<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div align="right"><a href="133-10.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis
Treci</a> / <a href="133-12.htm">Dalej</a></div>
<h4>ROZDZIA XI: LOKATOR</h4>
<P>Skoczyy si moje wiczenia w nieniu, przynajmniej takie, do ktrych zdyem
si ju przyzwyczai. Gdy nastpnym razem spotkaem si z don Juanem, ten odda
mnie pod opiek dwch kobiet ze swej grupy: byy to Florinda i Zuleica, jego
dwie najblisze popleczniczki. Wiedza, ktr mi przekazyway, w ogle nie dotyczya
bram nienia, lecz rnych sposobw wykorzystywania ciaa energetycznego. Nie
trwao to jednak dugo i nie wywaro na mnie wikszego wpywu. Odnosiem wraenie,
e bardziej chc mnie sprawdzi, ni czegokolwiek nauczy.</p>
<P> Nie ma ju nic wicej, czego mgbym ci nauczy o nieniu powiedzia don
Juan, gdy spytaem go o t sytuacj. Mj czas na tym wiecie dobieg koca.
Ale Florinda zostanie. To ona bdzie teraz kierowa nie tylko tob, ale wszystkimi
moimi uczniami.</p>
<P> Czy dalej bd si wiczy w nieniu?</p>
<P> Tego nie wiem. I ona te nie. Wszystko zaley od ducha. To on rozgrywa t
parti, nie my. My jestemy jedynie pionkami, ktrymi on porusza. Zgodnie z
zaleceniami ducha musz ci opowiedzie o czwartej bramie nienia, cho sam nie
bd mg ju ci prowadzi.</p>
<P> Wic po c ostrzy mj apetyt? Wol nie wiedzie.</p>
<P> Duch nie pozostawia nam woli decydowania; ani tobie, ani mnie. Musz przekaza
ci zarys wiedzy o czwartej bramie, bez wzgldu na to, czy tego chc, czy nie.</p>
<P>Potem don Juan wyjani, e przy czwartej bramie nienia ciao energetyczne
podruje do okrelonych, konkretnych miejsc, oraz e s trzy sposoby korzystania
z czwartej bramy. Pierwszy, to podr do konkretnych miejsc w naszym wiecie.
Drugi, podr do konkretnych miejsc poza tym wiatem. Trzecim sposobem jest
podrowanie do miejsc, ktre istniej tylko w intencji innych. Don Juan stwierdzi,
e trzeci sposb jest zdecydowanie najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy i
wanie ten upodobali sobie czarownicy staroytnoci.</p>
<P> Do czego mam wykorzysta t wiedz? zapytaem.</p>
<P> Akurat w tej chwili do niczego. Przechowaj j do czasu, gdy bdzie ci potrzebna.</p>
<P> Czy naprawd sdzisz, e zdoam przekroczy czwart bram bez niczyjej pomocy?</p>
<P> To, czy zdoasz j przekroczy, czy te nie, zaley od ducha.</p>
<P>Don Juan zmieni nagle temat naszej rozmowy, ale nie odniosem wraenia, e
powinienem dotrze do czwartej bramy i przekroczy j wasnymi siami.</p>
<P>Potem don Juan ustali ze mn termin naszego ostatniego spotkania, ktre miao
by, jak powiedzia, poegnaniem czarownikw akcentem podsumowujcym moje
wiczenia w nieniu. Mielimy si spotka w maym miasteczku w poudniowym Meksyku,
gdzie mieszka wraz ze swymi czarownikami.</p>
<P>Przybyem na miejsce pnym popoudniem. Wraz z don Juanem usiedlimy na patio
przy jego domu w do niewygodnych wiklinowych fotelach wypchanych grubymi,
zbyt duymi poduchami. Don Juan zamia si i mrugn do mnie. Powiedzia, e
te fotele s podarunkiem od jednej z kobiet z jego grupy. Powinnimy wic siedzie
w nich tak, jakby wszystko byo w porzdku, a ju szczeglnie on. Fotele zakupiono
w Phoenix, w stanie Arizona, i z wielkim trudem sprowadzono do Meksyku.</p>
<P>Don Juan poprosi mnie, bym przeczyta mu wiersz Dylana Thomasa. Powiedzia,
e w chwili obecnej ma on dla mnie szczeglne znaczenie.</p>
<P> </p>
<P>Tskni, by odej<br>
od syku wypowiedzianego kamstwa<br>
i wiecznego krzyku przeraenia,<br>
ogromniejcego, gdy dzie ucieka za wzgrza,<br>
i zmierza ku morskim gbinom...</p>
<P> </p>
<P>Tskni, by odej, lecz boj si;<br>
Jakie ycie, cho jeszcze nie zakoczone,<br>
moe wybuchn ze starego kamstwa arzcego si na dnie<br>
i strzelajc wysoko w powietrze<br>
na wp pozostawi mnie lepcem.</p>
<P><br>
Don Juan wsta i powiedzia, e wybiera si na spacer na plac w centrum miasta.
Poprosi, bym poszed razem z nim. Domyliem si, e wiersz musia wpyn
na niego negatywnie, i don Juan chcia si przej, aby odegna ze myli.</p>
<P>Doszlimy na miejsce, nie zamieniwszy nawet jednego sowa. Cigle milczc,
okrylimy plac kilka razy. W parku byo sporo ludzi, szczeglnie w pobliu
sklepw, ktre wychodziy na wschodni i pnocn stron parku. Wszystkie uliczki
wok placu byy nierwno wybrukowane. Domy byy parterowe solidne, z wypalanych
cegie, kryte dachwkami. ciany byy pobielone wapnem, a drzwi najczciej
pomalowane na brzowo albo niebiesko. Przy bocznej uliczce, kawaek dalej, wida
byo wznoszce si mury ogromnego, kolonialnego kocioa, ktry wyglda jak
mauretaski meczet. Mury wysoko wystaway ponad dach jedynego w miecie hotelu.
Na poudniowej cianie placu byy dwie restauracje. Obie zgodnie prowadziy
swoje interesy i niele prosperoway, chocia w obu podawano praktycznie te
same potrawy, po tej samej cenie.</p>
<P>Przerwaem milczenie i spytaem don Juana, czy on take uwaa za zastanawiajce
to, e obie restauracje s w zasadzie takie same.</p>
<P> W tym miecie wszystko jest moliwe odpowiedzia.</p>
<P>Sposb, w jaki to powiedzia, zaniepokoi mnie.</p>
<P> Dlaczego jeste taki zdenerwowany? zapyta powanym tonem. Ukrywasz co
przede mn?</p>
<P> Dlaczego jestem zdenerwowany? mieszne pytanie. Zawsze denerwuj si w twojej
obecnoci, don Juanie. Czasami bardziej ni inni.</p>
<P>Wydawao mi si, e don Juan bardzo stara si nie wybuchn miechem.</p>
<P> No c, nagual rzeczywicie nie naley do najbardziej przyjacielskich istot
na ziemi powiedzia nieco przepraszajcym tonem don Juan. Dowiadczyem
tego na wasnej skrze, cierajc si z moim nauczycielem, okropnym nagualem
Julianem. Sama jego obecno miertelnie mnie przeraaa. A kiedy skupia na
mnie swoj uwag, czuem si niewart zamanego szelga.</p>
<P> Niewtpliwie, don Juanie, wywierasz taki sam wpyw na mnie.</p>
<P>Rozemia si gono.</p>
<P> Wierz mi, e nie wiesz, co mwisz. W porwnaniu z moim nauczycielem jestem
chodzcym anioem.</p>
<P> By moe i jeste chodzcym anioem, ale nie mog tego stwierdzi, nie znajc
naguala Juliana.</p>
<P>Don Juan nadal mia si serdecznie, ale po chwili spowania.</p>
<P> Nie wiem dlaczego, ale najwyraniej odczuwam strach powiedziaem.</p>
<P> Czy widzisz jaki szczeglny powd do strachu? zapyta i przystan, by
przyjrze mi si uwanie.</p>
<P>Ton jego gosu i podniesione brwi wiadczyy o tym, e don Juan podejrzewa,
i co przed nim ukrywam. Niewtpliwie oczekiwa ode mnie jakiego wyznania.</p>
<P> Patrzc na ciebie, zaczynam si zastanawia powiedziaem czy to aby ty
nie chowasz czego w rkawie.</p>
<P> A rzeczywicie, mam co w rkawie przyzna don Juan i umiechn si szeroko.
Ale nie to jest istotne. Sk w tym, e w tym miecie jest co, co oczekuje
na ciebie. A ty nie wiesz dokadnie, co to jest, albo wiesz, ale boisz si mi
powiedzie. Albo te nie masz najmniejszego pojcia.</p>
<P> Co na mnie tu oczekuje?</p>
<P>Zamiast mi odpowiedzie, don Juan energicznie ruszy dalej. Nie mwic ani
sowa, spacerowalimy wok placu. Okrylimy go kilka razy, szukajc miejsca,
gdzie moglibymy usi. Po chwili zauwaylimy grupk modych kobiet, ktre
wanie wstay z awki i odeszy.</p>
<P> Od wielu ju lat opisuj ci niezwyczajne praktyki czarownikw staroytnego
Meksyku rozpocz don Juan, siadajc na awce i wskazujc gestem, bym usiad
obok niego.</p>
<P>I don Juan z przejciem waciwym komu, kto opowiada co po raz pierwszy,
zacz mi opowiada to, co mwi ju wielokrotnie e dawni czarownicy, wiedzeni
jedynie perspektywami wasnych korzyci, wkadali ogromny wysiek w doskonalenie
praktyk, ktre coraz bardziej oddalay ich od trzewoci i rwnowagi umysu.
Sprowadzio to na nich zgub, gdy ich misterny gmach wierze i praktyk sta
si tak monumentalny, e zwali si na nich.</p>
<P> Czarownicy staroytnoci wanie tutaj yli, tutaj roli w si powiedzia
don Juan, obserwujc moj reakcj. Tutaj, w tym miecie. Zostao ono zbudowane
na fundamentach jednego z ich miast. To wanie tutaj, na tych terenach, czarownicy
staroytnoci uprawiali swoj magi.</p>
<P> Jeste o tym przekonany, don Juanie?</p>
<P> Tak, jestem. A wkrtce bdziesz i ty. Mj stale rosncy niepokj zmusza
mnie do skoncentrowania si na sobie, czego nie cierpiaem. Don Juan, wyczuwajc
moj frustracj, dalej si ze mn drani.</p>
<P> Ju wkrtce si przekonamy, czy rzeczywicie przypominasz dawnych czarownikw,
czy bardziej wspczesnych powiedzia.</p>
<P> Doprowadzasz mnie do szau, gdy mwisz tak dziwnie i zowieszczo zaprotestowaem.</p>
<P>Przebywajc z don Juanem przez trzynacie lat, nade wszystko nauczyem si
tego, e paniczny strach przez cay czas czai si tu za rogiem, czekajc tylko
na okazj, by zza niego wyskoczy.</p>
<P>Don Juan zdawa si waha przez chwil. Dostrzegem jego ukradkowe spojrzenia
w kierunku kocioa. By wrcz rozkojarzony. Kiedy odezwaem si do niego, nie
usysza mnie. Musiaem powtrzy moje pytanie:</p>
<P> Czy czekasz na kogo?</p>
<P> Tak odpowiedzia. Zgadza si, czekam na kogo. Wyczuwaem tylko otoczenie.
Dostrzege, jak badam otoczenie moim ciaem energetycznym.</p>
<P> I co wyczue, don Juanie?</p>
<P> Moje ciao energetyczne wyczuwa, e wszystko jest na swoim miejscu. Przedstawienie
jest dzi wieczorem. Ty bdziesz gwnym aktorem. Ja wciel si w posta charakterystyczn;
mam ma, ale znaczc rol. Gram w pierwszym akcie.</p>
<P> Na wszystkie witoci, o czym ty mwisz? Don Juan nie odpowiedzia. Umiechn
si tylko z min czowieka, ktry wie wicej.</p>
<P> Przygotowuj grunt rzek. Rozgrzewam ci, e tak powiem, klepic o tym,
jak to wspczeni czarownicy dostali tward lekcj. Uwiadomili sobie, e tylko
zachowujc olbrzymi rezerw, posid do energii, by si wyzwoli. Ta rezerwa
jest bardzo szczeglna, gdy zrodzia si nie ze strachu czy nieudolnoci, ale
z gbokiego przekonania.</p>
<P>Don Juan przerwa i powsta, wycign ramiona do przodu, potem w bok, a nastpnie
do tyu.</p>
<P> Zrb to samo poradzi mi. Odprysz ciao, a musisz by bardzo rozluniony,
by stawi czoo temu, co ci czeka dzi wieczorem. Don Juan umiechn si
szeroko. Dzi wieczorem czeka ci jedno z dwch albo pozwolisz sobie na
cakowit rezerw, albo bez reszty oddasz si folgowaniu. Jest to wybr, ktrego
musi dokona kady nagual z mojej linii. Don Juan usiad i wzi gboki oddech.
Wydawao si, e to, co powiedzia, odebrao mu ca energi. Sdz, e rozumiem
rezerw i folgowanie cign poniewa miaem zaszczyt zna dwch nagualw:
mojego dobroczyc, naguala Juliana, i jego dobroczyc, naguala Eliasa. Dostrzegaem
rnic pomidzy nimi. Naguala Eliasa cechowaa rezerwa tak wielka, e potrafi
zrezygnowa z daru mocy. Nagual Julian take zachowywa rezerw, ale nie a
tak, by zrezygnowa z podobnego daru.</p>
<P> Sdzc z tego, co mwisz, wydaje mi si, e szykujesz dla mnie dzi wieczorem
jaki test. Czy tak, don Juanie?</p>
<P> Nie mam takiej mocy, by szykowa dla ciebie jakikolwiek test, ale duch ma
powiedzia don Juan, umiechajc si szeroko, i doda po chwili: Ja jestem,
co najwyej, jego agentem.</p>
<P> Co ten duch zamierza ze mn zrobi, don Juanie?</p>
<P> Mog ci tylko powiedzie, e dzi wieczorem otrzymasz lekcj nienia. Tak
lekcj, jakich niegdy udzielano, ale to nie ja bd twoim nauczycielem. Bdzie
nim kto inny, i ten kto poprowadzi ci tej nocy.</p>
<P> Kto bdzie tym nauczycielem i przewodnikiem?</p>
<P> Przyjezdny, ktry moe ci okrutnie zaskoczy, ale moe te nie zaskoczy
ci wcale.</p>
<P> A co to za lekcja, ktr mam otrzyma?</p>
<P> Bdzie to lekcja na temat czwartej bramy nienia. Lekcja bdzie si skada
z dwch czci. Pierwsz wyo ci za chwil. Drugiej nie moe wyjani ci nikt,
poniewa odnosi si tylko do ciebie. Wszyscy naguale z mojej linii otrzymali
t dwuczciow lekcj, ale nie byo dwch jednakowych lekcji; uoono je tak,
by pasoway do indywidualnych cech charakteru kadego z nagualw.</p>
<P> Twoje wyjanienia nic mi nie daj, don Juanie. Coraz bardziej si denerwuj.</p>
<P>Przez dusz chwil aden z nas si nie odzywa. Byem wzburzony i nerwowo
wierciem si na swym miejscu. Nie wiedziaem, co jeszcze mgbym powiedzie,
czego ju wczeniej nie mwiem.</p>
<P> Jak ju wiesz, postrzeganie energii bezporednio to dla wspczesnych czarownikw
kwestia indywidualnego osignicia powiedzia don Juan. Manipulujemy punktem
poczenia poprzez samodyscyplin. Dla dawnych czarownikw przemieszczenia punktu
poczenia byy konsekwencj ujarzmienia ich przez innych przez nauczycieli,
ktrzy wywoywali te przemieszczenia poprzez swe ciemne machinacje i dawali
je swym uczniom jako dary mocy. Kto, kto dysponuje wiksz moc od nas, moe
atwo zrobi z nami to, co mu si podoba mwi don Juan. Na przykad, nagual
Julian mg zmieni mnie w cokolwiek by tylko zechcia w besti lub w witego.
Ale on by nieskazitelnym nagualem i pozwoli mi pozosta sob. Ale dawni czarownicy
nie byli a tak nieskazitelni i poprzez swe nieustajce prby podporzdkowania
sobie innych stworzyli mroczn i przeraajc aur, ktr nauczyciele przekazywali
swoim uczniom.</p>
<P>Don Juan powsta i rozejrza si dokoa.</p>
<P> Jak widzisz, to miasto to nic wielkiego mwi dalej. Ale ma co, co fascynuje
wojownikw z mojej linii. To tu wanie jest rdo tego, czym jestemy, i rdo
tego, czym by nie chcemy. Poniewa stoj u kresu mego czasu, musz przekaza
ci pewne idee, zrelacjonowa pewne zdarzenia, skontaktowa ci z pewnymi istotami,
wanie tutaj, w tym miecie. Dokadnie tak samo, jak postpi ze mn mj dobroczyca.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e podkrela jeszcze raz co, o czym ju wiem e kimkolwiek
jest i wszystko, co wie, jest spucizn po jego nauczycielu, nagualu Julianie.</p>
<P>Ten z kolei odziedziczy wszystko po swoim nauczycielu, nagualu Eliasie. Nagual
Elias po nagualu Rosendo; on po nagualu Lujanie; nagual Lujan po nagualu Santistebanie,
a nagual Santisteban po nagualu Sebastianie.</p>
<P>Don Juan powiedzia raz jeszcze, bardzo formalnym tonem, co, co wyjania
mi ju wiele razy. Przed nagualem Sebastianem byo omiu naguali, ale rnili
si znacznie od pozostaych. Mieli zupenie inne podejcie do magii, inne o
niej wyobraenie, cho cigle s bezporednio zwizani z jego lini magii.</p>
<P> A teraz musisz sobie przypomnie i powtrzy mi wszystko, co opowiedziaem
ci o nagualu Sebastianie rzek don Juan stanowczym tonem.</p>
<P>Jego proba wydaa mi si nieco dziwna, ale powtrzyem wszystko, co mi opowiedzia
don Juan lub ktry z jego towarzyszy o nagualu Sebastianie i mitycznym czarowniku
staroytnoci, jednym z tych, ktrzy sprzeciwili si mierci, nazywanym przez
nich lokatorem.</p>
<P> Wiesz, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, przekazuje nam dar mocy z pokolenia
na pokolenie powiedzia don Juan. A szczeglna natura tego daru jest wanie
tym, co zmienio bieg naszej linii.</p>
<P>Don Juan wyjani, e lokator jako czarownik starej szkoy zgbi u swoich
nauczycieli wszelkie arkana sztuki przesuwania punktu poczenia. A poniewa
jego dziwne ycie i wiadomo liczyy sobie moe nawet tysice lat w takim
za czasie mona osign doskonao we wszystkim wiedzia, jak przesuwa
punkt poczenia i utrzymywa go w setkach, jeli nie tysicach pooe. Jego
dary byy niejako mapami przesunicia punktu poczenia w okrelone miejsca
i zarazem instrukcjami unieruchomienia go w kadej z tych pozycji, czyli uzyskania
spjnoci.</p>
<P>Don Juan wznis si na wyyny swych oratorskich zdolnoci. Nigdy jeszcze nie
syszaem, by mwi z takim dramatyzmem. Gdybym go dobrze nie zna, dabym gow,
e sucham czowieka trawionego gbokim lkiem lub nieznon obsesj. Jego
gestw, doskonale oddajcych zdenerwowanie i rozterk, mgby mu pozazdroci
niejeden dobry aktor.</p>
<P>Don Juan wpatrywa si we mnie i tonem bolesnego wyznania powiedzia, e nagual
Lujan, na przykad, otrzyma od lokatora dar pidziesiciu pozycji. Potrzsa
rytmicznie gow, jakby chcia, bym przemyla sobie to, co wanie powiedzia.
Zachowaem milczenie.</p>
<P> Pidziesit pozycji! wykrzykn z niedowierzaniem. Jako prezent w zupenoci
wystarczyaby jedna, dwie pozycje punktu poczenia. Wzruszy ramionami w
gecie zdezorientowania. Mwili mi, e lokator bardzo lubi naguala Lujana
mwi dalej don Juan. Byli tak bliskimi przyjacimi, e pozostawali w zasadzie
nierozczni. Mwili mi, e kadego ranka lokator i nagual Lujan przychodzili
do tego kocioa na porann msz.</p>
<P> Wanie tutaj, w tym miecie? spytaem zupenie zaskoczony.</p>
<P> Wanie tutaj odpar. Cakiem prawdopodobne, e siadywali na tym samym
miejscu ponad sto lat temu; no, moe na innej awce.</p>
<P> Lokator i nagual Lujan naprawd chodzili po tym placu? spytaem, wci
nie mogc wyj ze zdumienia.</p>
<P> Pewnie! wykrzykn don Juan. Przyprowadziem ci tu dzisiaj, poniewa
wiersz, ktry mi przeczytae, da mi sygna, e nadszed czas, by spotka
lokatora.</p>
<P>W tym momencie poczuem, jak ogarnia mnie panika. Przez chwil musiaem oddycha
przez otwarte usta.</p>
<P> Dyskutowalimy o niezwykych dokonaniach czarownikw staroytnoci kontynuowa
don Juan. Ale zawsze bardzo trudno jest rozprawia o czym, uywajc terminw
oglnych i odnoszcych si tylko do bliej nie sprecyzowanych idei, szczeglnie
wtedy, gdy druga osoba nie ma w tym wzgldzie adnego dowiadczenia. Mog ci
opowiada o pewnych rzeczach, dla mnie najzupeniej oczywistych, a do dnia
Sdu Ostatecznego, a ty i tak nic nie zrozumiesz i mi nie uwierzysz, bo nie
dowiadczye tego sam. Don Juan wsta i obejrza mnie od stp do gw.
Chodmy do kocioa powiedzia. Lokator lubi koci i jego otoczenie. Jestem
pewien, e wanie teraz powinnimy tam wej.</p>
<P>Nie wiem, czy kiedykolwiek w czasie mojej znajomoci z don Juanem byem rwnie
zaniepokojony. Byem cakowicie zdrtwiay. Gdy wstaem, cay si trzsem,
a odek miaem cinity. Pomimo to ruszyem za nim bez sowa, gdy skierowa
si w kierunku kocioa. Przy kadym kroku kolana chwiay mi si i uginay pode
mn, jakby byy z waty. Zanim przeszlimy ten krtki kawaek dzielcy plac od
wapiennych schodw w portyku kocioa, zdyem prawie zemdle. Don Juan przytrzyma
mnie, obejmujc ramieniem.</p>
<P> Oto i lokator powiedzia niemal mimochodem, jakby wanie dojrza swego
starego przyjaciela.</p>
<P>Spojrzaem w kierunku, ktry wskaza, i w tylnej czci portyku zobaczyem
grup piciu kobiet i trzech mczyzn. Byem przeraony i przez t krtk chwil
nie dostrzegem w nich niczego szczeglnego. Nie potrafiem nawet stwierdzi,
czy wanie wchodzili, czy te wychodzili z kocioa. Zauwayem jednak, e
ich obecno w tym samym miejscu jest raczej przypadkowa. Nie byli razem.</p>
<P>Zanim wraz z don Juanem podeszlimy do maych drzwi wycitych w masywnym, drewnianym
portalu kocioa, trzy kobiety weszy do rodka. Trzej mczyni i pozostae
dwie kobiety ruszyli na zewntrz. Byem zdezorientowany i spojrzaem pytajco
na don Juana. Ruchem gowy wskaza na chrzcielnic.</p>
<P> Musimy przestrzega tutejszych zasad i si przeegna wyszepta.</p>
<P> Gdzie jest lokator? zapytaem rwnie szeptem.</p>
<P>Don Juan zanurzy koniuszki palcw w chrzcielnicy i uczyni znak krzya. Nie
znoszcym sprzeciwu ruchem gowy nakaza mi to samo.</p>
<P> Czy lokator by jednym z tych trzech mczyzn, ktrzy odeszli? szepnem
mu niemal do ucha.</p>
<P> Nie odszepn don Juan. Lokator to jedna z tych trzech kobiet, ktre
zostay. Ta w tylnym rzdzie.</p>
<P>W tym samym momencie kobieta z tylnego rzdu odwrcia si do mnie i z umiechem
na twarzy skina gow.</p>
<P>Jednym skokiem dopadem drzwi i wybiegem na zewntrz.</p>
<P>Don Juan wybieg za mn. Z nadzwyczajn szybkoci dogoni mnie i przytrzyma
za rami.</p>
<P> A ty dokd si wybierasz? zapyta, skrcajc si ze miechu.</p>
<P>Trzyma mnie mocno za rami, gdy ja gwatownie wcigaem powietrze. Dosownie
si dusiem. Don Juan zanosi si dononym miechem, a cay si trzs. Wyrwaem
si mu i ruszyem w kierunku placu. Don Juan poszed za mn.</p>
<P> Nigdy bym si nie spodziewa, e a tak ci to rozstroi powiedzia midzy
jedn salw miechu a drug.</p>
<P> Dlaczego mi nie powiedziae, e lokator jest kobiet?</p>
<P> Czarownik w kociele to ten, ktry sprzeciwi si mierci powiedzia uroczycie
don Juan. Dla takiego czarownika, tak biegego w przesuniciach punktu poczenia,
bycie mczyzn czy kobiet to jedynie kwestia wyboru lub wygody. To jest pierwsza
cz owej lekcji, ktr masz otrzyma; tak, jak ci powiedziaem. A ten, ktry
sprzeciwi si mierci, jest owym tajemniczym przyjezdnym, ktry bdzie ci w
niej przewodnikiem.</p>
<P>Don Juan chwyci si za boki, gdy jego miech przeszed w kaszel. Odebrao
mi mow. Nagle ogarn mnie wielki gniew. Nie byem wcieky na don Juana, na
siebie ani te na nikogo konkretnego. By to gboki gniew, ktry prawie rozsadza
mi piersi i szyj.</p>
<P> Wracamy do kocioa! krzyknem, nie rozpoznajc wasnego gosu.</p>
<P> Zaraz, powoli powiedzia cicho don Juan. Nie musisz si tak od razu gorczkowa.
Zastanw si. Namyl si. Oce szans. Uspokj ten swj umys. Jeszcze nigdy
w yciu nie przechodzie przez taki test. Potrzebujesz teraz opanowania. Nie
mog ci powiedzie, co masz robi mwi dalej don Juan. Mog tylko, jak
kady nagual, postawi ci przed twym wyzwaniem, udzieliwszy ci wczeniej oglnych,
niezbdnych wyjanie. Jest to jeszcze jeden wybieg nagualw: mwi wszystko,
nie mwic nic, lub pyta, nie pytajc.</p>
<P>Chciaem to mie jak najszybciej za sob. Ale don Juan powiedzia, e chwila
oddechu przywrci mi nieco pewnoci siebie. Czuem, e kolana zaraz ugn si
pode mn. Don Juan ochoczo pomg mi usi na krawniku. Sam usiad obok.</p>
<P> Pierwsz czci omawianej lekcji w nieniu jest to, e msko czy esko
nie s stanem ostatecznym, ale skutkiem pewnego okrelonego aktu umiejscowienia
punktu poczenia powiedzia don Juan. Akt ten jest, rzecz jasna, spraw
woli i wicze. Poniewa by to temat bardzo bliski dawnym czarownikom, tylko
oni mog rzuci na niego troch wiata.</p>
<P>Poniewa adna inna racjonalna reakcja nie przychodzia mi do gowy, zaczem
si spiera z don Juanem.</p>
<P> Nie mog przyj ani uwierzy w to, co mwisz powiedziaem. Czuem, jak
gorco zalewa mi twarz.</p>
<P> Ale kobiet widziae odparowa don Juan. Sdzisz, e to wszystko to
jaka sztuczka?</p>
<P> Nie wiem, co sdzi.</p>
<P> Ta istota w kociele jest rzeczywist kobiet powiedzia z naciskiem don
Juan. Dlaczego to ci tak niepokoi? To, e urodzia si mczyzn wiadczy
tylko o potdze machinacji dawnych czarownikw. To nie powinno ci tak dziwi.
Urzeczywistnie ju wszystkie pryncypia magii.</p>
<P>Miaem wraenie, e za chwil rozsadzi mnie wewntrzne napicie. Don Juan powiedzia
mi oskarajcym tonem, e wanie teraz musiaem sobie upodoba czas do dyskutowania.
Zmuszajc si do cierpliwoci, nadtym tonem wyjaniem mu biologiczne podstawy
mskoci i eskoci.</p>
<P> Ja to wszystko rozumiem powiedzia don Juan. I to, co mwisz, jest prawd.
Twj bd polega na tym, e usiujesz uoglni swoje stwierdzenia.</p>
<P> To, o czym teraz mwimy, to fundamentalne zasady! wykrzyknem. Odnosz
si do czowieka tu i w kadym innym zaktku wszechwiata.</p>
<P> Tak, to prawda, absolutna prawda powiedzia cicho don Juan. To wszystko
jest prawd dopty, dopki twj punkt poczenia zajmuje swe zwyczajowe pooenie.
Ale gdy tylko przemieci go poza pewne granice, gdzie nasz rzeczywisty wiat
przestaje oddziaywa, twoje ukochane zasady trac sw uniwersaln warto,
o ktrej tak rozprawiasz. Popeniasz bd, zapominajc, e ten, ktry sprzeciwi
si mierci przekracza te granice tysice razy mwi dalej don Juan. Nie
trzeba by geniuszem, by poj, e lokator nie podlega ju tym samym siom,
ktre teraz wi ciebie.</p>
<P>Powiedziaem mu, i moja ktnia z nim, jeli mona to tak nazwa, wynikna
z tego, e nie potrafi zaakceptowa praktycznych stron magii, ktre do tej
pory wydalay mi si tak nacigane, e nie jawiy si jako wikszy problem.
Powtrzyem mu te, e jako nicy mogem z wasnego dowiadczenia potwierdzi,
i w nieniu moe Si wydarzy wszystko. Przypomniaem mu, e on sam podsun
mi i podsyca to przewiadczenie, podkrelajc przy tym konieczno zachowania
zdrowych zmysw. To, co opowiada o lokatorze, byo ju obdem. To by temat
wycznie na nienie, ale z pewnoci nie na normalny wiat na co dzie. Daem
don Juanowi do zrozumienia, e jego stwierdzenia s dla mnie odraajce i nie
do przyjcia.</p>
<P> Skd ta gwatowna reakcja? zapyta don Juan z umiechem.</p>
<P>Jego pytanie zbio mnie z pantayku. Poczuem zaenowanie.</p>
<P> To chyba zagraa moim najgbszym przekonaniom przyznaem.</p>
<P>Mwiem to najzupeniej powanie. wiadomo, e kobieta w kociele bya kiedy
mczyzn, przyprawiaa mnie o mdoci.</p>
<P>Pewna myl zawitaa mi w gowie a moe lokator jest transwestyt. Zapytaem
szczerze don Juana, czy to jest moliwe. Zacz si tak mia, e wyglda,
jakby miao mu si zrobi niedobrze.</p>
<P> To zbyt przyziemna moliwo powiedzia. Moe twoi dawni przyjaciele
mogliby robi co takiego. Twoi nowi przyjaciele s bardziej pomysowi i mniej
zainteresowani seksem. Powtarzam. Istota w kociele to kobieta. Prawdziwa. I
ma wszystkie organy i przymioty waciwe pci eskiej. Don Juan umiechn
si zoliwie. Zawsze pocigay ci kobiety, prawda? No wic zdaje mi si,
e ta sytuacja pasuje do ciebie jak ula.</p>
<P>Jego uciecha bya tak wielka i dziecinna, e a zaraliwa. mialimy si obaj.
On z wielk swobod, a ja z wielk trwog.</p>
<P>Wtedy podjem decyzj. Wstaem i powiedziaem gono i wyranie, e nie chc
mie do czynienia z lokatorem pod jakkolwiek postaci. Zdecydowaem da sobie
spokj z t ca hec, wrci do domu don Juana, a potem do siebie.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e nie ma nic przeciw mojej decyzji, wic ruszylimy z
powrotem do jego domu. Ale w gowie huczao mi od myli. Czy postpuj waciwie?
Czy nie uciekam ze strachu? Oczywicie zaraz racjonalnie uzasadniem moj decyzj
jako waciw i nieuniknion. Zapewniaem samego siebie, e przecie nie interesuje
mnie bogactwo, a dary od lokatora to powikszanie majtku. Nagle ogarny mnie
wtpliwoci i ciekawo. Byo tyle pyta, ktre mogem zada temu, ktry sprzeciwi
si mierci.</p>
<P>Moje serce zaczo bi tak mocno, e miaem wraenie, jakby uderzao mi w odek.
Bicie serca nagle zamienio si w gos wysannika. Zama dan mi kiedy obietnic,
e nie bdzie si wtrca, mwic mi, e potna sia przyspiesza bicie mojego
serca, aby cign mnie z powrotem do kocioa; droga do domu don Juana jest
dla mnie drog ku mierci.</p>
<P>Zatrzymaem si i pospiesznie powtrzyem don Juanowi sowa wysannika.</p>
<P> Czy to prawda? spytaem.</p>
<P> Obawiam si, e tak odpar don Juan, nieco zakopotany.</p>
<P> Dlaczego sam mi o tym nie powiedziae, don Juanie? Chciae pozwoli mi
umrze, poniewa sdzisz, e jestem tchrzem? spytaem bardzo wzburzony.</p>
<P> Nie umarby ot tak, po prostu. Twoje ciao energetyczne posiada niewyczerpane
zasoby. I nigdy nawet nie przyszo mi na myl, e jeste tchrzem. Szanuj twoje
decyzje i guzik mnie obchodzi, co ci do nich skania. Jeste na kocu drogi,
tak jak ja mwi don Juan. Wic bd prawdziwym nagualem. Nie wstyd si
samego siebie. Gdyby by tchrzem, to sdz, e umarby ze strachu ju dawno
temu. Ale jeli a tak boisz si spotkania z tym, ktry sprzeciwi si mierci,
to lepiej, eby umar, ni stan z nim twarz w twarz. Nie bdzie to wcale
wstyd.</p>
<P> Wracajmy do kocioa powiedziaem tak spokojnie, jak tylko mogem.</p>
<P> No, to dochodzimy do sedna sprawy! wykrzykn don Juan. Ale wpierw wrmy
do parku, usidmy na awce i starannie rozwamy wszystkie moliwoci. Moemy
powici na to troch czasu; poza tym, jest jeszcze za wczenie na spraw,
ktr mamy zaatwi.</p>
<P>Wrcilimy do parku i od razu znalelimy woln awk.</p>
<P> Musisz zrozumie, e ty, i tylko ty, moesz zdecydowa, czy spotkasz si
z lokatorem, czy te nie. I tylko od ciebie zaley, czy przyjmiesz, czy te
odrzucisz jego dary mocy powiedzia don Juan. Ale swoj decyzj musisz przedstawi
kobiecie w kociele, w cztery oczy, gdy bdziecie sami. Inaczej nie bdzie si
liczy.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e dary lokatora s niezwyke, ale ich cena jest ogromna,
i e jemu nie podobaj si ani dary, ani cena.</p>
<P> Zanim podejmiesz prawdziw decyzj mwi dalej don Juan musisz zna wszystkie
szczegy naszych transakcji z tym czarownikiem.</p>
<P> Wolabym ju niczego na ten temat nie sysze, don Juanie powiedziaem
z prob w gosie.</p>
<P> To twj obowizek odpowiedzia. Jak inaczej chcesz podj waciw decyzj?</p>
<P> Nie sdzisz, e im mniej wiem o lokatorze, tym dla mnie lepiej?</p>
<P> Nie. Nie chodzi o to, by si ukry i przeczeka niebezpieczestwo. To jest
chwila prawdy. Wszystko, czego dokonae i dowiadczye w wiecie czarownikw,
przywiodo ci tutaj. Nie chciaem ci tego mwi, poniewa wiedziaem, e powie
ci to twoje ciao energetyczne, ale nie ma sposobu, by wywin si od tego spotkania.
Nawet mier nie pomoe. Rozumiesz? Don Juan potrzsn mn za ramiona.
Rozumiesz? powtrzy.</p>
<P>Rozumiaem go bardzo dobrze; tak dobrze, e nawet zapytaem, czy mgby zmieni
poziom mojej wiadomoci, by zagodzi mj strach i niepewno.</p>
<P>Niemal podskoczyem, gdy don Juan wywrzeszcza swoje Nie!"</p>
<P> Musisz stan twarz w twarz z tym, ktry sprzeciwi si mierci, ze spokojem
i przygotowany na wszystko cign don Juan. I nie moesz korzysta z porednikw.</p>
<P>Don Juan spokojnie zacz powtarza raz jeszcze wszystko, co dotychczas powiedzia
mi o tym, ktry sprzeciwi si mierci. Gdy mwi, zdaem sobie spraw, e cz
powstaego zamtu wynikna ze sw, ktrych uywa. Po hiszpasku mwi o tym,
ktry sprzeciwi si mierci, jako o el desafiante de la muerte, natomiast lokatora
okrela jako el inquilino. Oba te okrelenia automatycznie wskazuj na rodzaj
mski. Ale opisujc powizania czce lokatora z nagualami jego linii, don
Juan bez przerwy miesza hiszpaskie wyznaczniki rodzaju mskiego i eskiego,
co nie uatwiao mi w aden sposb rozeznania si w tym wszystkim.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e lokator mia zapaci za energi, ktr pobra od nagualw
naszej linii, ale cokolwiek to byo, zwizao to czarownikw na cae pokolenia.
W podzice za energi pobran od tych wszystkich nagualw, kobieta w kociele
nauczya ich, co dokadnie naley zrobi, by przemieci ich punkty poczenia
w pewne okrelone pozycje, ktre sama wybraa. Innymi sowy, zwizaa kadego
z nich darem mocy, ktrym byo uprzednio wybrane, okrelone pooenie punktu
poczenia i wszystko to, co si z nim wie.</p>
<P> Co masz na myli, don Juanie, mwic o wszystkim, co si z nim wie"?</p>
<P> Mam na myli negatywne konsekwencje tych darw. Kobieta w kociele wie wszystko
jedynie o folgowaniu sobie. Nie znajdziesz za grosz umiaru, za grosz wstrzemiliwoci
w tej kobiecie. Na przykad, nauczya naguala Juliana, jak umiejscowi punkt
poczenia, by tak jak ona sta si kobiet. Nauczenie tego mojego dobroczycy,
ktry by niepoprawnym lubienikiem, byo tym samym, co upijanie pijaka.</p>
<P> Ale czy to nie jest tak, don Juanie, e sami odpowiadamy za to, co robimy?</p>
<P> Tak, to prawda. Ale niektrzy z nas maj wiksze kopoty z odpowiedzialnoci
ni inni. A ta kobieta rozmylnie powiksza twoje kopoty, co niepotrzebnie
przysparza nam ogromnego napicia.</p>
<P> Skd wiesz, e ona to robi rozmylnie?</p>
<P> Postpia tak z kadym nagualem z mojej linii. Jeli przyjrzymy si sobie
dokadnie i obiektywnie, bdziemy musieli przyzna, e ten, ktry sprzeciwi
si mierci, swoimi darami spowodowa, i nasza linia jest lini niezwyczajnie
sobie folgujcych, uzalenionych czarownikw.</p>
<P>Nie mogem ju duej ignorowa jego niekonsekwentnego uycia jzyka i zwrciem
mu uwag.</p>
<P> Musisz o tym czarowniku mwi albo w rodzaju eskim, albo w mskim, ale
nie moesz tego cigle miesza powiedziaem twardo. Jestem zbyt zasadniczy,
twoja dowolno w uywaniu rodzaju wprawia mnie w jeszcze wikszy niepokj.</p>
<P> Ja sam jestem bardzo niespokojny wyzna don Juan. Ale prawda jest taka,
e ten, ktry sprzeciwi si mierci, jest i jednym, i drugim kobiet i mczyzn.
Nigdy jako nie zdoaem si do koca upora z jego przemian. Byem pewien,
e i ty bdziesz odczuwa to samo, poniewa widziae go wpierw jako mczyzn.</p>
<P>Don Juan przypomnia mi, jak pewnego razu, wiele lat wczeniej, zabra mnie
na spotkanie z tym, ktry sprzeciwi si mierci. Poznaem wwczas mczyzn,
dziwnego Indianina, ktry nie by ani stary, ani mody, bardzo drobnej budowy
ciaa. Szczeglnie dobrze pamitaem jego dziwny akcent oraz to, e uy do
dziwnej metafory, gdy opisywa rzeczy, ktre rzekomo widzia. Powiedzia wtedy:
mis ojos se pasearon moje oczy chodziy". Powiedzia, na przykad, tak:
moje oczy chodziy po hemach hiszpaskich konkwistadorw".</p>
<P>Wspomnienie tego zdarzenia byo tak ulotne, i miaem wraenie, e trwao jedynie
kilka minut. Don Juan powiedzia mi pniej, e spdziem z tym, ktry sprzeciwi
si mierci, cay dzie.</p>
<P> Prbowaem wczeniej dowiedzie si od ciebie, czy wiesz, co si dzieje
cign poniewa mylaem, e wiele lat wstecz sam umwie si na spotkanie
z tym, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P> Zbyt wiele mi przypisujesz, don Juanie. Jeli o to chodzi, to naprawd nie
potrafi si poapa w tym rozgardiaszu. Ale skd ci przyszo do gowy przypuszczenie,
e wiem, co si dzieje?</p>
<P> Wydawao mi si, i ten, ktry sprzeciwi si mierci, polubi ci. A to
oznaczao, e mg ci ju ofiarowa dar mocy, chocia ty tego nie pamitae.
Albo mg si umwi z tob na spotkanie jako kobieta. Podejrzewaem nawet,
e udzielia ci bardzo dokadnych instrukcji.</p>
<P>Don Juan zauway, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, ma ju we krwi upodobanie
do rytuaw i dlatego zawsze spotyka si z czarownikami swego rodu najpierw
jako mczyzna tak wanie stao si w przypadku naguala Sebastiana a potem
jako kobieta.</p>
<P> Dlaczego nazywasz jego podarunki darami mocy? I skd ta tajemniczo? zapytaem.
Przecie sam potrafisz przemieci swj punkt poczenia dokd tylko chcesz,
prawda?</p>
<P> Nazywa si je darami mocy, poniewa s wytworem specjalistycznej wiedzy czarownikw
staroytnoci odpar don Juan. Ich tajemnica polega na tym, e nikt inny
na tej ziemi, z wyjtkiem tego, ktry sprzeciwi si mierci, nie moe podarowa
nam czstki tej wiedzy. A ja, rzecz jasna, potrafi przemieci swj punkt poczenia
dokd tylko chc, czy to wewntrz, czy na zewntrz ksztatu ciaa energetycznego
czowieka. Nie wiem natomiast, co zrobi z tym ciaem, aby w danym pooeniu
osign stan cakowitej percepcji, cakowitej spjnoci. Potrafi to jedynie
ten, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P>Pniej don Juan wyjani, e wspczeni czarownicy nie znaj szczegw tysicy
moliwych pozycji punktu poczenia.</p>
<P> Co rozumiesz przez szczegy? zapytaem.</p>
<P> Szczeglne sposoby traktowania ciaa energetycznego w celu utrzymania punktu
poczenia nieruchomo w okrelonej pozycji odpar.</p>
<P>Poda swj przykad. Powiedzia, e jego darem mocy od tego, ktry sprzeciwi
si mierci, bya pozycja punktu poczenia wrony oraz procedury pozwalajce
tak manipulowa swym ciaem energetycznym, by uzyska cakowit percepcj wrony.
Don Juan wyjani, e dawni czarownicy chcieli za wszelk cen uzyska cakowit
percepcj i cakowit spjno. On sam uzyska cakowit percepcj dziki darowi
mocy, uczc si jej w zaplanowanej sekwencji, krok po kroku, tak jakby uczy
si obsugiwa bardzo skomplikowan maszyn.</p>
<P>Dalej don Juan wyjani, e wikszo przesuni punktu poczenia dokonywanych
przez dzisiejszych czarownikw, to umiarkowane przesunicia w obrbie cienkiej
wizki wietlistych wkien energii wewntrz wietlistego jaja. Wizka ta nazywana
jest zakresem czowieka lub te czysto ludzkim aspektem energii wszechwiata.
Poza tym zakresem, ale cigle w obrbie wietlistego jaja, ley obszar wielkich
przesuni. Gdy punkt poczenia przesunie si do jakiegokolwiek pooenia w
tym obszarze, nasza percepcja jest nadal zrozumiaa, lecz aby bya cakowita,
potrzeba wyjtkowo szczegowych procedur.</p>
<P> Istoty organiczne oszukay ciebie i Carol Tiggs podczas waszej ostatniej
podry, pomagajc wam uzyska cakowit spjno po wielkim przesuniciu
powiedzia don Juan. Przemieciy wasze punkty poczenia tak daleko, jak
to byo moliwe, a potem pomogy wam postrzega tam tak, jakbycie byli w normalnym
wiecie. Rzecz prawie niemoliwa. Aby osign ten stopie postrzegania, czarownik
potrzebuje praktycznej wiedzy albo wpywowych przyjaci.</p>
<P> Wasi przyjaciele zdradziliby was w kocu cign don Juan i sami musielibycie
zadba o siebie i nauczy si praktycznych sposobw przetrwania w tamtym wiecie.
Skoczylibycie wypenieni po brzegi procedurami, tak samo jak owi wszechwiedzcy
czarownicy staroytnoci.</p>
<P> Kade wielkie przesunicie ma swj odmienny mechanizm mwi dalej. Dzisiejsi
czarownicy mogliby si ich nauczy, gdyby wiedzieli, jak na duszy czas unieruchomi
punkt poczenia w odpowiedniej pozycji wielkiego przesunicia. Tylko czarownicy
staroytnoci posiadali odpowiedni wiedz, aby tego dokona.</p>
<P>Don Juan powiedzia te, e wiedza o okrelonych procedurach dotyczcych przesuni
nie bya dostpna owym omiu nagualom, ktrzy poprzedzali naguala Sebastiana,
i e lokator pokaza nagualowi Sebastianowi, jak osign cakowit percepcj
w dziesiciu nowych pozycjach punktu poczenia. Nagual Santisteban otrzyma
siedem, nagual Lujan pidziesit, nagual Rosendo sze, nagual Elias cztery,
nagual Julian szesnacie, a jemu pokaza dwie. Razem dawao to dziewidziesit
pi szczeglnych pozycji punktu poczenia, o ktrych wiedzieli czarownicy
i jego linia. Powiedzia, e gdybym si zapyta, czy uwaa to za jak korzy
dla jego linii, to musiaby odpowiedzie, e nie, poniewa ciar tych darw
przybliy ich do natury dawnych czarownikw.</p>
<P> Teraz twoja kolej, by spotka lokatora cign. By moe dary, ktre
otrzymasz, zachwiej nasz ogln rwnowag i nasza linia pogry si w ciemnoci,
w ktrej skoczyli dawni czarownicy.</p>
<P> To jest tak straszliwie powana sprawa, e a mi si robi od tego niedobrze
powiedziaem.</p>
<P> Naprawd ci wspczuj odpar don Juan z powanym wyrazem twarzy. Wiem
te, e nie bdzie to dla ciebie adne pocieszenie, gdy powiem, e stoisz przed
najcisz prb, jak moe podj wspczesny nagual. Spotkanie w cztery oczy
z kim tak tajemniczym i starym, jak mieszkaniec, nie budzi w nas czci, lecz
odraz. A przynajmniej tak byo ze mn, i nadal jest.</p>
<P> Dlaczego musz to cign, don Juanie?</p>
<P> Poniewa, nawet o tym nie wiedzc, zgodzie si przyj wyzwanie tego, ktry
sprzeciwi si mierci. Wycignem od ciebie zgod w trakcie twojej nauki,
tak samo, jak uczyni to mj nauczyciel, podstpem. Przeszedem przez ten sam
horror, co ty, z tym e obeszli si ze mn nieco brutalniej don Juan zachichota.
Nagual Julian mia zwyczaj robi przeraajce kaway. Powiedzia mi pewnego
razu, e wiadomo mu o piknej i namitnej wdowie, ktra pono usycha z szalonej
mioci do mnie. Nagual zabiera mnie czsto do kocioa, gdzie widziaem przygldajc
si mi kobiet. Pomylaem, e jest niczego sobie. A ja byem jurnym modzieniaszkiem.
Kiedy nagual powiedzia mi, e si jej podobam, chwyciem haczyk. Moje przebudzenie
byo bardzo brutalne.</p>
<P>Musiaem ca si woli powstrzyma si od miechu, gdy don Juan pokazywa
gestami utrat swej niewinnoci. Ale po chwili uderzyo mnie, e tarapaty, w
ktre wpad, nie byy mieszne, lecz okropne.</p>
<P> Czy jeste pewien, don Juanie, e ta kobieta to lokator? spytaem, majc
nadziej, e zasza jaka pomyka, lub e by to jaki niesmaczny art.</p>
<P> Jestem absolutnie pewien odpowiedzia. Poza tym, nawet gdybym by tak
zidiociay, by nie pozna lokatora, to moje widzenie nie moe mnie oszuka.</p>
<P> Chcesz powiedzie, don Juanie, e lokator ma odmienny rodzaj energii?</p>
<P> Nie. Nie ma odmiennego rodzaju energii, ale na pewno odmienne cechy energii
ni te, ktre posiada normalny czowiek.</p>
<P> Czy jeste absolutnie pewien, e ta kobieta to lokator? spytaem raz jeszcze,
powodowany dziwn odraz i strachem.</p>
<P> Ta kobieta to lokator! krzykn don Juan, nie pozostawiajc mi ju cienia
wtpliwoci.</p>
<P>Milczelimy. Czekaem na nastpny ruch, ogarnity nieopisanym, panicznym strachem.</p>
<P> Ju ci powiedziaem, e bycie z natury kobiet lub z natury mczyzn jest
kwesti umiejscowienia punktu poczenia powiedzia don Juan. Mwic z
natury", mam na myli od urodzenia albo kobiet, albo mczyzn. Dla widzcego
najjaniejsza cz punktu poczenia skierowana jest na zewntrz w przypadku
kobiety, a do wewntrz w przypadku mczyzny. Punkt poczenia lokatora by
skierowany pierwotnie do wewntrz, ale on go odwrci tak, e teraz jego jajowaty
ksztat energetyczny wyglda jak muszla, ktra owina si wok siebie.</p>
</td></tr></table></body>
</html>