<html>
<head>
<title>B/133: C.Castaneda - Sztuka nienia</title>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="../../../main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div align="right"><a href="133-12.htm">Wstecz</a> / <a href="133-ind.htm">Spis
Treci</a></div>
<h4>ROZDZIA XIII: NA SKRZYDACH INTENCJI</h4>
<P> Dalej, nagualu, wysil si ponagla mnie kobiecy gos. Nie to. Wynurzaj
si, wynurzaj. Uyj technik ze nienia!</p>
<P>Mj umys zacz pracowa. Pomylaem sobie, e gos naley do jakiej Angielki
albo Amerykanki. Przyszo mi rwnie do gowy, e skoro mam uy technik ze
nienia, to musz znale punkt wyjciowy, by nabra energii.</p>
<P> Otwrz oczy powiedzia gos. Otwrz je teraz. Uyj pierwszej rzeczy,
ktr zobaczysz, jako punktu wyjciowego.</p>
<P>Zdobyem si na ogromny wysiek i otworzyem oczy. Zobaczyem drzewa i bkit
nieba. By dzie! Spogldaa na mnie jaka zamazana, niewyrana twarz. Nie mogem
wyostrzy wzroku. Pomylaem, e to kobieta z kocioa patrzy na mnie.</p>
<P> Uyj mojej twarzy powiedzia gos. By to znajomy gos, ale nie potrafiem
go zidentyfikowa. To bdzie twoja baza, potem spojrzysz na reszt cign
glos.</p>
<P>Zaczynaem odzyskiwa such i wzrok. Wpatrywaem si w twarz kobiety, potem
w drzewa w parku, w zdobion, metalow awk, w przechodzcych obok ludzi, a
potem znowu w jej twarz.</p>
<P>Pomimo to, e twarz zmieniaa si za kadym razem, gdy si w ni wpatrywaem,
zaczem odczuwa, i mam niejak kontrol. Kiedy byem ju bardziej przytomny,
zdaem sobie spraw, e kobieta siedzi na awce, trzymajc moj gow na swoich
kolanach. I nie bya to kobieta z kocioa; bya to Carol Tiggs.</p>
<P> Co ty tutaj robisz? wykrztusiem, nie mogc zapa tchu.</p>
<P>Byem tak przeraony i zaskoczony, e chciaem skoczy na rwne nogi i uciec,
ale moja wiadomo zupenie nie panowaa nad moim ciaem. Przez kilka strasznych
chwil rozpaczliwie prbowaem si podnie, ale bezskutecznie. wiat wok mnie
by zbyt wyrany, abym mg uwierzy, i nadal ni; jednak moja zaburzona kontrola
motoryczna nasuwaa mi podejrzenie, e to naprawd jest sen. Poza tym obecno
Carol bya zbyt naga; nic jej uprzednio nie zwiastowao.</p>
<P>Z wielk ostronoci sprbowaem wyrazi ch wstania, tak jak to robiem
ju setki razy podczas nienia, ale nic si nie wydarzyo. Jeli kiedykolwiek
potrzebowaem obiektywnoci, to teraz by na to najlepszy moment. Tak uwanie,
jak tylko mogem, zaczem najpierw jednym okiem przyglda si wszystkiemu,
co znajdowao si w moim polu widzenia. Potem zrobiem to samo drugim okiem.
Zgodno obrazw z obojga oczu przyjem za wyznacznik tego, e znajduj si
w normalnym wiecie.</p>
<P>Potem przyjrzaem si dokadnie Carol. W tej samej chwili zauwayem, e mog
porusza rkoma. Sparaliowana bya jedynie dolna cz mojego ciaa. Dotknem
twarzy i rk Carol, a pniej objem j. Bya cielesna i nabraem przekonania,
e to prawdziwa Carol Tiggs. Odczuem ogromn ulg, poniewa przez jedn chwil
moje mroczne podejrzenie mwio mi, e to ta, ktra sprzeciwia si mierci,
jawi mi si jako Carol Tiggs.</p>
<P>Carol z niezwyk ostronoci pomoga mi usi prosto na awce. Do tej pory
leaem luno na plecach, w poowie na awce, a w poowie na ziemi. Zauwayem
wtedy, e co ze mn jest zupenie nie tak. Miaem na sobie sprane niebieskie
dinsy i znoszone brzowe buty ze skry. Do tego ubrany byem w dinsow kurtk
i grub, bawenian koszul.</p>
<P> Zaraz, zaraz powiedziaem do Carol. Spjrz na mnie! Czy to s moje rzeczy?
Czy to ja?</p>
<P>Carol rozemiaa si i potrzsna mn za ramiona; robia to zawsze, by podkreli
nasz przyja i da do zrozumienia, e jest moim kumplem.</p>
<P> Patrz na twoj pikn osob powiedziaa swoim zabawnym, wymuszonym falsetem
o, massa, a ktby inny mg to by?</p>
<P> Ale skd, do cholery, wziy si te dinsy i buty? bardzo chciaem wiedzie.
Nie mam takich rzeczy.</p>
<P> To moje rzeczy. Znalazam ci nagiego!</p>
<P> Gdzie? Kiedy?</p>
<P> Koo kocioa, jak godzin temu. Przyszam tu, na plac, eby ci odszuka.
Wysa mnie nagual. Na wszelki wypadek zabraam ze sob rzeczy.</p>
<P>Powiedziaem jej, e czuj si bardzo niepewnie i niezrcznie z tego powodu,
i bkaem si po okolicy nago.</p>
<P> Tak si szczliwie zoyo, e nikogo nie byo w pobliu zapewnia mnie,
ale czuem, e mwi to tylko dlatego, by zagodzi moje zaenowanie. Powiedzia
mi to jej figlarny umiech.</p>
<P> Musiaem by z t, ktra sprzeciwia si mierci, przez ca ostatni noc,
a moe nawet duej powiedziaem. Jaki dzisiaj dzie?</p>
<P> Nie przejmuj si datami rozemiaa si Carol. Gdy bdziesz bardziej wyrodkowany,
sam policzysz dni.</p>
<P> Nie traktuj mnie jak dziecko, Carol. Jaki dzi dzie? powiedziaem obcesowym,
rzeczowym gosem, ktry chyba nie nalea do mnie.</p>
<P> Nazajutrz po wielkiej fiecie odpara i klepna mnie lekko po ramieniu.
Szukamy ci wszyscy od zeszej nocy.</p>
<P> Ale co ja tu robi?</p>
<P> Zabraam ci do hotelu po drugiej stronie placu. Nie mogam ci przecie
nie ca drog do domu naguala. Kilka minut temu wybiege z pokoju i tak
znalelimy si tutaj.</p>
<P> Dlaczego nie poprosia naguala o pomoc?</p>
<P> Poniewa ta sprawa dotyczy tylko ciebie i mnie. Musimy rozwiza j razem.</p>
<P>To miao sens, wic nie dryem ju tego tematu.</p>
<P> Co mwiem, gdy mnie znalaza? zadaem jeszcze jedno drczce mnie pytanie.</p>
<P> Powiedziae, e bye tak dugo i tak gboko pogrony w drugiej uwadze,
e nie potrafisz jeszcze rozumowa logicznie. Chciae tylko spa.</p>
<P> Kiedy straciem kontrol nad ciaem?</p>
<P> Przed chwil. Odzyskasz j. Sam wiesz, e to zupenie normalne. Gdy wkraczasz
w drug uwag i przeywasz potny wstrzs energetyczny, wwczas tracisz kontrol
nad mow albo nad koczynami.</p>
<P> A kiedy przestaa sepleni, Carol? Bya kompletnie zaskoczona. Przygldaa
mi si, po czym wybuchna serdecznym miechem.</p>
<P> Bardzo dugo nad tym pracowaam przyznaa. Myl, e dorosa kobieta,
ktra sepleni, musi by bardzo denerwujca. Poza tym ty tego nie znosisz.</p>
<P>Przyznanie si do tego, e nie znosiem jej seplenienia, nie byo trudne. Don
Juan i ja prbowalimy j wyleczy, ale doszlimy do wniosku, i Carol nie chce
by wyleczona. Seplenienie sprawiao, e wszyscy uwaali j za wyjtkowo mi
i sodk. Don Juan sdzi, e Carol bardzo to lubi i nie chce tego zmienia.
Poczuem wic niezwyk satysfakcj i rado, gdy spostrzegem, e ju nie sepleni.
By to dla mnie dowd tego, e Carol jest zdolna sama radykalnie si zmieni;
don Juan i ja nigdy nie bylimy tego pewni.</p>
<P> Co jeszcze powiedzia nagual, gdy wysa ci, aby mnie odnalaza? zapytaem.</p>
<P> Powiedzia, e walczysz z tym, ktry sprzeciwi si mierci.</p>
<P>Poufnym tonem zdradziem Carol, e ten, ktry sprzeciwi si mierci, jest
kobiet. Odpara mi nonszalancko, e wie o tym.</p>
<P> Skd moesz to wiedzie?! wykrzyknem. Nie wiedzia tego nikt z wyjtkiem
don Juana. Sam ci to powiedzia?</p>
<P> Oczywicie odpara, nie zraona moimi wrzaskami. Przeoczye fakt, e
ja rwnie spotkaam t kobiet w kociele. Spotkaam j przed tob. Mio sobie
gawdziymy w kociele przez dusz chwil.</p>
<P>Wierzyem, e Carol mwi prawd. To, co mwia, bardzo pasowao do tego, co
zrobiby don Juan. Najprawdopodobniej wysaby Carol na zwiady, by wyrobi sobie
pogld na sytuacj.</p>
<P> Kiedy spotkaa t, ktra sprzeciwia si mierci? zapytaem.</p>
<P> Dwa tygodnie temu odpara rzeczowym tonem. Nie byo to dla mnie wielkie
wydarzenie. Nie miaam energii, ktr mogabym jej podarowa, a przynajmniej
nie takiej, jakiej ta kobieta pragnie.</p>
<P> Po co wic si z ni spotkaa? Czy kontakty z kobiet nagualem to rwnie
cz ukadu midzy t, ktra sprzeciwia si mierci, a czarownikami?</p>
<P> Spotkaam si z ni, poniewa nagual powiedzia, e ty i ja wzajemnie si
uzupeniamy. Nie byo adnego innego powodu. Nasze ciaa energetyczne ju wielokrotnie
si czyy. Nie pamitasz? Rozmawiaam z ni o tym, jak atwo si czymy.
Spdziam z ni jakie trzy, cztery godziny, zanim przyszed nagual i mnie zabra.</p>
<P> Czy cay ten czas byycie w kociele? zapytaem, poniewa nie mogem uwierzy,
e przez trzy lub cztery godziny klczay tam obie, dyskutujc wycznie o czeniu
si naszych cia energetycznych.</p>
<P> Zabraa mnie w inny aspekt swojej intencji przyznaa Carol po chwili namysu.
Pokazaa mi, jak ucieka swoim przeladowcom.</p>
<P>Potem Carol opowiedziaa niezwykle intrygujc histori. Zgodnie z tym, co
zobaczya dziki kobiecie z kocioa, kady czarownik staroytnoci nieodmiennie
pada ofiar istot nieorganicznych. Istoty nieorganiczne, gdy ju ich pojmay,
daway im moc i czyniy cznikami midzy naszym wiatem a ich krlestwem, ktre
ludzie nazywaj wiatem podziemnym.</p>
<P>Ten, ktry sprzeciwi si mierci, oczywicie rwnie wpad w sieci istot nieorganicznych.
Carol ocenia, e spdzi w niewoli moe nawet tysice lat, zanim potrafi przemieni
si w kobiet. Zrozumia, e jest to jego droga wyjcia z tego wiata; byo
to wwczas, gdy poj, i istoty nieorganiczne uwaaj pierwiastek eski za
niezniszczalny. Wierz one, e jest on tak elastyczny, a jego moliwoci tak
ogromne, i jego przedstawiciele nie daj si zapa w puapki ani usidli i
w zasadzie nie mona ich utrzyma w niewoli. Przemiana tego, ktry sprzeciwi
si mierci, w kobiet bya tak cakowita i dokadna, e natychmiast wydalono
go z krlestwa istot nieorganicznych.</p>
<P> Czy powiedziaa ci, e istoty nieorganiczne nadal j cigaj? zapytaem.</p>
<P> Oczywicie, e j cigaj zapewnia mnie Carol. Powiedziaa mi, e musi
si broni przed swymi przeladowcami w kadej chwili swego ycia.</p>
<P> Co oni mog jej zrobi?</p>
<P> Przypuszczam, e mog sobie uwiadomi, e bya mczyzn i z powrotem j
zniewoli. Myl, e boi si ich bardziej, ni mona to sobie wyobrazi.</p>
<P>Potem Carol powiedziaa niedbaym tonem, e kobieta z kocioa doskonale wiedziaa
o moim starciu z istotami nieorganicznymi i o niebieskim tropicielu.</p>
<P> Ona wie wszystko o tobie i o mnie cigna Carol. I to nie dlatego, e
jej co powiedziaam; ona jest po prostu czci naszego ycia i naszej linii.
Wspomniaa, e zawsze podaa ladem nas wszystkich, a zwaszcza naszym.</p>
<P>Carol wymienia zdarzenia, kiedy dziaalimy razem, o ktrych wiedziaa kobieta.
Gdy mwia, zaczem odczuwa co w rodzaju niezwykej tsknoty za osob, ktra
wanie w tamtej chwili siedziaa przede mn za Carol Tiggs. Zapragnem bardzo
j obj. Wycignem rce, ale straciem rwnowag i spadem z awki.</p>
<P>Carol pomoga mi wsta z chodnika i z niepokojem obejrzaa moje nogi, renice,
mj kark i plecy. Powiedziaa, e cigle odczuwam skutki wstrzsu energetycznego.
Pooya moj gow na swoich kolanach i gaskaa mnie, jakbym by udajcym
chorob dzieckiem, ktremu udao si j nabra.</p>
<P>Po chwili poczuem si lepiej i zaczem nawet odzyskiwa wadz nad ciaem.</p>
<P> Jak podoba ci si moje ubranie? zapytaa nagle Carol. Czy nie ubraam
si zbyt elegancko na t okazj? Moe tak by?</p>
<P>Carol zawsze ubieraa si wytwornie. Jeli byo cokolwiek pewnego w zwizku
z ni, to wanie jej wytworny gust. Od kiedy pamitam, zawsze artowalimy
z don Juanem i reszt czarownikw, e jej jedyn zalet jest biego w kupowaniu
piknych ubra i noszeniu ich z gracj i we wspaniaym stylu.</p>
<P>Jej pytanie zabrzmiao bardzo dziwnie; nie mogem si powstrzyma od komentarza:</p>
<P> Dlaczego miaaby si martwi swoim wygldem? Nigdy przedtem ci to nie obchodzio.
Chcesz na kim zrobi wraenie?</p>
<P> Na tobie, oczywicie odpara.</p>
<P> Ale to chyba nieodpowiedni czas zaprotestowaem. Waniejsze jest to, co
si dzieje z t, ktra sprzeciwia si mierci, a nie twj wygld.</p>
<P> Byby zdziwiony, wiedzc, jak wany jest mj wygld rozemiaa si.
Mj wygld jest dla nas obojga spraw ycia i mierci.</p>
<P> O czym ty mwisz? Przypominasz mi teraz naguala, jak omawia ze mn spotkanie
z tym, ktry sprzeciwi si mierci. Doprowadza mnie do szalestwa swoj tajemniczoci.</p>
<P> Czy ta tajemniczo bya usprawiedliwiona? zapytaa bardzo powanie Carol.</p>
<P> Bez dwch zda przyznaem.</p>
<P> Tak samo jest z moim wygldem. Nie daj si prosi. Jak ci si podobam? Jestem
pocigajca, odpychajca, atrakcyjna, przecitna, odraajca, przytaczajca,
wadcza?</p>
<P>Pomylaem przez chwil i doszedem do wniosku, e Carol jest bardzo pocigajca.
To byo bardzo dziwne uczucie, poniewa nigdy przedtem nie zastanawiaem si
nad jej urokiem.</p>
<P> Uwaam, e jeste bosko pikna powiedziaem. Prawd powiedziawszy, jeste
wprost oszaamiajca.</p>
<P> A zatem to musi by waciwy wygld odetchna. Prbowaem zrozumie, co
kryje si pod tym stwierdzeniem, ale Carol znowu si odezwaa.</p>
<P> Jak spdzie czas z t, ktra sprzeciwia si mierci? zapytaa.</p>
<P>Opowiedziaem jej zwile o moim przeyciu, gwnie o pierwszym nie. Powiedziaem,
e wydaje mi si, i ta, ktra sprzeciwia si mierci, pokazaa mi to miasto,
lecz w przeszoci.</p>
<P> To niemoliwe! wybuchna Carol. We wszechwiecie nie ma przeszoci
ani przyszoci. Jest tylko chwila obecna.</p>
<P> Wiem, e to bya przeszo powiedziaem. Ten sam koci, ale inne miasto.</p>
<P> Pomyl przez chwil nalegaa. We wszechwiecie istnieje tylko energia,
a energia jest tylko tu i teraz, nieskoczona i zawsze obecna wycznie tu i
teraz.</p>
<P> Wic co si ze mn stao, Carol?</p>
<P> Przy pomocy tej, ktra sprzeciwia si mierci, przekroczye czwart bram
nienia wyjania. Kobieta z kocioa zabraa ci do swojego snu, do swojej
intencji. Zabraa ci do swojego wyobraenia tego miasta. Najwyraniej wyobrazia
je sobie w przeszoci; to wyobraenie cigle w niej pozostaje. Podobnie jak
jej wyobraenie miasta z teraniejszoci.</p>
<P>Po dugiej chwili milczenia Carol zadaa nastpne pytanie:</p>
<P> Co jeszcze kobieta z tob zrobia? Opowiedziaem jej drugi sen; sen o miecie
ze wspczesnoci.</p>
<P> A nie mwiam? powiedziaa. Nie tylko zabraa ci do swej intencji z
przeszoci, lecz rwnie pomoga ci potem przekroczy czwart bram nienia,
przenoszc twoje ciao energetyczne w inne miejsce, ktre istnieje obecnie,
ale tylko w jej intencji.</p>
<P>Carol przerwaa i zapytaa mnie, czy kobieta z kocioa wyjania mi, co oznacza
zamierzanie w drugiej uwadze.</p>
<P>Pamitaem dobrze, e w zasadzie nie wyjania dokadnie, co to oznacza, a
jedynie wspominaa o tym. Carol operowaa pojciami, o ktrych don Juan nigdy
nie mwi.</p>
<P> Skd wzia te niezwyke idee? zapytaem, szczerze zdumiony przejrzystoci
jej wyjanie.</p>
<P>Carol zapewnia mnie do wymijajcym tonem, e kobieta wyjaniaa jej bardzo
szeroko arkana tej sztuki.</p>
<P> Wanie teraz zamierzamy w drugiej uwadze cigna Carol. Kobieta z kocioa
nas upia; ciebie tutaj, a mnie w Tucson. A potem zasnlimy w naszym nie
raz jeszcze. Ty tego nie pamitasz, natomiast ja tak. To tajemnica podwjnych
pozycji. Przypomnij sobie, co ci powiedziaa kobieta: drugi sen jest zamierzaniem
w drugiej uwadze. Jest to jedyny sposb, by przekroczy czwart bram nienia.</p>
<P>Po dugiej chwili milczenia, podczas ktrej nie byem w stanie wydoby z siebie
ani jednego sowa, Carol powiedziaa:</p>
<P> Myl, e kobieta z kocioa daa ci jednak dar, chocia niczego od niej
nie chciae. W darze dodaa swoj energi do naszych, abymy mogli przemieszcza
si w przd i wstecz na istniejcej tu i teraz energii wszechwiata.</p>
<P>Byem rozgorczkowany. Sowa Carol byy precyzyjne i rzeczowe. Zdefiniowaa
co, co uwaaem za niemoliwe do zdefiniowania, cho nie miaem pojcia, co
tak naprawd mi zdefiniowaa. Gdybym mg si poruszy, natychmiast rzucibym
si jej na szyj. Gdy w podnieceniu perorowaem, jak jasno mi to wyjania,
na jej twarzy malowa si umiech uszczliwienia. Potem zauwayem retorycznie,
e don Juan nigdy nie mwi mi o niczym takim.</p>
<P> Moe nie wiedzia powiedziaa Carol, a ton jej gosu nie by obelywy,
lecz pojednawczy.</p>
<P>Nie spieraem si z ni. Milczaem przez chwil, czujc dziwn pustk. A potem
myli i sowa buchny ze mnie jak z wulkanu. Ludzie chodzili wok placu, przygldajc
si nam bacznie od czasu do czasu lub przystajc przed nami, by nas obserwowa.
A niezy musia to by widok Carol Tiggs caujca i gaskajca mnie po twarzy
i ja perorujcy z rozgorczkowaniem o przejrzystoci jej wyjanie i moim spotkaniu
z t, ktra sprzeciwia si mierci.</p>
<P>Gdy ju mogem chodzi, Carol poprowadzia mnie przez plac do jedynego hotelu
w miecie. Zapewnia mnie, e nie mam jeszcze do energii, by pj do domu
don Juana, ale wszyscy tam znaj miejsce naszego pobytu.</p>
<P> Skd mogliby o tym wiedzie? zapytaem.</p>
<P> Nagual to bardzo przebiegy stary czarownik odparta ze miechem. To wanie
on powiedzia mi, e jeli znajd ci po tym energetycznym maglu, mam za prowadzi
ci do hotelu i nie ryzykowa holowania ci przez cae miasto.</p>
<P>Jej sowa, a szczeglnie jej umiech, przyniosy mi tak ulg, e dalej szedem
ju z wielk radoci. Minlimy rg i poszlimy wzdu ulicy do wejcia do
hotelu, dokadnie naprzeciwko kocioa. Przeszlimy przez surowy hol, a potem
betonowymi schodami weszlimy na pierwsze pitro, prosto do nieprzytulnego pokoju,
ktrego nigdy przedtem nie widziaem. Carol twierdzia, e byem ju tam wczeniej.
Ja jednak w ogle nie przypominaem sobie ani hotelu, ani pokoju. Byem jednake
tak zmczony, e nie miaem siy, aby o tym myle. Po prostu osunem si na
ko, twarz w d. Chciaem tylko spa, ale byem zbyt podekscytowany. Zbyt
wiele byo nie wyjanionych wtkw, chocia z drugiej strony wszystko wydawao
si tak uporzdkowane. Ogarna mnie naga fala nerwowego niepokoju i usiadem
na ku.</p>
<P> Nigdy ci nie powiedziaem, e nie przyjem daru tej, ktra sprzeciwia si
mierci powiedziaem, zwracajc si twarz do Carol. Skd o tym wiedziaa?</p>
<P> Ale sam mi to powiedziae zaprotestowaa, siadajc przy mnie. Bye
z tego taki dumny. To bya pierwsza rzecz, jak wyrzucie z siebie, gdy ci
odnalazam.</p>
<P>Bya to, jak do tej pory jedyna odpowied, ktra nie cakiem mnie zadowolia.
To, co relacjonowaa, nie brzmiao jak moje sowa.</p>
<P> Myl, e mnie le zrozumiaa powiedziaem. Nie chciaem po prostu niczego,
co odsunoby mnie od mojego celu.</p>
<P> Chcesz powiedzie, e nie czue si dumny z powodu odrzucenia jej daru?</p>
<P> Nie. Nie czuem niczego. Nie jestem ju zdolny do odczuwania niczego, z wyjtkiem
strachu.</p>
<P>Wycignem nogi i pooyem gow na poduszce. Czuem, e jeli zamkn oczy
albo przestan mwi, to natychmiast zasn. Opowiedziaem Carol, jak spieraem
si z don Juanem na pocztku naszej znajomoci, usyszawszy jego wyznanie o
motywach pozostania na ciece wojownika. Don Juan powiedzia wwczas, e to
strach sprawia, i kroczy prost ciek, a tym, czego obawia si najbardziej,
jest utrata naguala, abstraktu, ducha.</p>
<P> W porwnaniu z utrat naguala powiedzia don Juan z prawdziwym arem w
gosie mier jest niczym. Mj strach przed utrat naguala jest jedyn rzeczywist
rzecz, jak posiadam, poniewa bez niego nie miabym po co y, a mier nie
jest rozwizaniem.</p>
<P>Powiedziaem Carol, e od razu przeciwstawiem si jego sowom, chepic si,
e poniewa jestem nieczuy na strach, to si sprawcz, ktra mogaby zmusi
mnie do pozostania na jednej ciece, musi by dla mnie mio.</p>
<P>Don Juan odparowa wtedy, e gdy przychodzi czas prawdziwej prby, strach jest
jedynym stanem, ktry przynosi wojownikowi jak korzy. W skrytoci ducha
pogardzaem nim z tego powodu, uwaajc jego sowa za przejaw ograniczenia.</p>
<P> Koo zatoczyo peny obrt powiedziaem do Carol. I spjrz na mnie teraz.
Mog ci przysic, e jedyn rzecz, ktra daje mi siy, jest strach przed utrat
naguala.</p>
<P>Carol posaa mi dziwne spojrzenie, ktrego nigdy przedtem u niej nie widziaem.</p>
<P> Omiel si nie zgodzi powiedziaa cicho. Strach jest niczym w porwnaniu
z mioci. Strach sprawia, e pdzisz na olep; mio sprawia, e postpujesz
inteligentnie.</p>
<P> O czym ty mwisz, Carol? To czarownicy si teraz zakochuj?</p>
<P>Nie odpowiedziaa. Pooya si obok mnie i opara gow na moim ramieniu.
Leelimy tak w zupenym milczeniu przez dug chwil, w tym dziwnym, nieprzytulnym
pokoju.</p>
<P> Czuj to, co ty czujesz odezwaa si nagle Carol. A teraz ty sprbuj
poczu to, co ja. Moesz to zrobi. Ale zrobimy to po ciemku.</p>
<P>Wycigna rk i zgasia wiato nad kiem. Usiadem prosto w jednym ruchu.
Szarpnicie strachu porazio mnie niczym prd. Jak tylko Carol zgasia wiato,
w pokoju zapada noc. Niezwykle poruszony, zapytaem o to Carol.</p>
<P> Nie doszede jeszcze do siebie powiedziaa Carol uspokajajco. Przeszede
potne starcie. Tak gbokie zanurzenie w drugiej uwadze troch ci przemaglowao,
e tak powiem. Jest dzie, oczywicie, ale twoje oczy nie mog si jeszcze waciwie
przystosowa do sabego wiata w tym pokoju.</p>
<P>Jako tako przekonany, pooyem si znowu na ku. Carol mwia dalej, ale
nie suchaem. Chwyciem w palce przecierado. Byo prawdziwe. Przesunem
rkoma po ku. To byo ko! Wychyliem si i omiotem domi zimn podog.
Wstaem z ka i sprawdziem kady przedmiot w pokoju i w azience. Wszystko
byo najzupeniej normalne, najzupeniej prawdziwe. Wytumaczyem Carol, e
gdy zgasia wiato, miaem wyrane wraenie, e ni.</p>
<P> Odpu ju sobie powiedziaa. Skocz z tym absurdalnym ledztwem, wr
do ka i odpocznij.</p>
<P>Odsoniem zasony i wyjrzaem za okno. Na zewntrz by dzie, ale gdy znw
zasoniem zasony, w pokoju zapada noc. Carol bagaa mnie, bym wrci do
ka. Baa si, e znowu uciekn i znajd si na ulicy, jak przedtem. To zabrzmiao
sensownie. Wrciem do ka, nie zwrciwszy uwagi na to, e ani przez chwil
nie przyszo mi do gowy, by wskaza na co palcem. Zupenie, jakby ca moj
wiedz na ten temat wymazano z mojej pamici.</p>
<P>W pokoju panowaa niesamowita ciemno, ktra przyniosa mi wspaniae uczucie
spokoju i harmonii. Przyniosa mi rwnie gboki smutek, tsknot za ludzkim
ciepem, za obecnoci drugiego czowieka. Poczuem kompletne zdezorientowanie.
Nigdy przedtem nie zdarzyo mi si nic podobnego. Leaem w ku i usiowaem
sobie przypomnie, czy znam t tsknot. Nie znaem. Nie tskniem za towarzystwem
drugiego czowieka; moje tsknoty byy abstrakcyjne; byy czym w rodzaju alu,
e nie udao mi si dotrze do czego nieokrelonego.</p>
<P> Rozpadam si powiedziaem do Carol. Zaraz zaczn paka z tsknoty za
ludmi.</p>
<P>Pomylaem, e uzna moje sowa za mieszne. To mia by art. Ale Carol nic
nie odrzeka; chyba zgadzaa si ze mn. Westchna. Mj umys by bardzo rozchwiany;
natychmiast ogarn mnie bardzo uczuciowy nastrj. Obrciem si do Carol i
wymamrotaem co, co w chwili wikszej przytomnoci umysu wydaoby mi si zupenie
irracjonalne.</p>
<P> Uwielbiam ci.</p>
<P>Takie sowa byy nie do pomylenia wrd czarownikw z linii don Juana. Carol
Tiggs bya kobiet nagualem. Nie byo potrzeby, abymy okazywali sobie gbsze
uczucia. Tak naprawd, nie wiedzielimy nawet, co do siebie czujemy. Don Juan
nauczy nas, e czarownicy nie maj ani czasu, ani potrzeby, by okazywa sobie
podobne uczucia.</p>
<P>Carol si umiechna i obja mnie. A ja byem przepeniony tak przytaczajc
mioci do niej, e mimowolnie zaczem paka.</p>
<P> Twoje ciao energetyczne porusza si do przodu na wietlistych wknach energii
wszechwiata szepna mi do ucha. Unosi nas dar intencji od tej, ktra sprzeciwia
si mierci.</p>
<P>Miaem do energii, by zrozumie, co mwi Carol. Zapytaem j nawet, czy sama
rozumie, co to wszystko oznacza. Uciszya mnie delikatnie i wyszeptaa mi do
ucha:</p>
<P> Oczywicie, e rozumiem. Darem od tej, ktra sprzeciwia si mierci, byy
skrzyda intencji. Dziki nim nimy teraz siebie w innym czasie. W czasie, ktry
dopiero nadejdzie.</p>
<P>Odsunem j i usiadem. Sposb, w jaki Carol wyraaa te zawie prawdy czarownikw,
niepokoi mnie. Nigdy nie traktowaa powanie abstrakcyjnego mylenia. Zawsze
artowalimy midzy sob, e Carol nie ma umysu filozofa.</p>
<P> Co si z tob dzieje? zapytaem. Cakiem si zmienia: Carol czarownica
filozof. Mwisz zupenie jak don Juan.</p>
<P> Jeszcze nie rozemiaa si. Ale wkrtce tak bdzie. Ju nadchodzi, a
gdy w kocu mnie dosignie, bycie czarownic filozofem bdzie dla mnie najprostsz
rzecz pod socem. Zobaczysz. I nikt nie zdoa tego wytumaczy, poniewa to
si po prostu stanie.</p>
<P>W mojej gowie zadwicza sygna alarmowy.</p>
<P> Ty nie jeste Carol! krzyknem. Jeste t, ktra sprzeciwia si mierci,
udajc Carol. Wiedziaem to od pocztku.</p>
<P>Carol rozemiaa si, nie zraona moim oskareniem.</p>
<P> Nie bd mieszny powiedziaa. Stracisz wietn lekcj. Wiedziaam, e
wczeniej czy pniej zaczniesz sobie folgowa. Uwierz mi, jestem Carol. Ale
w tej chwili robimy co, czego jeszcze nigdy nie robilimy zamierzamy w drugiej
uwadze, tak jak robili to czarownicy staroytnoci.</p>
<P>Nie byem przekonany, ale nie miaem ju energii na dalsze spory. Zaczo mnie
wciga co, co przypominao wielkie wiry z mojego nienia. Syszaem odlegy
gos Carol szepczcy mi do ucha:</p>
<P> nimy siebie samych. nij sw intencj mnie. Zamierz mnie w przd! Zamierz
mnie w przd!</p>
<P> Zosta tu ze mn na zawsze wyraziem ostatkiem si sw najgbsz myl.
Mj gos brzmia jak tama w zwolnionym tempie. Carol odpowiedziaa co, ale
nie zrozumiaem. Chciaem rozemia si z wasnego gosu, ale wtedy pochon
mnie wir.</p>
<P>Gdy si obudziem, w pokoju nie byo nikogo. Nie miaem pojcia, jak dugo
spaem. Czuem si rozczarowany, nie widzc przy sobie Carol. Szybko si ubraem
i zszedem do holu, aby jej poszuka. Poza tym chciaem otrzsn si z dziwnej
sennoci, ktr cigle czuem.</p>
<P>Na dole szef hotelu powiedzia mi, e Amerykanka, ktra wynaja pokj, wanie
przed chwil wysza. Wybiegem na ulic w nadziei, e j zapi, ale nie byo
po niej ladu. Byo poudnie; soce wiecio na bezchmurnym niebie. Byo cakiem
ciepo.</p>
<P>Poszedem do kocioa. Zdziwiem si szczerze, cho nie obeszo mnie to wcale,
gdy spostrzegem, e we nie rzeczywicie widziaem szczegy architektury budowli.
Zupenie beznamitnie wytoczyem kiepski kontrargument, e nie mog mie jednak
cakowitej pewnoci. Moe razem z don Juanem przypatrywalimy si wczeniej
tylnej cianie kocioa, a ja po prostu tego nie pamitaem. Zreszt mj schemat
weryfikacji i tak nie mia dla mnie adnego znaczenia. Byem zbyt picy, by
si przejmowa.</p>
<P>Poszedem wolno w stron domu don Juana, cigle szukajc Carol. Byem pewien,
e tam jest i czeka na mnie. Don Juan przyj mnie tak, jakbym wraca zza grobu.
Wszyscy byli w najwyszym stopniu poruszeni i przygldali mi si ze wszystkich
stron z nie skrywan ciekawoci.</p>
<P> Gdzie bye? zada wyjanie don Juan. Nie pojmowaem, skd to cae zamieszanie.
Odparem, e spdziem noc z Carol w hotelu przy placu, poniewa nie miaem
energii, eby wrci do domu, ale przecie wiedz o tym.</p>
<P> Nic nie wiemy warkn don Juan.</p>
<P> Carol nie powiedziaa wam, e jest ze mn? zapytaem tknity mglistym podejrzeniem,
ktre na pewno by mnie bardzo zaniepokoio, gdybym nie by tak wykoczony.</p>
<P>Nikt nie odpowiedzia. Wszyscy przypatrywali si sobie wnikliwie. Spojrzaem
na don Juana i powiedziaem, i miaem wraenie, e to wanie on wysa Carol
po mnie. Don Juan bez sowa kry po pokoju.</p>
<P> Carol Tiggs w ogle z nami nie byo powiedzia. A ty znikne na dziewi
dni.</p>
<P>Jedynie moje wyczerpanie sprawio, e to stwierdzenie z miejsca mnie nie powalio.
Ton gosu don Juana i gboka troska pozostaych byy wyranymi dowodami na
to, e to wszystko prawda. Byem jednak tak odrtwiay, e nie miaem nic do
powiedzenia.</p>
<P>Don Juan poprosi, abym moliwie najdokadniej opowiedzia im, co zaszo midzy
t, ktra sprzeciwia si mierci, a mn. Byem zaszokowany tym, e tak wiele
pamitam i mimo zmczenia, mog im to przekaza. Napicie zagodzia chwila
wesooci, gdy opowiedziaem im, jak kretysko si wydzieraem, by widzie we
nie tej, ktra sprzeciwia si mierci, i jak ta omal nie umara ze miechu,
kiedy to usyszaa.</p>
<P> Wskazywanie maym palcem jest skuteczniejsze powiedziaem do don Juana zupenie
bez cienia wyrzutw sumienia.</p>
<P>Don Juan zapyta, czy moje wrzaski wywoay u niej jeszcze jak reakcj poza
miechem. Nie pamitaem nic takiego; jedynie jej wesoo i uwag, jak bardzo
don Juan jej nie znosi.</p>
<P> To nieprawda, e jej nie znosz zaprotestowa. Po prostu nie lubi przymusu,
jaki narzucaj dawni czarownicy.</p>
<P>Powiedziaem, zwracajc si do wszystkich, e bardzo polubiem t kobiet i
nie mam do niej adnych uprzedze. I e pokochaem Carol Tiggs tak mocno, i
nigdy nawet nie przypuszczaem, e mona tak kogo kocha.</p>
<P>Nie sdz, by spodobao im si to, co powiedziaem. Patrzyli na siebie tak,
jakbym nagle oszala. Chciaem powiedzie co wicej, wytumaczy si, ale don
Juan wycign mnie si z domu i zaprowadzi do hotelu; sdz, e zrobi to
celowo, bym wreszcie przesta gada bzdury.</p>
<P>Ten sam szef hotelu, z ktrym wczeniej rozmawiaem, grzecznie wysucha naszego
opisu Carol Tiggs, lecz owiadczy stanowczo, e nigdy nie widzia ani mnie,
ani jej. Wezwa nawet pokojwki, ktre potwierdziy jego sowa.</p>
<P> C to wszystko moe znaczy? zapyta gono don Juan. Zdawao mi si,
e kierowa to pytanie do siebie. Opumy to przeklte miejsce powiedzia
i delikatnie wyprowadzi mnie z hotelu.</p>
<P>Gdy znalelimy si na zewntrz, nakaza, bym si nie odwraca i nie patrzy
na hotel ani na koci, lecz spuci gow. Spojrzaem na moje buty i natychmiast
sobie uwiadomiem, e nie mam ju na sobie rzeczy Carol, lecz swoje wasne.
Nie mogem sobie jednak przypomnie, mimo usilnych stara, kiedy zmieniem ubranie.
Doszedem do wniosku, e musiaem to zrobi wwczas, gdy si obudziem w pokoju
hotelowym. Wtedy zapewne woyem swoje ubranie, cho w pamici miaem bia
plam.</p>
<P>Dotarlimy do placu. Zanim zdylimy go przeci i skierowa si do domu don
Juana, opowiedziaem mu o moim ubraniu. Sucha uwanie kadego mojego sowa
i potrzsa rytmicznie gow. Potem usiad na awce i z gbok trosk w gosie
ostrzeg mnie, e w tej chwili nie mam najmniejszego pojcia o tym, co zaszo
midzy t, ktra sprzeciwia si mierci, a moim ciaem energetycznym w drugiej
uwadze. Mj kontakt z Carol Tiggs z hotelu jest tylko czubkiem gry lodowej.</p>
<P> To potworne, e przez dziewi dni bye w drugiej uwadze cign don Juan.
Dla tych, ktrzy sprzeciwili si mierci, dziewi dni to jedynie sekunda,
ale dla nas to caa wieczno.</p>
<P>Zanim zdyem zaprotestowa czy si wytumaczy albo choby powiedzie cokolwiek,
don Juan rzuci uwag:</p>
<P> Zastanw si nad tym powiedzia. Jeeli w dalszym cigu nie moesz przypomnie
sobie wszystkiego, czego ci nauczyem i co robiem z tob w drugiej uwadze,
to o ile trudniejsze musi by przypomnienie sobie tego, czego ci nauczya
i co z tob robia ta, ktra sprzeciwia si mierci. Ja zaledwie przenosiem
ci na wyszy poziom wiadomoci; ta, ktra sprzeciwia si mierci, przeniosa
ci do innych wszechwiatw.</p>
<P>Poczuem si may i pokonany. Don Juan i jego dwie towarzyszki nakaniali mnie,
bym koniecznie przypomnia sobie, kiedy zmieniem ubranie. Mimo tytanicznego
wysiku nie potrafiem tego zrobi. Mj umys by pusty, pozbawiony wszelkich
uczu i wspomnie; jedn nog byem jakby zupenie gdzie indziej.</p>
<P>Nerwowe rozgorczkowanie don Juana i jego dwch towarzyszek signo zenitu.
Jeszcze nigdy nie widziaem, by don Juan zbarania a do tego stopnia. W stosunku
don Juana do mnie zawsze bya nutka humoru i braku powagi, ale nie tym razem.</p>
<P>Raz jeszcze sprbowaem przypomnie sobie co, co mogoby rzuci wiato na
t spraw. I znowu bezskutecznie. Nie czuem si jednak pokonany; ogarna mnie
fala nieprawdopodobnego optymizmu. Czuem, e wszystko idzie tak, jak powinno.</p>
<P>Don Juan powiedzia, e jego zmartwienie wynika z jego niewiedzy o tym, co
nilimy razem z kobiet z kocioa. Stworzenie we nie hotelu, miasta i Carol
Tiggs byo dla niego tylko przykadem biegoci dawnych czarownikw w nieniu,
ktrego zakres urga ludzkiej wyobrani.</p>
<P>Don Juan rozoy szeroko ramiona i wreszcie si umiechn, wyraajc tym
samym wielkie rozradowanie, do ktrego tak przywykem.</p>
<P> Moemy jedynie zawyrokowa, e kobieta z kocioa pokazaa ci, jak to robi
powiedzia wolno i z rozwag. Przed tob tytaniczna praca, jeli chcesz
poj ten niepojty manewr. To byo mistrzowskie posunicie tego, ktry sprzeciwi
si mierci, pod postaci kobiety z kocioa. Uya ciaa energetycznego Carol
i twojego, by wyrwa si z acuchw. Skorzystaa z twojej oferty i wzia za
darmo twoj energi.</p>
<P>To, co mwi don Juan, nie miao dla mnie adnego sensu, lecz najwidoczniej
miao dla jego towarzyszek. Bardzo je to poruszyo. Don Juan wyjani im, e
ten, ktry sprzeciwi si mierci, i kobieta z kocioa to rne postaci tej
samej energii; kobieta z kocioa bya jednak potniejsza i bardziej zoona.
Gdy ju przeja kontrol nad sytuacj, w jaki niejasny, zowrogi sposb, typowy
dla poczyna dawnych czarownikw, skorzystaa z ciaa energetycznego Carol Tiggs
i stworzya jej posta z hotelu, Carol Tiggs z czystej intencji. Doda, e Carol
i kobieta podczas swego spotkania mogy doj do pewnego rodzaju porozumienia
energetycznego.</p>
<P>W tej samej chwili jaka myl uderzya najwidoczniej don Juana, bo spojrza
z niedowierzaniem na swoje towarzyszki. Ich spojrzenia strzelay na lewo i prawo,
od jednej do drugiej. Byem pewien, e nie szukay li tylko u siebie potwierdzenia;
odniosem wraenie, e jednoczenie uwiadomiy sobie to samo.</p>
<P> Wszelkie nasze spekulacje s cakowicie bezuyteczne powiedzia cicho i
spokojnie don Juan. Myl, e nie ma ju adnej Carol Tiggs. Nie ma ju rwnie
kobiety z kocioa. Poczyy si i odleciay na skrzydach intencji; jak sdz,
w przd. Carol Tiggs z hotelu bya tak zatroskana o swj wygld, poniewa bya
kobiet z kocioa, za ktrej spraw nie o innej Carol Tiggs; o nieskoczenie
potniejszej Carol Tiggs. Nie pamitasz, co mwia? nij sw intencj mnie.
Zamierz mnie w przd!"</p>
<P> Co to oznacza, don Juanie? zapytaem oszoomiony.</p>
<P> To oznacza, e ta, ktra sprzeciwia si mierci, zobaczya ostateczn drog
ucieczki. Zabraa ci ze sob. Twj los jest jej losem.</p>
<P> To znaczy?</p>
<P> Jeli si wyzwolisz, ona wyzwoli si razem z tob.</p>
<P> Jak zamierza to zrobi?</p>
<P> Poprzez Carol Tiggs. Ale nie martw si o Carol powiedzia don Juan, zanim
zdyem wyrazi swoj obaw. Ona jest zdolna wykona ten manewr i duo wicej.</p>
<P>Ogrom tego wszystkiego zacz tak mnie przytacza, e ju czuem na sobie
jego miadcy ciar.</p>
<P> Jak to wszystko si skoczy? zapytaem don Juana, gdy nieco rozjanio
mi si w gowie.</p>
<P>Nie odpowiedzia. Przypatrywa si mi, mierzc mnie od stp do gw.</p>
<P> Darem tej, ktra sprzeciwia si mierci, s nieograniczone moliwoci nienia
powiedzia wolno i z rozmysem. Jedn z nich by twj sen o Carol Tiggs
w innym czasie, w innym wiecie; rozlegym i bezkresnym; wiecie, gdzie niemoliwe
moe si sta wykonalne. Nie oznacza to tylko i wycznie, e dowiadczysz tych
wszystkich moliwoci; oznacza to rwnie to, e pewnego dnia wszystkie je zrozumiesz.</p>
<P>Don Juan wsta i ruszylimy w milczeniu w kierunku domu. Najrniejsze myli
toczyy mi si w gowie. Waciwie nie byy to myli, lecz obrazy, mieszanina
wspomnie o kobiecie z kocioa i Carol Tiggs mwicej do mnie w ciemnoci hotelowego
pokoju. Kilka razy byem bliski skondensowania tych obrazw w poczucie mojego
zwykego ja, ale musiaem si podda; nie miaem do energii, by tego dokona.</p>
<P>Zanim doszlimy do domu, don Juan zatrzyma si i obrci si do mnie twarz.
Raz jeszcze przyjrza mi si uwanie, jakby szuka na moim ciele jakich znakw.
W tym momencie poczuem, e musz wyjani mu pewn spraw, w ktrej, moim zdaniem,
bardzo si myli.</p>
<P> W hotelu byem z prawdziw Carol Tiggs powiedziaem. Przez chwil rwnie
mylaem, e jest t, ktra sprzeciwia si mierci, ale po dokadnym zastanowieniu
nie mog duej podziela tego pogldu. To bya Carol. Znalaza si w tym hotelu
w jaki dziwny, niesamowity sposb, i ja rwnie tam byem.</p>
<P> Oczywicie, e to bya Carol zgodzi si don Juan. Ale nie ta Carol,
ktr obaj znamy. To bya Carol ze snu; Carol stworzona z czystej intencji.
Sam pomagae kobiecie z kocioa snu ten sen. Jej sztuka polegaa na tym,
e uczynia z niego cakowit rzeczywisto. To sztuka dawnych czarownikw,
najbardziej przeraajca rzecz, jaka istnieje. Mwiem ci, e otrzymasz najdoniolejsz
w yciu lekcj o nieniu, czy nie?</p>
<P> Jak mylisz, co stao si z Carol Tiggs? zapytaem.</p>
<P> Carol Tiggs odesza odpar don Juan. Ale pewnego dnia odnajdziesz now
Carol Tiggs, t z pokoju hotelowego z twego snu.</p>
<P> Co masz na myli, mwic, e odesza?</p>
<P> Odesza z tego wiata powiedzia don Juan. Poczuem nerwowe ukucie w splot
soneczny. Przebudzaem si. wiadomo samego siebie zaczynaa stawa mi si
znajoma, ale jeszcze nie w peni j kontrolowaem. Powoli przebijaa si jednak
przez mg snu; jej zacztkiem bya mieszanina niewiadomoci tego, co si dzieje,
i zowrogiego przeczucia, e niezgbione czai si tu za rogiem.</p>
<P>Na mojej twarzy musia si malowa wyraz niedowierzania, poniewa don Juan
doda z naciskiem:</p>
<P> Takie jest nienie. Powiniene ju wiedzie, e jego rozstrzygnicia s ostateczne.
Carol Tiggs odesza.</p>
<P> Ale, jak mylisz, don Juanie, dokd odesza?</p>
<P> Tam, dokd odeszli czarownicy staroytnoci. Powiedziaem ci, e darem tej,
ktra sprzeciwia si mierci, s nieograniczone moliwoci nienia. Nie chciae
niczego konkretnego, wic kobieta z kocioa podarowaa ci co abstrakcyjnego:
moliwo wznoszenia si na skrzydach intencji.</p>
</td></tr></table></body>
</html>