• File: 133-11.HTM
  • Full Path: /srv/http/kleku/pub/ebooks/swiadome snienie/SZTUKA SNIENIA/133-11.HTM
  • Date Modified: 2019-09-06 10:00:00
  • File size: 43.53 KB
  • MIME-type: text/html
  • Charset: 8 bit
 
Open Back
<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 {  font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>

<div align="right"><a href="133-10.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis 
  Treci</a> / <a href="133-12.htm">Dalej</a></div>
<h4>ROZDZIA XI: LOKATOR</h4>
<P>Skoczyy si moje wiczenia w nieniu, przynajmniej takie, do ktrych zdyem 
  si ju przyzwyczai. Gdy nastpnym razem spotkaem si z don Juanem, ten odda 
  mnie pod opiek dwch kobiet ze swej grupy: byy to Florinda i Zuleica, jego 
  dwie najblisze popleczniczki. Wiedza, ktr mi przekazyway, w ogle nie dotyczya 
  bram nienia, lecz rnych sposobw wykorzystywania ciaa energetycznego. Nie 
  trwao to jednak dugo i nie wywaro na mnie wikszego wpywu. Odnosiem wraenie, 
  e bardziej chc mnie sprawdzi, ni czegokolwiek nauczy.</p>
<P> Nie ma ju nic wicej, czego mgbym ci nauczy o nieniu  powiedzia don 
  Juan, gdy spytaem go o t sytuacj.  Mj czas na tym wiecie dobieg koca. 
  Ale Florinda zostanie. To ona bdzie teraz kierowa  nie tylko tob, ale wszystkimi 
  moimi uczniami.</p>
<P> Czy dalej bd si wiczy w nieniu?</p>
<P> Tego nie wiem. I ona te nie. Wszystko zaley od ducha. To on rozgrywa t 
  parti, nie my. My jestemy jedynie pionkami, ktrymi on porusza. Zgodnie z 
  zaleceniami ducha musz ci opowiedzie o czwartej bramie nienia, cho sam nie 
  bd mg ju ci prowadzi.</p>
<P> Wic po c ostrzy mj apetyt? Wol nie wiedzie.</p>
<P> Duch nie pozostawia nam woli decydowania; ani tobie, ani mnie. Musz przekaza 
  ci zarys wiedzy o czwartej bramie, bez wzgldu na to, czy tego chc, czy nie.</p>
<P>Potem don Juan wyjani, e przy czwartej bramie nienia ciao energetyczne 
  podruje do okrelonych, konkretnych miejsc, oraz e s trzy sposoby korzystania 
  z czwartej bramy. Pierwszy, to podr do konkretnych miejsc w naszym wiecie. 
  Drugi, podr do konkretnych miejsc poza tym wiatem. Trzecim sposobem jest 
  podrowanie do miejsc, ktre istniej tylko w intencji innych. Don Juan stwierdzi, 
  e trzeci sposb jest zdecydowanie najtrudniejszy i najniebezpieczniejszy i 
  wanie ten upodobali sobie czarownicy staroytnoci.</p>
<P> Do czego mam wykorzysta t wiedz?  zapytaem.</p>
<P> Akurat w tej chwili do niczego. Przechowaj j do czasu, gdy bdzie ci potrzebna.</p>
<P> Czy naprawd sdzisz, e zdoam przekroczy czwart bram bez niczyjej pomocy?</p>
<P> To, czy zdoasz j przekroczy, czy te nie, zaley od ducha.</p>
<P>Don Juan zmieni nagle temat naszej rozmowy, ale nie odniosem wraenia, e 
  powinienem dotrze do czwartej bramy i przekroczy j wasnymi siami.</p>
<P>Potem don Juan ustali ze mn termin naszego ostatniego spotkania, ktre miao 
  by, jak powiedzia, poegnaniem czarownikw  akcentem podsumowujcym moje 
  wiczenia w nieniu. Mielimy si spotka w maym miasteczku w poudniowym Meksyku, 
  gdzie mieszka wraz ze swymi czarownikami.</p>
<P>Przybyem na miejsce pnym popoudniem. Wraz z don Juanem usiedlimy na patio 
  przy jego domu w do niewygodnych wiklinowych fotelach wypchanych grubymi, 
  zbyt duymi poduchami. Don Juan zamia si i mrugn do mnie. Powiedzia, e 
  te fotele s podarunkiem od jednej z kobiet z jego grupy. Powinnimy wic siedzie 
  w nich tak, jakby wszystko byo w porzdku, a ju szczeglnie on. Fotele zakupiono 
  w Phoenix, w stanie Arizona, i z wielkim trudem sprowadzono do Meksyku.</p>
<P>Don Juan poprosi mnie, bym przeczyta mu wiersz Dylana Thomasa. Powiedzia, 
  e w chwili obecnej ma on dla mnie szczeglne znaczenie.</p>
<P> </p>
<P>Tskni, by odej<br>
  od syku wypowiedzianego kamstwa<br>
  i wiecznego krzyku przeraenia,<br>
  ogromniejcego, gdy dzie ucieka za wzgrza,<br>
  i zmierza ku morskim gbinom...</p>
<P> </p>
<P>Tskni, by odej, lecz boj si;<br>
  Jakie ycie, cho jeszcze nie zakoczone,<br>
  moe wybuchn ze starego kamstwa arzcego si na dnie<br>
  i strzelajc wysoko w powietrze<br>
  na wp pozostawi mnie lepcem.</p>
<P><br>
  Don Juan wsta i powiedzia, e wybiera si na spacer na plac w centrum miasta. 
  Poprosi, bym poszed razem z nim. Domyliem si, e wiersz musia wpyn 
  na niego negatywnie, i don Juan chcia si przej, aby odegna ze myli.</p>
<P>Doszlimy na miejsce, nie zamieniwszy nawet jednego sowa. Cigle milczc, 
  okrylimy plac kilka razy. W parku byo sporo ludzi, szczeglnie w pobliu 
  sklepw, ktre wychodziy na wschodni i pnocn stron parku. Wszystkie uliczki 
  wok placu byy nierwno wybrukowane. Domy byy parterowe  solidne, z wypalanych 
  cegie, kryte dachwkami. ciany byy pobielone wapnem, a drzwi najczciej 
  pomalowane na brzowo albo niebiesko. Przy bocznej uliczce, kawaek dalej, wida 
  byo wznoszce si mury ogromnego, kolonialnego kocioa, ktry wyglda jak 
  mauretaski meczet. Mury wysoko wystaway ponad dach jedynego w miecie hotelu. 
  Na poudniowej cianie placu byy dwie restauracje. Obie zgodnie prowadziy 
  swoje interesy i niele prosperoway, chocia w obu podawano praktycznie te 
  same potrawy, po tej samej cenie.</p>
<P>Przerwaem milczenie i spytaem don Juana, czy on take uwaa za zastanawiajce 
  to, e obie restauracje s w zasadzie takie same.</p>
<P> W tym miecie wszystko jest moliwe  odpowiedzia.</p>
<P>Sposb, w jaki to powiedzia, zaniepokoi mnie.</p>
<P> Dlaczego jeste taki zdenerwowany?  zapyta powanym tonem.  Ukrywasz co 
  przede mn?</p>
<P> Dlaczego jestem zdenerwowany? mieszne pytanie. Zawsze denerwuj si w twojej 
  obecnoci, don Juanie. Czasami bardziej ni inni.</p>
<P>Wydawao mi si, e don Juan bardzo stara si nie wybuchn miechem.</p>
<P> No c, nagual rzeczywicie nie naley do najbardziej przyjacielskich istot 
  na ziemi  powiedzia nieco przepraszajcym tonem don Juan.  Dowiadczyem 
  tego na wasnej skrze, cierajc si z moim nauczycielem, okropnym nagualem 
  Julianem. Sama jego obecno miertelnie mnie przeraaa. A kiedy skupia na 
  mnie swoj uwag, czuem si niewart zamanego szelga.</p>
<P> Niewtpliwie, don Juanie, wywierasz taki sam wpyw na mnie.</p>
<P>Rozemia si gono.</p>
<P> Wierz mi, e nie wiesz, co mwisz. W porwnaniu z moim nauczycielem jestem 
  chodzcym anioem.</p>
<P> By moe i jeste chodzcym anioem, ale nie mog tego stwierdzi, nie znajc 
  naguala Juliana.</p>
<P>Don Juan nadal mia si serdecznie, ale po chwili spowania.</p>
<P> Nie wiem dlaczego, ale najwyraniej odczuwam strach  powiedziaem.</p>
<P> Czy widzisz jaki szczeglny powd do strachu? zapyta i przystan, by 
  przyjrze mi si uwanie.</p>
<P>Ton jego gosu i podniesione brwi wiadczyy o tym, e don Juan podejrzewa, 
  i co przed nim ukrywam. Niewtpliwie oczekiwa ode mnie jakiego wyznania.</p>
<P> Patrzc na ciebie, zaczynam si zastanawia  powiedziaem  czy to aby ty 
  nie chowasz czego w rkawie.</p>
<P> A rzeczywicie, mam co w rkawie  przyzna don Juan i umiechn si szeroko. 
   Ale nie to jest istotne. Sk w tym, e w tym miecie jest co, co oczekuje 
  na ciebie. A ty nie wiesz dokadnie, co to jest, albo wiesz, ale boisz si mi 
  powiedzie. Albo te nie masz najmniejszego pojcia.</p>
<P> Co na mnie tu oczekuje?</p>
<P>Zamiast mi odpowiedzie, don Juan energicznie ruszy dalej. Nie mwic ani 
  sowa, spacerowalimy wok placu. Okrylimy go kilka razy, szukajc miejsca, 
  gdzie moglibymy usi. Po chwili zauwaylimy grupk modych kobiet, ktre 
  wanie wstay z awki i odeszy.</p>
<P> Od wielu ju lat opisuj ci niezwyczajne praktyki czarownikw staroytnego 
  Meksyku  rozpocz don Juan, siadajc na awce i wskazujc gestem, bym usiad 
  obok niego.</p>
<P>I don Juan z przejciem waciwym komu, kto opowiada co po raz pierwszy, 
  zacz mi opowiada to, co mwi ju wielokrotnie  e dawni czarownicy, wiedzeni 
  jedynie perspektywami wasnych korzyci, wkadali ogromny wysiek w doskonalenie 
  praktyk, ktre coraz bardziej oddalay ich od trzewoci i rwnowagi umysu. 
  Sprowadzio to na nich zgub, gdy ich misterny gmach wierze i praktyk sta 
  si tak monumentalny, e zwali si na nich.</p>
<P> Czarownicy staroytnoci wanie tutaj yli, tutaj roli w si  powiedzia 
  don Juan, obserwujc moj reakcj.  Tutaj, w tym miecie. Zostao ono zbudowane 
  na fundamentach jednego z ich miast. To wanie tutaj, na tych terenach, czarownicy 
  staroytnoci uprawiali swoj magi.</p>
<P> Jeste o tym przekonany, don Juanie?</p>
<P> Tak, jestem. A wkrtce bdziesz i ty. Mj stale rosncy niepokj zmusza 
  mnie do skoncentrowania si na sobie, czego nie cierpiaem. Don Juan, wyczuwajc 
  moj frustracj, dalej si ze mn drani.</p>
<P> Ju wkrtce si przekonamy, czy rzeczywicie przypominasz dawnych czarownikw, 
  czy bardziej wspczesnych  powiedzia.</p>
<P> Doprowadzasz mnie do szau, gdy mwisz tak dziwnie i zowieszczo  zaprotestowaem.</p>
<P>Przebywajc z don Juanem przez trzynacie lat, nade wszystko nauczyem si 
  tego, e paniczny strach przez cay czas czai si tu za rogiem, czekajc tylko 
  na okazj, by zza niego wyskoczy.</p>
<P>Don Juan zdawa si waha przez chwil. Dostrzegem jego ukradkowe spojrzenia 
  w kierunku kocioa. By wrcz rozkojarzony. Kiedy odezwaem si do niego, nie 
  usysza mnie. Musiaem powtrzy moje pytanie:</p>
<P> Czy czekasz na kogo?</p>
<P> Tak  odpowiedzia.  Zgadza si, czekam na kogo. Wyczuwaem tylko otoczenie. 
  Dostrzege, jak badam otoczenie moim ciaem energetycznym.</p>
<P> I co wyczue, don Juanie?</p>
<P> Moje ciao energetyczne wyczuwa, e wszystko jest na swoim miejscu. Przedstawienie 
  jest dzi wieczorem. Ty bdziesz gwnym aktorem. Ja wciel si w posta charakterystyczn; 
  mam ma, ale znaczc rol. Gram w pierwszym akcie.</p>
<P> Na wszystkie witoci, o czym ty mwisz? Don Juan nie odpowiedzia. Umiechn 
  si tylko z min czowieka, ktry wie wicej.</p>
<P> Przygotowuj grunt  rzek.  Rozgrzewam ci, e tak powiem, klepic o tym, 
  jak to wspczeni czarownicy dostali tward lekcj. Uwiadomili sobie, e tylko 
  zachowujc olbrzymi rezerw, posid do energii, by si wyzwoli. Ta rezerwa 
  jest bardzo szczeglna, gdy zrodzia si nie ze strachu czy nieudolnoci, ale 
  z gbokiego przekonania.</p>
<P>Don Juan przerwa i powsta, wycign ramiona do przodu, potem w bok, a nastpnie 
  do tyu.</p>
<P> Zrb to samo  poradzi mi.  Odprysz ciao, a musisz by bardzo rozluniony, 
  by stawi czoo temu, co ci czeka dzi wieczorem.  Don Juan umiechn si 
  szeroko.  Dzi wieczorem czeka ci jedno z dwch  albo pozwolisz sobie na 
  cakowit rezerw, albo bez reszty oddasz si folgowaniu. Jest to wybr, ktrego 
  musi dokona kady nagual z mojej linii.  Don Juan usiad i wzi gboki oddech. 
  Wydawao si, e to, co powiedzia, odebrao mu ca energi.  Sdz, e rozumiem 
  rezerw i folgowanie  cign  poniewa miaem zaszczyt zna dwch nagualw: 
  mojego dobroczyc, naguala Juliana, i jego dobroczyc, naguala Eliasa. Dostrzegaem 
  rnic pomidzy nimi. Naguala Eliasa cechowaa rezerwa tak wielka, e potrafi 
  zrezygnowa z daru mocy. Nagual Julian take zachowywa rezerw, ale nie a 
  tak, by zrezygnowa z podobnego daru.</p>
<P> Sdzc z tego, co mwisz, wydaje mi si, e szykujesz dla mnie dzi wieczorem 
  jaki test. Czy tak, don Juanie?</p>
<P> Nie mam takiej mocy, by szykowa dla ciebie jakikolwiek test, ale duch ma 
   powiedzia don Juan, umiechajc si szeroko, i doda po chwili:  Ja jestem, 
  co najwyej, jego agentem.</p>
<P> Co ten duch zamierza ze mn zrobi, don Juanie?</p>
<P> Mog ci tylko powiedzie, e dzi wieczorem otrzymasz lekcj nienia. Tak 
  lekcj, jakich niegdy udzielano, ale to nie ja bd twoim nauczycielem. Bdzie 
  nim kto inny, i ten kto poprowadzi ci tej nocy.</p>
<P> Kto bdzie tym nauczycielem i przewodnikiem?</p>
<P> Przyjezdny, ktry moe ci okrutnie zaskoczy, ale moe te nie zaskoczy 
  ci wcale.</p>
<P> A co to za lekcja, ktr mam otrzyma?</p>
<P> Bdzie to lekcja na temat czwartej bramy nienia. Lekcja bdzie si skada 
  z dwch czci. Pierwsz wyo ci za chwil. Drugiej nie moe wyjani ci nikt, 
  poniewa odnosi si tylko do ciebie. Wszyscy naguale z mojej linii otrzymali 
  t dwuczciow lekcj, ale nie byo dwch jednakowych lekcji; uoono je tak, 
  by pasoway do indywidualnych cech charakteru kadego z nagualw.</p>
<P> Twoje wyjanienia nic mi nie daj, don Juanie. Coraz bardziej si denerwuj.</p>
<P>Przez dusz chwil aden z nas si nie odzywa. Byem wzburzony i nerwowo 
  wierciem si na swym miejscu. Nie wiedziaem, co jeszcze mgbym powiedzie, 
  czego ju wczeniej nie mwiem.</p>
<P> Jak ju wiesz, postrzeganie energii bezporednio to dla wspczesnych czarownikw 
  kwestia indywidualnego osignicia  powiedzia don Juan.  Manipulujemy punktem 
  poczenia poprzez samodyscyplin. Dla dawnych czarownikw przemieszczenia punktu 
  poczenia byy konsekwencj ujarzmienia ich przez innych  przez nauczycieli, 
  ktrzy wywoywali te przemieszczenia poprzez swe ciemne machinacje i dawali 
  je swym uczniom jako dary mocy. Kto, kto dysponuje wiksz moc od nas, moe 
  atwo zrobi z nami to, co mu si podoba mwi don Juan.  Na przykad, nagual 
  Julian mg zmieni mnie w cokolwiek by tylko zechcia  w besti lub w witego. 
  Ale on by nieskazitelnym nagualem i pozwoli mi pozosta sob. Ale dawni czarownicy 
  nie byli a tak nieskazitelni i poprzez swe nieustajce prby podporzdkowania 
  sobie innych stworzyli mroczn i przeraajc aur, ktr nauczyciele przekazywali 
  swoim uczniom.</p>
<P>Don Juan powsta i rozejrza si dokoa.</p>
<P> Jak widzisz, to miasto to nic wielkiego  mwi dalej.  Ale ma co, co fascynuje 
  wojownikw z mojej linii. To tu wanie jest rdo tego, czym jestemy, i rdo 
  tego, czym by nie chcemy. Poniewa stoj u kresu mego czasu, musz przekaza 
  ci pewne idee, zrelacjonowa pewne zdarzenia, skontaktowa ci z pewnymi istotami, 
  wanie tutaj, w tym miecie. Dokadnie tak samo, jak postpi ze mn mj dobroczyca.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e podkrela jeszcze raz co, o czym ju wiem  e kimkolwiek 
  jest i wszystko, co wie, jest spucizn po jego nauczycielu, nagualu Julianie.</p>
<P>Ten z kolei odziedziczy wszystko po swoim nauczycielu, nagualu Eliasie. Nagual 
  Elias po nagualu Rosendo; on po nagualu Lujanie; nagual Lujan po nagualu Santistebanie, 
  a nagual Santisteban po nagualu Sebastianie.</p>
<P>Don Juan powiedzia raz jeszcze, bardzo formalnym tonem, co, co wyjania 
  mi ju wiele razy. Przed nagualem Sebastianem byo omiu naguali, ale rnili 
  si znacznie od pozostaych. Mieli zupenie inne podejcie do magii, inne o 
  niej wyobraenie, cho cigle s bezporednio zwizani z jego lini magii.</p>
<P> A teraz musisz sobie przypomnie i powtrzy mi wszystko, co opowiedziaem 
  ci o nagualu Sebastianie  rzek don Juan stanowczym tonem.</p>
<P>Jego proba wydaa mi si nieco dziwna, ale powtrzyem wszystko, co mi opowiedzia 
  don Juan lub ktry z jego towarzyszy o nagualu Sebastianie i mitycznym czarowniku 
  staroytnoci, jednym z tych, ktrzy sprzeciwili si mierci, nazywanym przez 
  nich lokatorem.</p>
<P> Wiesz, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, przekazuje nam dar mocy z pokolenia 
  na pokolenie  powiedzia don Juan.  A szczeglna natura tego daru jest wanie 
  tym, co zmienio bieg naszej linii.</p>
<P>Don Juan wyjani, e lokator jako czarownik starej szkoy zgbi u swoich 
  nauczycieli wszelkie arkana sztuki przesuwania punktu poczenia. A poniewa 
  jego dziwne ycie i wiadomo liczyy sobie moe nawet tysice lat  w takim 
  za czasie mona osign doskonao we wszystkim  wiedzia, jak przesuwa 
  punkt poczenia i utrzymywa go w setkach, jeli nie tysicach pooe. Jego 
  dary byy niejako mapami przesunicia punktu poczenia w okrelone miejsca 
  i zarazem instrukcjami unieruchomienia go w kadej z tych pozycji, czyli uzyskania 
  spjnoci.</p>
<P>Don Juan wznis si na wyyny swych oratorskich zdolnoci. Nigdy jeszcze nie 
  syszaem, by mwi z takim dramatyzmem. Gdybym go dobrze nie zna, dabym gow, 
  e sucham czowieka trawionego gbokim lkiem lub nieznon obsesj. Jego 
  gestw, doskonale oddajcych zdenerwowanie i rozterk, mgby mu pozazdroci 
  niejeden dobry aktor.</p>
<P>Don Juan wpatrywa si we mnie i tonem bolesnego wyznania powiedzia, e nagual 
  Lujan, na przykad, otrzyma od lokatora dar pidziesiciu pozycji. Potrzsa 
  rytmicznie gow, jakby chcia, bym przemyla sobie to, co wanie powiedzia. 
  Zachowaem milczenie.</p>
<P> Pidziesit pozycji!  wykrzykn z niedowierzaniem.  Jako prezent w zupenoci 
  wystarczyaby jedna, dwie pozycje punktu poczenia.  Wzruszy ramionami w 
  gecie zdezorientowania.  Mwili mi, e lokator bardzo lubi naguala Lujana 
   mwi dalej don Juan.  Byli tak bliskimi przyjacimi, e pozostawali w zasadzie 
  nierozczni. Mwili mi, e kadego ranka lokator i nagual Lujan przychodzili 
  do tego kocioa na porann msz.</p>
<P> Wanie tutaj, w tym miecie?  spytaem zupenie zaskoczony.</p>
<P> Wanie tutaj  odpar.  Cakiem prawdopodobne, e siadywali na tym samym 
  miejscu ponad sto lat temu; no, moe na innej awce.</p>
<P> Lokator i nagual Lujan naprawd chodzili po tym placu?  spytaem, wci 
  nie mogc wyj ze zdumienia.</p>
<P> Pewnie!  wykrzykn don Juan.  Przyprowadziem ci tu dzisiaj, poniewa 
  wiersz, ktry mi przeczytae, da mi sygna, e nadszed czas, by spotka 
  lokatora.</p>
<P>W tym momencie poczuem, jak ogarnia mnie panika. Przez chwil musiaem oddycha 
  przez otwarte usta.</p>
<P> Dyskutowalimy o niezwykych dokonaniach czarownikw staroytnoci  kontynuowa 
  don Juan.  Ale zawsze bardzo trudno jest rozprawia o czym, uywajc terminw 
  oglnych i odnoszcych si tylko do bliej nie sprecyzowanych idei, szczeglnie 
  wtedy, gdy druga osoba nie ma w tym wzgldzie adnego dowiadczenia. Mog ci 
  opowiada o pewnych rzeczach, dla mnie najzupeniej oczywistych, a do dnia 
  Sdu Ostatecznego, a ty i tak nic nie zrozumiesz i mi nie uwierzysz, bo nie 
  dowiadczye tego sam.  Don Juan wsta i obejrza mnie od stp do gw.  
  Chodmy do kocioa  powiedzia.  Lokator lubi koci i jego otoczenie. Jestem 
  pewien, e wanie teraz powinnimy tam wej.</p>
<P>Nie wiem, czy kiedykolwiek w czasie mojej znajomoci z don Juanem byem rwnie 
  zaniepokojony. Byem cakowicie zdrtwiay. Gdy wstaem, cay si trzsem, 
  a odek miaem cinity. Pomimo to ruszyem za nim bez sowa, gdy skierowa 
  si w kierunku kocioa. Przy kadym kroku kolana chwiay mi si i uginay pode 
  mn, jakby byy z waty. Zanim przeszlimy ten krtki kawaek dzielcy plac od 
  wapiennych schodw w portyku kocioa, zdyem prawie zemdle. Don Juan przytrzyma 
  mnie, obejmujc ramieniem.</p>
<P> Oto i lokator  powiedzia niemal mimochodem, jakby wanie dojrza swego 
  starego przyjaciela.</p>
<P>Spojrzaem w kierunku, ktry wskaza, i w tylnej czci portyku zobaczyem 
  grup piciu kobiet i trzech mczyzn. Byem przeraony i przez t krtk chwil 
  nie dostrzegem w nich niczego szczeglnego. Nie potrafiem nawet stwierdzi, 
  czy wanie wchodzili, czy te wychodzili z kocioa. Zauwayem jednak, e 
  ich obecno w tym samym miejscu jest raczej przypadkowa. Nie byli razem.</p>
<P>Zanim wraz z don Juanem podeszlimy do maych drzwi wycitych w masywnym, drewnianym 
  portalu kocioa, trzy kobiety weszy do rodka. Trzej mczyni i pozostae 
  dwie kobiety ruszyli na zewntrz. Byem zdezorientowany i spojrzaem pytajco 
  na don Juana. Ruchem gowy wskaza na chrzcielnic.</p>
<P> Musimy przestrzega tutejszych zasad i si przeegna  wyszepta.</p>
<P> Gdzie jest lokator?  zapytaem rwnie szeptem.</p>
<P>Don Juan zanurzy koniuszki palcw w chrzcielnicy i uczyni znak krzya. Nie 
  znoszcym sprzeciwu ruchem gowy nakaza mi to samo.</p>
<P> Czy lokator by jednym z tych trzech mczyzn, ktrzy odeszli?  szepnem 
  mu niemal do ucha.</p>
<P> Nie  odszepn don Juan.  Lokator to jedna z tych trzech kobiet, ktre 
  zostay. Ta w tylnym rzdzie.</p>
<P>W tym samym momencie kobieta z tylnego rzdu odwrcia si do mnie i z umiechem 
  na twarzy skina gow.</p>
<P>Jednym skokiem dopadem drzwi i wybiegem na zewntrz.</p>
<P>Don Juan wybieg za mn. Z nadzwyczajn szybkoci dogoni mnie i przytrzyma 
  za rami.</p>
<P> A ty dokd si wybierasz?  zapyta, skrcajc si ze miechu.</p>
<P>Trzyma mnie mocno za rami, gdy ja gwatownie wcigaem powietrze. Dosownie 
  si dusiem. Don Juan zanosi si dononym miechem, a cay si trzs. Wyrwaem 
  si mu i ruszyem w kierunku placu. Don Juan poszed za mn.</p>
<P> Nigdy bym si nie spodziewa, e a tak ci to rozstroi  powiedzia midzy 
  jedn salw miechu a drug.</p>
<P> Dlaczego mi nie powiedziae, e lokator jest kobiet?</p>
<P> Czarownik w kociele to ten, ktry sprzeciwi si mierci  powiedzia uroczycie 
  don Juan.  Dla takiego czarownika, tak biegego w przesuniciach punktu poczenia, 
  bycie mczyzn czy kobiet to jedynie kwestia wyboru lub wygody. To jest pierwsza 
  cz owej lekcji, ktr masz otrzyma; tak, jak ci powiedziaem. A ten, ktry 
  sprzeciwi si mierci, jest owym tajemniczym przyjezdnym, ktry bdzie ci w 
  niej przewodnikiem.</p>
<P>Don Juan chwyci si za boki, gdy jego miech przeszed w kaszel. Odebrao 
  mi mow. Nagle ogarn mnie wielki gniew. Nie byem wcieky na don Juana, na 
  siebie ani te na nikogo konkretnego. By to gboki gniew, ktry prawie rozsadza 
  mi piersi i szyj.</p>
<P> Wracamy do kocioa!  krzyknem, nie rozpoznajc wasnego gosu.</p>
<P> Zaraz, powoli  powiedzia cicho don Juan.  Nie musisz si tak od razu gorczkowa. 
  Zastanw si. Namyl si. Oce szans. Uspokj ten swj umys. Jeszcze nigdy 
  w yciu nie przechodzie przez taki test. Potrzebujesz teraz opanowania. Nie 
  mog ci powiedzie, co masz robi  mwi dalej don Juan.  Mog tylko, jak 
  kady nagual, postawi ci przed twym wyzwaniem, udzieliwszy ci wczeniej oglnych, 
  niezbdnych wyjanie. Jest to jeszcze jeden wybieg nagualw: mwi wszystko, 
  nie mwic nic, lub pyta, nie pytajc.</p>
<P>Chciaem to mie jak najszybciej za sob. Ale don Juan powiedzia, e chwila 
  oddechu przywrci mi nieco pewnoci siebie. Czuem, e kolana zaraz ugn si 
  pode mn. Don Juan ochoczo pomg mi usi na krawniku. Sam usiad obok.</p>
<P> Pierwsz czci omawianej lekcji w nieniu jest to, e msko czy esko 
  nie s stanem ostatecznym, ale skutkiem pewnego okrelonego aktu umiejscowienia 
  punktu poczenia  powiedzia don Juan.  Akt ten jest, rzecz jasna, spraw 
  woli i wicze. Poniewa by to temat bardzo bliski dawnym czarownikom, tylko 
  oni mog rzuci na niego troch wiata.</p>
<P>Poniewa adna inna racjonalna reakcja nie przychodzia mi do gowy, zaczem 
  si spiera z don Juanem.</p>
<P> Nie mog przyj ani uwierzy w to, co mwisz powiedziaem. Czuem, jak 
  gorco zalewa mi twarz.</p>
<P> Ale kobiet widziae  odparowa don Juan.  Sdzisz, e to wszystko to 
  jaka sztuczka?</p>
<P> Nie wiem, co sdzi.</p>
<P> Ta istota w kociele jest rzeczywist kobiet  powiedzia z naciskiem don 
  Juan.  Dlaczego to ci tak niepokoi? To, e urodzia si mczyzn wiadczy 
  tylko o potdze machinacji dawnych czarownikw. To nie powinno ci tak dziwi. 
  Urzeczywistnie ju wszystkie pryncypia magii.</p>
<P>Miaem wraenie, e za chwil rozsadzi mnie wewntrzne napicie. Don Juan powiedzia 
  mi oskarajcym tonem, e wanie teraz musiaem sobie upodoba czas do dyskutowania. 
  Zmuszajc si do cierpliwoci, nadtym tonem wyjaniem mu biologiczne podstawy 
  mskoci i eskoci.</p>
<P> Ja to wszystko rozumiem  powiedzia don Juan. I to, co mwisz, jest prawd. 
  Twj bd polega na tym, e usiujesz uoglni swoje stwierdzenia.</p>
<P> To, o czym teraz mwimy, to fundamentalne zasady!  wykrzyknem.  Odnosz 
  si do czowieka tu i w kadym innym zaktku wszechwiata.</p>
<P> Tak, to prawda, absolutna prawda  powiedzia cicho don Juan.  To wszystko 
  jest prawd dopty, dopki twj punkt poczenia zajmuje swe zwyczajowe pooenie. 
  Ale gdy tylko przemieci go poza pewne granice, gdzie nasz rzeczywisty wiat 
  przestaje oddziaywa, twoje ukochane zasady trac sw uniwersaln warto, 
  o ktrej tak rozprawiasz. Popeniasz bd, zapominajc, e ten, ktry sprzeciwi 
  si mierci przekracza te granice tysice razy  mwi dalej don Juan.  Nie 
  trzeba by geniuszem, by poj, e lokator nie podlega ju tym samym siom, 
  ktre teraz wi ciebie.</p>
<P>Powiedziaem mu, i moja ktnia z nim, jeli mona to tak nazwa, wynikna 
  z tego, e nie potrafi zaakceptowa praktycznych stron magii, ktre do tej 
  pory wydalay mi si tak nacigane, e nie jawiy si jako wikszy problem. 
  Powtrzyem mu te, e jako nicy mogem z wasnego dowiadczenia potwierdzi, 
  i w nieniu moe Si wydarzy wszystko. Przypomniaem mu, e on sam podsun 
  mi i podsyca to przewiadczenie, podkrelajc przy tym konieczno zachowania 
  zdrowych zmysw. To, co opowiada o lokatorze, byo ju obdem. To by temat 
  wycznie na nienie, ale z pewnoci nie na normalny wiat na co dzie. Daem 
  don Juanowi do zrozumienia, e jego stwierdzenia s dla mnie odraajce i nie 
  do przyjcia.</p>
<P> Skd ta gwatowna reakcja?  zapyta don Juan z umiechem.</p>
<P>Jego pytanie zbio mnie z pantayku. Poczuem zaenowanie.</p>
<P> To chyba zagraa moim najgbszym przekonaniom  przyznaem.</p>
<P>Mwiem to najzupeniej powanie. wiadomo, e kobieta w kociele bya kiedy 
  mczyzn, przyprawiaa mnie o mdoci.</p>
<P>Pewna myl zawitaa mi w gowie  a moe lokator jest transwestyt. Zapytaem 
  szczerze don Juana, czy to jest moliwe. Zacz si tak mia, e wyglda, 
  jakby miao mu si zrobi niedobrze.</p>
<P> To zbyt przyziemna moliwo  powiedzia.  Moe twoi dawni przyjaciele 
  mogliby robi co takiego. Twoi nowi przyjaciele s bardziej pomysowi i mniej 
  zainteresowani seksem. Powtarzam. Istota w kociele to kobieta. Prawdziwa. I 
  ma wszystkie organy i przymioty waciwe pci eskiej.  Don Juan umiechn 
  si zoliwie.  Zawsze pocigay ci kobiety, prawda? No wic zdaje mi si, 
  e ta sytuacja pasuje do ciebie jak ula.</p>
<P>Jego uciecha bya tak wielka i dziecinna, e a zaraliwa. mialimy si obaj. 
  On z wielk swobod, a ja z wielk trwog.</p>
<P>Wtedy podjem decyzj. Wstaem i powiedziaem gono i wyranie, e nie chc 
  mie do czynienia z lokatorem pod jakkolwiek postaci. Zdecydowaem da sobie 
  spokj z t ca hec, wrci do domu don Juana, a potem do siebie.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e nie ma nic przeciw mojej decyzji, wic ruszylimy z 
  powrotem do jego domu. Ale w gowie huczao mi od myli. Czy postpuj waciwie? 
  Czy nie uciekam ze strachu? Oczywicie zaraz racjonalnie uzasadniem moj decyzj 
  jako waciw i nieuniknion. Zapewniaem samego siebie, e przecie nie interesuje 
  mnie bogactwo, a dary od lokatora to powikszanie majtku. Nagle ogarny mnie 
  wtpliwoci i ciekawo. Byo tyle pyta, ktre mogem zada temu, ktry sprzeciwi 
  si mierci.</p>
<P>Moje serce zaczo bi tak mocno, e miaem wraenie, jakby uderzao mi w odek. 
  Bicie serca nagle zamienio si w gos wysannika. Zama dan mi kiedy obietnic, 
  e nie bdzie si wtrca, mwic mi, e potna sia przyspiesza bicie mojego 
  serca, aby cign mnie z powrotem do kocioa; droga do domu don Juana jest 
  dla mnie drog ku mierci.</p>
<P>Zatrzymaem si i pospiesznie powtrzyem don Juanowi sowa wysannika.</p>
<P> Czy to prawda?  spytaem.</p>
<P> Obawiam si, e tak  odpar don Juan, nieco zakopotany.</p>
<P> Dlaczego sam mi o tym nie powiedziae, don Juanie? Chciae pozwoli mi 
  umrze, poniewa sdzisz, e jestem tchrzem?  spytaem bardzo wzburzony.</p>
<P> Nie umarby ot tak, po prostu. Twoje ciao energetyczne posiada niewyczerpane 
  zasoby. I nigdy nawet nie przyszo mi na myl, e jeste tchrzem. Szanuj twoje 
  decyzje i guzik mnie obchodzi, co ci do nich skania. Jeste na kocu drogi, 
  tak jak ja  mwi don Juan. Wic bd prawdziwym nagualem. Nie wstyd si 
  samego siebie. Gdyby by tchrzem, to sdz, e umarby ze strachu ju dawno 
  temu. Ale jeli a tak boisz si spotkania z tym, ktry sprzeciwi si mierci, 
  to lepiej, eby umar, ni stan z nim twarz w twarz. Nie bdzie to wcale 
  wstyd.</p>
<P> Wracajmy do kocioa  powiedziaem tak spokojnie, jak tylko mogem.</p>
<P> No, to dochodzimy do sedna sprawy!  wykrzykn don Juan.  Ale wpierw wrmy 
  do parku, usidmy na awce i starannie rozwamy wszystkie moliwoci. Moemy 
  powici na to troch czasu; poza tym, jest jeszcze za wczenie na spraw, 
  ktr mamy zaatwi.</p>
<P>Wrcilimy do parku i od razu znalelimy woln awk.</p>
<P> Musisz zrozumie, e ty, i tylko ty, moesz zdecydowa, czy spotkasz si 
  z lokatorem, czy te nie. I tylko od ciebie zaley, czy przyjmiesz, czy te 
  odrzucisz jego dary mocy  powiedzia don Juan.  Ale swoj decyzj musisz przedstawi 
  kobiecie w kociele, w cztery oczy, gdy bdziecie sami. Inaczej nie bdzie si 
  liczy.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e dary lokatora s niezwyke, ale ich cena jest ogromna, 
  i e jemu nie podobaj si ani dary, ani cena.</p>
<P> Zanim podejmiesz prawdziw decyzj  mwi dalej don Juan  musisz zna wszystkie 
  szczegy naszych transakcji z tym czarownikiem.</p>
<P> Wolabym ju niczego na ten temat nie sysze, don Juanie  powiedziaem 
  z prob w gosie.</p>
<P> To twj obowizek  odpowiedzia.  Jak inaczej chcesz podj waciw decyzj?</p>
<P> Nie sdzisz, e im mniej wiem o lokatorze, tym dla mnie lepiej?</p>
<P> Nie. Nie chodzi o to, by si ukry i przeczeka niebezpieczestwo. To jest 
  chwila prawdy. Wszystko, czego dokonae i dowiadczye w wiecie czarownikw, 
  przywiodo ci tutaj. Nie chciaem ci tego mwi, poniewa wiedziaem, e powie 
  ci to twoje ciao energetyczne, ale nie ma sposobu, by wywin si od tego spotkania. 
  Nawet mier nie pomoe. Rozumiesz?  Don Juan potrzsn mn za ramiona.  
  Rozumiesz?  powtrzy.</p>
<P>Rozumiaem go bardzo dobrze; tak dobrze, e nawet zapytaem, czy mgby zmieni 
  poziom mojej wiadomoci, by zagodzi mj strach i niepewno.</p>
<P>Niemal podskoczyem, gdy don Juan wywrzeszcza swoje Nie!&quot;</p>
<P> Musisz stan twarz w twarz z tym, ktry sprzeciwi si mierci, ze spokojem 
  i przygotowany na wszystko  cign don Juan.  I nie moesz korzysta z porednikw.</p>
<P>Don Juan spokojnie zacz powtarza raz jeszcze wszystko, co dotychczas powiedzia 
  mi o tym, ktry sprzeciwi si mierci. Gdy mwi, zdaem sobie spraw, e cz 
  powstaego zamtu wynikna ze sw, ktrych uywa. Po hiszpasku mwi o tym, 
  ktry sprzeciwi si mierci, jako o el desafiante de la muerte, natomiast lokatora 
  okrela jako el inquilino. Oba te okrelenia automatycznie wskazuj na rodzaj 
  mski. Ale opisujc powizania czce lokatora z nagualami jego linii, don 
  Juan bez przerwy miesza hiszpaskie wyznaczniki rodzaju mskiego i eskiego, 
  co nie uatwiao mi w aden sposb rozeznania si w tym wszystkim.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e lokator mia zapaci za energi, ktr pobra od nagualw 
  naszej linii, ale cokolwiek to byo, zwizao to czarownikw na cae pokolenia. 
  W podzice za energi pobran od tych wszystkich nagualw, kobieta w kociele 
  nauczya ich, co dokadnie naley zrobi, by przemieci ich punkty poczenia 
  w pewne okrelone pozycje, ktre sama wybraa. Innymi sowy, zwizaa kadego 
  z nich darem mocy, ktrym byo uprzednio wybrane, okrelone pooenie punktu 
  poczenia i wszystko to, co si z nim wie.</p>
<P> Co masz na myli, don Juanie, mwic o wszystkim, co si z nim wie&quot;?</p>
<P> Mam na myli negatywne konsekwencje tych darw. Kobieta w kociele wie wszystko 
  jedynie o folgowaniu sobie. Nie znajdziesz za grosz umiaru, za grosz wstrzemiliwoci 
  w tej kobiecie. Na przykad, nauczya naguala Juliana, jak umiejscowi punkt 
  poczenia, by  tak jak ona  sta si kobiet. Nauczenie tego mojego dobroczycy, 
  ktry by niepoprawnym lubienikiem, byo tym samym, co upijanie pijaka.</p>
<P> Ale czy to nie jest tak, don Juanie, e sami odpowiadamy za to, co robimy?</p>
<P> Tak, to prawda. Ale niektrzy z nas maj wiksze kopoty z odpowiedzialnoci 
  ni inni. A ta kobieta rozmylnie powiksza twoje kopoty, co niepotrzebnie 
  przysparza nam ogromnego napicia.</p>
<P> Skd wiesz, e ona to robi rozmylnie?</p>
<P> Postpia tak z kadym nagualem z mojej linii. Jeli przyjrzymy si sobie 
  dokadnie i obiektywnie, bdziemy musieli przyzna, e ten, ktry sprzeciwi 
  si mierci, swoimi darami spowodowa, i nasza linia jest lini niezwyczajnie 
  sobie folgujcych, uzalenionych czarownikw.</p>
<P>Nie mogem ju duej ignorowa jego niekonsekwentnego uycia jzyka i zwrciem 
  mu uwag.</p>
<P> Musisz o tym czarowniku mwi albo w rodzaju eskim, albo w mskim, ale 
  nie moesz tego cigle miesza  powiedziaem twardo.  Jestem zbyt zasadniczy, 
  twoja dowolno w uywaniu rodzaju wprawia mnie w jeszcze wikszy niepokj.</p>
<P> Ja sam jestem bardzo niespokojny  wyzna don Juan.  Ale prawda jest taka, 
  e ten, ktry sprzeciwi si mierci, jest i jednym, i drugim  kobiet i mczyzn. 
  Nigdy jako nie zdoaem si do koca upora z jego przemian. Byem pewien, 
  e i ty bdziesz odczuwa to samo, poniewa widziae go wpierw jako mczyzn.</p>
<P>Don Juan przypomnia mi, jak pewnego razu, wiele lat wczeniej, zabra mnie 
  na spotkanie z tym, ktry sprzeciwi si mierci. Poznaem wwczas mczyzn, 
  dziwnego Indianina, ktry nie by ani stary, ani mody, bardzo drobnej budowy 
  ciaa. Szczeglnie dobrze pamitaem jego dziwny akcent oraz to, e uy do 
  dziwnej metafory, gdy opisywa rzeczy, ktre rzekomo widzia. Powiedzia wtedy: 
  mis ojos se pasearon  moje oczy chodziy&quot;. Powiedzia, na przykad, tak: 
  moje oczy chodziy po hemach hiszpaskich konkwistadorw&quot;.</p>
<P>Wspomnienie tego zdarzenia byo tak ulotne, i miaem wraenie, e trwao jedynie 
  kilka minut. Don Juan powiedzia mi pniej, e spdziem z tym, ktry sprzeciwi 
  si mierci, cay dzie.</p>
<P> Prbowaem wczeniej dowiedzie si od ciebie, czy wiesz, co si dzieje  
  cign  poniewa mylaem, e wiele lat wstecz sam umwie si na spotkanie 
  z tym, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P> Zbyt wiele mi przypisujesz, don Juanie. Jeli o to chodzi, to naprawd nie 
  potrafi si poapa w tym rozgardiaszu. Ale skd ci przyszo do gowy przypuszczenie, 
  e wiem, co si dzieje?</p>
<P> Wydawao mi si, i ten, ktry sprzeciwi si mierci, polubi ci. A to 
  oznaczao, e mg ci ju ofiarowa dar mocy, chocia ty tego nie pamitae. 
  Albo mg si umwi z tob na spotkanie jako kobieta. Podejrzewaem nawet, 
  e udzielia ci bardzo dokadnych instrukcji.</p>
<P>Don Juan zauway, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, ma ju we krwi upodobanie 
  do rytuaw i dlatego zawsze spotyka si z czarownikami swego rodu najpierw 
  jako mczyzna  tak wanie stao si w przypadku naguala Sebastiana  a potem 
  jako kobieta.</p>
<P> Dlaczego nazywasz jego podarunki darami mocy? I skd ta tajemniczo?  zapytaem. 
   Przecie sam potrafisz przemieci swj punkt poczenia dokd tylko chcesz, 
  prawda?</p>
<P> Nazywa si je darami mocy, poniewa s wytworem specjalistycznej wiedzy czarownikw 
  staroytnoci  odpar don Juan.  Ich tajemnica polega na tym, e nikt inny 
  na tej ziemi, z wyjtkiem tego, ktry sprzeciwi si mierci, nie moe podarowa 
  nam czstki tej wiedzy. A ja, rzecz jasna, potrafi przemieci swj punkt poczenia 
  dokd tylko chc, czy to wewntrz, czy na zewntrz ksztatu ciaa energetycznego 
  czowieka. Nie wiem natomiast, co zrobi z tym ciaem, aby w danym pooeniu 
  osign stan cakowitej percepcji, cakowitej spjnoci. Potrafi to jedynie 
  ten, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P>Pniej don Juan wyjani, e wspczeni czarownicy nie znaj szczegw tysicy 
  moliwych pozycji punktu poczenia.</p>
<P> Co rozumiesz przez szczegy?  zapytaem.</p>
<P> Szczeglne sposoby traktowania ciaa energetycznego w celu utrzymania punktu 
  poczenia nieruchomo w okrelonej pozycji  odpar.</p>
<P>Poda swj przykad. Powiedzia, e jego darem mocy od tego, ktry sprzeciwi 
  si mierci, bya pozycja punktu poczenia wrony oraz procedury pozwalajce 
  tak manipulowa swym ciaem energetycznym, by uzyska cakowit percepcj wrony. 
  Don Juan wyjani, e dawni czarownicy chcieli za wszelk cen uzyska cakowit 
  percepcj i cakowit spjno. On sam uzyska cakowit percepcj dziki darowi 
  mocy, uczc si jej w zaplanowanej sekwencji, krok po kroku, tak jakby uczy 
  si obsugiwa bardzo skomplikowan maszyn.</p>
<P>Dalej don Juan wyjani, e wikszo przesuni punktu poczenia dokonywanych 
  przez dzisiejszych czarownikw, to umiarkowane przesunicia w obrbie cienkiej 
  wizki wietlistych wkien energii wewntrz wietlistego jaja. Wizka ta nazywana 
  jest zakresem czowieka lub te czysto ludzkim aspektem energii wszechwiata. 
  Poza tym zakresem, ale cigle w obrbie wietlistego jaja, ley obszar wielkich 
  przesuni. Gdy punkt poczenia przesunie si do jakiegokolwiek pooenia w 
  tym obszarze, nasza percepcja jest nadal zrozumiaa, lecz aby bya cakowita, 
  potrzeba wyjtkowo szczegowych procedur.</p>
<P> Istoty organiczne oszukay ciebie i Carol Tiggs podczas waszej ostatniej 
  podry, pomagajc wam uzyska cakowit spjno po wielkim przesuniciu  
  powiedzia don Juan.  Przemieciy wasze punkty poczenia tak daleko, jak 
  to byo moliwe, a potem pomogy wam postrzega tam tak, jakbycie byli w normalnym 
  wiecie. Rzecz prawie niemoliwa. Aby osign ten stopie postrzegania, czarownik 
  potrzebuje praktycznej wiedzy albo wpywowych przyjaci.</p>
<P> Wasi przyjaciele zdradziliby was w kocu  cign don Juan  i sami musielibycie 
  zadba o siebie i nauczy si praktycznych sposobw przetrwania w tamtym wiecie. 
  Skoczylibycie wypenieni po brzegi procedurami, tak samo jak owi wszechwiedzcy 
  czarownicy staroytnoci.</p>
<P> Kade wielkie przesunicie ma swj odmienny mechanizm  mwi dalej.  Dzisiejsi 
  czarownicy mogliby si ich nauczy, gdyby wiedzieli, jak na duszy czas unieruchomi 
  punkt poczenia w odpowiedniej pozycji wielkiego przesunicia. Tylko czarownicy 
  staroytnoci posiadali odpowiedni wiedz, aby tego dokona.</p>
<P>Don Juan powiedzia te, e wiedza o okrelonych procedurach dotyczcych przesuni 
  nie bya dostpna owym omiu nagualom, ktrzy poprzedzali naguala Sebastiana, 
  i e lokator pokaza nagualowi Sebastianowi, jak osign cakowit percepcj 
  w dziesiciu nowych pozycjach punktu poczenia. Nagual Santisteban otrzyma 
  siedem, nagual Lujan pidziesit, nagual Rosendo sze, nagual Elias cztery, 
  nagual Julian szesnacie, a jemu pokaza dwie. Razem dawao to dziewidziesit 
  pi szczeglnych pozycji punktu poczenia, o ktrych wiedzieli czarownicy 
  i jego linia. Powiedzia, e gdybym si zapyta, czy uwaa to za jak korzy 
  dla jego linii, to musiaby odpowiedzie, e nie, poniewa ciar tych darw 
  przybliy ich do natury dawnych czarownikw.</p>
<P> Teraz twoja kolej, by spotka lokatora  cign.  By moe dary, ktre 
  otrzymasz, zachwiej nasz ogln rwnowag i nasza linia pogry si w ciemnoci, 
  w ktrej skoczyli dawni czarownicy.</p>
<P> To jest tak straszliwie powana sprawa, e a mi si robi od tego niedobrze 
   powiedziaem.</p>
<P> Naprawd ci wspczuj  odpar don Juan z powanym wyrazem twarzy.  Wiem 
  te, e nie bdzie to dla ciebie adne pocieszenie, gdy powiem, e stoisz przed 
  najcisz prb, jak moe podj wspczesny nagual. Spotkanie w cztery oczy 
  z kim tak tajemniczym i starym, jak mieszkaniec, nie budzi w nas czci, lecz 
  odraz. A przynajmniej tak byo ze mn, i nadal jest.</p>
<P> Dlaczego musz to cign, don Juanie?</p>
<P> Poniewa, nawet o tym nie wiedzc, zgodzie si przyj wyzwanie tego, ktry 
  sprzeciwi si mierci. Wycignem od ciebie zgod w trakcie twojej nauki, 
  tak samo, jak uczyni to mj nauczyciel, podstpem. Przeszedem przez ten sam 
  horror, co ty, z tym e obeszli si ze mn nieco brutalniej  don Juan zachichota. 
   Nagual Julian mia zwyczaj robi przeraajce kaway. Powiedzia mi pewnego 
  razu, e wiadomo mu o piknej i namitnej wdowie, ktra pono usycha z szalonej 
  mioci do mnie. Nagual zabiera mnie czsto do kocioa, gdzie widziaem przygldajc 
  si mi kobiet. Pomylaem, e jest niczego sobie. A ja byem jurnym modzieniaszkiem. 
  Kiedy nagual powiedzia mi, e si jej podobam, chwyciem haczyk. Moje przebudzenie 
  byo bardzo brutalne.</p>
<P>Musiaem ca si woli powstrzyma si od miechu, gdy don Juan pokazywa 
  gestami utrat swej niewinnoci. Ale po chwili uderzyo mnie, e tarapaty, w 
  ktre wpad, nie byy mieszne, lecz okropne.</p>
<P> Czy jeste pewien, don Juanie, e ta kobieta to lokator?  spytaem, majc 
  nadziej, e zasza jaka pomyka, lub e by to jaki niesmaczny art.</p>
<P> Jestem absolutnie pewien  odpowiedzia.  Poza tym, nawet gdybym by tak 
  zidiociay, by nie pozna lokatora, to moje widzenie nie moe mnie oszuka.</p>
<P> Chcesz powiedzie, don Juanie, e lokator ma odmienny rodzaj energii?</p>
<P> Nie. Nie ma odmiennego rodzaju energii, ale na pewno odmienne cechy energii 
  ni te, ktre posiada normalny czowiek.</p>
<P> Czy jeste absolutnie pewien, e ta kobieta to lokator?  spytaem raz jeszcze, 
  powodowany dziwn odraz i strachem.</p>
<P> Ta kobieta to lokator!  krzykn don Juan, nie pozostawiajc mi ju cienia 
  wtpliwoci.</p>
<P>Milczelimy. Czekaem na nastpny ruch, ogarnity nieopisanym, panicznym strachem.</p>
<P> Ju ci powiedziaem, e bycie z natury kobiet lub z natury mczyzn jest 
  kwesti umiejscowienia punktu poczenia  powiedzia don Juan.  Mwic z 
  natury&quot;, mam na myli od urodzenia albo kobiet, albo mczyzn. Dla widzcego 
  najjaniejsza cz punktu poczenia skierowana jest na zewntrz w przypadku 
  kobiety, a do wewntrz w przypadku mczyzny. Punkt poczenia lokatora by 
  skierowany pierwotnie do wewntrz, ale on go odwrci tak, e teraz jego jajowaty 
  ksztat energetyczny wyglda jak muszla, ktra owina si wok siebie.</p>
</td></tr></table></body>
</html>