• File: 133-03.HTM
  • Full Path: /srv/http/kleku/pub/ebooks/swiadome snienie/SZTUKA SNIENIA/133-03.HTM
  • Date Modified: 2019-09-06 10:00:00
  • File size: 43.88 KB
  • MIME-type: text/html
  • Charset: 8 bit
 
Open Back
<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 {  font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>

<div align="right"><a href="133-02.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis 
  Treci</a> / <a href="133-04.htm">Dalej</a></div>
<h4>ROZDZIA III: DRUGA BRAMA NIENIA</h4>
<P>Podczas moich wicze w nieniu odkryem, e aby nauczyciel nienia mg wskaza 
  na okrelone zagadnienie, musi stworzy pewn dydaktyczn syntez. Zasadniczo 
  tym, co don Juan zamierza, dajc mi moje pierwsze zadanie, byo wiczenie uwagi 
  nienia poprzez koncentrowanie si na poszczeglnych przedmiotach z mojego snu. 
  Do tego celu don Juan uy jako bodca pojcia wiadomoci zapadania w sen. 
  Jego wybieg polega na daniu mi do zrozumienia, e jedynym sposobem na uwiadomienie 
  sobie chwili zapadania w sen jest dokadne przygldanie si przedmiotom ze snu.</p>
<P>Ju prawie na samym pocztku moich dowiadcze w nieniu zdaem sobie spraw, 
  e wiczenia w uwadze nienia s podstaw istoty nienia. Jednake dla umysu 
  niemoliwe wydaje si wywiczenie wiadomoci na poziomie snu. Don Juan powiedzia, 
  e czynnym elementem takich wicze jest wytrwao, i umys, bronicy si sw 
  racjonalnoci, musi si przed ni ugi. Don Juan powiedzia, e prdzej czy 
  pniej mury obronne umysu nie wytrzymuj naporu wytrwaoci i nieskrpowana 
  uwaga nienia moe si rozwija.</p>
<P>Gdy wprawiaem si w skupianiu i utrzymywaniu uwagi nienia na przedmiotach 
  ze snu, zaczem odczuwa do dziwn wiar w siebie. Uczucie to byo tak niesamowite, 
  e musiaem o tym porozmawia z don Juanem.</p>
<P> Wchodzisz w drug uwag i to wanie daje ci t pewno siebie  powiedzia 
  mi don Juan.  Tym bardziej wic musisz zachowa trzewo umysu. Posuwaj si 
  powoli, ale si nie zatrzymuj. A przede wszystkim nie rozmawiaj o tym. Po prostu 
  dziaaj.</p>
<P>Powiedziaem mu, e potwierdziem w praktyce to, o czym mi wczeniej powiedzia; 
  gdy przygldam si obiektom we nie tylko przez chwil, to obrazy si nie rozpywaj. 
  Stwierdziem te, e jedn z trudniejszych rzeczy jest przeamanie pocztkowej 
  bariery, ktra uniemoliwia nam wiadome skoncentrowanie si na nie. Poprosiem 
  don Juana, aby przedstawi mi na ten temat swoj wasn opini. Byem gboko 
  przekonany, e jest to bariera psychologiczna powstaa w procesie socjalizacji, 
  podczas ktrego uczymy si dyskredytowa sny.</p>
<P> Ta bariera to co wicej ni tylko proces socjalizacji  odpar don Juan. 
   To pierwsza brama nienia. Teraz, gdy ju j pokonae, wydaje ci si niedorzeczne, 
  e nie potrafimy si zatrzyma w dowolnym momencie i skupi uwagi na jakim 
  przedmiocie ze snu. To faszywe przekonanie. Pierwsza brama nienia zwizana 
  jest z przepywem energii we wszechwiecie. To naturalna przeszkoda.</p>
<P>Don Juan wymg na mnie zgod, e bdziemy rozmawiali o nieniu tylko w drugiej 
  uwadze i tylko wtedy, gdy uzna to za stosowne. Tymczasem miaem nadal wiczy, 
  a on obieca mi, e nie bdzie si do tego wtrca.</p>
<P>Nabywszy biegoci w ustawianiu nienia, zaczem czsto odczuwa dziwne wraenia, 
  ktrym przypisywaem wielkie znaczenie. Jednym z nich byo uczucie, jakbym stacza 
  si do rowu dokadnie w chwili zapadania w sen. Don Juan nigdy nie wspomina, 
  e s to jakie absurdalne odczucia, ale pozwoli mi zanotowa je w moim notatniku. 
  Teraz zdaj sobie spraw, jak idiotycznie musiaem wwczas brzmie. Dzi, gdybym 
  sam naucza nienia, niewtpliwie nie pochwalabym takiego zachowania. Don Juan 
  mia si ze mnie, nazywajc kryptoegomaniakiem, ktry zaklina si, e walczy 
  z poczuciem wasnej wanoci, a jednoczenie prowadzi skrupulatny, niezwykle 
  osobisty pamitnik pod tytuem Moje Sny.</p>
<P>Don Juan zawsze, gdy tylko mia ku temu stosown okazj, podkrela, e energia 
  potrzebna do uwolnienia naszej uwagi nienia z klatki uwarunkowa spoecznych 
  bierze si z rozprowadzenia energii ju istniejcej. Trudno o bardziej prawdziwe 
  stwierdzenie. Pojawienie si naszej uwagi nienia jest bezporednim nastpstwem 
  odnowy naszego ycia. Poniewa, jak mwi don Juan, nie mamy adnej moliwoci 
  podczenia si do zewntrznego rda, by zasili wasn energi, musimy rozprowadza 
  istniejc w nas energi w kady dostpny nam sposb.</p>
<P>Don Juan niezmiennie powtarza, e cieka czarownikw to najlepszy sposb 
  na, jak si wyrazi, naoliwienie machiny rozprowadzania energii i e spord 
  wszystkich skadnikw cieki czarownikw najskuteczniejszym jest utrata wasnej 
  wanoci. By przekonany, e jest ona niezbdna we wszelkich poczynaniach czarownikw 
  i dlatego wielk wag przykada do nauczenia tego swoich uczniw. Don Juan 
  by przekonany, e poczucie wasnej wanoci jest nie tylko najpotniejszym 
  wrogiem czarownikw, lecz take nemezis rodzaju ludzkiego.</p>
<P>Don Juan argumentowa, e na podtrzymanie poczucia wasnej wanoci tracimy 
  wikszo naszej energii. Najlepszym przykadem jest nasza ciga troska o dobry 
  wygld, o to, czy jestemy zauwaani, doceniani i podziwiani. Don Juan dowodzi, 
  e gdybymy utracili choby troch tego poczucia wasnej wanoci, nastpiyby 
  dwie rzeczy. Po pierwsze, uwolnilibymy znaczne zasoby energii marnotrawionej 
  na podtrzymywanie iluzji naszej wspaniaoci. Po drugie, dostarczylibymy sobie 
  wystarczajco duo energii, by przej do drugiej uwagi i choby na mgnienie 
  oka dojrze wspaniao wszechwiata.</p>
<P>Zabrao mi to ponad dwa lata, zanim mogem z powodzeniem utrzyma niezachwian 
  uwag nienia na dowolnym przedmiocie. Nabyem takiej wprawy, e wydawao mi 
  si, jakbym niczego innego nie robi przez cae ycie. Najdziwniejsze byo to, 
  e potrafiem sobie wyobrazi, i nie posiadaem tej zdolnoci wczeniej. Jednak 
  wci pamitaem, z jak trudnoci przychodzia mi choby sama myl o takiej 
  moliwoci. Przyszo mi do gowy, e zdolno badania treci snw musi by wynikiem 
  naturalnej konfiguracji istoty ludzkiej, podobnym, by moe, do zdolnoci poruszania 
  si. Jestemy fizycznie przystosowani tylko do jednego sposobu chodzenia; uywamy 
  do tego ng. Ale przecie jego nauka jest dla nas ogromnym wysikiem.</p>
<P>Nowa umiejtno przelotnego spogldania na przedmioty w moim nie czya 
  si z niezwykle dokuczliwym napominaniem samego siebie, bym patrzy na skadniki 
  moich snw. Byem wiadomy swojego przyrodzonego natrctwa, ale podczas nienia 
  cecha ta niezwykle przybieraa na sile. Staa si tak intensywna, e nie tylko 
  brzydziem si, syszc, jak napominam samego siebie, lecz rwnie zaczem 
  wtpi, czy to naprawd byo moje natrctwo czy te co innego. Mylaem nawet, 
  i mi odbija. W kocu powiedziaem don Juanowi:</p>
<P> W moich snach wci mwi do siebie, napominajc si, eby patrze na przedmioty.</p>
<P>Oczywicie cay czas pamitaem o tym, e mielimy rozmawia o nieniu tylko 
  wtedy, gdy on sam tak postanowi, ale wydawao mi si, e sytuacja jest alarmujca.</p>
<P> Czy odnosisz wraenie, e jest to jaki obcy gos? zapyta don Juan.</p>
<P> C, waciwie tak. Nie rozpoznaj wwczas mojego gosu.</p>
<P> A wic to nie ty. Jeszcze nie czas na wyjanienia. Ale powiedzmy, e nie 
  jestemy sami na tym wiecie. Powiedzmy, e s i inne wiaty dostpne dla nicych, 
  wiaty zupene. Z tych innych zupenych wiatw przybywaj do nas czasami pewne 
  energetyczne istoty. Gdy nastpnym razem usyszysz, jak napominasz samego siebie, 
  rozzo si nie na arty i wrzanij: przesta!&quot;</p>
<P>Tak wic stano przede mn kolejne wyzwanie; miaem pamita, by podczas nienia 
  krzykn przesta!&quot; Wydaje mi si, e chyba dlatego, i tak bardzo dranio 
  mnie to natrtne napominanie, pamitaem jednak, by krzykn przesta!&quot; 
  Gos natychmiast umilk i ju nigdy wicej nie powrci.</p>
<P> Czy kady nicy tego dowiadcza?  zapytaem don Juana, gdy go znw zobaczyem.</p>
<P> Niektrzy tak  odpar od niechcenia. Gdy zaczem swj elaborat, jakie to 
  byo niezwyke doznanie, przerwa mi, mwic:</p>
<P> Teraz jeste gotw, by dotrze do drugiej bramy nienia.</p>
<P>Nadarzya si okazja uzyskania odpowiedzi na pytania, ktrych nie mogem mu 
  wczeniej zada. To, czego dowiadczyem za pierwszym razem, gdy don Juan wprowadzi 
  mnie w nienie, dziao si przede wszystkim w umyle. Powiedziaem don Juanowi, 
  e obserwowaem przedmioty w moich snach ile tylko dusza zapragnie i nigdy wczeniej 
  nie odczuwaem niczego chociaby troch zblionego w sensie czystoci i ostroci 
  obrazu.</p>
<P> Im wicej o tym myl  powiedziaem  tym bardziej mnie to intryguje. Gdy 
  patrzyem wwczas na tych ludzi w tamtym nie, czuem strach i obrzydzenie, 
  ktrych nigdy nie zapomn. Co to byo za uczucie, don Juanie?</p>
<P> Moim zdaniem twoje ciao energetyczne poczyo si z obc ci energi tamtego 
  miejsca i pohulao sobie do woli. Rzecz jasna, bae si i brzydzie  po raz 
  pierwszy w yciu badae obc energi. Masz zgubne skonnoci do takich samych 
  zachowa, jak czarownicy staroytnoci  mwi dalej don Juan.  Gdy nadarza 
  si okazja, ruszasz swj punkt poczenia. Wtedy twj punkt poczenia przemieci 
  si do daleko. W rezultacie zapucie si, podobnie jak dawni czarownicy, 
  poza granice znanego nam wiata. Bardzo realistyczna, ale te bardzo niebezpieczna 
  podr.</p>
<P>Pozostawiem tymczasem kwesti znaczenia jego sw, bardziej zainteresowany 
  inn spraw.</p>
<P> Czy to miasto byo moe na innej planecie?</p>
<P> Nie mona wyjania nienia za pomoc rzeczy, ktre znasz lub wydaje ci si, 
  e znasz  odpowiedzia don Juan.  Mog ci jedynie powiedzie, e miasto, w 
  ktrym bye, nie naleao do tego wiata.</p>
<P> Wic gdzie byo?</p>
<P> Poza tym wiatem, oczywicie. Przecie nie jeste tak gupi. To bya pierwsza 
  rzecz, ktr zauwaye. Nie potrafisz sobie wyobrazi niczego, co pochodzi 
  nie z tego wiata, i dlatego wci gonisz w kko.</p>
<P> A gdzie jest to nie z tego wiata&quot;, don Juanie?</p>
<P> Wierz mi, e najbardziej szalon cech magii jest wanie konfiguracja owego 
  nie z tego wiata&quot;. Na przykad automatycznie przyje, e ja widziaem 
  to samo, co ty. Dowodem jest to, e nigdy nie zapytae mnie, co widziaem. 
  Ty, i tylko ty, widziae jakie miasto i ludzi w tym miecie. Ja niczego takiego 
  nie widziaem. Ja widziaem energi. Tak wic nie z tego wiata tylko dla ciebie 
  byo w owym przypadku jakim miastem.</p>
<P> Ale przecie to nie byo rzeczywiste miasto, don Juanie. Ono istniao tylko 
  dla mnie, w moim umyle.</p>
<P> Nie, to nie tak. Teraz usiujesz zredukowa co transcendentalnego do czego 
  zupenie przyziemnego. Nie moesz tego robi. Ta podr bya rzeczywista. Ty 
  widziae to jako miasto. Ja widziaem to jako energi. aden z nas si nie 
  myli i aden nie ma racji.</p>
<P> Przestaj ci rozumie, gdy zaczynasz mwi, e co Jest rzeczywiste. Przedtem 
  powiedziae, e bylimy w miejscu istniejcym naprawd. Ale jeli to miejsce 
  byo rzeczywiste, to jak moemy przyj dwie jego wersje?</p>
<P> To bardzo proste. Mamy dwie wersje, poniewa wtedy mielimy rne poziomy 
  jednorodnoci i spjnoci. Wyjaniem ci ju kiedy, e te dwie cechy to klucz 
  do postrzegania.</p>
<P> Czy sdzisz, e mgbym wrci do tamtego miasta?</p>
<P> Tu mnie masz. Nie wiem. Albo moe raczej wiem, ale nie potrafi tego wyjani. 
  Albo moe potrafi wyjani, ale nie chc. Bdziesz musia poczeka i samemu 
  si domyli, jak jest naprawd.</p>
<P>Don Juan nie chcia dalej na ten temat rozmawia.</p>
<P> Wrmy do naszych spraw  powiedzia.  Dochodzisz do drugiej bramy nienia, 
  gdy budzisz si z jednego snu w drugi. Moesz mie tyle snw, ile chcesz, czy 
  te ile zdoasz mie. Musisz jednak odpowiednio si kontrolowa, by nie obudzi 
  si w wiecie, ktry znamy.</p>
<P>A zadraem, gdy to usyszaem.</p>
<P> Chcesz powiedzie, e nigdy nie wolno mi si obudzi w tym wiecie?</p>
<P> Nie, tego nie powiedziaem. Ale teraz, gdy ju o tym wspomniae, musz ci 
  powiedzie, e jest to jedna z moliwoci. Czarownicy staroytnoci tak wanie 
  robili, nigdy nie budzili si w wiecie, ktry znamy. Niektrzy czarownicy z 
  mojej linii rwnie tak robili. Z pewnoci mona to zrobi, ale ja tego nie 
  zalecam. Chc, eby budzi si w sposb naturalny, gdy skoczysz nienie, ale 
  podczas nienia masz ni, e budzisz si w innym nie.</p>
<P>Usyszaem, jak zadaj don Juanowi to samo pytanie, ktre zadaem mu za pierwszym 
  razem, gdy powiedzia mi o ustawianiu nienia.</p>
<P> Czy to jest moliwe?</p>
<P>Don Juan z pewnoci zauway moje rozkojarzenie i miejc si, odpowiedzia 
  mi tak samo, jak wtedy.</p>
<P> Oczywicie, e to moliwe. Owa kontrola niczym nie rni si od kontrolowania 
  dowolnej sytuacji w naszym codziennym yciu.</p>
<P>Moje zaenowanie mino do szybko i byem gotw do nastpnego pytania. Ale 
  don Juan ubieg mnie i zacz wyjania kolejne cechy drugiej bramy nienia, 
  co tylko zwikszyo mj niepokj.</p>
<P> Jest jeden problem dotyczcy drugiej bramy  powiedzia.  Moe to by problem 
  powany; to zaley od osobowoci. Jeli mamy skonnoci do folgowania sobie 
  i kurczowego trzymania si pewnych rzeczy lub sytuacji, powinnimy przygotowa 
  si na solidnego kopa w tyek.</p>
<P> Co masz na myli, don Juanie?</p>
<P> Pomyl przez chwil. Dowiadczye ju tej niezwykej przyjemnoci badania 
  treci swoich snw. Wyobra sobie, e przechodzisz ze snu do snu, wszystko ogldasz, 
  wszystko badasz, kady szczeg. atwo sobie uwiadomi, jak szybko mona si 
  bezpowrotnie pogry w tej gbi. Szczeglnie wtedy, gdy kto ma skonnoci 
  do folgowania sobie.</p>
<P> Czy ciao albo mzg nie powstrzymaoby tego automatycznie?</p>
<P> Jeli to jest normalny sen, to tak. Ale to nie jest normalna sytuacja. To 
  jest nienie. nicy, przekraczajc pierwsz bram, trafia do swego ciaa energetycznego. 
  Tak wic to rzeczywicie ciao energetyczne przekracza drug bram i skacze 
  od snu do snu.</p>
<P> Co z tego wszystkiego wynika, don Juanie?</p>
<P> Z tego wynika, e przekraczajc drug bram, musisz zamierzy znacznie wiksz 
  i bardziej trzew kontrol nad uwag nienia, jedynym zaworem bezpieczestwa, 
  jakim dysponuje nicy.</p>
<P> Co to za zawr bezpieczestwa?</p>
<P> Sam kiedy odkryjesz, e prawdziwym celem nienia jest doskonalenie ciaa 
  energetycznego. Doskonae ciao energetyczne posiada, midzy innymi oczywicie, 
  tak kontrol nad uwag nienia, e ta potrafi je zatrzyma, gdy jest to konieczne. 
  To jest wanie ten zawr bezpieczestwa. Bez wzgldu na to, jak bardzo kto 
  sobie folguje, w pewnym momencie jego uwaga nienia musi wycign go na powierzchni.</p>
<P>Tak wic ponownie wyruszyem na niezbadane tereny, by odkrywa tajemnice nienia. 
  Tym razem jednak cel by jeszcze bardziej mglisty i znacznie trudniejszy. I 
  tak jak za pierwszym razem, zupenie nie mogem wykoncypowa, co mam robi. 
  Miaem niezbyt pocieszajce obawy, e caa moja dotychczasowa praktyka niewiele 
  mi tu pomoe. Po caej serii niepowodze daem sobie spokj i powrciem po 
  prostu do moich wicze skupiania uwagi nienia na wszystkich przedmiotach w 
  moich snach. Pogodzenie si z moimi wadami przydao mi jakby energii; nabyem 
  prawdziwej biegoci w utrzymywaniu obrazu dowolnego przedmiotu w moich snach.</p>
<P>W cigu nastpnego roku nic si nie zmienio. Odmiana przysza nagle, jednego 
  dnia. Gdy w moim nie ogldaem okno, prbujc si przekona, czy bybym w stanie 
  dostrzec rozcigajcy si z niego widok, poczuem nagle jakby powiew jakiej 
  siy, ktr odebraem jako brzczenie w mych uszach. Sia ta wypchna mnie 
  za okno. Na krtko przed wypchniciem moj uwag nienia przycigna jaka 
  dziwna konstrukcja, niezbyt daleko ode mnie. Wygldaa jak traktor. W chwil 
  pniej ju staem obok niej, dokadnie si przypatrujc.</p>
<P>Doskonale zdawaem sobie spraw z tego, e jest to nienie. Rozejrzaem si 
  naokoo, starajc si ustali, co to byo za okno, z ktrego zostaem wypchnity. 
  Wygldao na to, e znalazem si na jakiej farmie. Nie widziaem adnych budynkw. 
  Chciaem si nad tym przez chwil zastanowi. Jednake ca moj uwag przykuty 
  poniewierajce si dokoa w wielkiej liczbie przerne maszyny rolnicze sprawiajce 
  wraenie porzuconych i zapomnianych. Przygldaem si kosiarkom, traktorom, 
  niwiarkom, pugom i mockarniom. Byo tego tak wiele, e zapomniaem o moim 
  pierwotnym nie. Wwczas postanowiem zorientowa si, gdzie jestem, zaczem 
  wic rozglda si po najbliszym otoczeniu. W oddali dostrzegem co, co wygldao 
  jak tablica reklamowa, niedaleko ktrej postawiono par niewysokich supkw 
  z aparatami telefonicznymi.</p>
<P>Natychmiast gdy skoncentrowaem uwag na tablicy reklamowej, ju byem obok 
  niej. Jej stalowa konstrukcja wzbudzia we mnie strach. Bya zowieszcza. Na 
  samej tablicy by obraz budynku. Tekst, ktry przeczytaem, zachca do zatrzymania 
  si w motelu. Byem dziwnie przekonany, e jestem w Oregonie albo pnocnej 
  Kalifornii.</p>
<P>Ponownie rozejrzaem si po okolicy z mojego snu. W oddali majaczy acuch 
  grski, bliej za widziaem niewysokie zielone wzgrza. Porastay je kpy drzew; 
  byy to chyba kalifornijskie dby. Chciaem znale si przy tych wzgrzach, 
  ale przycign mnie odlegy acuch grski. Byem przekonany, e s to gry 
  Sierra Madre.</p>
<P>W grach opucia mnie cala energia nienia. Ale zanim to nastpio, byem 
  przycigany przez wszelkie moliwe szczegy. Mj sen przesta by snem. Oceniajc 
  na podstawie moich zdolnoci postrzegania, naprawd byem w grach Sierra Madre. 
  Mogem dowolnie przyblia wszystkie obrazy: wwozy, gazy, drzewa i jaskinie. 
  Skakaem ze cian urwisk na szczyty gr, a wyczerpaem si cakowicie i nie 
  mogem ju duej na niczym zatrzyma swej uwagi nienia. Poczuem, e trac 
  kontrol. W kocu niczego ju nie widziaem; otoczya mnie ciemno.</p>
<P> Dotare do drugiej bramy nienia  oznajmi don Juan, gdy opowiedziaem 
  mu o moim nieniu.  Teraz powiniene j przekroczy. Przejcie przez drug 
  bram to bardzo powana sprawa. Wymaga wielkiej dyscypliny i wysiku.</p>
<P>Nie byem pewien, czy wypeniem zadanie, ktre mi wyznaczy, nie obudziem 
  si bowiem w innym nie. Zapytaem go, co sdzi o tej nieprawidowoci.</p>
<P> To ja popeniem bd  powiedzia don Juan.  Powiedziaem ci, e trzeba 
  si obudzi w innym nie, ale chodzio mi o to, e masz planowo i precyzyjnie 
  zmienia sny. Wanie tak, jak to zrobie. Przy pierwszej bramie stracie 
  duo czasu. Starae si zobaczy tylko swe rce. Tym razem jednak od razu znalaze 
  waciwe rozwizanie, nie zawracajc sobie gowy zaleceniem, by obudzi si 
  w innym nie.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e s dwa sposoby prawidowego przekraczania drugiej bramy 
  nienia. Pierwszy to przebudzenie si w innym nie, czyli niejako widzenie we 
  nie, jak si ni, po czym widzenie we nie przebudzenia ze snu. Inna moliwo 
  to uycie przedmiotw ze snu do inicjacji kolejnego snu, wanie tak, jak ja 
  to zrobiem.</p>
<P>Don Juan jak zawsze pozwoli mi wiczy bez adnych sugestii ze swej strony. 
  A ja, poprzez wiczenia, potwierdziem istnienie tych dwch sposobw, ktre 
  mi opisa. Albo wic niem, e mam sen i si z niego budz, albo te przenosiem 
  wzrok z wybranego przedmiotu, bezporednio dostpnego mojej uwadze nienia, 
  na inny, mniej dostpny. Moim wariantem drugiego sposobu byo wpatrywanie si 
  w dowolny przedmiot tak dugo, a zaczyna zmienia ksztat, co powodowao brzczce 
  zawirowanie i wcignicie mnie w inny sen. Nigdy jednak nie udawao mi si podj 
  wiadomej decyzji, ktrego z tych sposobw uy do przeniesienia si w inny 
  sen. Moje wiczenia niezmiennie koczyy si tym samym: zawsze brakowao mi 
  energii na podtrzymanie uwagi nienia i budziem si albo zapadaem w mroczny, 
  gboki sen.</p>
<P>wiczenia przebiegay gadko. Mj spokj zakcao jedynie szczeglne wraenie, 
  szarpnicie strachu czy te Niepokoju, ktre zaczem odczuwa coraz czciej. 
  Prbowaem je ignorowa, tumaczc sobie, e jest to wynik mojego obarstwa 
  lub te spoywania rolin halucynogennych, ktre wwczas don Juan podawa mi 
  w wielkich ilociach jako cz mojej nauki. Szarpnicia stay si jednak na 
  tyle silne, e musiaem poprosi don Juana o rad.</p>
<P> Wanie wkroczye na najniebezpieczniejsze obszary wiedzy czarownikw  
  zacz don Juan.  S przeraajce; to prawdziwy koszmar. Mgbym teraz zacz 
  artowa z tego i powiedzie, e nie wspominaem ci o tym, aby nie mci w twym 
  racjonalnym umyle, ale nie mog. Kady czarownik musi temu stawi czoo. Obawiam 
  si, e wanie teraz moe ci si wyda, i przestajesz panowa nad sob.</p>
<P>Don Juan wyjani mi, e ycie i wiadomo, jako wyczna domena energii, 
  nie s cechami jedynie organizmw. Powiedzia, e czarownicy widz dwa typy 
  istot wiadomych, zaludniajcych nasz planet: organiczne i nieorganiczne. 
  Porwnujc je z sob, czarownicy widz, e jedne i drugie s wietlistymi bryami, 
  przez ktre z kadej strony przenikaj miliony wkien energii wszechwiata. 
  Bryy te rni si od siebie ksztatem i nateniem jasnoci. Istoty nieorganiczne 
  s dugie, przypominajc swym ksztatem wiece, i s nieprzezroczyste, natomiast 
  istoty organiczne s okrge i o wiele janiejsze. Inn istotn rnic, ktr, 
  jak mwi don Juan, widz czarownicy, jest to, i ycie i wiadomo istot organicznych 
  s krtkotrwae, jako e ich natur jest popiech. Natomiast ycie istot nieorganicznych 
  jest nieskoczenie dusze, a ich wiadomo nieskoczenie spokojniejsza i gbsza.</p>
<P> Obcowanie z nimi nie stanowi dla czarownikw najmniejszego problemu  cign 
  don Juan.  Istoty nieorganiczne posiadaj to, co jest niezbdne, by obcowa 
  z innymi istotami, a mianowicie wiadomo.</p>
<P> Ale czy te istoty nieorganiczne rzeczywicie istniej? Tak jak ty lub ja?</p>
<P> Oczywicie, e tak  odpowiedzia don Juan. Wierz mi, czarownicy to bardzo 
  inteligentne stworzenia. W adnym wypadku nie zabawialiby si wytworami zaburze 
  umysu, by bra je pniej za rzeczywisto.</p>
<P> Dlaczego mwisz, e te istoty s ywe?</p>
<P> Dla czarownikw ycie oznacza wiadomo. Oznacza to posiadanie punktu poczenia 
  i otaczajcej go powiaty wiadomoci, ktre mwi czarownikom, e stojca przed 
  nimi istota, organiczna lub nie, jest niezaprzeczalnie zdolna do postrzegania. 
  Postrzeganie jest dla czarownikw podstawowym wyznacznikiem ycia.</p>
<P> W takim razie istoty nieorganiczne take umieraj. Czy to prawda, don Juanie?</p>
<P> Naturalnie. Trac wiadomo tak samo, jak my. Ale trwanie tej wiadomoci 
  jest dla nas niepojte.</p>
<P> Czy te istoty nieorganiczne ukazuj si czarownikom?</p>
<P> Bardzo trudno okreli, jak to z nimi jest. Mona powiedzie, e przywabiamy 
  je albo, jeszcze lepiej, e zmuszamy je do obcowania z nami.</p>
<P>Don Juan wpatrywa si we mnie z wielk uwag.</p>
<P> W ogle nie orientujesz si w tym, co mwi stwierdzi raczej, ni zapyta.</p>
<P> Tak, to prawda. Trudno mi to poj. Zdrowy rozsdek nie przyjmuje tego.</p>
<P> Ostrzegaem ci, e te sprawy zachwiej twoim racjonalnym umysem. Dlatego 
  te sdz, e najlepiej wstrzyma si z osdem i pozwoli, by wszystko potoczyo 
  si wasnym trybem, co oznacza, e istoty nieorganiczne same do ciebie przyjd.</p>
<P> Mwisz powanie, don Juanie?</p>
<P> miertelnie powanie. Problem z istotami nieorganicznymi polega na tym, e 
  ich wiadomo w porwnaniu z nasz jest niezwykle wolna. Mijaj lata, zanim 
  czarownik zostanie zauwaony przez istoty nieorganiczne. Zalecabym wic uzbroi 
  si w cierpliwo i czeka. Prdzej czy pniej pojawi si. Ale nie pojawi 
  si tak, jak ty lub ja. Ich sposb pojawiania si naley do niezwykle szczeglnych.</p>
<P> Jak czarownicy je przywabiaj? Czy maj jaki rytua?</p>
<P> No c, z pewnoci nie stoj na rodku drogi, przywoujc je drcym gosem 
  wraz z wybiciem pnocy, jeli to miae na myli.</p>
<P> A wic co robi?</p>
<P> Przywabiaj je podczas nienia. Jak ju mwiem, to co wicej ni zwabianie. 
  Czarownicy poprzez nienie zmuszaj owe istoty do obcowania z nimi.</p>
<P> Jak czarownicy zmuszaj je poprzez nienie?</p>
<P> nienie to utrzymanie pooenia, do ktrego punkt poczenia przemieci 
  si podczas snu. Akt ten tworzy charakterystyczny adunek energii, ktry przyciga 
  ich uwag. To dziaa jak przynta na ryby, nie mog mu si oprze. Czarownicy, 
  docierajc do pierwszych dwch bram i przekraczajc je, rozkadaj przynt 
  i zmuszaj istoty nieorganiczne do pojawienia si. Przechodzc przez te dwie 
  bramy, wysae im zaproszenie. Teraz musisz czeka na jaki znak od nich.</p>
<P> A jaki to moe by znak, don Juanie?</p>
<P> Prawdopodobnie pojawienie si ktrego z nich, aczkolwiek wydaje si, e 
  na to jest jeszcze troch za wczenie. Moim zdaniem znakiem tym bd jakie 
  zaburzenia w twoim nieniu. Jestem przekonany, e odczuwane przez ciebie szarpnicia 
  strachu nie s spowodowane niestrawnoci. To s szarpnicia energii przesyane 
  przez istoty nieorganiczne.</p>
<P> Co mam teraz zrobi?</p>
<P> Musisz zmieni swoje oczekiwania.</p>
<P>Nie wiedziaem, co mia na myli. Wyjani mi wic, e zwykle po ludziach lub 
  innych istotach organicznych spodziewamy si natychmiastowej reakcji na nasz 
  gotowo wspdziaania. Natomiast chcc obcowa z istotami nieorganicznymi 
   jako e oddziela nas od nich ogromna bariera, energia poruszajca si z inn 
  prdkoci  czarownicy musz zmieni swoje oczekiwania, czyli podtrzymywa 
  sw gotowo wspdziaania przez dugi czas, ktry musi upyn, by zosta 
  on dostrzeony.</p>
<P> Chcesz przez to powiedzie, don Juanie, e praktykowanie nienia to wanie 
  ta gotowo?</p>
<P> Tak. Aby jednak odnie peny sukces, musisz swoje praktyki w nieniu poczy 
  z intencj spotkania istot nieorganicznych. Pozwl im odczu twoj moc i pewno, 
  twoj si i niewzruszono. Za nic nie wolno ci okazywa strachu czy poddawa 
  si obsesji mroku. Ju one same s wystarczajco mroczne i pospne. Przydawanie 
  im jeszcze twoich obsesji jest wic, mwic ogldnie, zbyteczne.</p>
<P> Nie jestem pewien, czy rozumiem, jak te istoty objawiaj si czarownikom. 
  W jaki to szczeglny sposb daj zna o sobie?</p>
<P> Czasami materializuj si w naszym wiecie, na naszych oczach. Najczciej 
  jednak ich niewidoczn dla nas obecno odbieramy jako szarpnicia ciaem, rodzaj 
  drenia, ktre wypywa ze szpiku koci.</p>
<P> A jak to si odbywa w nieniu?</p>
<P> W nieniu jest zupenie na odwrt. Czasami czujemy je tak, jak ty obecnie 
  odczuwasz ich obecno, jako szarpnicie strachu. Przewanie jednak materializuj 
  si dokadnie przed nami. Jako e na samym pocztku nienia nie mamy jeszcze 
  potrzebnego nam dowiadczenia, istoty te mog napawa nas nieopisanym przeraeniem. 
  To dla nas wielce niebezpieczne. Nasz strach jest dla nich tunelem, przez ktry 
  mog przedosta si za nami do naszego wiata. Efekty tego s dla nas katastrofalne.</p>
<P> Dlaczego, don Juanie?</p>
<P> Bo wtedy strach moe zapuci korzenie w naszym yciu i musielibymy odseparowa 
  si od ludzi, by sobie 2 nim poradzi. Istoty nieorganiczne potrafi by gorsze 
  ni zaraza. Przez cigy strach mog nas szybko doprowadzi do szalestwa.</p>
<P> Co czarownicy robi z istotami nieorganicznymi?</p>
<P> Stapiaj si z nimi. Czyni z nich swoich sprzymierzecw. Tworz powizania, 
  zawierajc niezwyke przyjanie. Wizi te nazywam kolosalnymi przedsiwziciami, 
  w ktrych pierwszoplanow rol odgrywa postrzeganie. Jestemy istotami spoecznymi. 
  Bezwiednie szukamy towarzystwa wiadomoci. Majc do czynienia z istotami nieorganicznymi, 
  nie mona okazywa strachu. To jest cay sekret. Tak trzeba postpowa od samego 
  pocztku. Nasza intencja powinna by dla nich przesaniem mocy i ywiou. W 
  przesaniu musi by zawarta wiadomo: Nie boj si was. Spotkajcie si ze 
  mn, powitam was z radoci. Jeli nie przybdziecie, bdzie mi was brakowa&quot;. 
  Po takim przesaniu bd tak zaciekawione, e na pewno przybd.</p>
<P> Dlaczego miayby tu przybywa albo po c ja miabym si z nimi spotyka?</p>
<P> nicy, czy im si to podoba, czy te nie, poszukuj w trakcie nienia innych 
  istot. Moe to brzmie dla ciebie szokujco, ale nicy automatycznie poszukuj 
  grup innych istot, w tym przypadku ukadw istot nieorganicznych. A w dodatku 
  czyni to z wielkim zapaem.</p>
<P> Brzmi to bardzo dziwnie, don Juanie. Dlaczego  nicy to robi?</p>
<P> Istoty nieorganiczne s dla nas czym zupenie nowym. Dla nich, z kolei, 
  istota naszego rodzaju, przekraczajca granice ich krlestwa, take jest nowoci. 
  Od tej pory nie wolno ci zapomina, e istoty nieorganiczne i ich fenomenalna 
  wiadomo bardzo silnie oddziauj na nicych i z atwoci mog ich przenie 
  w inne wiaty; wiaty, ktrych nie mona nawet opisa.</p>
<P>To wanie czarownicy staroytnoci nauczyli si wykorzystywa istoty nieorganiczne 
  i oni ukuli termin sprzymierzecy&quot;. Ich sprzymierzecy nauczyli ich przemieszcza 
  punkt poczenia poza granice jaja, we wszechwiat poza wymiarem ludzkim. Kiedy 
  wic sprzymierzecy przenosz czarownika, przenosz go poza granice krlestwa 
  czowieka.</p>
<P>Gdy suchaem don Juana, szarpay mn dziwne lki i ze przeczucia. Don Juan 
  natychmiast to zauway.</p>
<P> Jeste religijny a do szpiku koci  zamia si. Czujesz teraz pewnie 
  oddech diaba na karku. Ale pomyl o nieniu w ten sposb: nienie to postrzeganie 
  w znacznie wikszym zakresie, ni nasza wiara pozwala nam przypuszcza.</p>
<P>Gdy nie niem, niepokoia mnie moliwo istnienia obdarzonych wiadomoci 
  istot nieorganicznych. Ale podczas nienia nie odczuwaem tego niepokoju. Szarpnicia 
  strachu nie mijay, ale gdy tylko si pojawiay, zaraz za nimi przychodzi przedziwny 
  spokj, ktry przejmowa nade mn kontrol i pozwala mi robi swoje, jakbym 
  si w ogle nie ba.</p>
<P>W tamtym czasie kady przeom w moim nieniu przychodzi nagle, bez ostrzeenia. 
  Nie byo wyjtkiem rwnie pojawienie si w moich snach istot nieorganicznych. 
  Zdarzyo si to, gdy niem o cyrku, ktry znaem z dziecistwa. Miejsce to 
  wygldao jak grska miejscowo w Arizonie. Zaczem przyglda si ludziom 
  z nieokrelon nadziej, ktr cigle ywiem, e kiedy jeszcze zobacz tych 
  ludzi, ktrych widziaem wwczas, gdy don Juan po raz pierwszy wepchn mnie 
  w drug uwag.</p>
<P>Gdy im si przygldaem, poczuem silne szarpnicie nerww w okolicy odka, 
  niczym cios w brzuch. Szarpnicie rozproszyo moj uwag i straciem z oczu 
  ludzi, cyrk i grsk miejscowo w Arizonie. Na ich miejscu stay dwa dziwnie 
  wygldajce ksztaty. Byy cienkie, szerokie nie wicej ni na stop, ale za 
  to wysokie chyba na siedem stp. Zdawao mi si, e pochylaj si nade mn dwie 
  grone, gigantyczne ddownice.</p>
<P>Wiedziaem, e to by sen, ale zdawaem sobie take spraw z tego, e widz. 
  Don Juan mwi ze mn o widzeniu tak na jawie, jak i w drugiej uwadze. Chocia 
  sam nie byem w stanie tego dowiadczy, zawsze uwaaem, e rozumiem istot 
  bezporedniego postrzegania energii. W tamtym nie, patrzc na te dwie dziwne 
  zjawy, uwiadomiem sobie, e widz energetyczn kwintesencj czego niewiarygodnego.</p>
<P>Byem bardzo spokojny. W ogle si nie ruszaem. Najbardziej niesamowite byo 
  to, e obraz tych istot si nie rozpywa ani te nie zmienia w nic innego. Istoty 
  zachowyway sw spjno i nie zmieniay ksztatu. Co w nich nakazywao czemu 
  we mnie utrzymywa cay czas obraz ich ksztatu. Wiedziaem o tym, poniewa 
  co mi mwio, e jeli si nie porusz, to owe istoty take si nie porusz.</p>
<P>Wszystko skoczyo si nagle, w jednym momencie, gdy obudziem si, czujc 
  przemony strach. Natychmiast zalaa mnie fala lkw. Ogarna mnie gboka 
  troska. Nie miao to jednak nic wsplnego z psychik. Bya to raczej fizyczna 
  udrka, smutek pozbawiony racjonalnych podstaw.</p>
<P>Dwie dziwne zjawy pojawiay si odtd podczas kadej sesji nienia. W kocu 
  wygldao to ju tak, jakbym ni tylko po to, by je spotka. Istoty te jednak 
  nigdy nie sprboway zbliy si do mnie ani te nie niepokoiy mnie w aden 
  sposb. Po prostu stay przede mn nieruchomo tak dugo, jak trwa mj sen. 
  Ja za nie tylko nie kiwnem palcem, by zmieni swoje sny, ale rwnie zapomniaem 
  o pierwotnym celu moich wicze w nieniu.</p>
<P>Zanim w kocu opowiedziaem o wszystkim don Juanowi, spdziem cae miesice 
  wycznie na ogldaniu tych dwch ksztatw.</p>
<P> Utkne na niebezpiecznym rozdrou  powiedzia don Juan.  Nie naley przegania 
  tych istot, ale nie powinno si te pozwoli im zosta. W tej chwili ich obecno 
  przeszkadza ci w nieniu.</p>
<P> Co mog zrobi, don Juanie?</p>
<P> Staw im czoo w normalnym wiecie i ka wrci pniej, gdy bdziesz mia 
  wicej mocy potrzebnej do nienia.</p>
<P> Jak mam stawi im czoo?</p>
<P> Nie jest to proste, ale wykonalne. Chodzi tylko o to, by zdoby si na odwag, 
  ktrej z pewnoci ci nie brak.</p>
<P>Nie czekajc nawet, a zd mu odpowiedzie, e nie mam ani krzty odwagi, 
  don Juan zabra mnie na wzgrza. Mieszka wtedy w pnocnym Meksyku. I sprawia 
  na mnie wraenie samotnego czarownika, starego czowieka zapomnianego przez 
  wszystkich, zupenie na uboczu szerokiego wiata ludzkich spraw. Domylaem 
  si jednak, e jest niesamowicie inteligentny. Dlatego te byem gotw dostosowa 
  si do jego nakazw, ktre prawd powiedziawszy, uznawaem jedynie za przejawy 
  jego dziwactwa.</p>
<P>Przebiego czarownikw, rozwijana przez tysiclecia, bya specjalnoci don 
  Juana. Upewnia si, e zrozumiaem wszystko to, co mogem, w normalnym stanie 
  wiadomoci, po czym upewnia si, czy przeszedem do drugiej uwagi, gdzie jeli 
  nawet nie rozumiaem wszystkiego, czego mnie uczy, to przynajmniej z ogromnym 
  zainteresowaniem go suchaem. W ten sposb zostaem podzielony na dwie czci. 
  W mojej normalnej wiadomoci nie mogem zrozumie, dlaczego a nazbyt atwo</p>
<P>braem powanie jego dziaania. W drugiej uwadze wszystko nabierao sensu.</p>
<P>Don Juan twierdzi, e druga uwaga jest dostpna nam wszystkim, ale my  bardziej 
  lub mniej zawzicie czepiajc si naszej niewydarzonej racjonalnoci  utrzymujemy 
  j na dystans. Don Juan uwaa, e nienie burzy bariery, ktre oddzielaj nas 
  od drugiej uwagi.</p>
<P>Tego dnia, gdy don Juan zabra mnie na wzgrza pustyni otaczajcej Sonor, 
  bym stawi czoo istotom nieorganicznym, byem w normalnym stanie wiadomoci. 
  Wiedziaem jednak w jaki sposb, e musz co zrobi i bdzie to z pewnoci 
  co zupenie niewiarygodnego.</p>
<P>Na pustyni musiao wczeniej troch pokropi, bo czerwonawy piasek, ktry przykleja 
  mi si do podeszew butw, by jeszcze wilgotny. Musiaem mocno stpa po kamieniach, 
  by oczyci buty z cikich grud bota. Szlimy na wschd, idc pod gr w kierunku 
  wzgrz:. Gdy doszlimy do wskiego wwozu midzy dwoma wzgrzami, don Juan zatrzyma 
  si.</p>
<P> To jest z pewnoci najlepsze miejsce, by przywoa twoich przyjaci  powiedzia.</p>
<P> Dlaczego nazywasz ich moimi przyjacimi?</p>
<P> Oni sami ci wybrali. Gdy tak robi, to znaczy, ze szukaj towarzystwa. Wspomniaem 
  ci ju, e czarownicy zawizuj z nimi wizi przyjani. Twj przypadek jest 
  chyba tego przykadem. I nawet nie musisz ich zwabia.</p>
<P> Co skada si na tak przyja, don Juanie?</p>
<P> Przyja ta polega na wzajemnej wymianie energii. Istoty nieorganiczne wnosz 
  swoj rozbudowan wiadomo, a czarownicy swoj podwyszon wiadomo i wysok 
  energi. Rezultat pozytywny to sprawiedliwa wymiana. Rezultat negatywny to wzajemne 
  uzalenienie. Dawni czarownicy kochali swoich sprzymierzecw. W rzeczy samej 
  kochali swoich sprzymierzecw bardziej ni swoich wspbraci. I w tym wanie 
  widz ogromne niebezpieczestwo.</p>
<P> Co zalecasz mi w tej chwili, don Juanie?</p>
<P> Przywoaj je. Oce sytuacj, a potem podejmij decyzj.</p>
<P> Co mam zrobi, by je przywoa?</p>
<P> Utrzymuj w umyle ich obraz z twojego snu. Nasyciy sw obecnoci twoje 
  sny, poniewa chc stworzy swj obraz w twojej pamici. Wanie nadszed czas 
  signicia do tej pamici.</p>
<P>Don Juan szorstko nakaza mi zamkn oczy i ich nie otwiera. Potem pomg 
  mi usi na pobliskiej skale. Poczuem chd i twardo kamienia. Skaa bya 
  pochya, wic z trudem utrzymywaem rwnowag.</p>
<P> Sied tutaj i wyobraaj je sobie, a bd dokadnie takie same, jak w twoich 
  snach  powiedzia mi don Juan do ucha.  Daj mi zna, gdy ju si na nich skupisz.</p>
<P>Nie trwao to dugo. Wkrtce miaem ju peny ich obraz, tak jak w moim nie. 
  Wcale mnie nie zdziwio, e potrafiem to zrobi. Zaszokowao mnie natomiast 
  to, i mimo usilnych stara, nie potrafiem da zna don Juanowi, e mam ju 
  ich peny obraz. Nie mogem wydoby gosu ani te otworzy oczu. A przecie 
  nie niem. Syszaem wszystko, co si wok mnie dzieje.</p>
<P> Moesz teraz otworzy oczy  usyszaem gos don Juana.</p>
<P>I bez adnych trudnoci otworzyem oczy. Siedziaem ze skrzyowanymi nogami 
  na jakiej skale, ale to nie bya ta sama skaa, na ktrej usiadem. Don Jan 
  sta nieco z tylu, po mojej prawej stronie. Chciaem si do niego odwrci, 
  ale przytrzyma moj gow. I wtedy zobaczyem dwa ciemne ksztaty przypominajce 
  dwa cienkie pnie. Stay dokadnie przede mn.</p>
<P>Patrzyem na nie z szeroko otwartymi ustami. Nie byy wcale tak wysokie, jak 
  w moich snach. Byy teraz o poow nisze. Nie przypominay ju nieprzejrzystej 
  wiatoci, lecz raczej skondensowane, ciemne, prawie (same i niezwykle gronie 
  wygldajce supy.</p>
<P> Wsta i zap jednego z nich  rozkaza mi don Juan.  I nie pozwl mu si 
  wyrwa, bez wzgldu na to, jak  bardzo bdzie tob miota.</p>
<P>Zdecydowanie nie miaem ochoty na nic takiego, ale jaka ogromna sia poniosa 
  mnie wbrew mojej woli. Wwczas zdaem sobie spraw z tego, e cho byem ^wiadomy, 
  i wcale nie zamierzam posucha don Juana, i tak zrobi to, co mi nakaza.</p>
<P>Zupenie mechanicznie wstaem i ruszyem w kierunku dwch ksztatw. Serce 
  chciao wrcz wyskoczy mi z piersi. Pochwyciem tego z mojej prawej strony. 
  To, co w tym momencie poczuem, byo jak poraenie prdem. O mao co go nie 
  puciem. Jakby z oddali usyszaem woanie don Juana:</p>
<P> Jak go pucisz, to koniec z tob!</p>
<P>Trzymaem wic ciemny ksztat, ktry wi si i szarpa. Ale nie jak spore zwierz, 
  lecz jak co puszystego i lekkiego, cho silnie naelektryzowanego. Kulalimy 
  si po piaszczystym dnie rozpadliny przez do dugi czas. Czuem raz za razem 
  elektryczne wstrzsy przyprawiajce mnie o mdoci. Pomylaem sobie, e mnie 
  moli, poniewa wstrzsy te wydaway mi si innego rodzaju energi ni te, z 
  ktrymi stykaem si na co dzie. Kiedy uderzaa we mnie, czuem mrowienie, 
  wyem i ryczaem jak zwierz, lecz nie z blu; byem wcieky.</p>
<P>W kocu istota pode mn znieruchomiaa i stwardniaa. Nie poruszaa si. Spytaem 
  don Juana, czy ona nie yje, lecz nie syszaem swojego gosu.</p>
<P> W adnym wypadku  powiedzia kto, miejc si, ale to nie by don Juan. 
   Pozbawie go tylko energii. Ale nie wstawaj jeszcze. Pole jeszcze przez 
  chwil.</p>
<P>Spojrzaem pytajco na don Juana. Przyglda mi si z wielkim zaciekawieniem. 
  Potem pomg mi wsta. Ciemny ksztat lea na piasku. Chciaem zapyta don 
  Juana, czy nic jej nie bdzie, lecz znw nie mogem wydoby z siebie gosu. 
  I nagle podjem szalecz decyzj. Uznaem, e wszystko dziao si naprawd. 
  A do tego momentu czstka mego umysu zachowywaa sw racjonalno, biorc 
  wszystko to za jaki sen, sen wywoany przez sztuczki don Juana.</p>
<P>Podszedem do lecej na piasku istoty i sprbowaem j dwign. Nie moge 
  jej chwyci, bo nie miaa substancji. Byem zdezorientowany. Ten sam gos, ktry 
  nie nalea do don Juana, powiedzia mi, ebym pooy si na istocie nieorganicznej. 
  Zrobiem to i oboje w jednym ruchu stanlimy na ziemi, ja i istota nieorganiczna 
  przyczepiona do mnie niczym ciemny cie. Delikatnie oddzielia si ode mnie 
  i znikna, pozostawiajc mnie z niezwykle przyjemnym odczuciem peni.</p>
<P>Przez ponad dob odzyskiwaem kontrol nad swoim umysem. Prawie przez cay 
  ten czas spaem. Od czasu do czasu don Juan podchodzi do mnie, zadajc mi pytanie: 
  Czy energia istoty nieorganicznej bya jak ogie czy jak woda?&quot;</p>
<P>Czuem, jak pali mnie w gardle. Nie mogem mu powiedzie, e szarpnicia energii, 
  ktrych dowiadczaem, byy jak strumienie naelektryzowanej wody. Nigdy w yciu 
  nie czuem strumieni naelektryzowanej wody. Ale za kadym razem, gdy don Juan 
  zadawa mi to pytanie, taki wanie obraz pojawia si w moim umyle, cho nie 
  wydaje mi si, by mona byo je wytworzy czy poczu.</p>
<P>Gdy wiedziaem ju, e cakowicie odzyskaem siy, don Juan spa. Ale wiedzc, 
  jak wane byo jego pytanie, obudziem go i opowiedziaem mu, co czuem.</p>
<P> Nie znajdziesz wrd istot nieorganicznych pomocnych przyjani, ale raczej 
  dokuczliwe uzalenienie  zawyrokowa.  Musisz by bardzo ostrony. Wodne istoty 
  nieorganiczne s bardziej skore do przesady. Dawni czarownicy uwaali, e s 
  bardziej oddane, bardziej skonne</p>
<P>do naladownictwa, a nawet, by moe, nie pozbawione uczu. Tym miay si rni 
  od tych ognistych, o ktrych mwiono, e s powaniejsze, bardziej opanowane, 
  ale te bardziej nadte.</p>
<P> Jakie to wszystko ma dla mnie znaczenie, don Juanie?</p>
<P> To zbyt wielkie, by teraz o tym dyskutowa. Zalecabym ci wypleni strach 
  z twoich snw i z twojego ycia, by zabezpieczy twj zwizek. Istota organiczna, 
  ktr wpierw pozbawie energii, a nastpnie znw naadowae, po prostu wysza 
  z siebie z emocji, jakich jej dostarczye. Z pewnoci przyjdzie po wicej.</p>
<P> Dlaczego mnie nie powstrzymae, don Juanie?</p>
<P> Nie dae mi czasu. Poza tym, nawet mnie nie syszae, gdy krzyczaem, by 
  j zostawi na piasku.</p>
<P> Powiniene by mnie uprzedzi, tak jak zawsze, o wszystkich moliwociach.</p>
<P> Nie znaem wszystkich moliwoci. W kwestii istot nieorganicznych jestem 
  prawie nowicjuszem. Odrzuciem t cz wiedzy czarownikw; jest ona, moim zdaniem, 
  zbyt niewygodna i kapryna. Nie chc by na asce adnej istoty, organicznej 
  czy nieorganicznej.</p>
<P>Na tym zakoczya si nasza rozmowa. Powinienem si zmartwi jego zdecydowanie 
  negatywn reakcj, ale tak si nie stao. Jako byem pewien, e cokolwiek zrobiem, 
  byo suszne.</p>
<P>Kontynuowaem moje wiczenia w nieniu, nie niepokojony wicej przez istoty 
  nieorganiczne.</p>
</td></tr></table></body>
</html>