<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div align="right"><a href="133-02.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis
Treci</a> / <a href="133-04.htm">Dalej</a></div>
<h4>ROZDZIA III: DRUGA BRAMA NIENIA</h4>
<P>Podczas moich wicze w nieniu odkryem, e aby nauczyciel nienia mg wskaza
na okrelone zagadnienie, musi stworzy pewn dydaktyczn syntez. Zasadniczo
tym, co don Juan zamierza, dajc mi moje pierwsze zadanie, byo wiczenie uwagi
nienia poprzez koncentrowanie si na poszczeglnych przedmiotach z mojego snu.
Do tego celu don Juan uy jako bodca pojcia wiadomoci zapadania w sen.
Jego wybieg polega na daniu mi do zrozumienia, e jedynym sposobem na uwiadomienie
sobie chwili zapadania w sen jest dokadne przygldanie si przedmiotom ze snu.</p>
<P>Ju prawie na samym pocztku moich dowiadcze w nieniu zdaem sobie spraw,
e wiczenia w uwadze nienia s podstaw istoty nienia. Jednake dla umysu
niemoliwe wydaje si wywiczenie wiadomoci na poziomie snu. Don Juan powiedzia,
e czynnym elementem takich wicze jest wytrwao, i umys, bronicy si sw
racjonalnoci, musi si przed ni ugi. Don Juan powiedzia, e prdzej czy
pniej mury obronne umysu nie wytrzymuj naporu wytrwaoci i nieskrpowana
uwaga nienia moe si rozwija.</p>
<P>Gdy wprawiaem si w skupianiu i utrzymywaniu uwagi nienia na przedmiotach
ze snu, zaczem odczuwa do dziwn wiar w siebie. Uczucie to byo tak niesamowite,
e musiaem o tym porozmawia z don Juanem.</p>
<P> Wchodzisz w drug uwag i to wanie daje ci t pewno siebie powiedzia
mi don Juan. Tym bardziej wic musisz zachowa trzewo umysu. Posuwaj si
powoli, ale si nie zatrzymuj. A przede wszystkim nie rozmawiaj o tym. Po prostu
dziaaj.</p>
<P>Powiedziaem mu, e potwierdziem w praktyce to, o czym mi wczeniej powiedzia;
gdy przygldam si obiektom we nie tylko przez chwil, to obrazy si nie rozpywaj.
Stwierdziem te, e jedn z trudniejszych rzeczy jest przeamanie pocztkowej
bariery, ktra uniemoliwia nam wiadome skoncentrowanie si na nie. Poprosiem
don Juana, aby przedstawi mi na ten temat swoj wasn opini. Byem gboko
przekonany, e jest to bariera psychologiczna powstaa w procesie socjalizacji,
podczas ktrego uczymy si dyskredytowa sny.</p>
<P> Ta bariera to co wicej ni tylko proces socjalizacji odpar don Juan.
To pierwsza brama nienia. Teraz, gdy ju j pokonae, wydaje ci si niedorzeczne,
e nie potrafimy si zatrzyma w dowolnym momencie i skupi uwagi na jakim
przedmiocie ze snu. To faszywe przekonanie. Pierwsza brama nienia zwizana
jest z przepywem energii we wszechwiecie. To naturalna przeszkoda.</p>
<P>Don Juan wymg na mnie zgod, e bdziemy rozmawiali o nieniu tylko w drugiej
uwadze i tylko wtedy, gdy uzna to za stosowne. Tymczasem miaem nadal wiczy,
a on obieca mi, e nie bdzie si do tego wtrca.</p>
<P>Nabywszy biegoci w ustawianiu nienia, zaczem czsto odczuwa dziwne wraenia,
ktrym przypisywaem wielkie znaczenie. Jednym z nich byo uczucie, jakbym stacza
si do rowu dokadnie w chwili zapadania w sen. Don Juan nigdy nie wspomina,
e s to jakie absurdalne odczucia, ale pozwoli mi zanotowa je w moim notatniku.
Teraz zdaj sobie spraw, jak idiotycznie musiaem wwczas brzmie. Dzi, gdybym
sam naucza nienia, niewtpliwie nie pochwalabym takiego zachowania. Don Juan
mia si ze mnie, nazywajc kryptoegomaniakiem, ktry zaklina si, e walczy
z poczuciem wasnej wanoci, a jednoczenie prowadzi skrupulatny, niezwykle
osobisty pamitnik pod tytuem Moje Sny.</p>
<P>Don Juan zawsze, gdy tylko mia ku temu stosown okazj, podkrela, e energia
potrzebna do uwolnienia naszej uwagi nienia z klatki uwarunkowa spoecznych
bierze si z rozprowadzenia energii ju istniejcej. Trudno o bardziej prawdziwe
stwierdzenie. Pojawienie si naszej uwagi nienia jest bezporednim nastpstwem
odnowy naszego ycia. Poniewa, jak mwi don Juan, nie mamy adnej moliwoci
podczenia si do zewntrznego rda, by zasili wasn energi, musimy rozprowadza
istniejc w nas energi w kady dostpny nam sposb.</p>
<P>Don Juan niezmiennie powtarza, e cieka czarownikw to najlepszy sposb
na, jak si wyrazi, naoliwienie machiny rozprowadzania energii i e spord
wszystkich skadnikw cieki czarownikw najskuteczniejszym jest utrata wasnej
wanoci. By przekonany, e jest ona niezbdna we wszelkich poczynaniach czarownikw
i dlatego wielk wag przykada do nauczenia tego swoich uczniw. Don Juan
by przekonany, e poczucie wasnej wanoci jest nie tylko najpotniejszym
wrogiem czarownikw, lecz take nemezis rodzaju ludzkiego.</p>
<P>Don Juan argumentowa, e na podtrzymanie poczucia wasnej wanoci tracimy
wikszo naszej energii. Najlepszym przykadem jest nasza ciga troska o dobry
wygld, o to, czy jestemy zauwaani, doceniani i podziwiani. Don Juan dowodzi,
e gdybymy utracili choby troch tego poczucia wasnej wanoci, nastpiyby
dwie rzeczy. Po pierwsze, uwolnilibymy znaczne zasoby energii marnotrawionej
na podtrzymywanie iluzji naszej wspaniaoci. Po drugie, dostarczylibymy sobie
wystarczajco duo energii, by przej do drugiej uwagi i choby na mgnienie
oka dojrze wspaniao wszechwiata.</p>
<P>Zabrao mi to ponad dwa lata, zanim mogem z powodzeniem utrzyma niezachwian
uwag nienia na dowolnym przedmiocie. Nabyem takiej wprawy, e wydawao mi
si, jakbym niczego innego nie robi przez cae ycie. Najdziwniejsze byo to,
e potrafiem sobie wyobrazi, i nie posiadaem tej zdolnoci wczeniej. Jednak
wci pamitaem, z jak trudnoci przychodzia mi choby sama myl o takiej
moliwoci. Przyszo mi do gowy, e zdolno badania treci snw musi by wynikiem
naturalnej konfiguracji istoty ludzkiej, podobnym, by moe, do zdolnoci poruszania
si. Jestemy fizycznie przystosowani tylko do jednego sposobu chodzenia; uywamy
do tego ng. Ale przecie jego nauka jest dla nas ogromnym wysikiem.</p>
<P>Nowa umiejtno przelotnego spogldania na przedmioty w moim nie czya
si z niezwykle dokuczliwym napominaniem samego siebie, bym patrzy na skadniki
moich snw. Byem wiadomy swojego przyrodzonego natrctwa, ale podczas nienia
cecha ta niezwykle przybieraa na sile. Staa si tak intensywna, e nie tylko
brzydziem si, syszc, jak napominam samego siebie, lecz rwnie zaczem
wtpi, czy to naprawd byo moje natrctwo czy te co innego. Mylaem nawet,
i mi odbija. W kocu powiedziaem don Juanowi:</p>
<P> W moich snach wci mwi do siebie, napominajc si, eby patrze na przedmioty.</p>
<P>Oczywicie cay czas pamitaem o tym, e mielimy rozmawia o nieniu tylko
wtedy, gdy on sam tak postanowi, ale wydawao mi si, e sytuacja jest alarmujca.</p>
<P> Czy odnosisz wraenie, e jest to jaki obcy gos? zapyta don Juan.</p>
<P> C, waciwie tak. Nie rozpoznaj wwczas mojego gosu.</p>
<P> A wic to nie ty. Jeszcze nie czas na wyjanienia. Ale powiedzmy, e nie
jestemy sami na tym wiecie. Powiedzmy, e s i inne wiaty dostpne dla nicych,
wiaty zupene. Z tych innych zupenych wiatw przybywaj do nas czasami pewne
energetyczne istoty. Gdy nastpnym razem usyszysz, jak napominasz samego siebie,
rozzo si nie na arty i wrzanij: przesta!"</p>
<P>Tak wic stano przede mn kolejne wyzwanie; miaem pamita, by podczas nienia
krzykn przesta!" Wydaje mi si, e chyba dlatego, i tak bardzo dranio
mnie to natrtne napominanie, pamitaem jednak, by krzykn przesta!"
Gos natychmiast umilk i ju nigdy wicej nie powrci.</p>
<P> Czy kady nicy tego dowiadcza? zapytaem don Juana, gdy go znw zobaczyem.</p>
<P> Niektrzy tak odpar od niechcenia. Gdy zaczem swj elaborat, jakie to
byo niezwyke doznanie, przerwa mi, mwic:</p>
<P> Teraz jeste gotw, by dotrze do drugiej bramy nienia.</p>
<P>Nadarzya si okazja uzyskania odpowiedzi na pytania, ktrych nie mogem mu
wczeniej zada. To, czego dowiadczyem za pierwszym razem, gdy don Juan wprowadzi
mnie w nienie, dziao si przede wszystkim w umyle. Powiedziaem don Juanowi,
e obserwowaem przedmioty w moich snach ile tylko dusza zapragnie i nigdy wczeniej
nie odczuwaem niczego chociaby troch zblionego w sensie czystoci i ostroci
obrazu.</p>
<P> Im wicej o tym myl powiedziaem tym bardziej mnie to intryguje. Gdy
patrzyem wwczas na tych ludzi w tamtym nie, czuem strach i obrzydzenie,
ktrych nigdy nie zapomn. Co to byo za uczucie, don Juanie?</p>
<P> Moim zdaniem twoje ciao energetyczne poczyo si z obc ci energi tamtego
miejsca i pohulao sobie do woli. Rzecz jasna, bae si i brzydzie po raz
pierwszy w yciu badae obc energi. Masz zgubne skonnoci do takich samych
zachowa, jak czarownicy staroytnoci mwi dalej don Juan. Gdy nadarza
si okazja, ruszasz swj punkt poczenia. Wtedy twj punkt poczenia przemieci
si do daleko. W rezultacie zapucie si, podobnie jak dawni czarownicy,
poza granice znanego nam wiata. Bardzo realistyczna, ale te bardzo niebezpieczna
podr.</p>
<P>Pozostawiem tymczasem kwesti znaczenia jego sw, bardziej zainteresowany
inn spraw.</p>
<P> Czy to miasto byo moe na innej planecie?</p>
<P> Nie mona wyjania nienia za pomoc rzeczy, ktre znasz lub wydaje ci si,
e znasz odpowiedzia don Juan. Mog ci jedynie powiedzie, e miasto, w
ktrym bye, nie naleao do tego wiata.</p>
<P> Wic gdzie byo?</p>
<P> Poza tym wiatem, oczywicie. Przecie nie jeste tak gupi. To bya pierwsza
rzecz, ktr zauwaye. Nie potrafisz sobie wyobrazi niczego, co pochodzi
nie z tego wiata, i dlatego wci gonisz w kko.</p>
<P> A gdzie jest to nie z tego wiata", don Juanie?</p>
<P> Wierz mi, e najbardziej szalon cech magii jest wanie konfiguracja owego
nie z tego wiata". Na przykad automatycznie przyje, e ja widziaem
to samo, co ty. Dowodem jest to, e nigdy nie zapytae mnie, co widziaem.
Ty, i tylko ty, widziae jakie miasto i ludzi w tym miecie. Ja niczego takiego
nie widziaem. Ja widziaem energi. Tak wic nie z tego wiata tylko dla ciebie
byo w owym przypadku jakim miastem.</p>
<P> Ale przecie to nie byo rzeczywiste miasto, don Juanie. Ono istniao tylko
dla mnie, w moim umyle.</p>
<P> Nie, to nie tak. Teraz usiujesz zredukowa co transcendentalnego do czego
zupenie przyziemnego. Nie moesz tego robi. Ta podr bya rzeczywista. Ty
widziae to jako miasto. Ja widziaem to jako energi. aden z nas si nie
myli i aden nie ma racji.</p>
<P> Przestaj ci rozumie, gdy zaczynasz mwi, e co Jest rzeczywiste. Przedtem
powiedziae, e bylimy w miejscu istniejcym naprawd. Ale jeli to miejsce
byo rzeczywiste, to jak moemy przyj dwie jego wersje?</p>
<P> To bardzo proste. Mamy dwie wersje, poniewa wtedy mielimy rne poziomy
jednorodnoci i spjnoci. Wyjaniem ci ju kiedy, e te dwie cechy to klucz
do postrzegania.</p>
<P> Czy sdzisz, e mgbym wrci do tamtego miasta?</p>
<P> Tu mnie masz. Nie wiem. Albo moe raczej wiem, ale nie potrafi tego wyjani.
Albo moe potrafi wyjani, ale nie chc. Bdziesz musia poczeka i samemu
si domyli, jak jest naprawd.</p>
<P>Don Juan nie chcia dalej na ten temat rozmawia.</p>
<P> Wrmy do naszych spraw powiedzia. Dochodzisz do drugiej bramy nienia,
gdy budzisz si z jednego snu w drugi. Moesz mie tyle snw, ile chcesz, czy
te ile zdoasz mie. Musisz jednak odpowiednio si kontrolowa, by nie obudzi
si w wiecie, ktry znamy.</p>
<P>A zadraem, gdy to usyszaem.</p>
<P> Chcesz powiedzie, e nigdy nie wolno mi si obudzi w tym wiecie?</p>
<P> Nie, tego nie powiedziaem. Ale teraz, gdy ju o tym wspomniae, musz ci
powiedzie, e jest to jedna z moliwoci. Czarownicy staroytnoci tak wanie
robili, nigdy nie budzili si w wiecie, ktry znamy. Niektrzy czarownicy z
mojej linii rwnie tak robili. Z pewnoci mona to zrobi, ale ja tego nie
zalecam. Chc, eby budzi si w sposb naturalny, gdy skoczysz nienie, ale
podczas nienia masz ni, e budzisz si w innym nie.</p>
<P>Usyszaem, jak zadaj don Juanowi to samo pytanie, ktre zadaem mu za pierwszym
razem, gdy powiedzia mi o ustawianiu nienia.</p>
<P> Czy to jest moliwe?</p>
<P>Don Juan z pewnoci zauway moje rozkojarzenie i miejc si, odpowiedzia
mi tak samo, jak wtedy.</p>
<P> Oczywicie, e to moliwe. Owa kontrola niczym nie rni si od kontrolowania
dowolnej sytuacji w naszym codziennym yciu.</p>
<P>Moje zaenowanie mino do szybko i byem gotw do nastpnego pytania. Ale
don Juan ubieg mnie i zacz wyjania kolejne cechy drugiej bramy nienia,
co tylko zwikszyo mj niepokj.</p>
<P> Jest jeden problem dotyczcy drugiej bramy powiedzia. Moe to by problem
powany; to zaley od osobowoci. Jeli mamy skonnoci do folgowania sobie
i kurczowego trzymania si pewnych rzeczy lub sytuacji, powinnimy przygotowa
si na solidnego kopa w tyek.</p>
<P> Co masz na myli, don Juanie?</p>
<P> Pomyl przez chwil. Dowiadczye ju tej niezwykej przyjemnoci badania
treci swoich snw. Wyobra sobie, e przechodzisz ze snu do snu, wszystko ogldasz,
wszystko badasz, kady szczeg. atwo sobie uwiadomi, jak szybko mona si
bezpowrotnie pogry w tej gbi. Szczeglnie wtedy, gdy kto ma skonnoci
do folgowania sobie.</p>
<P> Czy ciao albo mzg nie powstrzymaoby tego automatycznie?</p>
<P> Jeli to jest normalny sen, to tak. Ale to nie jest normalna sytuacja. To
jest nienie. nicy, przekraczajc pierwsz bram, trafia do swego ciaa energetycznego.
Tak wic to rzeczywicie ciao energetyczne przekracza drug bram i skacze
od snu do snu.</p>
<P> Co z tego wszystkiego wynika, don Juanie?</p>
<P> Z tego wynika, e przekraczajc drug bram, musisz zamierzy znacznie wiksz
i bardziej trzew kontrol nad uwag nienia, jedynym zaworem bezpieczestwa,
jakim dysponuje nicy.</p>
<P> Co to za zawr bezpieczestwa?</p>
<P> Sam kiedy odkryjesz, e prawdziwym celem nienia jest doskonalenie ciaa
energetycznego. Doskonae ciao energetyczne posiada, midzy innymi oczywicie,
tak kontrol nad uwag nienia, e ta potrafi je zatrzyma, gdy jest to konieczne.
To jest wanie ten zawr bezpieczestwa. Bez wzgldu na to, jak bardzo kto
sobie folguje, w pewnym momencie jego uwaga nienia musi wycign go na powierzchni.</p>
<P>Tak wic ponownie wyruszyem na niezbadane tereny, by odkrywa tajemnice nienia.
Tym razem jednak cel by jeszcze bardziej mglisty i znacznie trudniejszy. I
tak jak za pierwszym razem, zupenie nie mogem wykoncypowa, co mam robi.
Miaem niezbyt pocieszajce obawy, e caa moja dotychczasowa praktyka niewiele
mi tu pomoe. Po caej serii niepowodze daem sobie spokj i powrciem po
prostu do moich wicze skupiania uwagi nienia na wszystkich przedmiotach w
moich snach. Pogodzenie si z moimi wadami przydao mi jakby energii; nabyem
prawdziwej biegoci w utrzymywaniu obrazu dowolnego przedmiotu w moich snach.</p>
<P>W cigu nastpnego roku nic si nie zmienio. Odmiana przysza nagle, jednego
dnia. Gdy w moim nie ogldaem okno, prbujc si przekona, czy bybym w stanie
dostrzec rozcigajcy si z niego widok, poczuem nagle jakby powiew jakiej
siy, ktr odebraem jako brzczenie w mych uszach. Sia ta wypchna mnie
za okno. Na krtko przed wypchniciem moj uwag nienia przycigna jaka
dziwna konstrukcja, niezbyt daleko ode mnie. Wygldaa jak traktor. W chwil
pniej ju staem obok niej, dokadnie si przypatrujc.</p>
<P>Doskonale zdawaem sobie spraw z tego, e jest to nienie. Rozejrzaem si
naokoo, starajc si ustali, co to byo za okno, z ktrego zostaem wypchnity.
Wygldao na to, e znalazem si na jakiej farmie. Nie widziaem adnych budynkw.
Chciaem si nad tym przez chwil zastanowi. Jednake ca moj uwag przykuty
poniewierajce si dokoa w wielkiej liczbie przerne maszyny rolnicze sprawiajce
wraenie porzuconych i zapomnianych. Przygldaem si kosiarkom, traktorom,
niwiarkom, pugom i mockarniom. Byo tego tak wiele, e zapomniaem o moim
pierwotnym nie. Wwczas postanowiem zorientowa si, gdzie jestem, zaczem
wic rozglda si po najbliszym otoczeniu. W oddali dostrzegem co, co wygldao
jak tablica reklamowa, niedaleko ktrej postawiono par niewysokich supkw
z aparatami telefonicznymi.</p>
<P>Natychmiast gdy skoncentrowaem uwag na tablicy reklamowej, ju byem obok
niej. Jej stalowa konstrukcja wzbudzia we mnie strach. Bya zowieszcza. Na
samej tablicy by obraz budynku. Tekst, ktry przeczytaem, zachca do zatrzymania
si w motelu. Byem dziwnie przekonany, e jestem w Oregonie albo pnocnej
Kalifornii.</p>
<P>Ponownie rozejrzaem si po okolicy z mojego snu. W oddali majaczy acuch
grski, bliej za widziaem niewysokie zielone wzgrza. Porastay je kpy drzew;
byy to chyba kalifornijskie dby. Chciaem znale si przy tych wzgrzach,
ale przycign mnie odlegy acuch grski. Byem przekonany, e s to gry
Sierra Madre.</p>
<P>W grach opucia mnie cala energia nienia. Ale zanim to nastpio, byem
przycigany przez wszelkie moliwe szczegy. Mj sen przesta by snem. Oceniajc
na podstawie moich zdolnoci postrzegania, naprawd byem w grach Sierra Madre.
Mogem dowolnie przyblia wszystkie obrazy: wwozy, gazy, drzewa i jaskinie.
Skakaem ze cian urwisk na szczyty gr, a wyczerpaem si cakowicie i nie
mogem ju duej na niczym zatrzyma swej uwagi nienia. Poczuem, e trac
kontrol. W kocu niczego ju nie widziaem; otoczya mnie ciemno.</p>
<P> Dotare do drugiej bramy nienia oznajmi don Juan, gdy opowiedziaem
mu o moim nieniu. Teraz powiniene j przekroczy. Przejcie przez drug
bram to bardzo powana sprawa. Wymaga wielkiej dyscypliny i wysiku.</p>
<P>Nie byem pewien, czy wypeniem zadanie, ktre mi wyznaczy, nie obudziem
si bowiem w innym nie. Zapytaem go, co sdzi o tej nieprawidowoci.</p>
<P> To ja popeniem bd powiedzia don Juan. Powiedziaem ci, e trzeba
si obudzi w innym nie, ale chodzio mi o to, e masz planowo i precyzyjnie
zmienia sny. Wanie tak, jak to zrobie. Przy pierwszej bramie stracie
duo czasu. Starae si zobaczy tylko swe rce. Tym razem jednak od razu znalaze
waciwe rozwizanie, nie zawracajc sobie gowy zaleceniem, by obudzi si
w innym nie.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e s dwa sposoby prawidowego przekraczania drugiej bramy
nienia. Pierwszy to przebudzenie si w innym nie, czyli niejako widzenie we
nie, jak si ni, po czym widzenie we nie przebudzenia ze snu. Inna moliwo
to uycie przedmiotw ze snu do inicjacji kolejnego snu, wanie tak, jak ja
to zrobiem.</p>
<P>Don Juan jak zawsze pozwoli mi wiczy bez adnych sugestii ze swej strony.
A ja, poprzez wiczenia, potwierdziem istnienie tych dwch sposobw, ktre
mi opisa. Albo wic niem, e mam sen i si z niego budz, albo te przenosiem
wzrok z wybranego przedmiotu, bezporednio dostpnego mojej uwadze nienia,
na inny, mniej dostpny. Moim wariantem drugiego sposobu byo wpatrywanie si
w dowolny przedmiot tak dugo, a zaczyna zmienia ksztat, co powodowao brzczce
zawirowanie i wcignicie mnie w inny sen. Nigdy jednak nie udawao mi si podj
wiadomej decyzji, ktrego z tych sposobw uy do przeniesienia si w inny
sen. Moje wiczenia niezmiennie koczyy si tym samym: zawsze brakowao mi
energii na podtrzymanie uwagi nienia i budziem si albo zapadaem w mroczny,
gboki sen.</p>
<P>wiczenia przebiegay gadko. Mj spokj zakcao jedynie szczeglne wraenie,
szarpnicie strachu czy te Niepokoju, ktre zaczem odczuwa coraz czciej.
Prbowaem je ignorowa, tumaczc sobie, e jest to wynik mojego obarstwa
lub te spoywania rolin halucynogennych, ktre wwczas don Juan podawa mi
w wielkich ilociach jako cz mojej nauki. Szarpnicia stay si jednak na
tyle silne, e musiaem poprosi don Juana o rad.</p>
<P> Wanie wkroczye na najniebezpieczniejsze obszary wiedzy czarownikw
zacz don Juan. S przeraajce; to prawdziwy koszmar. Mgbym teraz zacz
artowa z tego i powiedzie, e nie wspominaem ci o tym, aby nie mci w twym
racjonalnym umyle, ale nie mog. Kady czarownik musi temu stawi czoo. Obawiam
si, e wanie teraz moe ci si wyda, i przestajesz panowa nad sob.</p>
<P>Don Juan wyjani mi, e ycie i wiadomo, jako wyczna domena energii,
nie s cechami jedynie organizmw. Powiedzia, e czarownicy widz dwa typy
istot wiadomych, zaludniajcych nasz planet: organiczne i nieorganiczne.
Porwnujc je z sob, czarownicy widz, e jedne i drugie s wietlistymi bryami,
przez ktre z kadej strony przenikaj miliony wkien energii wszechwiata.
Bryy te rni si od siebie ksztatem i nateniem jasnoci. Istoty nieorganiczne
s dugie, przypominajc swym ksztatem wiece, i s nieprzezroczyste, natomiast
istoty organiczne s okrge i o wiele janiejsze. Inn istotn rnic, ktr,
jak mwi don Juan, widz czarownicy, jest to, i ycie i wiadomo istot organicznych
s krtkotrwae, jako e ich natur jest popiech. Natomiast ycie istot nieorganicznych
jest nieskoczenie dusze, a ich wiadomo nieskoczenie spokojniejsza i gbsza.</p>
<P> Obcowanie z nimi nie stanowi dla czarownikw najmniejszego problemu cign
don Juan. Istoty nieorganiczne posiadaj to, co jest niezbdne, by obcowa
z innymi istotami, a mianowicie wiadomo.</p>
<P> Ale czy te istoty nieorganiczne rzeczywicie istniej? Tak jak ty lub ja?</p>
<P> Oczywicie, e tak odpowiedzia don Juan. Wierz mi, czarownicy to bardzo
inteligentne stworzenia. W adnym wypadku nie zabawialiby si wytworami zaburze
umysu, by bra je pniej za rzeczywisto.</p>
<P> Dlaczego mwisz, e te istoty s ywe?</p>
<P> Dla czarownikw ycie oznacza wiadomo. Oznacza to posiadanie punktu poczenia
i otaczajcej go powiaty wiadomoci, ktre mwi czarownikom, e stojca przed
nimi istota, organiczna lub nie, jest niezaprzeczalnie zdolna do postrzegania.
Postrzeganie jest dla czarownikw podstawowym wyznacznikiem ycia.</p>
<P> W takim razie istoty nieorganiczne take umieraj. Czy to prawda, don Juanie?</p>
<P> Naturalnie. Trac wiadomo tak samo, jak my. Ale trwanie tej wiadomoci
jest dla nas niepojte.</p>
<P> Czy te istoty nieorganiczne ukazuj si czarownikom?</p>
<P> Bardzo trudno okreli, jak to z nimi jest. Mona powiedzie, e przywabiamy
je albo, jeszcze lepiej, e zmuszamy je do obcowania z nami.</p>
<P>Don Juan wpatrywa si we mnie z wielk uwag.</p>
<P> W ogle nie orientujesz si w tym, co mwi stwierdzi raczej, ni zapyta.</p>
<P> Tak, to prawda. Trudno mi to poj. Zdrowy rozsdek nie przyjmuje tego.</p>
<P> Ostrzegaem ci, e te sprawy zachwiej twoim racjonalnym umysem. Dlatego
te sdz, e najlepiej wstrzyma si z osdem i pozwoli, by wszystko potoczyo
si wasnym trybem, co oznacza, e istoty nieorganiczne same do ciebie przyjd.</p>
<P> Mwisz powanie, don Juanie?</p>
<P> miertelnie powanie. Problem z istotami nieorganicznymi polega na tym, e
ich wiadomo w porwnaniu z nasz jest niezwykle wolna. Mijaj lata, zanim
czarownik zostanie zauwaony przez istoty nieorganiczne. Zalecabym wic uzbroi
si w cierpliwo i czeka. Prdzej czy pniej pojawi si. Ale nie pojawi
si tak, jak ty lub ja. Ich sposb pojawiania si naley do niezwykle szczeglnych.</p>
<P> Jak czarownicy je przywabiaj? Czy maj jaki rytua?</p>
<P> No c, z pewnoci nie stoj na rodku drogi, przywoujc je drcym gosem
wraz z wybiciem pnocy, jeli to miae na myli.</p>
<P> A wic co robi?</p>
<P> Przywabiaj je podczas nienia. Jak ju mwiem, to co wicej ni zwabianie.
Czarownicy poprzez nienie zmuszaj owe istoty do obcowania z nimi.</p>
<P> Jak czarownicy zmuszaj je poprzez nienie?</p>
<P> nienie to utrzymanie pooenia, do ktrego punkt poczenia przemieci
si podczas snu. Akt ten tworzy charakterystyczny adunek energii, ktry przyciga
ich uwag. To dziaa jak przynta na ryby, nie mog mu si oprze. Czarownicy,
docierajc do pierwszych dwch bram i przekraczajc je, rozkadaj przynt
i zmuszaj istoty nieorganiczne do pojawienia si. Przechodzc przez te dwie
bramy, wysae im zaproszenie. Teraz musisz czeka na jaki znak od nich.</p>
<P> A jaki to moe by znak, don Juanie?</p>
<P> Prawdopodobnie pojawienie si ktrego z nich, aczkolwiek wydaje si, e
na to jest jeszcze troch za wczenie. Moim zdaniem znakiem tym bd jakie
zaburzenia w twoim nieniu. Jestem przekonany, e odczuwane przez ciebie szarpnicia
strachu nie s spowodowane niestrawnoci. To s szarpnicia energii przesyane
przez istoty nieorganiczne.</p>
<P> Co mam teraz zrobi?</p>
<P> Musisz zmieni swoje oczekiwania.</p>
<P>Nie wiedziaem, co mia na myli. Wyjani mi wic, e zwykle po ludziach lub
innych istotach organicznych spodziewamy si natychmiastowej reakcji na nasz
gotowo wspdziaania. Natomiast chcc obcowa z istotami nieorganicznymi
jako e oddziela nas od nich ogromna bariera, energia poruszajca si z inn
prdkoci czarownicy musz zmieni swoje oczekiwania, czyli podtrzymywa
sw gotowo wspdziaania przez dugi czas, ktry musi upyn, by zosta
on dostrzeony.</p>
<P> Chcesz przez to powiedzie, don Juanie, e praktykowanie nienia to wanie
ta gotowo?</p>
<P> Tak. Aby jednak odnie peny sukces, musisz swoje praktyki w nieniu poczy
z intencj spotkania istot nieorganicznych. Pozwl im odczu twoj moc i pewno,
twoj si i niewzruszono. Za nic nie wolno ci okazywa strachu czy poddawa
si obsesji mroku. Ju one same s wystarczajco mroczne i pospne. Przydawanie
im jeszcze twoich obsesji jest wic, mwic ogldnie, zbyteczne.</p>
<P> Nie jestem pewien, czy rozumiem, jak te istoty objawiaj si czarownikom.
W jaki to szczeglny sposb daj zna o sobie?</p>
<P> Czasami materializuj si w naszym wiecie, na naszych oczach. Najczciej
jednak ich niewidoczn dla nas obecno odbieramy jako szarpnicia ciaem, rodzaj
drenia, ktre wypywa ze szpiku koci.</p>
<P> A jak to si odbywa w nieniu?</p>
<P> W nieniu jest zupenie na odwrt. Czasami czujemy je tak, jak ty obecnie
odczuwasz ich obecno, jako szarpnicie strachu. Przewanie jednak materializuj
si dokadnie przed nami. Jako e na samym pocztku nienia nie mamy jeszcze
potrzebnego nam dowiadczenia, istoty te mog napawa nas nieopisanym przeraeniem.
To dla nas wielce niebezpieczne. Nasz strach jest dla nich tunelem, przez ktry
mog przedosta si za nami do naszego wiata. Efekty tego s dla nas katastrofalne.</p>
<P> Dlaczego, don Juanie?</p>
<P> Bo wtedy strach moe zapuci korzenie w naszym yciu i musielibymy odseparowa
si od ludzi, by sobie 2 nim poradzi. Istoty nieorganiczne potrafi by gorsze
ni zaraza. Przez cigy strach mog nas szybko doprowadzi do szalestwa.</p>
<P> Co czarownicy robi z istotami nieorganicznymi?</p>
<P> Stapiaj si z nimi. Czyni z nich swoich sprzymierzecw. Tworz powizania,
zawierajc niezwyke przyjanie. Wizi te nazywam kolosalnymi przedsiwziciami,
w ktrych pierwszoplanow rol odgrywa postrzeganie. Jestemy istotami spoecznymi.
Bezwiednie szukamy towarzystwa wiadomoci. Majc do czynienia z istotami nieorganicznymi,
nie mona okazywa strachu. To jest cay sekret. Tak trzeba postpowa od samego
pocztku. Nasza intencja powinna by dla nich przesaniem mocy i ywiou. W
przesaniu musi by zawarta wiadomo: Nie boj si was. Spotkajcie si ze
mn, powitam was z radoci. Jeli nie przybdziecie, bdzie mi was brakowa".
Po takim przesaniu bd tak zaciekawione, e na pewno przybd.</p>
<P> Dlaczego miayby tu przybywa albo po c ja miabym si z nimi spotyka?</p>
<P> nicy, czy im si to podoba, czy te nie, poszukuj w trakcie nienia innych
istot. Moe to brzmie dla ciebie szokujco, ale nicy automatycznie poszukuj
grup innych istot, w tym przypadku ukadw istot nieorganicznych. A w dodatku
czyni to z wielkim zapaem.</p>
<P> Brzmi to bardzo dziwnie, don Juanie. Dlaczego nicy to robi?</p>
<P> Istoty nieorganiczne s dla nas czym zupenie nowym. Dla nich, z kolei,
istota naszego rodzaju, przekraczajca granice ich krlestwa, take jest nowoci.
Od tej pory nie wolno ci zapomina, e istoty nieorganiczne i ich fenomenalna
wiadomo bardzo silnie oddziauj na nicych i z atwoci mog ich przenie
w inne wiaty; wiaty, ktrych nie mona nawet opisa.</p>
<P>To wanie czarownicy staroytnoci nauczyli si wykorzystywa istoty nieorganiczne
i oni ukuli termin sprzymierzecy". Ich sprzymierzecy nauczyli ich przemieszcza
punkt poczenia poza granice jaja, we wszechwiat poza wymiarem ludzkim. Kiedy
wic sprzymierzecy przenosz czarownika, przenosz go poza granice krlestwa
czowieka.</p>
<P>Gdy suchaem don Juana, szarpay mn dziwne lki i ze przeczucia. Don Juan
natychmiast to zauway.</p>
<P> Jeste religijny a do szpiku koci zamia si. Czujesz teraz pewnie
oddech diaba na karku. Ale pomyl o nieniu w ten sposb: nienie to postrzeganie
w znacznie wikszym zakresie, ni nasza wiara pozwala nam przypuszcza.</p>
<P>Gdy nie niem, niepokoia mnie moliwo istnienia obdarzonych wiadomoci
istot nieorganicznych. Ale podczas nienia nie odczuwaem tego niepokoju. Szarpnicia
strachu nie mijay, ale gdy tylko si pojawiay, zaraz za nimi przychodzi przedziwny
spokj, ktry przejmowa nade mn kontrol i pozwala mi robi swoje, jakbym
si w ogle nie ba.</p>
<P>W tamtym czasie kady przeom w moim nieniu przychodzi nagle, bez ostrzeenia.
Nie byo wyjtkiem rwnie pojawienie si w moich snach istot nieorganicznych.
Zdarzyo si to, gdy niem o cyrku, ktry znaem z dziecistwa. Miejsce to
wygldao jak grska miejscowo w Arizonie. Zaczem przyglda si ludziom
z nieokrelon nadziej, ktr cigle ywiem, e kiedy jeszcze zobacz tych
ludzi, ktrych widziaem wwczas, gdy don Juan po raz pierwszy wepchn mnie
w drug uwag.</p>
<P>Gdy im si przygldaem, poczuem silne szarpnicie nerww w okolicy odka,
niczym cios w brzuch. Szarpnicie rozproszyo moj uwag i straciem z oczu
ludzi, cyrk i grsk miejscowo w Arizonie. Na ich miejscu stay dwa dziwnie
wygldajce ksztaty. Byy cienkie, szerokie nie wicej ni na stop, ale za
to wysokie chyba na siedem stp. Zdawao mi si, e pochylaj si nade mn dwie
grone, gigantyczne ddownice.</p>
<P>Wiedziaem, e to by sen, ale zdawaem sobie take spraw z tego, e widz.
Don Juan mwi ze mn o widzeniu tak na jawie, jak i w drugiej uwadze. Chocia
sam nie byem w stanie tego dowiadczy, zawsze uwaaem, e rozumiem istot
bezporedniego postrzegania energii. W tamtym nie, patrzc na te dwie dziwne
zjawy, uwiadomiem sobie, e widz energetyczn kwintesencj czego niewiarygodnego.</p>
<P>Byem bardzo spokojny. W ogle si nie ruszaem. Najbardziej niesamowite byo
to, e obraz tych istot si nie rozpywa ani te nie zmienia w nic innego. Istoty
zachowyway sw spjno i nie zmieniay ksztatu. Co w nich nakazywao czemu
we mnie utrzymywa cay czas obraz ich ksztatu. Wiedziaem o tym, poniewa
co mi mwio, e jeli si nie porusz, to owe istoty take si nie porusz.</p>
<P>Wszystko skoczyo si nagle, w jednym momencie, gdy obudziem si, czujc
przemony strach. Natychmiast zalaa mnie fala lkw. Ogarna mnie gboka
troska. Nie miao to jednak nic wsplnego z psychik. Bya to raczej fizyczna
udrka, smutek pozbawiony racjonalnych podstaw.</p>
<P>Dwie dziwne zjawy pojawiay si odtd podczas kadej sesji nienia. W kocu
wygldao to ju tak, jakbym ni tylko po to, by je spotka. Istoty te jednak
nigdy nie sprboway zbliy si do mnie ani te nie niepokoiy mnie w aden
sposb. Po prostu stay przede mn nieruchomo tak dugo, jak trwa mj sen.
Ja za nie tylko nie kiwnem palcem, by zmieni swoje sny, ale rwnie zapomniaem
o pierwotnym celu moich wicze w nieniu.</p>
<P>Zanim w kocu opowiedziaem o wszystkim don Juanowi, spdziem cae miesice
wycznie na ogldaniu tych dwch ksztatw.</p>
<P> Utkne na niebezpiecznym rozdrou powiedzia don Juan. Nie naley przegania
tych istot, ale nie powinno si te pozwoli im zosta. W tej chwili ich obecno
przeszkadza ci w nieniu.</p>
<P> Co mog zrobi, don Juanie?</p>
<P> Staw im czoo w normalnym wiecie i ka wrci pniej, gdy bdziesz mia
wicej mocy potrzebnej do nienia.</p>
<P> Jak mam stawi im czoo?</p>
<P> Nie jest to proste, ale wykonalne. Chodzi tylko o to, by zdoby si na odwag,
ktrej z pewnoci ci nie brak.</p>
<P>Nie czekajc nawet, a zd mu odpowiedzie, e nie mam ani krzty odwagi,
don Juan zabra mnie na wzgrza. Mieszka wtedy w pnocnym Meksyku. I sprawia
na mnie wraenie samotnego czarownika, starego czowieka zapomnianego przez
wszystkich, zupenie na uboczu szerokiego wiata ludzkich spraw. Domylaem
si jednak, e jest niesamowicie inteligentny. Dlatego te byem gotw dostosowa
si do jego nakazw, ktre prawd powiedziawszy, uznawaem jedynie za przejawy
jego dziwactwa.</p>
<P>Przebiego czarownikw, rozwijana przez tysiclecia, bya specjalnoci don
Juana. Upewnia si, e zrozumiaem wszystko to, co mogem, w normalnym stanie
wiadomoci, po czym upewnia si, czy przeszedem do drugiej uwagi, gdzie jeli
nawet nie rozumiaem wszystkiego, czego mnie uczy, to przynajmniej z ogromnym
zainteresowaniem go suchaem. W ten sposb zostaem podzielony na dwie czci.
W mojej normalnej wiadomoci nie mogem zrozumie, dlaczego a nazbyt atwo</p>
<P>braem powanie jego dziaania. W drugiej uwadze wszystko nabierao sensu.</p>
<P>Don Juan twierdzi, e druga uwaga jest dostpna nam wszystkim, ale my bardziej
lub mniej zawzicie czepiajc si naszej niewydarzonej racjonalnoci utrzymujemy
j na dystans. Don Juan uwaa, e nienie burzy bariery, ktre oddzielaj nas
od drugiej uwagi.</p>
<P>Tego dnia, gdy don Juan zabra mnie na wzgrza pustyni otaczajcej Sonor,
bym stawi czoo istotom nieorganicznym, byem w normalnym stanie wiadomoci.
Wiedziaem jednak w jaki sposb, e musz co zrobi i bdzie to z pewnoci
co zupenie niewiarygodnego.</p>
<P>Na pustyni musiao wczeniej troch pokropi, bo czerwonawy piasek, ktry przykleja
mi si do podeszew butw, by jeszcze wilgotny. Musiaem mocno stpa po kamieniach,
by oczyci buty z cikich grud bota. Szlimy na wschd, idc pod gr w kierunku
wzgrz:. Gdy doszlimy do wskiego wwozu midzy dwoma wzgrzami, don Juan zatrzyma
si.</p>
<P> To jest z pewnoci najlepsze miejsce, by przywoa twoich przyjaci powiedzia.</p>
<P> Dlaczego nazywasz ich moimi przyjacimi?</p>
<P> Oni sami ci wybrali. Gdy tak robi, to znaczy, ze szukaj towarzystwa. Wspomniaem
ci ju, e czarownicy zawizuj z nimi wizi przyjani. Twj przypadek jest
chyba tego przykadem. I nawet nie musisz ich zwabia.</p>
<P> Co skada si na tak przyja, don Juanie?</p>
<P> Przyja ta polega na wzajemnej wymianie energii. Istoty nieorganiczne wnosz
swoj rozbudowan wiadomo, a czarownicy swoj podwyszon wiadomo i wysok
energi. Rezultat pozytywny to sprawiedliwa wymiana. Rezultat negatywny to wzajemne
uzalenienie. Dawni czarownicy kochali swoich sprzymierzecw. W rzeczy samej
kochali swoich sprzymierzecw bardziej ni swoich wspbraci. I w tym wanie
widz ogromne niebezpieczestwo.</p>
<P> Co zalecasz mi w tej chwili, don Juanie?</p>
<P> Przywoaj je. Oce sytuacj, a potem podejmij decyzj.</p>
<P> Co mam zrobi, by je przywoa?</p>
<P> Utrzymuj w umyle ich obraz z twojego snu. Nasyciy sw obecnoci twoje
sny, poniewa chc stworzy swj obraz w twojej pamici. Wanie nadszed czas
signicia do tej pamici.</p>
<P>Don Juan szorstko nakaza mi zamkn oczy i ich nie otwiera. Potem pomg
mi usi na pobliskiej skale. Poczuem chd i twardo kamienia. Skaa bya
pochya, wic z trudem utrzymywaem rwnowag.</p>
<P> Sied tutaj i wyobraaj je sobie, a bd dokadnie takie same, jak w twoich
snach powiedzia mi don Juan do ucha. Daj mi zna, gdy ju si na nich skupisz.</p>
<P>Nie trwao to dugo. Wkrtce miaem ju peny ich obraz, tak jak w moim nie.
Wcale mnie nie zdziwio, e potrafiem to zrobi. Zaszokowao mnie natomiast
to, i mimo usilnych stara, nie potrafiem da zna don Juanowi, e mam ju
ich peny obraz. Nie mogem wydoby gosu ani te otworzy oczu. A przecie
nie niem. Syszaem wszystko, co si wok mnie dzieje.</p>
<P> Moesz teraz otworzy oczy usyszaem gos don Juana.</p>
<P>I bez adnych trudnoci otworzyem oczy. Siedziaem ze skrzyowanymi nogami
na jakiej skale, ale to nie bya ta sama skaa, na ktrej usiadem. Don Jan
sta nieco z tylu, po mojej prawej stronie. Chciaem si do niego odwrci,
ale przytrzyma moj gow. I wtedy zobaczyem dwa ciemne ksztaty przypominajce
dwa cienkie pnie. Stay dokadnie przede mn.</p>
<P>Patrzyem na nie z szeroko otwartymi ustami. Nie byy wcale tak wysokie, jak
w moich snach. Byy teraz o poow nisze. Nie przypominay ju nieprzejrzystej
wiatoci, lecz raczej skondensowane, ciemne, prawie (same i niezwykle gronie
wygldajce supy.</p>
<P> Wsta i zap jednego z nich rozkaza mi don Juan. I nie pozwl mu si
wyrwa, bez wzgldu na to, jak bardzo bdzie tob miota.</p>
<P>Zdecydowanie nie miaem ochoty na nic takiego, ale jaka ogromna sia poniosa
mnie wbrew mojej woli. Wwczas zdaem sobie spraw z tego, e cho byem ^wiadomy,
i wcale nie zamierzam posucha don Juana, i tak zrobi to, co mi nakaza.</p>
<P>Zupenie mechanicznie wstaem i ruszyem w kierunku dwch ksztatw. Serce
chciao wrcz wyskoczy mi z piersi. Pochwyciem tego z mojej prawej strony.
To, co w tym momencie poczuem, byo jak poraenie prdem. O mao co go nie
puciem. Jakby z oddali usyszaem woanie don Juana:</p>
<P> Jak go pucisz, to koniec z tob!</p>
<P>Trzymaem wic ciemny ksztat, ktry wi si i szarpa. Ale nie jak spore zwierz,
lecz jak co puszystego i lekkiego, cho silnie naelektryzowanego. Kulalimy
si po piaszczystym dnie rozpadliny przez do dugi czas. Czuem raz za razem
elektryczne wstrzsy przyprawiajce mnie o mdoci. Pomylaem sobie, e mnie
moli, poniewa wstrzsy te wydaway mi si innego rodzaju energi ni te, z
ktrymi stykaem si na co dzie. Kiedy uderzaa we mnie, czuem mrowienie,
wyem i ryczaem jak zwierz, lecz nie z blu; byem wcieky.</p>
<P>W kocu istota pode mn znieruchomiaa i stwardniaa. Nie poruszaa si. Spytaem
don Juana, czy ona nie yje, lecz nie syszaem swojego gosu.</p>
<P> W adnym wypadku powiedzia kto, miejc si, ale to nie by don Juan.
Pozbawie go tylko energii. Ale nie wstawaj jeszcze. Pole jeszcze przez
chwil.</p>
<P>Spojrzaem pytajco na don Juana. Przyglda mi si z wielkim zaciekawieniem.
Potem pomg mi wsta. Ciemny ksztat lea na piasku. Chciaem zapyta don
Juana, czy nic jej nie bdzie, lecz znw nie mogem wydoby z siebie gosu.
I nagle podjem szalecz decyzj. Uznaem, e wszystko dziao si naprawd.
A do tego momentu czstka mego umysu zachowywaa sw racjonalno, biorc
wszystko to za jaki sen, sen wywoany przez sztuczki don Juana.</p>
<P>Podszedem do lecej na piasku istoty i sprbowaem j dwign. Nie moge
jej chwyci, bo nie miaa substancji. Byem zdezorientowany. Ten sam gos, ktry
nie nalea do don Juana, powiedzia mi, ebym pooy si na istocie nieorganicznej.
Zrobiem to i oboje w jednym ruchu stanlimy na ziemi, ja i istota nieorganiczna
przyczepiona do mnie niczym ciemny cie. Delikatnie oddzielia si ode mnie
i znikna, pozostawiajc mnie z niezwykle przyjemnym odczuciem peni.</p>
<P>Przez ponad dob odzyskiwaem kontrol nad swoim umysem. Prawie przez cay
ten czas spaem. Od czasu do czasu don Juan podchodzi do mnie, zadajc mi pytanie:
Czy energia istoty nieorganicznej bya jak ogie czy jak woda?"</p>
<P>Czuem, jak pali mnie w gardle. Nie mogem mu powiedzie, e szarpnicia energii,
ktrych dowiadczaem, byy jak strumienie naelektryzowanej wody. Nigdy w yciu
nie czuem strumieni naelektryzowanej wody. Ale za kadym razem, gdy don Juan
zadawa mi to pytanie, taki wanie obraz pojawia si w moim umyle, cho nie
wydaje mi si, by mona byo je wytworzy czy poczu.</p>
<P>Gdy wiedziaem ju, e cakowicie odzyskaem siy, don Juan spa. Ale wiedzc,
jak wane byo jego pytanie, obudziem go i opowiedziaem mu, co czuem.</p>
<P> Nie znajdziesz wrd istot nieorganicznych pomocnych przyjani, ale raczej
dokuczliwe uzalenienie zawyrokowa. Musisz by bardzo ostrony. Wodne istoty
nieorganiczne s bardziej skore do przesady. Dawni czarownicy uwaali, e s
bardziej oddane, bardziej skonne</p>
<P>do naladownictwa, a nawet, by moe, nie pozbawione uczu. Tym miay si rni
od tych ognistych, o ktrych mwiono, e s powaniejsze, bardziej opanowane,
ale te bardziej nadte.</p>
<P> Jakie to wszystko ma dla mnie znaczenie, don Juanie?</p>
<P> To zbyt wielkie, by teraz o tym dyskutowa. Zalecabym ci wypleni strach
z twoich snw i z twojego ycia, by zabezpieczy twj zwizek. Istota organiczna,
ktr wpierw pozbawie energii, a nastpnie znw naadowae, po prostu wysza
z siebie z emocji, jakich jej dostarczye. Z pewnoci przyjdzie po wicej.</p>
<P> Dlaczego mnie nie powstrzymae, don Juanie?</p>
<P> Nie dae mi czasu. Poza tym, nawet mnie nie syszae, gdy krzyczaem, by
j zostawi na piasku.</p>
<P> Powiniene by mnie uprzedzi, tak jak zawsze, o wszystkich moliwociach.</p>
<P> Nie znaem wszystkich moliwoci. W kwestii istot nieorganicznych jestem
prawie nowicjuszem. Odrzuciem t cz wiedzy czarownikw; jest ona, moim zdaniem,
zbyt niewygodna i kapryna. Nie chc by na asce adnej istoty, organicznej
czy nieorganicznej.</p>
<P>Na tym zakoczya si nasza rozmowa. Powinienem si zmartwi jego zdecydowanie
negatywn reakcj, ale tak si nie stao. Jako byem pewien, e cokolwiek zrobiem,
byo suszne.</p>
<P>Kontynuowaem moje wiczenia w nieniu, nie niepokojony wicej przez istoty
nieorganiczne.</p>
</td></tr></table></body>
</html>