<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div align="right"><a href="133-06.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis
Treci</a> / <a href="133-08.htm">Dalej</a></div>
<h4>ROZDZIA VII: NIEBIESKI TROPICIEL</h4>
<P>nio mi si co zupenie bezsensownego. Bya przy mnie Carol Tiggs. Mwia
do mnie, ale nie mogem zrozumie jej sw. By tam rwnie don Juan i wszyscy
czonkowie jego grupy. Prbowali wycign mnie z jakiego szalonego wiata,
w ktrym tlio si mde, tawe wiato.</p>
<P>Po dugich zmaganiach, podczas ktrych wiele razy traciem ich na jaki czas
z oczu, zdoali mnie wreszcie stamtd wyratowa. Poniewa nie mogem poj celu
caego przedsiwzicia, w kocu doszedem do wniosku, e ni mi si normalny,
chaotyczny sen.</p>
<P>Jakie byo moje zdumienie, kiedy obudziem si i odkryem, e le w ku,
w domu don Juana. Nie mogem si poruszy. Byem zupenie pozbawiony energii.
Nie wiedziaem, co myle, chocia od razu uwiadomiem sobie powag sytuacji.
Miaem niejasne przeczucie, e straciem ca energi na skutek wyczerpania
spowodowanego nieniem.</p>
<P>Towarzysze don Juana zdawali si niezwykle poruszeni tym, co si ze mn dziao.
Stale przychodzili do mojego pokoju, ale tylko pojedynczo. Kady z nich stal
przez chwil w cakowitym milczeniu, a potem przychodzi nastpny. Wydawao
mi si, e na zmian mnie pilnuj. Byem jednak zbyt saby, by poprosi o wyjanienie
ich dziwnego zachowania.</p>
<P>W cigu nastpnych dni poczuem si lepiej i zaczli rozmawia ze mn o moim
nieniu. Z pocztku nie wiedziaem, czego ode mnie chc. W kocu, na podstawie
pyta, ktre mi zadawali, pojem, e maj obsesj na punkcie wiata cieni.
Kady zdawa si przestraszony i mwi mi mniej wicej to samo. Powtarzali mi,
e nigdy nie byli w wiecie cieni, a niektrzy utrzymywali nawet, e nic nie
wiedz o jego istnieniu. Ich wyznania i reakcje sprawiy, e odczuwaem coraz
wikszy zamt i strach.</p>
<P> Kto zabra ci do tego wiata? I skd w ogle wiedziae, jak tam si dosta?
pytali wszyscy.</p>
<P>Gdy powiedziaem, e to tropiciele pokazali mi tamten wiat, nie mogli mi uwierzy.
Najwyraniej przyjli, e byem tam naprawd, nie mogc jednak odwoa si do
wasnego dowiadczenia jako punktu odniesienia, nie potrafili zgbi moich
sw. Chcieli jednak wiedzie wszystko, co wiem o cieniach i ich wiecie. Speniem
ich proby. Wszyscy, z wyjtkiem don Juana, usiedli przy moim ku i wsuchiwali
si z uwag w kade moje sowo. Gdy tylko jednak pytaem ich o moj sytuacj,
rozbiegali si zupenie jak cienie.</p>
<P>Niepokoio mnie jeszcze co. Chorobliwie unikali jakiegokolwiek kontaktu fizycznego
ze mn, co nigdy przedtem si nie zdarzao. Trzymali si z daleka ode mnie,
jakbym by trdowaty. Ich zachowanie tak mnie martwio, e musiaem ich o to
zapyta. Zaprzeczyli moim zarzutom. Zdawali si uraeni moim pytaniem i to do
tego stopnia, i usiowali udowodni mi, e si myl. Rozemiaem si serdecznie,
rozbawiony wynikym z tego napiciem. Sztywnieli bowiem za kadym razem, gdy
prbowali mnie obj.</p>
<P>Jedynie Florinda Grau, najblisza towarzyszka don Juana, nie obawiaa si fizycznego
kontaktu ze mn; otaczaa mnie troskliw opiek i prbowaa wyjani, co si
dzieje. Powiedziaa, e utraciem moj energi w wiecie istot nieorganicznych,
po czym j odzyskaem. Jednak mj nowy adunek energetyczny dla wikszoci z
nich jest nieco niepokojcy.</p>
<P>Florinda kada mnie do ka kadego wieczoru, jakbym by kalek. Nawet przemawiaa
do mnie jak do dziecka, na co reszta reagowaa salwami miechu. Pomijajc jednak
pomiewisko, ktre ze mnie robia, doceniaem jej trosk, chyba zreszt autentyczn.</p>
<P>Pisaem ju kiedy o Florindzie w zwizku z naszym pierwszym spotkaniem. Bya
to najpikniejsza kobieta, jak w yciu spotkaem. Kiedy powiedziaem jej zupenie
szczerze, e powinna bya zosta modelk w magazynie mody.</p>
<P> Tak, w magazynie z tysic dziewiset dziesitego roku odparowaa.</p>
<P>Florinda, chocia miaa ju swoje lata, wcale nie bya stara. Bya moda i
pena ycia. Gdy zapytaem don Juana o rdo jej niezwykej modoci, dowiedziaem
si, e to magia utrzymuje j w tak dobrym stanie.</p>
<P> Energia czarownikw doda don Juan dla oka jest modoci i wigorem.</p>
<P>Gdy towarzysze don Juana zaspokoili ju swoj pierwotn ciekawo wiata cieni,
przestali wchodzi do mojego pokoju. Zadawali jedynie zdawkowe pytania dotyczce
mojego stanu zdrowia. Jednak kiedy tylko prbowaem wsta, zaraz zjawia si
ktry z nich i delikatnie kad mnie z powrotem do ka. Nie pragnem ich
posugi, a jednak najwidoczniej ich potrzebowaem; cigle jeszcze byem saby.
Pogodziem si z tym. Najbardziej jednak dokuczao mi to, e nie udao mi si
nakoni nikogo z nich, by wytumaczy mi, co ja waciwie robi w Meksyku,
skoro pooyem si spa w Los Angeles. Cigle ich o to pytaem, ale wszyscy
odpowiadali niezmiennie:</p>
<P> Zapytaj naguala. Tylko on moe ci to wyjani. W kocu Florinda si przeamaa.</p>
<P> Wpade w puapk powiedziaa. Wanie to ci si przytrafio.</p>
<P> Gdzie wpadem w t puapk?</p>
<P> W wiecie istot nieorganicznych, rzecz jasna. To wanie z nimi miae do
czynienia od lat, prawda?</p>
<P> Tak, jak mwisz, Florindo. Moesz mi powiedzie, jaka to bya puapka?</p>
<P> Chyba nie. Wiem tylko, e stracie tam ca swoj energi. Ale walczye
bardzo dzielnie.</p>
<P> Dlaczego jestem chory, Florindo?</p>
<P> Nie zmoga ci choroba. Doznae uszczerbku na swej energii. Bye w stanie
krytycznym, ale teraz jeste tylko powanie ranny.</p>
<P> Jak to si stao?</p>
<P> Stoczye walk na mier i ycie z istotami nieorganicznymi i zostae pokonany.</p>
<P> Nie pamitam adnej walki, Florindo.</p>
<P> To nie ma adnego znaczenia. Walczye i zostae zdeklasowany. Nie miae
cienia szansy z mistrzami manipulacji.</p>
<P> Walczyem z istotami nieorganicznymi?</p>
<P> Tak. Stoczye z nimi miertelny pojedynek. Doprawdy nie wiem, w jaki sposb
zdoae przey ich miadcy cios.</p>
<P>Nie chciaa powiedzie mi ju nic wicej. Napomkna tylko, e moe niebawem
odwiedzi mnie nagual.</p>
<P>Nastpnego dnia pojawi si don Juan. By bardzo jowialny i dodawa mi otuchy.
artobliwie obwieci, e skada mi wizyt jako penicy obowizki lekarza energetycznego.
Zbada mnie, przypatrujc mi si od stp do gw.</p>
<P> Jeste ju prawie uleczony posumowa.</p>
<P> Co si ze mn stao, don Juanie? zapytaem.</p>
<P> Wpade w puapk, jak zastawiy na ciebie istoty nieorganiczne odpar.</p>
<P> A jak si tutaj znalazem?</p>
<P> Tu wanie kryje si wielka tajemnica, bez dwch zda powiedzia i umiechn
si dobrodusznie, najwyraniej prbujc rozadowa nieco powag sytuacji. Istoty
nieorganiczne pojmay ci caego, cznie z ciaem. Najpierw, gdy poszede
za jednym z ich tropicieli, cigny do swojego krlestwa twoje ciao energetyczne,
a potem fizyczne.</p>
<P>Towarzysze don Juana wygldali na zszokowanych. Jeden z nich zapyta, czy istoty
nieorganiczne rzeczywicie mog kogo porwa. Don Juan odpar, e bez wtpienia
mog to zrobi. Przypomnia o nagualu Eliasie, ktry zosta uprowadzony do ich
wiata, chocia wcale nie zamierza si tam uda.</p>
<P>Wszyscy przytaknli, kiwajc gowami. Don Juan dalej rozmawia z nimi, mwic
o mnie w trzeciej osobie. Powiedzia, e poczona wiadomo istot nieorganicznych
najpierw pochona moje ciao energetyczne, zmuszajc mnie do gwatownej reakcji
emocjonalnej na widok uwizionego tropiciela. Potem ta sama poczona wiadomo
cigna do swojego wiata moje bezwadne ciao. Don Juan doda, e bez ciaa
energetycznego czowiek jest tylko bry organicznej materii, ktr wiadomo
moe z atwoci manipulowa.</p>
<P> Istoty nieorganiczne s sklejone ze sob jak komrki naszego ciaa cign
don Juan. Gdy pocz swoj wiadomo, s nie do pokonania. Wyrwanie nas
z naszego wiata i umieszczenie we wasnym nie sprawia im adnych trudnoci.
Zwaszcza jeli si wyrniamy i jestemy tak dostpni, jak on.</p>
<P>O ciany pokoju odbiy si echem westchnienia i gone oddechy towarzyszy don
Juana. Wszyscy wydawali si naprawd przestraszeni i zatroskani.</p>
<P>Chciaem obwini don Juana, e nie zatrzyma mnie w por, lecz przypomniaem
sobie, e prbowa mnie ostrzec, nakoni do zmiany postpowania, lecz nadaremnie.
Don Juan doskonale wiedzia, o czym mylaem, i posa mi znaczcy umiech.</p>
<P> Mylisz, e jeste chory powiedzia, zwracajc si do mnie poniewa istoty
nieorganiczne pozbawiy ci twojej energii i obdaroway swoj. To wystarczy,
by zabi. Jako nagual masz dodatkow energi i tylko dlatego przeye.</p>
<P>Wspomniaem, e pamitam jakie oderwane kawaki snu. nio mi si, e przebywaem
w jakim tawym wiecie, z ktrego wycign mnie don Juan wraz z Carol Tiggs
i swymi towarzyszami.</p>
<P> Dla fizycznego oka krlestwo istot nieorganicznych wyglda jak tawy, zamglony
wiat wyjani don Juan. Mylae, e ogldasz normalny, chaotyczny sen,
a tymczasem po raz pierwszy patrzye fizycznym wzrokiem na wszechwiat istot
nieorganicznych. Moe to dziwne, ale dla nas by to rwnie pierwszy raz. Wiedzielimy
o tej tej mgle jedynie z opowieci czarownikw, nie z dowiadczenia.</p>
<P>To wszystko nie miao dla mnie sensu. Don Juan zapewni mnie, e dokadniejsze
wyjanienie jest niemoliwe z powodu moich brakw energetycznych.</p>
<P> Musisz si zadowoli na razie tym, co ci mwi i co z tego pojmiesz powiedzia.</p>
<P> Wcale tego nie pojmuj zaprotestowaem.</p>
<P> A zatem nic ci nie umkno. Gdy poczujesz si lepiej, sam sobie odpowiesz
na wszystkie pytania.</p>
<P>Wyznaem don Juanowi, e odczuwam fale gorczki. Moja temperatura nagle wzrastaa;
byem cay spocony i gorcy. Doznawaem wtedy nadzwyczajnego, lecz niepokojcego
uczucia, e rozumiem sytuacj, w ktrej si znalazem. Don Juan zlustrowa cae
moje ciao swoim przenikliwym wzrokiem i stwierdzi, e znajduj si w stanie
szoku energetycznego. Cierpiaem na tymczasow utrat energii, a to, co interpretuj
jako fale gorczki, to w zasadzie rozbyski energii, podczas ktrych chwilowo
odzyskuj kontrol nad moim ciaem energetycznym i mam wiadomo wszystkiego,
co mi si przytrafio.</p>
<P> Wysil si i powiedz mi, co si wydarzyo w wiecie istot nieorganicznych
nakaza mi don Juan.</p>
<P>Powiedziaem mu, e od czasu do czasu mam wyrane wraenie, e wraz ze swoimi
towarzyszami uda si fizycznie do tego wiata i wyrwa mnie z ucisku istot
nieorganicznych.</p>
<P> Zgadza si! krzykn don Juan. Dobrze ci idzie. A teraz zamie to wraenie
na widok tego, co si zdarzyo.</p>
<P>Nie byem jednak w stanie tego zrobi, chocia usilnie si staraem. Poczuem
niesamowite zmczenie wypalajce mnie od rodka. Zanim don Juan wyszed z pokoju,
powiedziaem mu, e jestem bardzo niespokojny.</p>
<P> To nic nie znaczy odpar niewzruszony. Odzyskaj swoj energi i nie martw
si bzdurami.</p>
<P>Miny dwa tygodnie, w ktrych trakcie odzyskiwaem powoli energi. Jednak
cigle si wszystkim martwiem, a najbardziej tym, e bd dla siebie nie znany.
Niepokoi mnie zwaszcza mj chd wewntrzny, ktrego wczeniej u siebie nie
zauwayem; rodzaj obojtnoci, ktr wizaem z chwilowym brakiem energii.
A potem zdaem sobie spraw, e jest to nowa cecha mojej osobowoci, cecha,
ktra na stae pozbawia mnie synchronizacji. Aby wywoa uczucia, do ktrych
byem przyzwyczajony, musiaem przywoa je i czeka, a si pojawi w moim
umyle.</p>
<P>Inn moj now cech byo jakie dziwne uczucie tsknoty, ktre ogarniao mnie
od czasu do czasu. Tskniem za kim, kogo nie znaem. Byo to tak wszechogarniajce
i intensywne uczucie, e musiaem wstawa i chodzi po pokoju, by je zagodzi.
Tsknota ta ya we mnie a do chwili, gdy nie zrobiem uytku z jeszcze jednego
nowego przybysza, ktry zjawi si w moim yciu: cisej samokontroli, ktra
bya tak silna, e tylko podsycia moje zmartwienia.</p>
<P>Przed kocem czwartego tygodnia rekonwalescencji wszyscy uznali, e jestem
ju zdrowy, i przestali mnie odwiedza. Wikszo czasu spdzaem samotnie.
Spaem i wypoczywaem, a moja energia zacza szybko rosn. Poczuem, e wracam
do siebie. Zaczem nawet wiczy.</p>
<P>Pewnego dnia koo poudnia, po lekkim posiku, wrciem do swojego pokoju,
aby si zdrzemn. Przed zapadniciem w gboki sen przewracaem si w ku,
prbujc si jako uoy, gdy nagy nacisk na skronie zmusi mnie do otwarcia
oczu. U stp mojego ka staa maa dziewczynka ze wiata istot nieorganicznych
i spogldaa na mnie zimnymi, stalowoniebieskimi oczami.</p>
<P>Skoczyem na rwne nogi i wrzasnem tak gono, e w pokoju natychmiast zjawili
si trzej towarzysze don Juana. Stanli jak wryci. Patrzyli z przeraeniem na
dziewczynk, ktra zbliya si do mnie, zatrzymujc si na granicy mojego wietlistego
ciaa. Patrzylimy na siebie przez wieczno. Mwia co do mnie, ale pocztkowo
nie mogem tego zrozumie. Po chwili jednak wszystko stao si jasne. Mwia,
e jeli chc j zrozumie, musz przemieci swoj wiadomo z mojego ciaa
fizycznego do ciaa energetycznego.</p>
<P>W tym momencie zjawi si don Juan. Dziewczyna i don Juan patrzyli na siebie
przez chwil. Nie wypowiedziawszy jednego sowa, don Juan obrci si i wyszed
z pokoju. Dziewczynka pomkna za nim.</p>
<P>Wrd towarzyszy don Juana zapanowao wielkie poruszenie. Wszyscy stracili
zimn krew. Najwidoczniej kady z nich dostrzeg, jak dziewczynka wysza z pokoju
za nagualem.</p>
<P>O mao nie eksplodowaem. Poczuem si sabo i musiaem usi. Obecno dziewczynki
podziaaa na mnie jak uderzenie w splot soneczny. Zdumiewajco przypominaa
mojego ojca; ogarna mnie fala wspomnie. Zastanawiaem si, co to moe oznacza,
a poczuem, e robi mi si niedobrze.</p>
<P>Zanim don Juan powrci do pokoju, odzyskaem nieco kontrol nad sob. Byem
tak ciekaw tego, co ma do powiedzenia o maej dziewczynce, e z ledwoci mogem
zapa oddech. Wszyscy byli rwnie podnieceni jak ja. Wszyscy naraz zaczli
mwi do don Juana i rozemieli si, gdy to dostrzegli. Przede wszystkim chcieli
si dowiedzie, czy wszyscy postrzegali tropiciela tak samo. Wszyscy zgodzili
si co do tego, e ujrzeli ma, bardzo szczup dziewczynk w wieku szeciu,
moe siedmiu lat, o piknych, regularnych rysach twarzy. Zgodzili si rwnie,
e miaa ona stalowoniebieskie oczy ponce niemym uczuciem wdzicznoci i lojalnoci.</p>
<P>Zgodziem si z kadym szczegem, ktry opisali. Jej oczy byy tak jasne i
przytaczajce, e niemal sprawiay mi bl. Czuem ciar jej spojrzenia na
piersiach.</p>
<P>Wszyscy towarzysze don Juana a razem z nimi i ja zastanawiali si nad tym,
co moe wynika z tego zdarzenia. Wszyscy si zgodzilimy, e tropiciel by
czstk obcej energii, ktra zdoaa pokona granic oddzielajc drug uwag
od uwagi zwyczajnego wiata. Przyjli, e skoro nie nili, a mimo to wszyscy
ujrzeli obc energi, ktra przybraa ksztat dziecka, to dziecko to musi istnie.</p>
<P>Dowodzili, e musz by setki, jeli nie tysice, przypadkw, gdy obca energia
przenika niezauwaenie do wiata ludzi, pokonujc naturalne bariery. Jednak
w historii ich linii nie byo adnej wzmianki o podobnym zdarzeniu. Najbardziej
mczyo ich to, e nie mwiy o tym opowieci czarownikw.</p>
<P> Czy to pierwszy taki wypadek w historii ludzkoci? zapyta jeden z nich
don Juana.</p>
<P> Myl, e zdarza si to przez cay czas odpar ale nigdy w tak otwarty,
zamierzony sposb.</p>
<P> Jakie to ma dla nas znaczenie? zapyta inny.</p>
<P> Dla nas adne, ale dla niego ogromne odpar don Juan i wskaza na mnie.</p>
<P>Zapado kopotliwe milczenie. Don Juan chodzi przez chwil po pokoju. Nastpnie
stan przede mn i przypatrywa mi si; sprawia wraenie kogo, kto nie moe
znale odpowiednich stw, by wyrazi przytaczajce go myli.</p>
<P> Nie potrafi nawet rozpozna rozmiarw tego, co zrobie odezwa si w
kocu don Juan z nut dezorientacji w gosie. Wpade w puapk, ale nie tak,
ktrej si obawiaem. Ta puapka bya przeznaczona wycznie dla ciebie i bya
bardziej zgubna, ni mogem to sobie wyobrazi. Obawiaem si, e padniesz ofiar
pochlebstw i obietnicy wygd. Nigdy natomiast nie braem pod uwag tego, e
cienie zastawi puapk, wykorzystujc do tego twoj wrodzon awersj do kajdanw.</p>
<P>Don Juan porwna kiedy swoje i moje reakcje w wiecie czarownikw na sprawy,
ktre nas najbardziej ograniczay. Powiedzia, bez alu w gosie, e chocia
chcia i prbowa, nigdy nie zdoa wzbudzi w ludziach takiego uczucia, jakie
potrafi wzbudza jego nauczyciel, nagual Julian.</p>
<P> Moja obiektywna reakcja ktr przedstawiam ci zupenie jasno, by mg
j oceni to umiejtno szczerego wyznania: Nie jest mi pisane wzbudza
lep i bezgraniczn mio. W porzdku!" Twoja obiektywna reakcja cign
to nienawi do kajdanw i gotowo zaprzepaszczenia ycia, by je rozerwa.</p>
<P>Nie zgodziem si z nim i powiedziaem, e przesadza. Nie miaem a tak jasno
sprecyzowanych pogldw.</p>
<P> Nie martw si rozemia si. Magia to dziaanie. Nadejdzie czas, e i
w twoim dziaaniu odnajdzie si pasja. Moja pasja to pogodzi si z wasnym
losem, nie biernie jak idiota, lecz aktywnie jak wojownik. Twoja pasja to spontanicznie
dziaa, rzuci si bez wyrachowania i bez wahania, by przeci czyje kajdany.</p>
<P>Don Juan wyjani, e mieszajc swoj energi z energi tropiciela, przestaem
w rzeczywistoci istnie. Wwczas moje ciao fizyczne zostao przeniesione do
krlestwa istot nieorganicznych. I gdyby nie tropiciel, ktry poprowadzi don
Juana i jego towarzyszy do mnie, umarbym albo pozosta w tamtym wiecie, bezpowrotnie
stracony.</p>
<P> Dlaczego tropiciel zaprowadzi was do mnie? zapytaem.</p>
<P> Ten tropiciel jest czujc istot, pochodzc z innego wymiaru. Teraz przybra
posta maej dziewczynki, ktra powiedziaa mi, e aby zdoby energi potrzebn
do przeamania bariery, za ktr zosta uwiziony w wiecie istot nieorganicznych,
musia zabra ci ca twoj. Z niej bior si jej cechy ludzkie. Przywid j
do mnie rodzaj wdzicznoci. Gdy j ujrzaem, od razu wiedziaem, e ju po
tobie.</p>
<P> Co zrobie potem, don Juanie?</p>
<P> Zebraem wszystkich tych, do ktrych udao mi si dotrze, a w szczeglnoci
Carol Tiggs, i wyruszylimy prosto do krlestwa istot nieorganicznych.</p>
<P> Dlaczego Carol Tiggs?</p>
<P> Po pierwsze dlatego, e posiada ona nieskoczony zasb energii, a po drugie,
poniewa musiaa zaznajomi si z tropicielem. Kady z nas zyska na tym przeyciu
co nieocenionego. Ty i Carol Tiggs otrzymalicie tropicieli. My za powd,
by zebra swoj fizyczno i umieci j na naszych ciaach energetycznych.
W ten sposb stalimy si energi.</p>
<P> Jak to zrobilicie?</p>
<P> Przemiecilimy, wszyscy jednoczenie, swoje punkty poczenia. Reszty dokona
nasz nieskazitelny zamiar uratowania ciebie. Tropiciel w mgnieniu oka zabra
nas do miejsca, gdzie leae na wp martwy, i Carol ci wycigna.</p>
<P>Wyjanienie don Juana nie miao dla mnie adnego sensu. Rozemia si, gdy
prbowaem mu to powiedzie.</p>
<P> Jak moesz to zrozumie, skoro nie masz nawet do energii, by podnie si
z ka? odpar.</p>
<P>Wyznaem mu, e jestem pewny, i wiem nieskoczenie wicej, ni mogem tego
racjonalnie dowie, lecz co trzyma moj pami pod kloszem.</p>
<P> To brak energii umieci twoj pami pod kloszem powiedzia don Juan.
Gdy bdziesz mia do energii, twoja pami znw bdzie dziaa jak trzeba.</p>
<P> Twierdzisz, e przypomn sobie wszystko, gdy tylko bd chcia?</p>
<P> Niezupenie. Moesz sobie chcie, ile ci si podoba, lecz jeli twj poziom
energii nie odpowiada randze tego, co wiesz, moesz si poegna ze swoj wiedz.
Nigdy do niej nie dotrzesz.</p>
<P> Wic co mam zrobi, don Juanie?</p>
<P> Energia ma t waciwo, e mona j gromadzi. Jeli bdziesz nieskazitelny
na ciece wojownika, nadejdzie moment, gdy odzyskasz pami.</p>
<P>Przyznaem, e suchajc sw don Juana, utwierdzam si w absurdalnym przekonaniu,
i jedynie folguj sobie, litujc si nad sob dlatego, e w istocie nie dzieje
si ze mn nic zego.</p>
<P> To nie tylko folgowanie sobie powiedzia. Cztery tygodnie temu bye
praktycznie martwy energetycznie. Teraz jeste tylko oszoomiony. To oszoomienie
i brak energii powoduj, e nie masz dostpu do swojej wiedzy. Z pewnoci wiesz
wicej o wiecie istot nieorganicznych ni my wszyscy. Ten wiat by wycznie
domen dawnych czarownikw. Mwilimy ci wszyscy, e znamy go jedynie z ich
opowieci. Szczerze przyznaj, i bardzo zdumiewa mnie to, e stae si dla
nas rwnie wiarygodnym, kolejnym rdem opowieci czarownikw.</p>
<P>Powtrzyem, e nie mog uwierzy, i mogem dokona czego, czego on nie dokona.
Nie mogem jednak uwierzy i w to, e mwi to wszystko, by mnie uspokoi.</p>
<P> Nie schlebiam ci ani te nie chc ci uspokaja powiedzia najwyraniej
zirytowany. Wypowiadam jedynie pewn prawd magii. wiadomo, e wiesz wicej
o tamtym wiecie ni my, nie powinna by dla ciebie powodem do zadowolenia.
Z tej wiedzy nie wynikaj bowiem adne korzyci. Prawd powiedziawszy, pomimo
tego wszystkiego, co wiesz, nie potrafie si uratowa. Uratowalimy ci tylko
dlatego, e zdoalimy ci odnale. Lecz bez pomocy tropiciela nie byoby nawet
sensu prbowa. Bye tak bezpowrotnie zagubiony w tamtym wiecie, e a dr
na sam myl o tym.</p>
<P>W wczesnym stanie mojego umysu nie wydawao mi si wcale dziwne, e dostrzegam
niemal, jak fala emocji porusza towarzyszami i uczniami don Juana. Jedynie Carol
Tiggs pozostaa niezmienna. W peni zaakceptowaa swoj rol. Bylimy jednoci.</p>
<P> Udao ci si uwolni tropiciela mwi dalej don Juan ale oddae za to
swoje ycie albo co gorsza, swoj wolno. Istoty nieorganiczne wypuciy tropiciela
w zamian za ciebie.</p>
<P> Nie mog w to uwierzy, don Juanie. Zrozum, nie dlatego, e wtpi w to,
co mwisz; opisujesz jednak tak perfidny manewr, e czuj si oszoomiony.</p>
<P> Nie traktuj tego jak perfidny manewr, a bdziesz mia ca sytuacj jak na
doni. Istoty nieorganiczne wiecznie poszukuj wiadomoci i energii. Jeli
dasz im moliwo zdobycia obu, jak mylisz, co zrobi? Puszcz do ciebie oko
z drugiej strony ulicy?</p>
<P>Wiedziaem, e don Juan ma racj. Nie udao mi si jednak utrzyma tej pewnoci
zbyt dugo; cigle traciem jasno spojrzenia.</p>
<P>Towarzysze don Juana bez koca zadawali mu pytania. Chcieli wiedzie, czy myla
o tym, co zrobi z tropicielem.</p>
<P> Tak, mylaem. To niezwykle skomplikowany problem, ktry bdzie musia rozwiza
ten tutaj nagual powiedzia, wskazujc na mnie. On i Carol Tiggs s jedynymi
osobami, ktre wiedz, jak uwolni tropiciela. I on te wie.</p>
<P> Jak mog go uwolni? zadaem jedyne moliwe w tamtej chwili pytanie.</p>
<P> Mgbym ci powiedzie, ale jest znacznie lepszy i bardziej odpowiedni sposb,
by si tego dowiedzie powiedzia don Juan, umiechajc si szeroko. Zapytaj
wysannika. Wiesz, e istoty nieorganiczne nie potrafi kama.</p>
</td></tr></table></body>
</html>