otrzymujesz rezultat, nie praktykując nie doświadczysz niczego. Okazało się jednak, że techniki te nie muszą wiązać się koniecznie z celami religijnymi. Stopniowo odkrywałem, że techniki pozwalające na doświadczenie mistycznych stanów świadomości mogą być wyodrębnione z kontekstu religijnego i zastosowane w codziennym życiu. Niezwykle silne techniki przemiany umysłu i podświadomości mogą służyć nam do uzyskiwania celów zgoła niereligijnych, na przykład w celu odkrywania i rozwijania naturalnych zdolności uzdrawiania, jasnowidzenia lub przekształcania podświadomości i osiągania tzw. świadomości dobrobytu, która leży u podstaw sukcesów, dobrego zdrowia, powodzenia materialnego.
Odkryłem, że metody mistyków mogą służyć świeckim celom, co więcej, każdy z nas może doświadczyć mistycznych stanów świadomości. Wyższe stany świadomości nie są zarezerwowane jedynie dla mnichów i zakonników, każdy z nas może zostać mistykiem. Mistycyzm, jako etap w rozwoju świadomości, nie tylko może odkrywać przed nami wymiar Ducha, może również wpływać na powodzenie w dziedzinie materialnej.
Obserwując tzw. ludzi sukcesu możemy stwierdzić, że świadomość dobrobytu nie pojawiała się u nich w wyniku osiągnięcia sukcesu lecz charakteryzowała ich zanim ten sukces odnieśli. Świadomość dobrobytu spowodowała sukces, była przyczyną, a nie skutkiem powodzenia. To bardzo ważne odkrycie. Najpierw należy przekształcić umysł, osiągnąć świadomość dobrobytu, a ona już sama, podświadomie, będzie pracowała na nasz sukces.
Psychologowie prześcigają się w wymyślaniu technik umysłowych: technik sprzedaży, rozmowy z klientem, negocjacji itd. Jeżeli jednak uważnie zaobserwujemy ludzi sukcesu to stwierdzimy, że umiejętności nauczane na kursach działają u nich podświadomie, oni po prostu nie wiedzą jak to robią, mają to we krwi, nigdy nie kończyli kursów psychologicznych, często nie znają nawet żadnego psychologa. Jeżeli w samym centrum naszej świadomości mamy świadomość dobrobytu cała reszta pojawi się sama, spontanicznie. I będzie to zupełnie naturalne, a nie wyuczone na kursie. Ludzi sukcesu najczęściej rodzą się z tą świadomością, albo zostaje ona w nich ukształtowana przez odpowiednie wychowanie.
Świadomości dobrobytu nie można się nauczyć na kursie, leży ona na tak głębokim poziomie naszego podświadomego umysłu, że żadna wiedza przekazywana na kursie nic nie pomoże. Jedynie bardzo silne techniki umysłowe są w stanie tam dotrzeć. Techniki te odkryto już dawno temu, ale od wieków wiązano je z religią, a nie sukcesem materialnym. Moje doświadczenie mówi mi coś więcej. Medytacja, kontemplacja, mistyczne stany świadomości są w stanie przekształcić najgłębsze warstwy podświadomości, oczyścić je z treści, które odpowiedzialne są za świadomość niepowodzenia i wprowadzić na ich miejsce świadomość dobrobytu. To jest bardzo proste. Przekształcając swoją podświadomość przekształcamy nasze życie.
Dogłębnie analizując w procesie medytacyjnym zawartość podświadomości możemy stwierdzić, że społeczeństwo, nasza kultura, zupełnie nieświadomie, bezwiednie wpływa na powstawanie w naszej podświadomości świadomości niepowodzenia. W kulturze i w religii sukces, zdrowie i powodzenie materialne zawsze były czymś... podejrzanym. Zauważmy, że w wielu religiach, również w Kościele Katolickim gloryfikuje się ubóstwo i cierpienie. Przytacza się słowa Chrystusa o błogosławionych ubogich, o wielbłądzie, który prędzej przejdzie przez ucho igielne niż człowiek bogaty wejdzie do Królestwa Niebieskiego, o niemożliwości jednoczesnej służby Bogu i mamonie itd. Tego typu obrazy, rozpowszechniane w Kościele, i w ogóle w naszej kulturze, mają ogromny wpływ na naszą podświadomość. Ponieważ aplikowane są nam one już w dzieciństwie, ich wpływ na nasze życie i powodzenie materialne jest ogromny. To nic, że będziemy rozumieć, iż Bóg nie ma nic przeciwko bogaceniu się i sukcesom. To jest wiedza świadoma wynikająca z logicznego myślenia i zdrowego rozsądku. Ona również jest ważna, jednak podświadomość jest o wiele silniejsza od świadomości, a kształtuje się ona w dzieciństwie, przez wiele lat. Ponadto nie ma dla niej wielkiego znaczenia logiczne myślenie, wpływają na nią obrazy, skojarzenia, zestawienia obrazów. A gdy spojrzymy na nie właśnie zauważymy, że służą one raczej kształtowaniu świadomości niepowodzenia. Na przykład przytłaczająca większość świętych była uboga, najczęściej byli to zakonnicy i zakonnice. Mówi się, że papieże i biskupi, choć żyją w przepychu i luksusie, nie posiadają bogactwa należącego do Kościoła. Nie przeszkadza im to wcale z niego korzystać. Chodzi jednak o to by pokazać, że nieposiadanie dóbr materialnych jest cnotą ubóstwa. W mediach pokazuje się ludzi bogatych, których bogactwo wzięło się z przestępstwa. Wiąże się w podświadomości obraz bogactwa z winą. To wszystko ma wpływ na podświadomość i trudno jest uchronić się przed tym wpływem. Nic dziwnego więc, że w stosunku do ludzi pięknych, zdrowych i bogatych pozostali odczuwają mieszane uczucia: zazdrość, zawiść, podejrzliwość, pogardę, podziw, nienawiść itd.
Z tak ukształtowaną podświadomością trudno jest odnieść sukces i stać się człowiekiem bogatym. Podświadomość jakby obawia się sukcesu, widzi w nim coś podejrzanego. Nie ma znaczenia, że wiele bogatych osób to wspaniałe osobowości, media pokazują takich ludzi bardzo rzadko. Ludźmi uczciwymi nikt się nie interesuje, sensację wzbudza jedynie zło.
Za taki stan rzeczy płacimy my sami, pozwalając na podświadomy i zgubny dla naszego szczęścia wpływ. Możemy jednak zacząć to kontrolować i przeciwstawić się próbom podświadomej manipulacji. Możemy zacząć pracować nad osiągnięciem świadomości dobrobytu.
Na początku należałoby wyjaśnić sobie dokładnie problem ubóstwa w religii. Mimo, że większość osób nie jest przesadnie religijna, nie jesteśmy przecież jakimiś fanatykami religijnymi, to jednak podświadomy wpływ religii jest ogromny. Prawie nikt nie zdaje sobie z tego sprawy, ale tak jest.
Wydaje się czymś oczywistym, że bogactwo nie jest grzechem, należałoby jednak dodać również, że bieda nie jest cnotą. Ubóstwo rozumiane jako brak dóbr materialnych nie jest żadną zasługą, nie jest wcale cnotą. Ubóstwo o którym mówił Chrystus jest raczej wolnością. Chrystus mówił o wolności, o braku uzależnienia od pieniędzy. Można mieć dużo pieniędzy i być człowiekiem wolnym. Można być również ubogim na zewnątrz i uzależnionym od pieniędzy, ktorych się nie posiada. Chodzi więc raczej o stosunek do bogactwa niż o sam fakt jego posiadania lub nie. Sam Chrystys nie był przecież nędzarzem. Był cieślą, dobrym fachowcem, był więc również dobrze opłacany. Chrystus miał przyjaciół wśród ludzi majętnych, nie obracał się jedynie pośród biedaków. Lubił biesiady, był człowiekiem wesołym, tak przynajmniej wynika z Biblii. Mówił że nie można dwóm panom służyć Bogu i mamonie. Jest to jedna z najważniejszych nauk dla nas. Służyć można jedynie Bogu, mamona ma służyć nam, a nie my jej!
Pieniądze są czymś co można posiadać i mogą nam one znakomicie służyć. Jest takie powiedzenie: jedni jedzą żeby żyć, a inni żyją żeby jeść. Podobnie jest z pieniędzmi. Nie trzeba im sprzedawać duszy, trzeba je mieć. Jest to sprawa wewnętrznego nastawienia.
Można więc śmiało powiedzieć, że nauka Chrystusa nie gloryfikowała nędzy, ubóstwa lecz wewnętrzną wolność. Jeżeli jeszcze tego nie możecie pojąć pozostaje wam jeszcze rozwiązanie praktykowane w Kościele. Zarabiając pieniądze, bogacąc się nie róbcie tego dla siebie róbcie to dla innych, np. rodziny. To nie wy chcecie być bogaci, chcecie by rodzina była bogata, a wy jedynie tymczasowo korzystacie z bogactwa tak jak papieże i biskupi korzystają z bogactwa Kościoła, sami będąc ubogimi. Możecie w ten sposób zachować obraz samego siebie jako człowieka ubogiego i jednocześnie z czystym sumieniem kształtować świadomość dobrobytu.
Innym, niezwykle ważnym problemem, który wiąże się pośrednio z typem religijności wystepującym w Europie, jest opór przed otrzymywaniem. Większość ludzi uważa, że nie zasługuje na sukces z powodu swojej niedoskonałości, grzeszności, braku kwalifikacji itp. Opór przed sukcesem może skutecznie zablokować nie tylko nasze wysiłki w pracy, ale przede wszystkim pracę nad rozwojem świadomości i umiejętności oneironautycznych (medytacji, świadomego śnienia i programowania podświadomości). Ludzie albo nie wierzą w swoje prawo do sukcesu, albo myslą, że sukces trzeba okupić ciężką pracą. Prawdą natomiast jest to, że zasługujemy na sukces tacy, jacy jesteśmy i do tego jeszcze zasługujemy na sukces bez wysiłku! Czy czujecie jakiś opór przed przyjęciem tej prawdy? Jeżeli tak, musicie wcześniej wyjaśnić sobie i swojej podświadomości, że zasługujecie na powodzenie w życiu, zasługujecie na rozwój.
O tym również mówił Chrystus. To była jego "Dobra Nowina". Każdy z nas jest dzieckiem bożym, każdy zasługuje na wysłuchanie przez Boga, na zbawienie i miłość Boga taki, jaki jest. Nie musi się zmieniać, może pozostać sobą. Zauważcie jak często Chrystus podkreślał, że nie przyszedł do kapłanów, faryzeuszy i "sprawiedliwych", ale do biedaków, nędzarzy, prostytutek i grzeszników. Oni właśnie zasługiwali na jego przyjście! Niestety, wbrew temu faktowi jesteśmy wychowywani w poczuciu winy i braku godności. Wychowywani jesteśmy w poczuciu grzechu i nie mamy ufności w doskonałość naszej Jaźni. Z tak ukształtowaną podświadomością trudno będzie nam uzyskiwać rezultaty, których pragniemy, szybko i bez wysiłku.
Logiczne wyjaśnienie sobie tych podstawowych prawd to podstawowy warunek wstępny do prawdziwej pracy nad obrazami podświadomości. Ta jednak wymaga wyjścia w medytacyjne stany świadomości, wymaga specjalnych technik umysłowych, których nauczyć się można jedynie poprzez praktykę, a nie opis. Kursy oneironautyki poświęcone są właśnie tej praktyce, tam wykonujemy praktyczne ćwiczenia, które pozwalają nam doświadczyć medytacyjnych stanów świadomości i przekształcić w nich swoją podświadomość. Tu możemy wyjaśnić jedynie teoretyczne podstawy tej pracy.
Co się dzieje gdy świadomość dobrobytu zostanie ugruntowana w naszej podświadomości. Nie tylko będziemy się lepiej czuć, będziemy mieć więcej energii i pomysłów, będziemy potrafili przełamywać trudności w interesach, w pracy itp. Stwierdzimy również, że coraz więcej w naszym życiu zdarza się szczęśliwych zbiegów okoliczności. Przekształcona podświadomość będzie kierować nas w takie miejsca i w takie okoliczności, które sprzyjać będą naszemu powodzeniu i sukcesom. Nikt nie wie jak to się dzieje, ale setki osób może to potwierdzić. Podświadomość potrafi wykorzystywać nie tylko informacje zgromadzone w pamięci, potrafi również odbierać informacje drogą paranormalną. Innego wytłumaczenia tzw. szczęśliwych przypadków nie ma. Naukowcy już dawno potwierdzili zdolności ludzkiego mózgu do wywoływania efektów paranormalnych. Jasnowidzenie, przewidywanie przyszłości, telepatia są po prostu faktami. Kiedy rozwiniemy w sobie świadomość dobrobytu podświadomość zacznie z nich korzystać. Czasami nawet informacje te przedostaną się do świadomości, na przykład w czasie snu albo medytacji. Najważniejsze jest jednak to, że to działa! Przekonacie się o tym sami.
Przemiana głebokich warstw podświadomości jest niezbędna w pracy nad osiągnięciem świadomości dobrobytu. Warto jednak zaznaczyć, że powinna być ona konsultowana z kimś, kto ma już doświadczenie w medytacji. W procesie oczyszczania podświadomości będziemy musieli czasem konfrontować się z negatywnymi emocjami i bez właściwego prowadzenia może być to powodem zamieszania, przykrych doświadczeń, a nawet rezygnacji z praktyki. W pracy z podświadomością należy być bardzo ostrożnym. Nie chodzi mi w tym miejscu o konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą, lecz z kimś, kto ma doświadczenie w osiąganiu wyższych stanów świadomości. Oczywiście jeżeli ten ktoś jest jeszcze przy okazji psychologiem, to dobrze, choć musi wtedy bardzo uważać, by wiedza z drugiej ręki, wyniesiona z uniwersytetu oraz rozmaitych kursów i treningów, nie przysłaniała mu własnego doświadczenia osiągniętego poprzez osobistą praktykę medytacyjną. Nie każdemu się to udaje.
Na koniec warto zaznaczyć jeszcze jeden problem. Chodzi o stosunek innych ludzi do naszej pracy nad świadomością dobrobytu. Uczciwie muszę Was uprzedzić, że możecie spotkać się z krytyką tego sposobu myślenia. Po pierwsze, większość ludzi ma duży problem osobisty ze świadomością niepowodzenia, choć sami o tym nie wiedzą. Może zdarzyć się, że spotkanie ze świadomością dobrobytu będzie wywoływać w nich rozdrażnienie, które mogą maskować na tysiące różnych sposobów poprzez drwinę, złość, racjonalizację, oburzenie itp. Pamiętajcie więc, że brak zrozumienia dla idei świadomości dobrobytu może wskazywać na podświadomy problem rozmówcy. Naturalną reakcją z naszej strony w takim wypadku będzie więc współczucie i bardzo delikatna pomoc takiej osobie. Lepiej w takim wypadku powiedzieć za mało niż za dużo.
Po drugie, niektóre środowiska nie są zainteresowane rozprzestrzenianiaiem się idei dobrobytu, wolności, harmonii i wewnętrznego spokoju. Wolą by ludzie mieli poczucie winy, gloryfikują cierpienie, posłuszeństwo, bezmyślność takimi ludźmi łatwiej jest kierować, łatwiej nimi manipulować. Ze strony tych środowisk możecie się spotkać z ostrą krytyką, pomówieniami, kłamstwem, obłudną manipulacją, próbami zmieszania świadomości dobrobytu z błotem. Naturalną reakcją w takim wypadku jest w ogóle nie podejmowanie dialogu, gdyż z takimi osobami dialog jest niemożliwy, po prosu nie są do niego zdolne. Musicie być czujni i ostrożni, nie rzucajcie pereł przed wieprze. Tego typu sytuacje zdarzaja się jednak bardzo rzadko.
Żeby zakończyć jednak pozytywnie jeszcze raz warto przypomnieć, że powodzenie każdego człowieka zależy od niego samego, od jego pracy i od okoliczności, czyli tzw. szczęścia. Jeżeli zaczniecie pracować nad świadomością dobrobytu przekonacie się, że jedno i drugie zaczyna pojawiać się spontanicznie. Nie czekajcie więc, rozpocznijcie zmieniać swoje życie tu i teraz. |