• File: 133-13.HTM
  • Full Path: /srv/http/kleku/pub/ebooks/swiadome snienie/SZTUKA SNIENIA/133-13.HTM
  • Date Modified: 2019-09-06 10:00:00
  • File size: 40.29 KB
  • MIME-type: text/html
  • Charset: 8 bit
 
Open Back
<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 {  font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>

<div align="right"><a href="133-12.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis 
  Treci</a></div>
<h4>ROZDZIA XIII: NA SKRZYDACH INTENCJI</h4>
<P> Dalej, nagualu, wysil si  ponagla mnie kobiecy gos.  Nie to. Wynurzaj 
  si, wynurzaj. Uyj technik ze nienia!</p>
<P>Mj umys zacz pracowa. Pomylaem sobie, e gos naley do jakiej Angielki 
  albo Amerykanki. Przyszo mi rwnie do gowy, e skoro mam uy technik ze 
  nienia, to musz znale punkt wyjciowy, by nabra energii.</p>
<P> Otwrz oczy  powiedzia gos.  Otwrz je teraz. Uyj pierwszej rzeczy, 
  ktr zobaczysz, jako punktu wyjciowego.</p>
<P>Zdobyem si na ogromny wysiek i otworzyem oczy. Zobaczyem drzewa i bkit 
  nieba. By dzie! Spogldaa na mnie jaka zamazana, niewyrana twarz. Nie mogem 
  wyostrzy wzroku. Pomylaem, e to kobieta z kocioa patrzy na mnie.</p>
<P> Uyj mojej twarzy  powiedzia gos. By to znajomy gos, ale nie potrafiem 
  go zidentyfikowa.  To bdzie twoja baza, potem spojrzysz na reszt  cign 
  glos.</p>
<P>Zaczynaem odzyskiwa such i wzrok. Wpatrywaem si w twarz kobiety, potem 
  w drzewa w parku, w zdobion, metalow awk, w przechodzcych obok ludzi, a 
  potem znowu w jej twarz.</p>
<P>Pomimo to, e twarz zmieniaa si za kadym razem, gdy si w ni wpatrywaem, 
  zaczem odczuwa, i mam niejak kontrol. Kiedy byem ju bardziej przytomny, 
  zdaem sobie spraw, e kobieta siedzi na awce, trzymajc moj gow na swoich 
  kolanach. I nie bya to kobieta z kocioa; bya to Carol Tiggs.</p>
<P> Co ty tutaj robisz?  wykrztusiem, nie mogc zapa tchu.</p>
<P>Byem tak przeraony i zaskoczony, e chciaem skoczy na rwne nogi i uciec, 
  ale moja wiadomo zupenie nie panowaa nad moim ciaem. Przez kilka strasznych 
  chwil rozpaczliwie prbowaem si podnie, ale bezskutecznie. wiat wok mnie 
  by zbyt wyrany, abym mg uwierzy, i nadal ni; jednak moja zaburzona kontrola 
  motoryczna nasuwaa mi podejrzenie, e to naprawd jest sen. Poza tym obecno 
  Carol bya zbyt naga; nic jej uprzednio nie zwiastowao.</p>
<P>Z wielk ostronoci sprbowaem wyrazi ch wstania, tak jak to robiem 
  ju setki razy podczas nienia, ale nic si nie wydarzyo. Jeli kiedykolwiek 
  potrzebowaem obiektywnoci, to teraz by na to najlepszy moment. Tak uwanie, 
  jak tylko mogem, zaczem najpierw jednym okiem przyglda si wszystkiemu, 
  co znajdowao si w moim polu widzenia. Potem zrobiem to samo drugim okiem. 
  Zgodno obrazw z obojga oczu przyjem za wyznacznik tego, e znajduj si 
  w normalnym wiecie.</p>
<P>Potem przyjrzaem si dokadnie Carol. W tej samej chwili zauwayem, e mog 
  porusza rkoma. Sparaliowana bya jedynie dolna cz mojego ciaa. Dotknem 
  twarzy i rk Carol, a pniej objem j. Bya cielesna i nabraem przekonania, 
  e to prawdziwa Carol Tiggs. Odczuem ogromn ulg, poniewa przez jedn chwil 
  moje mroczne podejrzenie mwio mi, e to ta, ktra sprzeciwia si mierci, 
  jawi mi si jako Carol Tiggs.</p>
<P>Carol z niezwyk ostronoci pomoga mi usi prosto na awce. Do tej pory 
  leaem luno na plecach, w poowie na awce, a w poowie na ziemi. Zauwayem 
  wtedy, e co ze mn jest zupenie nie tak. Miaem na sobie sprane niebieskie 
  dinsy i znoszone brzowe buty ze skry. Do tego ubrany byem w dinsow kurtk 
  i grub, bawenian koszul.</p>
<P> Zaraz, zaraz  powiedziaem do Carol.  Spjrz na mnie! Czy to s moje rzeczy? 
  Czy to ja?</p>
<P>Carol rozemiaa si i potrzsna mn za ramiona; robia to zawsze, by podkreli 
  nasz przyja i da do zrozumienia, e jest moim kumplem.</p>
<P> Patrz na twoj pikn osob  powiedziaa swoim zabawnym, wymuszonym falsetem 
   o, massa, a ktby inny mg to by?</p>
<P> Ale skd, do cholery, wziy si te dinsy i buty? bardzo chciaem wiedzie. 
   Nie mam takich rzeczy.</p>
<P> To moje rzeczy. Znalazam ci nagiego!</p>
<P> Gdzie? Kiedy?</p>
<P> Koo kocioa, jak godzin temu. Przyszam tu, na plac, eby ci odszuka. 
  Wysa mnie nagual. Na wszelki wypadek zabraam ze sob rzeczy.</p>
<P>Powiedziaem jej, e czuj si bardzo niepewnie i niezrcznie z tego powodu, 
  i bkaem si po okolicy nago.</p>
<P> Tak si szczliwie zoyo, e nikogo nie byo w pobliu  zapewnia mnie, 
  ale czuem, e mwi to tylko dlatego, by zagodzi moje zaenowanie. Powiedzia 
  mi to jej figlarny umiech.</p>
<P> Musiaem by z t, ktra sprzeciwia si mierci, przez ca ostatni noc, 
  a moe nawet duej  powiedziaem.  Jaki dzisiaj dzie?</p>
<P> Nie przejmuj si datami  rozemiaa si Carol.  Gdy bdziesz bardziej wyrodkowany, 
  sam policzysz dni.</p>
<P> Nie traktuj mnie jak dziecko, Carol. Jaki dzi dzie?  powiedziaem obcesowym, 
  rzeczowym gosem, ktry chyba nie nalea do mnie.</p>
<P> Nazajutrz po wielkiej fiecie  odpara i klepna mnie lekko po ramieniu. 
   Szukamy ci wszyscy od zeszej nocy.</p>
<P> Ale co ja tu robi?</p>
<P> Zabraam ci do hotelu po drugiej stronie placu. Nie mogam ci przecie 
  nie ca drog do domu naguala. Kilka minut temu wybiege z pokoju i tak 
  znalelimy si tutaj.</p>
<P> Dlaczego nie poprosia naguala o pomoc?</p>
<P> Poniewa ta sprawa dotyczy tylko ciebie i mnie. Musimy rozwiza j razem.</p>
<P>To miao sens, wic nie dryem ju tego tematu.</p>
<P> Co mwiem, gdy mnie znalaza?  zadaem jeszcze jedno drczce mnie pytanie.</p>
<P> Powiedziae, e bye tak dugo i tak gboko pogrony w drugiej uwadze, 
  e nie potrafisz jeszcze rozumowa logicznie. Chciae tylko spa.</p>
<P> Kiedy straciem kontrol nad ciaem?</p>
<P> Przed chwil. Odzyskasz j. Sam wiesz, e to zupenie normalne. Gdy wkraczasz 
  w drug uwag i przeywasz potny wstrzs energetyczny, wwczas tracisz kontrol 
  nad mow albo nad koczynami.</p>
<P> A kiedy przestaa sepleni, Carol? Bya kompletnie zaskoczona. Przygldaa 
  mi si, po czym wybuchna serdecznym miechem.</p>
<P> Bardzo dugo nad tym pracowaam  przyznaa. Myl, e dorosa kobieta, 
  ktra sepleni, musi by bardzo denerwujca. Poza tym ty tego nie znosisz.</p>
<P>Przyznanie si do tego, e nie znosiem jej seplenienia, nie byo trudne. Don 
  Juan i ja prbowalimy j wyleczy, ale doszlimy do wniosku, i Carol nie chce 
  by wyleczona. Seplenienie sprawiao, e wszyscy uwaali j za wyjtkowo mi 
  i sodk. Don Juan sdzi, e Carol bardzo to lubi i nie chce tego zmienia. 
  Poczuem wic niezwyk satysfakcj i rado, gdy spostrzegem, e ju nie sepleni. 
  By to dla mnie dowd tego, e Carol jest zdolna sama radykalnie si zmieni; 
  don Juan i ja nigdy nie bylimy tego pewni.</p>
<P> Co jeszcze powiedzia nagual, gdy wysa ci, aby mnie odnalaza?  zapytaem.</p>
<P> Powiedzia, e walczysz z tym, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P>Poufnym tonem zdradziem Carol, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, jest 
  kobiet. Odpara mi nonszalancko, e wie o tym.</p>
<P> Skd moesz to wiedzie?!  wykrzyknem.  Nie wiedzia tego nikt z wyjtkiem 
  don Juana. Sam ci to powiedzia?</p>
<P> Oczywicie  odpara, nie zraona moimi wrzaskami.  Przeoczye fakt, e 
  ja rwnie spotkaam t kobiet w kociele. Spotkaam j przed tob. Mio sobie 
  gawdziymy w kociele przez dusz chwil.</p>
<P>Wierzyem, e Carol mwi prawd. To, co mwia, bardzo pasowao do tego, co 
  zrobiby don Juan. Najprawdopodobniej wysaby Carol na zwiady, by wyrobi sobie 
  pogld na sytuacj.</p>
<P> Kiedy spotkaa t, ktra sprzeciwia si mierci?  zapytaem.</p>
<P> Dwa tygodnie temu  odpara rzeczowym tonem. Nie byo to dla mnie wielkie 
  wydarzenie. Nie miaam energii, ktr mogabym jej podarowa, a przynajmniej 
  nie takiej, jakiej ta kobieta pragnie.</p>
<P> Po co wic si z ni spotkaa? Czy kontakty z kobiet nagualem to rwnie 
  cz ukadu midzy t, ktra sprzeciwia si mierci, a czarownikami?</p>
<P> Spotkaam si z ni, poniewa nagual powiedzia, e ty i ja wzajemnie si 
  uzupeniamy. Nie byo adnego innego powodu. Nasze ciaa energetyczne ju wielokrotnie 
  si czyy. Nie pamitasz? Rozmawiaam z ni o tym, jak atwo si czymy. 
  Spdziam z ni jakie trzy, cztery godziny, zanim przyszed nagual i mnie zabra.</p>
<P> Czy cay ten czas byycie w kociele?  zapytaem, poniewa nie mogem uwierzy, 
  e przez trzy lub cztery godziny klczay tam obie, dyskutujc wycznie o czeniu 
  si naszych cia energetycznych.</p>
<P> Zabraa mnie w inny aspekt swojej intencji  przyznaa Carol po chwili namysu. 
   Pokazaa mi, jak ucieka swoim przeladowcom.</p>
<P>Potem Carol opowiedziaa niezwykle intrygujc histori. Zgodnie z tym, co 
  zobaczya dziki kobiecie z kocioa, kady czarownik staroytnoci nieodmiennie 
  pada ofiar istot nieorganicznych. Istoty nieorganiczne, gdy ju ich pojmay, 
  daway im moc i czyniy cznikami midzy naszym wiatem a ich krlestwem, ktre 
  ludzie nazywaj wiatem podziemnym.</p>
<P>Ten, ktry sprzeciwi si mierci, oczywicie rwnie wpad w sieci istot nieorganicznych. 
  Carol ocenia, e spdzi w niewoli moe nawet tysice lat, zanim potrafi przemieni 
  si w kobiet. Zrozumia, e jest to jego droga wyjcia z tego wiata; byo 
  to wwczas, gdy poj, i istoty nieorganiczne uwaaj pierwiastek eski za 
  niezniszczalny. Wierz one, e jest on tak elastyczny, a jego moliwoci tak 
  ogromne, i jego przedstawiciele nie daj si zapa w puapki ani usidli i 
  w zasadzie nie mona ich utrzyma w niewoli. Przemiana tego, ktry sprzeciwi 
  si mierci, w kobiet bya tak cakowita i dokadna, e natychmiast wydalono 
  go z krlestwa istot nieorganicznych.</p>
<P> Czy powiedziaa ci, e istoty nieorganiczne nadal j cigaj?  zapytaem.</p>
<P> Oczywicie, e j cigaj  zapewnia mnie Carol. Powiedziaa mi, e musi 
  si broni przed swymi przeladowcami w kadej chwili swego ycia.</p>
<P> Co oni mog jej zrobi?</p>
<P> Przypuszczam, e mog sobie uwiadomi, e bya mczyzn i z powrotem j 
  zniewoli. Myl, e boi si ich bardziej, ni mona to sobie wyobrazi.</p>
<P>Potem Carol powiedziaa niedbaym tonem, e kobieta z kocioa doskonale wiedziaa 
  o moim starciu z istotami nieorganicznymi i o niebieskim tropicielu.</p>
<P> Ona wie wszystko o tobie i o mnie  cigna Carol.  I to nie dlatego, e 
  jej co powiedziaam; ona jest po prostu czci naszego ycia i naszej linii. 
  Wspomniaa, e zawsze podaa ladem nas wszystkich, a zwaszcza naszym.</p>
<P>Carol wymienia zdarzenia, kiedy dziaalimy razem, o ktrych wiedziaa kobieta. 
  Gdy mwia, zaczem odczuwa co w rodzaju niezwykej tsknoty za osob, ktra 
  wanie w tamtej chwili siedziaa przede mn  za Carol Tiggs. Zapragnem bardzo 
  j obj. Wycignem rce, ale straciem rwnowag i spadem z awki.</p>
<P>Carol pomoga mi wsta z chodnika i z niepokojem obejrzaa moje nogi, renice, 
  mj kark i plecy. Powiedziaa, e cigle odczuwam skutki wstrzsu energetycznego. 
  Pooya moj gow na swoich kolanach i gaskaa mnie, jakbym by udajcym 
  chorob dzieckiem, ktremu udao si j nabra.</p>
<P>Po chwili poczuem si lepiej i zaczem nawet odzyskiwa wadz nad ciaem.</p>
<P> Jak podoba ci si moje ubranie?  zapytaa nagle Carol.  Czy nie ubraam 
  si zbyt elegancko na t okazj? Moe tak by?</p>
<P>Carol zawsze ubieraa si wytwornie. Jeli byo cokolwiek pewnego w zwizku 
  z ni, to wanie jej wytworny gust. Od kiedy pamitam, zawsze artowalimy 
  z don Juanem i reszt czarownikw, e jej jedyn zalet jest biego w kupowaniu 
  piknych ubra i noszeniu ich z gracj i we wspaniaym stylu.</p>
<P>Jej pytanie zabrzmiao bardzo dziwnie; nie mogem si powstrzyma od komentarza:</p>
<P> Dlaczego miaaby si martwi swoim wygldem? Nigdy przedtem ci to nie obchodzio. 
  Chcesz na kim zrobi wraenie?</p>
<P> Na tobie, oczywicie  odpara.</p>
<P> Ale to chyba nieodpowiedni czas  zaprotestowaem. Waniejsze jest to, co 
  si dzieje z t, ktra sprzeciwia si mierci, a nie twj wygld.</p>
<P> Byby zdziwiony, wiedzc, jak wany jest mj wygld  rozemiaa si.  
  Mj wygld jest dla nas obojga spraw ycia i mierci.</p>
<P> O czym ty mwisz? Przypominasz mi teraz naguala, jak omawia ze mn spotkanie 
  z tym, ktry sprzeciwi si mierci. Doprowadza mnie do szalestwa swoj tajemniczoci.</p>
<P> Czy ta tajemniczo bya usprawiedliwiona?  zapytaa bardzo powanie Carol.</p>
<P> Bez dwch zda  przyznaem.</p>
<P> Tak samo jest z moim wygldem. Nie daj si prosi. Jak ci si podobam? Jestem 
  pocigajca, odpychajca, atrakcyjna, przecitna, odraajca, przytaczajca, 
  wadcza?</p>
<P>Pomylaem przez chwil i doszedem do wniosku, e Carol jest bardzo pocigajca. 
  To byo bardzo dziwne uczucie, poniewa nigdy przedtem nie zastanawiaem si 
  nad jej urokiem.</p>
<P> Uwaam, e jeste bosko pikna  powiedziaem. Prawd powiedziawszy, jeste 
  wprost oszaamiajca.</p>
<P> A zatem to musi by waciwy wygld  odetchna. Prbowaem zrozumie, co 
  kryje si pod tym stwierdzeniem, ale Carol znowu si odezwaa.</p>
<P> Jak spdzie czas z t, ktra sprzeciwia si mierci?  zapytaa.</p>
<P>Opowiedziaem jej zwile o moim przeyciu, gwnie o pierwszym nie. Powiedziaem, 
  e wydaje mi si, i ta, ktra sprzeciwia si mierci, pokazaa mi to miasto, 
  lecz w przeszoci.</p>
<P> To niemoliwe!  wybuchna Carol.  We wszechwiecie nie ma przeszoci 
  ani przyszoci. Jest tylko chwila obecna.</p>
<P> Wiem, e to bya przeszo  powiedziaem.  Ten sam koci, ale inne miasto.</p>
<P> Pomyl przez chwil  nalegaa.  We wszechwiecie istnieje tylko energia, 
  a energia jest tylko tu i teraz, nieskoczona i zawsze obecna wycznie tu i 
  teraz.</p>
<P> Wic co si ze mn stao, Carol?</p>
<P> Przy pomocy tej, ktra sprzeciwia si mierci, przekroczye czwart bram 
  nienia  wyjania.  Kobieta z kocioa zabraa ci do swojego snu, do swojej 
  intencji. Zabraa ci do swojego wyobraenia tego miasta. Najwyraniej wyobrazia 
  je sobie w przeszoci; to wyobraenie cigle w niej pozostaje. Podobnie jak 
  jej wyobraenie miasta z teraniejszoci.</p>
<P>Po dugiej chwili milczenia Carol zadaa nastpne pytanie:</p>
<P> Co jeszcze kobieta z tob zrobia? Opowiedziaem jej drugi sen; sen o miecie 
  ze wspczesnoci.</p>
<P> A nie mwiam?  powiedziaa.  Nie tylko zabraa ci do swej intencji z 
  przeszoci, lecz rwnie pomoga ci potem przekroczy czwart bram nienia, 
  przenoszc twoje ciao energetyczne w inne miejsce, ktre istnieje obecnie, 
  ale tylko w jej intencji.</p>
<P>Carol przerwaa i zapytaa mnie, czy kobieta z kocioa wyjania mi, co oznacza 
  zamierzanie w drugiej uwadze.</p>
<P>Pamitaem dobrze, e w zasadzie nie wyjania dokadnie, co to oznacza, a 
  jedynie wspominaa o tym. Carol operowaa pojciami, o ktrych don Juan nigdy 
  nie mwi.</p>
<P> Skd wzia te niezwyke idee?  zapytaem, szczerze zdumiony przejrzystoci 
  jej wyjanie.</p>
<P>Carol zapewnia mnie do wymijajcym tonem, e kobieta wyjaniaa jej bardzo 
  szeroko arkana tej sztuki.</p>
<P> Wanie teraz zamierzamy w drugiej uwadze  cigna Carol.  Kobieta z kocioa 
  nas upia; ciebie tutaj, a mnie w Tucson. A potem zasnlimy w naszym nie 
  raz jeszcze. Ty tego nie pamitasz, natomiast ja tak. To tajemnica podwjnych 
  pozycji. Przypomnij sobie, co ci powiedziaa kobieta: drugi sen jest zamierzaniem 
  w drugiej uwadze. Jest to jedyny sposb, by przekroczy czwart bram nienia.</p>
<P>Po dugiej chwili milczenia, podczas ktrej nie byem w stanie wydoby z siebie 
  ani jednego sowa, Carol powiedziaa:</p>
<P> Myl, e kobieta z kocioa daa ci jednak dar, chocia niczego od niej 
  nie chciae. W darze dodaa swoj energi do naszych, abymy mogli przemieszcza 
  si w przd i wstecz na istniejcej tu i teraz energii wszechwiata.</p>
<P>Byem rozgorczkowany. Sowa Carol byy precyzyjne i rzeczowe. Zdefiniowaa 
  co, co uwaaem za niemoliwe do zdefiniowania, cho nie miaem pojcia, co 
  tak naprawd mi zdefiniowaa. Gdybym mg si poruszy, natychmiast rzucibym 
  si jej na szyj. Gdy w podnieceniu perorowaem, jak jasno mi to wyjania, 
  na jej twarzy malowa si umiech uszczliwienia. Potem zauwayem retorycznie, 
  e don Juan nigdy nie mwi mi o niczym takim.</p>
<P> Moe nie wiedzia  powiedziaa Carol, a ton jej gosu nie by obelywy, 
  lecz pojednawczy.</p>
<P>Nie spieraem si z ni. Milczaem przez chwil, czujc dziwn pustk. A potem 
  myli i sowa buchny ze mnie jak z wulkanu. Ludzie chodzili wok placu, przygldajc 
  si nam bacznie od czasu do czasu lub przystajc przed nami, by nas obserwowa. 
  A niezy musia to by widok  Carol Tiggs caujca i gaskajca mnie po twarzy 
  i ja perorujcy z rozgorczkowaniem o przejrzystoci jej wyjanie i moim spotkaniu 
  z t, ktra sprzeciwia si mierci.</p>
<P>Gdy ju mogem chodzi, Carol poprowadzia mnie przez plac do jedynego hotelu 
  w miecie. Zapewnia mnie, e nie mam jeszcze do energii, by pj do domu 
  don Juana, ale wszyscy tam znaj miejsce naszego pobytu.</p>
<P> Skd mogliby o tym wiedzie?  zapytaem.</p>
<P> Nagual to bardzo przebiegy stary czarownik  odparta ze miechem.  To wanie 
  on powiedzia mi, e jeli znajd ci po tym energetycznym maglu, mam za prowadzi 
  ci do hotelu i nie ryzykowa holowania ci przez cae miasto.</p>
<P>Jej sowa, a szczeglnie jej umiech, przyniosy mi tak ulg, e dalej szedem 
  ju z wielk radoci. Minlimy rg i poszlimy wzdu ulicy do wejcia do 
  hotelu, dokadnie naprzeciwko kocioa. Przeszlimy przez surowy hol, a potem 
  betonowymi schodami weszlimy na pierwsze pitro, prosto do nieprzytulnego pokoju, 
  ktrego nigdy przedtem nie widziaem. Carol twierdzia, e byem ju tam wczeniej. 
  Ja jednak w ogle nie przypominaem sobie ani hotelu, ani pokoju. Byem jednake 
  tak zmczony, e nie miaem siy, aby o tym myle. Po prostu osunem si na 
  ko, twarz w d. Chciaem tylko spa, ale byem zbyt podekscytowany. Zbyt 
  wiele byo nie wyjanionych wtkw, chocia z drugiej strony wszystko wydawao 
  si tak uporzdkowane. Ogarna mnie naga fala nerwowego niepokoju i usiadem 
  na ku.</p>
<P> Nigdy ci nie powiedziaem, e nie przyjem daru tej, ktra sprzeciwia si 
  mierci  powiedziaem, zwracajc si twarz do Carol.  Skd o tym wiedziaa?</p>
<P> Ale sam mi to powiedziae  zaprotestowaa, siadajc przy mnie.  Bye 
  z tego taki dumny. To bya pierwsza rzecz, jak wyrzucie z siebie, gdy ci 
  odnalazam.</p>
<P>Bya to, jak do tej pory jedyna odpowied, ktra nie cakiem mnie zadowolia. 
  To, co relacjonowaa, nie brzmiao jak moje sowa.</p>
<P> Myl, e mnie le zrozumiaa  powiedziaem. Nie chciaem po prostu niczego, 
  co odsunoby mnie od mojego celu.</p>
<P> Chcesz powiedzie, e nie czue si dumny z powodu odrzucenia jej daru?</p>
<P> Nie. Nie czuem niczego. Nie jestem ju zdolny do odczuwania niczego, z wyjtkiem 
  strachu.</p>
<P>Wycignem nogi i pooyem gow na poduszce. Czuem, e jeli zamkn oczy 
  albo przestan mwi, to natychmiast zasn. Opowiedziaem Carol, jak spieraem 
  si z don Juanem na pocztku naszej znajomoci, usyszawszy jego wyznanie o 
  motywach pozostania na ciece wojownika. Don Juan powiedzia wwczas, e to 
  strach sprawia, i kroczy prost ciek, a tym, czego obawia si najbardziej, 
  jest utrata naguala, abstraktu, ducha.</p>
<P> W porwnaniu z utrat naguala  powiedzia don Juan z prawdziwym arem w 
  gosie  mier jest niczym. Mj strach przed utrat naguala jest jedyn rzeczywist 
  rzecz, jak posiadam, poniewa bez niego nie miabym po co y, a mier nie 
  jest rozwizaniem.</p>
<P>Powiedziaem Carol, e od razu przeciwstawiem si jego sowom, chepic si, 
  e poniewa jestem nieczuy na strach, to si sprawcz, ktra mogaby zmusi 
  mnie do pozostania na jednej ciece, musi by dla mnie mio.</p>
<P>Don Juan odparowa wtedy, e gdy przychodzi czas prawdziwej prby, strach jest 
  jedynym stanem, ktry przynosi wojownikowi jak korzy. W skrytoci ducha 
  pogardzaem nim z tego powodu, uwaajc jego sowa za przejaw ograniczenia.</p>
<P> Koo zatoczyo peny obrt  powiedziaem do Carol.  I spjrz na mnie teraz. 
  Mog ci przysic, e jedyn rzecz, ktra daje mi siy, jest strach przed utrat 
  naguala.</p>
<P>Carol posaa mi dziwne spojrzenie, ktrego nigdy przedtem u niej nie widziaem.</p>
<P> Omiel si nie zgodzi  powiedziaa cicho.  Strach jest niczym w porwnaniu 
  z mioci. Strach sprawia, e pdzisz na olep; mio sprawia, e postpujesz 
  inteligentnie.</p>
<P> O czym ty mwisz, Carol? To czarownicy si teraz zakochuj?</p>
<P>Nie odpowiedziaa. Pooya si obok mnie i opara gow na moim ramieniu. 
  Leelimy tak w zupenym milczeniu przez dug chwil, w tym dziwnym, nieprzytulnym 
  pokoju.</p>
<P> Czuj to, co ty czujesz  odezwaa si nagle Carol.  A teraz ty sprbuj 
  poczu to, co ja. Moesz to zrobi. Ale zrobimy to po ciemku.</p>
<P>Wycigna rk i zgasia wiato nad kiem. Usiadem prosto w jednym ruchu. 
  Szarpnicie strachu porazio mnie niczym prd. Jak tylko Carol zgasia wiato, 
  w pokoju zapada noc. Niezwykle poruszony, zapytaem o to Carol.</p>
<P> Nie doszede jeszcze do siebie  powiedziaa Carol uspokajajco.  Przeszede 
  potne starcie. Tak gbokie zanurzenie w drugiej uwadze troch ci przemaglowao, 
  e tak powiem. Jest dzie, oczywicie, ale twoje oczy nie mog si jeszcze waciwie 
  przystosowa do sabego wiata w tym pokoju.</p>
<P>Jako tako przekonany, pooyem si znowu na ku. Carol mwia dalej, ale 
  nie suchaem. Chwyciem w palce przecierado. Byo prawdziwe. Przesunem 
  rkoma po ku. To byo ko! Wychyliem si i omiotem domi zimn podog. 
  Wstaem z ka i sprawdziem kady przedmiot w pokoju i w azience. Wszystko 
  byo najzupeniej normalne, najzupeniej prawdziwe. Wytumaczyem Carol, e 
  gdy zgasia wiato, miaem wyrane wraenie, e ni.</p>
<P> Odpu ju sobie  powiedziaa.  Skocz z tym absurdalnym ledztwem, wr 
  do ka i odpocznij.</p>
<P>Odsoniem zasony i wyjrzaem za okno. Na zewntrz by dzie, ale gdy znw 
  zasoniem zasony, w pokoju zapada noc. Carol bagaa mnie, bym wrci do 
  ka. Baa si, e znowu uciekn i znajd si na ulicy, jak przedtem. To zabrzmiao 
  sensownie. Wrciem do ka, nie zwrciwszy uwagi na to, e ani przez chwil 
  nie przyszo mi do gowy, by wskaza na co palcem. Zupenie, jakby ca moj 
  wiedz na ten temat wymazano z mojej pamici.</p>
<P>W pokoju panowaa niesamowita ciemno, ktra przyniosa mi wspaniae uczucie 
  spokoju i harmonii. Przyniosa mi rwnie gboki smutek, tsknot za ludzkim 
  ciepem, za obecnoci drugiego czowieka. Poczuem kompletne zdezorientowanie. 
  Nigdy przedtem nie zdarzyo mi si nic podobnego. Leaem w ku i usiowaem 
  sobie przypomnie, czy znam t tsknot. Nie znaem. Nie tskniem za towarzystwem 
  drugiego czowieka; moje tsknoty byy abstrakcyjne; byy czym w rodzaju alu, 
  e nie udao mi si dotrze do czego nieokrelonego.</p>
<P> Rozpadam si  powiedziaem do Carol.  Zaraz zaczn paka z tsknoty za 
  ludmi.</p>
<P>Pomylaem, e uzna moje sowa za mieszne. To mia by art. Ale Carol nic 
  nie odrzeka; chyba zgadzaa si ze mn. Westchna. Mj umys by bardzo rozchwiany; 
  natychmiast ogarn mnie bardzo uczuciowy nastrj. Obrciem si do Carol i 
  wymamrotaem co, co w chwili wikszej przytomnoci umysu wydaoby mi si zupenie 
  irracjonalne.</p>
<P> Uwielbiam ci.</p>
<P>Takie sowa byy nie do pomylenia wrd czarownikw z linii don Juana. Carol 
  Tiggs bya kobiet nagualem. Nie byo potrzeby, abymy okazywali sobie gbsze 
  uczucia. Tak naprawd, nie wiedzielimy nawet, co do siebie czujemy. Don Juan 
  nauczy nas, e czarownicy nie maj ani czasu, ani potrzeby, by okazywa sobie 
  podobne uczucia.</p>
<P>Carol si umiechna i obja mnie. A ja byem przepeniony tak przytaczajc 
  mioci do niej, e mimowolnie zaczem paka.</p>
<P> Twoje ciao energetyczne porusza si do przodu na wietlistych wknach energii 
  wszechwiata  szepna mi do ucha.  Unosi nas dar intencji od tej, ktra sprzeciwia 
  si mierci.</p>
<P>Miaem do energii, by zrozumie, co mwi Carol. Zapytaem j nawet, czy sama 
  rozumie, co to wszystko oznacza. Uciszya mnie delikatnie i wyszeptaa mi do 
  ucha:</p>
<P> Oczywicie, e rozumiem. Darem od tej, ktra sprzeciwia si mierci, byy 
  skrzyda intencji. Dziki nim nimy teraz siebie w innym czasie. W czasie, ktry 
  dopiero nadejdzie.</p>
<P>Odsunem j i usiadem. Sposb, w jaki Carol wyraaa te zawie prawdy czarownikw, 
  niepokoi mnie. Nigdy nie traktowaa powanie abstrakcyjnego mylenia. Zawsze 
  artowalimy midzy sob, e Carol nie ma umysu filozofa.</p>
<P> Co si z tob dzieje?  zapytaem.  Cakiem si zmienia: Carol  czarownica 
  filozof. Mwisz zupenie jak don Juan.</p>
<P> Jeszcze nie  rozemiaa si.  Ale wkrtce tak bdzie. Ju nadchodzi, a 
  gdy w kocu mnie dosignie, bycie czarownic filozofem bdzie dla mnie najprostsz 
  rzecz pod socem. Zobaczysz. I nikt nie zdoa tego wytumaczy, poniewa to 
  si po prostu stanie.</p>
<P>W mojej gowie zadwicza sygna alarmowy.</p>
<P> Ty nie jeste Carol!  krzyknem.  Jeste t, ktra sprzeciwia si mierci, 
  udajc Carol. Wiedziaem to od pocztku.</p>
<P>Carol rozemiaa si, nie zraona moim oskareniem.</p>
<P> Nie bd mieszny  powiedziaa.  Stracisz wietn lekcj. Wiedziaam, e 
  wczeniej czy pniej zaczniesz sobie folgowa. Uwierz mi, jestem Carol. Ale 
  w tej chwili robimy co, czego jeszcze nigdy nie robilimy  zamierzamy w drugiej 
  uwadze, tak jak robili to czarownicy staroytnoci.</p>
<P>Nie byem przekonany, ale nie miaem ju energii na dalsze spory. Zaczo mnie 
  wciga co, co przypominao wielkie wiry z mojego nienia. Syszaem odlegy 
  gos Carol szepczcy mi do ucha:</p>
<P> nimy siebie samych. nij sw intencj mnie. Zamierz mnie w przd! Zamierz 
  mnie w przd!</p>
<P> Zosta tu ze mn na zawsze  wyraziem ostatkiem si sw najgbsz myl. 
  Mj gos brzmia jak tama w zwolnionym tempie. Carol odpowiedziaa co, ale 
  nie zrozumiaem. Chciaem rozemia si z wasnego gosu, ale wtedy pochon 
  mnie wir.</p>
<P>Gdy si obudziem, w pokoju nie byo nikogo. Nie miaem pojcia, jak dugo 
  spaem. Czuem si rozczarowany, nie widzc przy sobie Carol. Szybko si ubraem 
  i zszedem do holu, aby jej poszuka. Poza tym chciaem otrzsn si z dziwnej 
  sennoci, ktr cigle czuem.</p>
<P>Na dole szef hotelu powiedzia mi, e Amerykanka, ktra wynaja pokj, wanie 
  przed chwil wysza. Wybiegem na ulic w nadziei, e j zapi, ale nie byo 
  po niej ladu. Byo poudnie; soce wiecio na bezchmurnym niebie. Byo cakiem 
  ciepo.</p>
<P>Poszedem do kocioa. Zdziwiem si szczerze, cho nie obeszo mnie to wcale, 
  gdy spostrzegem, e we nie rzeczywicie widziaem szczegy architektury budowli. 
  Zupenie beznamitnie wytoczyem kiepski kontrargument, e nie mog mie jednak 
  cakowitej pewnoci. Moe razem z don Juanem przypatrywalimy si wczeniej 
  tylnej cianie kocioa, a ja po prostu tego nie pamitaem. Zreszt mj schemat 
  weryfikacji i tak nie mia dla mnie adnego znaczenia. Byem zbyt picy, by 
  si przejmowa.</p>
<P>Poszedem wolno w stron domu don Juana, cigle szukajc Carol. Byem pewien, 
  e tam jest i czeka na mnie. Don Juan przyj mnie tak, jakbym wraca zza grobu. 
  Wszyscy byli w najwyszym stopniu poruszeni i przygldali mi si ze wszystkich 
  stron z nie skrywan ciekawoci.</p>
<P> Gdzie bye?  zada wyjanie don Juan. Nie pojmowaem, skd to cae zamieszanie. 
  Odparem, e spdziem noc z Carol w hotelu przy placu, poniewa nie miaem 
  energii, eby wrci do domu, ale przecie wiedz o tym.</p>
<P> Nic nie wiemy  warkn don Juan.</p>
<P> Carol nie powiedziaa wam, e jest ze mn?  zapytaem tknity mglistym podejrzeniem, 
  ktre na pewno by mnie bardzo zaniepokoio, gdybym nie by tak wykoczony.</p>
<P>Nikt nie odpowiedzia. Wszyscy przypatrywali si sobie wnikliwie. Spojrzaem 
  na don Juana i powiedziaem, i miaem wraenie, e to wanie on wysa Carol 
  po mnie. Don Juan bez sowa kry po pokoju.</p>
<P> Carol Tiggs w ogle z nami nie byo  powiedzia.  A ty znikne na dziewi 
  dni.</p>
<P>Jedynie moje wyczerpanie sprawio, e to stwierdzenie z miejsca mnie nie powalio. 
  Ton gosu don Juana i gboka troska pozostaych byy wyranymi dowodami na 
  to, e to wszystko prawda. Byem jednak tak odrtwiay, e nie miaem nic do 
  powiedzenia.</p>
<P>Don Juan poprosi, abym moliwie najdokadniej opowiedzia im, co zaszo midzy 
  t, ktra sprzeciwia si mierci, a mn. Byem zaszokowany tym, e tak wiele 
  pamitam i mimo zmczenia, mog im to przekaza. Napicie zagodzia chwila 
  wesooci, gdy opowiedziaem im, jak kretysko si wydzieraem, by widzie we 
  nie tej, ktra sprzeciwia si mierci, i jak ta omal nie umara ze miechu, 
  kiedy to usyszaa.</p>
<P> Wskazywanie maym palcem jest skuteczniejsze powiedziaem do don Juana zupenie 
  bez cienia wyrzutw sumienia.</p>
<P>Don Juan zapyta, czy moje wrzaski wywoay u niej jeszcze jak reakcj poza 
  miechem. Nie pamitaem nic takiego; jedynie jej wesoo i uwag, jak bardzo 
  don Juan jej nie znosi.</p>
<P> To nieprawda, e jej nie znosz  zaprotestowa. Po prostu nie lubi przymusu, 
  jaki narzucaj dawni czarownicy.</p>
<P>Powiedziaem, zwracajc si do wszystkich, e bardzo polubiem t kobiet i 
  nie mam do niej adnych uprzedze. I e pokochaem Carol Tiggs tak mocno, i 
  nigdy nawet nie przypuszczaem, e mona tak kogo kocha.</p>
<P>Nie sdz, by spodobao im si to, co powiedziaem. Patrzyli na siebie tak, 
  jakbym nagle oszala. Chciaem powiedzie co wicej, wytumaczy si, ale don 
  Juan wycign mnie si z domu i zaprowadzi do hotelu; sdz, e zrobi to 
  celowo, bym wreszcie przesta gada bzdury.</p>
<P>Ten sam szef hotelu, z ktrym wczeniej rozmawiaem, grzecznie wysucha naszego 
  opisu Carol Tiggs, lecz owiadczy stanowczo, e nigdy nie widzia ani mnie, 
  ani jej. Wezwa nawet pokojwki, ktre potwierdziy jego sowa.</p>
<P> C to wszystko moe znaczy?  zapyta gono don Juan. Zdawao mi si, 
  e kierowa to pytanie do siebie.  Opumy to przeklte miejsce  powiedzia 
  i delikatnie wyprowadzi mnie z hotelu.</p>
<P>Gdy znalelimy si na zewntrz, nakaza, bym si nie odwraca i nie patrzy 
  na hotel ani na koci, lecz spuci gow. Spojrzaem na moje buty i natychmiast 
  sobie uwiadomiem, e nie mam ju na sobie rzeczy Carol, lecz swoje wasne. 
  Nie mogem sobie jednak przypomnie, mimo usilnych stara, kiedy zmieniem ubranie. 
  Doszedem do wniosku, e musiaem to zrobi wwczas, gdy si obudziem w pokoju 
  hotelowym. Wtedy zapewne woyem swoje ubranie, cho w pamici miaem bia 
  plam.</p>
<P>Dotarlimy do placu. Zanim zdylimy go przeci i skierowa si do domu don 
  Juana, opowiedziaem mu o moim ubraniu. Sucha uwanie kadego mojego sowa 
  i potrzsa rytmicznie gow. Potem usiad na awce i z gbok trosk w gosie 
  ostrzeg mnie, e w tej chwili nie mam najmniejszego pojcia o tym, co zaszo 
  midzy t, ktra sprzeciwia si mierci, a moim ciaem energetycznym w drugiej 
  uwadze. Mj kontakt z Carol Tiggs z hotelu jest tylko czubkiem gry lodowej.</p>
<P> To potworne, e przez dziewi dni bye w drugiej uwadze  cign don Juan. 
   Dla tych, ktrzy sprzeciwili si mierci, dziewi dni to jedynie sekunda, 
  ale dla nas to caa wieczno.</p>
<P>Zanim zdyem zaprotestowa czy si wytumaczy albo choby powiedzie cokolwiek, 
  don Juan rzuci uwag:</p>
<P> Zastanw si nad tym  powiedzia.  Jeeli w dalszym cigu nie moesz przypomnie 
  sobie wszystkiego, czego ci nauczyem i co robiem z tob w drugiej uwadze, 
  to o ile trudniejsze musi by przypomnienie sobie tego, czego ci nauczya 
  i co z tob robia ta, ktra sprzeciwia si mierci. Ja zaledwie przenosiem 
  ci na wyszy poziom wiadomoci; ta, ktra sprzeciwia si mierci, przeniosa 
  ci do innych wszechwiatw.</p>
<P>Poczuem si may i pokonany. Don Juan i jego dwie towarzyszki nakaniali mnie, 
  bym koniecznie przypomnia sobie, kiedy zmieniem ubranie. Mimo tytanicznego 
  wysiku nie potrafiem tego zrobi. Mj umys by pusty, pozbawiony wszelkich 
  uczu i wspomnie; jedn nog byem jakby zupenie gdzie indziej.</p>
<P>Nerwowe rozgorczkowanie don Juana i jego dwch towarzyszek signo zenitu. 
  Jeszcze nigdy nie widziaem, by don Juan zbarania a do tego stopnia. W stosunku 
  don Juana do mnie zawsze bya nutka humoru i braku powagi, ale nie tym razem.</p>
<P>Raz jeszcze sprbowaem przypomnie sobie co, co mogoby rzuci wiato na 
  t spraw. I znowu bezskutecznie. Nie czuem si jednak pokonany; ogarna mnie 
  fala nieprawdopodobnego optymizmu. Czuem, e wszystko idzie tak, jak powinno.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e jego zmartwienie wynika z jego niewiedzy o tym, co 
  nilimy razem z kobiet z kocioa. Stworzenie we nie hotelu, miasta i Carol 
  Tiggs byo dla niego tylko przykadem biegoci dawnych czarownikw w nieniu, 
  ktrego zakres urga ludzkiej wyobrani.</p>
<P>Don Juan rozoy szeroko ramiona i wreszcie si umiechn, wyraajc tym 
  samym wielkie rozradowanie, do ktrego tak przywykem.</p>
<P> Moemy jedynie zawyrokowa, e kobieta z kocioa pokazaa ci, jak to robi 
   powiedzia wolno i z rozwag.  Przed tob tytaniczna praca, jeli chcesz 
  poj ten niepojty manewr. To byo mistrzowskie posunicie tego, ktry sprzeciwi 
  si mierci, pod postaci kobiety z kocioa. Uya ciaa energetycznego Carol 
  i twojego, by wyrwa si z acuchw. Skorzystaa z twojej oferty i wzia za 
  darmo twoj energi.</p>
<P>To, co mwi don Juan, nie miao dla mnie adnego sensu, lecz najwidoczniej 
  miao dla jego towarzyszek. Bardzo je to poruszyo. Don Juan wyjani im, e 
  ten, ktry sprzeciwi si mierci, i kobieta z kocioa to rne postaci tej 
  samej energii; kobieta z kocioa bya jednak potniejsza i bardziej zoona. 
  Gdy ju przeja kontrol nad sytuacj, w jaki niejasny, zowrogi sposb, typowy 
  dla poczyna dawnych czarownikw, skorzystaa z ciaa energetycznego Carol Tiggs 
  i stworzya jej posta z hotelu, Carol Tiggs z czystej intencji. Doda, e Carol 
  i kobieta podczas swego spotkania mogy doj do pewnego rodzaju porozumienia 
  energetycznego.</p>
<P>W tej samej chwili jaka myl uderzya najwidoczniej don Juana, bo spojrza 
  z niedowierzaniem na swoje towarzyszki. Ich spojrzenia strzelay na lewo i prawo, 
  od jednej do drugiej. Byem pewien, e nie szukay li tylko u siebie potwierdzenia; 
  odniosem wraenie, e jednoczenie uwiadomiy sobie to samo.</p>
<P> Wszelkie nasze spekulacje s cakowicie bezuyteczne  powiedzia cicho i 
  spokojnie don Juan.  Myl, e nie ma ju adnej Carol Tiggs. Nie ma ju rwnie 
  kobiety z kocioa. Poczyy si i odleciay na skrzydach intencji; jak sdz, 
  w przd. Carol Tiggs z hotelu bya tak zatroskana o swj wygld, poniewa bya 
  kobiet z kocioa, za ktrej spraw nie o innej Carol Tiggs; o nieskoczenie 
  potniejszej Carol Tiggs. Nie pamitasz, co mwia? nij sw intencj mnie. 
  Zamierz mnie w przd!&quot;</p>
<P> Co to oznacza, don Juanie?  zapytaem oszoomiony.</p>
<P> To oznacza, e ta, ktra sprzeciwia si mierci, zobaczya ostateczn drog 
  ucieczki. Zabraa ci ze sob. Twj los jest jej losem.</p>
<P> To znaczy?</p>
<P> Jeli si wyzwolisz, ona wyzwoli si razem z tob.</p>
<P> Jak zamierza to zrobi?</p>
<P> Poprzez Carol Tiggs. Ale nie martw si o Carol  powiedzia don Juan, zanim 
  zdyem wyrazi swoj obaw.  Ona jest zdolna wykona ten manewr i duo wicej.</p>
<P>Ogrom tego wszystkiego zacz tak mnie przytacza, e ju czuem na sobie 
  jego miadcy ciar.</p>
<P> Jak to wszystko si skoczy?  zapytaem don Juana, gdy nieco rozjanio 
  mi si w gowie.</p>
<P>Nie odpowiedzia. Przypatrywa si mi, mierzc mnie od stp do gw.</p>
<P> Darem tej, ktra sprzeciwia si mierci, s nieograniczone moliwoci nienia 
   powiedzia wolno i z rozmysem.  Jedn z nich by twj sen o Carol Tiggs 
  w innym czasie, w innym wiecie; rozlegym i bezkresnym; wiecie, gdzie niemoliwe 
  moe si sta wykonalne. Nie oznacza to tylko i wycznie, e dowiadczysz tych 
  wszystkich moliwoci; oznacza to rwnie to, e pewnego dnia wszystkie je zrozumiesz.</p>
<P>Don Juan wsta i ruszylimy w milczeniu w kierunku domu. Najrniejsze myli 
  toczyy mi si w gowie. Waciwie nie byy to myli, lecz obrazy, mieszanina 
  wspomnie o kobiecie z kocioa i Carol Tiggs mwicej do mnie w ciemnoci hotelowego 
  pokoju. Kilka razy byem bliski skondensowania tych obrazw w poczucie mojego 
  zwykego ja, ale musiaem si podda; nie miaem do energii, by tego dokona.</p>
<P>Zanim doszlimy do domu, don Juan zatrzyma si i obrci si do mnie twarz. 
  Raz jeszcze przyjrza mi si uwanie, jakby szuka na moim ciele jakich znakw. 
  W tym momencie poczuem, e musz wyjani mu pewn spraw, w ktrej, moim zdaniem, 
  bardzo si myli.</p>
<P> W hotelu byem z prawdziw Carol Tiggs  powiedziaem.  Przez chwil rwnie 
  mylaem, e jest t, ktra sprzeciwia si mierci, ale po dokadnym zastanowieniu 
  nie mog duej podziela tego pogldu. To bya Carol. Znalaza si w tym hotelu 
  w jaki dziwny, niesamowity sposb, i ja rwnie tam byem.</p>
<P> Oczywicie, e to bya Carol  zgodzi si don Juan.  Ale nie ta Carol, 
  ktr obaj znamy. To bya Carol ze snu; Carol stworzona z czystej intencji. 
  Sam pomagae kobiecie z kocioa snu ten sen. Jej sztuka polegaa na tym, 
  e uczynia z niego cakowit rzeczywisto. To sztuka dawnych czarownikw, 
  najbardziej przeraajca rzecz, jaka istnieje. Mwiem ci, e otrzymasz najdoniolejsz 
  w yciu lekcj o nieniu, czy nie?</p>
<P> Jak mylisz, co stao si z Carol Tiggs?  zapytaem.</p>
<P> Carol Tiggs odesza  odpar don Juan.  Ale pewnego dnia odnajdziesz now 
  Carol Tiggs, t z pokoju hotelowego z twego snu.</p>
<P> Co masz na myli, mwic, e odesza?</p>
<P> Odesza z tego wiata  powiedzia don Juan. Poczuem nerwowe ukucie w splot 
  soneczny. Przebudzaem si. wiadomo samego siebie zaczynaa stawa mi si 
  znajoma, ale jeszcze nie w peni j kontrolowaem. Powoli przebijaa si jednak 
  przez mg snu; jej zacztkiem bya mieszanina niewiadomoci tego, co si dzieje, 
  i zowrogiego przeczucia, e niezgbione czai si tu za rogiem.</p>
<P>Na mojej twarzy musia si malowa wyraz niedowierzania, poniewa don Juan 
  doda z naciskiem:</p>
<P> Takie jest nienie. Powiniene ju wiedzie, e jego rozstrzygnicia s ostateczne. 
  Carol Tiggs odesza.</p>
<P> Ale, jak mylisz, don Juanie, dokd odesza?</p>
<P> Tam, dokd odeszli czarownicy staroytnoci. Powiedziaem ci, e darem tej, 
  ktra sprzeciwia si mierci, s nieograniczone moliwoci nienia. Nie chciae 
  niczego konkretnego, wic kobieta z kocioa podarowaa ci co abstrakcyjnego: 
  moliwo wznoszenia si na skrzydach intencji.</p>
</td></tr></table></body>
</html>