• File: on-b-06.htm
  • Full Path: /srv/http/kleku/pub/ebooks/swiadome snienie/oneironautyka/on-b-06.htm
  • Date Modified: 2019-09-06 10:00:00
  • File size: 36.6 KB
  • MIME-type: text/html
  • Charset: 8 bit
 
Open Back
<HTML>
<HEAD>
<TITLE>Klub Theta</TITLE>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 {  font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td {  font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="-main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div align="right"><A HREF="on-ind.htm">Spis treci</A> </div>
<h4 ALIGN="CENTER"><B>MISTYCYZM</b><br>
(tekst wykadu z dn. 24.04.1998)<br>
Copyright  Adam Bytof, 1998</h4>
<b>CZĘŚ I</b>
<p>Dzie dobry. Witam was wszystkich bardzo serdecznie i dzikuj, e chcecie
powici swj czas na nasze spotkanie. Czuj si bardzo zaszczycony mogc mwi
na najwaniejszy w moim yciu temat. Myl, e temat ten jest najwaniejszy
w yciu kadego czowieka, nawet wtedy, gdy nie zdaje on sobie z tego sprawy.
Tematem tym jest mistycyzm i mistyczne stany wiadomoci.</p>
<p>Dla wielu ludzi jest to zaskakujce. Jak to? Mistycyzm miaby by najwaniejszym
tematem w moim yciu? Oczywicie szanuj religi i duchownych, ale w adnym
razie nie widz siebie jako mistyka. Mistycyzm nie jest dla mnie.</p>
<p>Taka postawa wynika z nieporozumienia, czym jest mistycyzm. Wikszo z nas
kojarzy mistycyzm ze redniowieczem, z mnichami, zakonami, z brakiem kontaktu
ze wiatem materialnym, ze wiatem zwykych ludzi. Mistycyzm kojarzony jest
z religijnoci zakonn. W odbiorze spoecznym zazwyczaj mistycy to osoby zakonne:
Ojciec Pio, w. Jan od Krzya, Ojciec de Mello, w. Teresa z Avila, Ramana Maharshi,
Ramakrishna, Bal Szem Tow i in. Tymczasem mistyk nie ma nic wsplnego z rol
spoeczn. Mistykiem moe by kady, niezalenie od roli, ktr peni w spoeczestwie.
Mistykami bywaj rwnie menederowie, muzycy, artyci, naukowcy, urzdnicy,
politycy, gospodynie domowe i robotnicy. Mistycyzm to etap w rozwoju wiadomoci,
w rozwoju osobowoci. Myl tu o zdrowym mistycyzmie. Etap ten nastpuje po
etapie racjonalizmu, po wyczerpaniu si i dojciu do granic rozsdku, racjonalnego
mylenia, do granic ego-osobowoci. Czasami ludzie myl etap przedracjonalny,
mityczny z mistycznym, ponadracjonalnym. Dlatego te mistyk kojarzy im si z
osob troch niezrwnowaon, bujajc w obokach, nie z tego wiata itp. To
jest chory mistycyzm. Polega on na cofniciu si w rozwoju do etapu przedracjonalnego
w wiat fantazji dziecka. Kiedy czowiek dowiadczy granic mylenia, granic
wasnego ego, co jest procesem czasami bardzo bolesnym, moe upa i powrci
do etapw wczeniejszych. Ukryje si przed rozwojem w mitologii, w ideologii,
zaprzeda wasn dusz diabu grupy, zbiorowej, kolektywnej religii, sekty, niewiadomoci.
Moe rwnie cofn si jeszcze bardziej i popa w etap magiczny, etap psychozy,
w wiat snu i wyldowa w szpitalu psychiatrycznym. Do tego moe doprowadzi
chory mistycyzm. Nic wic dziwnego, e ludzie syszc sowo mistyk czuj si
troch dziwnie i spogldaj nieco podejrzliwie.</p>
<p>Zdrowy mistycyzm jest etapem, ktry przekracza mylenie, a nie prbuje go wyeliminowa.
Albert Einstein, ktrego nie mona podejrzewa o sabo w dziedzinie myli,
zakoczy swe ycie jako mistyk. Pisa w ten sposb:</p>
<p>Najgbszym i najszlachetniejszym uczuciem jakiego moemy dostpi, jest przeycie
mistyczne. Z niego kiekuje wszelka prawdziwa nauka. Komu to uczucie jest obce,
kto nie potrafi ju ani dziwi si, ani zatraci w podziwie, ten jest martwy.
Wiedza o tym, e niezbadane egzystuje naprawd i e objawia si ono jako najwysza
prawda i promieniujce pikno  o czy moemy mie jedynie mtne pojcie  ta
wiedza i to poczucie s jdrem wszelkiej prawdziwej wiary. Tylko w takim znaczeniu
zaliczam si do prawdziwie religijnych ludzi.</p>
<p>Podobnie mistyczne wypowiedzi mona znale u najwikszych naukowcw XX wieku
i wczeniej. Poza Einsteinem wystarczy wymieni chociaby Erwina Schrdingera,
Dawida Bohma, Sir Arthura Eddingtona, Sir Jamesa Jeansa, Isaaca Newtona i in.
</p>
<p>Mistycyzm jest naturalnym etapem rozwoju osobowoci, rozwoju czowieka. Stajemy
si mistykami, gdy zaczynamy dowiadcza tego, co istnieje ponad zwyk wiadomoci,
gdy docieramy do Nadwiadomoci, dowiadczamy Ducha w nas samych.</p>
<p>Racjonalista, wczeniej czy pniej w swoim yciu, dochodzi do granicy wasnego
umysu, do granicy ego. Zadaje sobie pytania na ktre nie ma odpowiedzi i ma
w tym momencie szans wkroczy w nowy etap, przekroczy ego, dowiadczy owiecenia
albo zbawienia. Bez dowiadczenia mistycznego nasze ycie wydaje si niepene,
mamy poczucie cigego niedosytu ycia. Dowiadczenie mistyczne dopenia nasze
ycie i czyni je szczliwszym. Robert Oppenhaimer, synny fizyk, powiedzia:
</P>
<p>Owe dwa sposoby mylenia, droga czasu i historii oraz droga wiecznoci i bezczasowoci,
stanowi cz ludzkiego wysiku, zmierzajcego do zrozumienia wiata, w ktrym
yje. aden z nich nie daje si poj przez drugi ani do zredukowa. Stanowi
one, jak to mawiamy w fizyce, komplementarne punkty widzenia, kady z nich jest
dopenieniem drugiego, aden nie daje penego obrazu.</p>
<p>Mistycyzm wic jest zadaniem i przyszoci kadego rozwijajcego si czowieka,
jest przede mn i przed tob, jest nasz przyszoci.</p>
<p>Znacie t historyjk o czterech anioach, ktrzy towarzyszyli Bogu, gdy stwarza
wiat?</P>
<i>Kiedy Bg stwarza wiat zwrcio si do niego czterech aniow. Pierwszy zapyta:
Jak ty to robisz?<br>
Drugi: Czemu to robisz?, trzeci: Czy mog w czym pomc? Czwarty: Ile to
jest warte?<br>
Pierwszy by naukowcem; drugi filozofem; trzeci altruista, a czwarty porednikiem
w handlu nieruchomociami.<br>
Pity anio przyglda si w zadziwieniu i bi brawo z bezmiernego zachwytu. Ten
by mistykiem. </i>
<p>Zauwacie e tylko mistyk mia w sercu rado, tak naprawd tylko on by szczliwy.
Trwae szczcie mona w yciu osign tylko poprzez rozwj duchowy i wkroczenie
na etap mistyczny. Ken Wilber  znakomity filozof i psycholog  powiedzia,
e naprawd szczliwym mona by tylko w drzemce podwiadomoci albo w przebudzeniu
nadwiadomoci, wszystko inne jest tylko rnym stopniem pieka. Nadwiadomo
to sfera w ktrej zostaje przekroczona nasza zwyka codzienna wiadomo, nasze
ego, czyli poczucie ja, takie jakie mamy w tej chwili. Przekraczajc to poczucie
odnajdujemy swoj gbsz tosamo, nasze prawdziwe Ja, ktre jest rdem
szczcia i mioci. Przekonujemy si, e tak naprawd to nasze ego penio
rol faszywego ja i w porwnaniu z trwaoci i wiecznoci Jani byo tylko
tymczasow zjaw, zjawiskiem. Do ego wanie nale takie uczucia jak lk przed
mierci, lk przed nieistnieniem, zawi, zazdro, nienawi, agresja, gniew,
podanie, chciwo itd. Do ego nale wszystkie nasze problemy. Gdy przebudzimy
si do nadwiadomoci spojrzymy na ego i jego problemy jak na problemy dziecka,
ktre nie moe zbudowa zamku na play. I cho przeywa prawdziwy smutek, zo,
al, moe nawet rozpacz  to jednak my wiemy, e nie s one tak naprawd najwaniejsze
i nie poddajemy im si. Mamy inn perspektyw. Zdaje si, e to Jung powiedzia,
e rozwizanie naszych problemw nigdy nie znajduje si na poziomie na ktrym
problemy powstaj, lecz na wyszym. W gruncie rzeczy tych najgbszych problemw
yciowych nie da si rozwiza, lecz mona z nich jakby wyrosn. Przekroczy
je w swoim rozwoju. Dlatego mistycy s ludmi szczliwymi. Maj w sobie poczucie
spenienia, sensu ycia, samorealizacji, maj to, czego my wszyscy szukamy.
Problem polega jednak na tym, e nie szukamy tego we waciwym miejscu. Znacie
historyjk szejka Nasruddina?</p>
<blockquote> <i>Jeden z ssiadw zasta Nasruddina na kolanach szukajcego czego.
<br>
 Czego szukasz muo?<br>
 Mojego klucza, zgubiem go.<br>
I obaj na klczkach, zaczli szuka zgubionego klucza. Po chwili ssiad zapyta:
<br>
 Gdzie go zgubie?<br>
 W domu.<br>
 wity Boe! W takim razie dlaczego szukasz go tutaj?!<br>
 Bo tu jest wicej wiata. </i> </blockquote>
<p>Nasruddin szuka klucza nie tam, gdzie go zgubi, lecz tam gdzie byo janiej,
wicej wiata. My te szukamy swojego klucza do szczcia nie w tym miejscu.
Jedni szukaj go w sukcesach, w popularnoci, w sawie, w pienidzach, dobrach
materialnych, nowych samochodach, inni w nowych znajomociach, w dobrych interesach,
w nowych kobietach albo mczyznach, w nowych dowiadczeniach, rozrywkach, narkotykach,
mocniejszych wraeniach, w zbrodni, okruciestwie itd. Wszyscy szukaj szczcia,
wydaje im si, ze znaleli i ... za sekund znowu zaczynaj szuka. I tak bez
koca. Chyba, e maj szczcie i spotkaj kogo, kto im powie gdzie szczcie
mona znale. Moe by te tak, e majc wszystko czego pragnli poczuj pustk,
bezsensowno wasnego ycia, wasnego istnienia w tym wiecie i ogarnie ich
gboki smutek, moe nawet rozpacz. Wtedy te musi znale si kto, kto powie,
e szczcie jednak mona znale, cho w zupenie innym miejscu. Czy to znaczy,
e skoro wiat nie moe da nam szczcia, ktrego szukamy, to naley wiat
odrzuci? Wyrzec si go? Zacz uprawia ascez, porzuci rodzin, wstpi do
klasztoru? Mona tak zrobi. Ale nie trzeba. Znacie historyjk o rybaku?</p>
<blockquote> <i>Bogaty przemysowiec z Pnocy poczu niesmak widzc pewnego rybaka
z Poudnia, spokojnie opartego o swoj d i palcego fajk.<br>
 Dlaczego nie wypyne owi?  zapyta przemysowiec.<br>
 Bo ju zowiem do na dzisiaj  odpowiedzia rybak.<br>
 Dlaczego nie owisz wicej ni to konieczne?  nalega przemysowiec.<br>
 A c bym z tym robi?  zapyta z kolei rybak.<br>
 Zarobiby wicej pienidzy  pado w odpowiedzi  Mgby wtedy zaoy motor
do twojej odzi, wypywa na gbsze wody i owi wicej ryb. Wtedy te zarobiby
do pienidzy, by kupi sobie nylonow sie, dziki czemu miaby jeszcze wicej
ryb i wicej pienidzy. Szybko zarobiby na drug d... i by moe, na ca
flot. Byby wtedy bogaty tak jak ja.<br>
 I co bym wtedy robi?  zapyta znowu rybak.<br>
 Mgby wtedy usi i cieszy si z ycia  odpowiedzia przemysowiec.<br>
 A jak mylisz, co ja wanie w tej chwili robi?  zapyta zadowolony rybak...</i></blockquote>
<p>Zarwno jeden jak i drugi robili z naszego punktu widzenia bd. Jeden myla,
e odczuwanie szczcia mona odwlec na pniej, najpierw naley zapewni sobie
warunki do rozwoju duchowego. Drugi myla, e mona by szczliwym tu i
teraz i zaprzesta dziaania, ktre przecie szczcia nie daj. Jeden by
typowym czowiekiem interesu, drugi by typowym mnichem. On by szczliwy,
nie wiadomo jednak, czy szczliwe byy rwnie jego dzieci i ona. Ona i one
nie musiay przecie prezentowa tego wysokiego stanu wiadomoci. Spotykajc
w swoim yciu takich mnichw sdz, e w ogle go to nie obchodzio. My jednak
nie chcemy nalee ani do zapdzonych biznesmenw, ani do nic nie robicych
szczliwych mnichw. yjemy w wiecie i nie mamy zamiaru od niego ucieka.
Taka ucieczka zwana bywa kwietyzmem albo eskapizmem i jest jednym z gwnych
argumentw przeciwko mistycyzmowi. Jak zostaniesz mistykiem to zaczniesz ucieka
od wiata, przestaniesz dba o interesy, przestaniesz mnie pragn seksualnie,
bdziesz mruczkiem i odsuniesz si od innych, lepiej od razu id do klasztoru.
Nie ma wikszej od tego bzdury!!!</p>
<p>To s wanie schematy, ktrym podlegamy. Mistyk  aha, to ten co buja w obokach,
nie stoi twardo na ziemi. Bzdura!!! W rzeczywistoci jest odwrotnie, przynajmniej
moe by, jeeli tego zechcemy. Przekroczenie umysu, przekroczenie ego nie
oznacza zabicia go, zniszczenia. Nasza wiadomo rozszerza si w czasie przeycia
mistycznego, ale ego pozostaje nienaruszone, wicej nawet  zaczyna zdrowie
i wzrasta w si. Czy to znaczy, e stajemy si egoistami? Oczywicie nie!
Egoici to ci, ktrzy maj silne, ale chore ego. Majc zdrowe ego lepiej funkcjonujemy
w wiecie. I w tym miejscu staje si jasny zwizek pomidzy mistycyzmem i sukcesem,
zdrowiem i bogactwem. Przeycie mistyczne moe by wic rodkiem rwnie do
ulepszenia naszego ycia codziennego. A odbywa si to na wielu rnych poziomach
i na wiele sposobw.</p>
<p>Spjrzmy najpierw na zdrowie.</p>
<p>Jedn z najwaniejszych praktyk mistycznych jest modlitwa albo medytacja. Polega
ona na odwrceniu uwagi od wiata zewntrznego i zwrceniu jej do rodka w kierunku
umysu, duszy albo w kierunku swego ja. Kto mgby zapyta  a co to ma wsplnego
z modlitw i z Bogiem? to wcale nie jest adna modlitwa. Ot nie! To jest modlitwa,
a nawet jedna z najwyszych jej form.</p>
<p>Mistycy od wiekw wskazywali, e Boga nie mona znale w jakim miejscu na
zewntrz, w jakiej wityni czy kociele, lecz najatwiej mona znale Go
w swoim sercu.</p>
<p>W swoim sercu to znaczy gdzie? W swoim ja. Serce u mistykw nie oznacza oczywicie
fizycznego organu, nie oznacza rwnie rda emocji i sentymentalnych uczu.
Serce oznacza istot czowieka, jego rodek, najgbsz tosamo, jego prawdziwe
Ja. Gdy mwimy i pokazujemy: ja  wskazujemy na...serce, prawda? Dlatego
we wschodnim chrzecijastwie mwi si o modlitwie serca. A wic skupienie
na poczuciu ja jest jednoczenie krokiem w poszukiwaniu Boga. William Law,
wielki mistyk powiedzia: Cho Bg jest obecny wszdzie, jednake jest On obecny
dla ciebie tylko w najgbszej i w najbardziej rodkowej czci twojej duszy.
Zmysy dane przez natur nie mog posi Boga ani zjednoczy ci z Nim; mao
tego, twoje wewntrzne wadze rozumienia, woli i pamici mog tylko dosiga
Boga, ale nie mog by miejscem jego zamieszkania w tobie. Ale jest w tobie
korze czy gbia, z ktrej wyaniaj si wszystkie te wadze, podobnie jak
linie z jakiego centrum lub gazie z pnia drzewa. Gbia ta zwie si rodkiem,
rdem lub dnem duszy. Jest ona jednoci, wiecznoci  powiedziabym niemal:
nieskoczonoci  duszy; jest bowiem tak nieskoczona, e nic innego nie moe
jej zaspokoi ani da jej spoczynku jak tylko nieskoczono Boga.</p>
<p>Edyta Stein, ktra ma by w tym roku kanonizowana mwi wyranie: Bg mieszka
w Ja czowieka. Mistrz Eckhart, redniowieczny mistyk i teolog rwnie wyranie
to stwierdza: Poznajcy i to, co on poznaje, s jednym. Proci ludzie wyobraaj
sobie, e powinni widzie Boga tak, jakby On sta tu, a oni tam. Nie jest tak.
Bg i ja jestemy jednym w poznaniu.</P>
<p>Podobnie w. Katarzyna z Genui: Moim ja jest Bg i nie znam adnego innego
ja poza moim Bogiem.</p>
<p>wici ci nie mieli oczywicie na myli ja  ego, tego ja, ktre znamy w tej
chwili. Gdyby tak byo byby to wyraz nie tyle witoci co absolutnej paranoi,
ktr by optany np. Adolf Hitler. Im chodzi o prawdziwe Ja, ktre jest podstaw
naszego umysu, rwnie podstaw naszego ja  ego, mistycy mwi, e jest
ono podstaw wszystkiego i stanowi jedno z Bogiem.</p>
<p>Medytacja jest wic form modlitwy. Skupienie si na ja jest medytacj. Wracajc
jeszcze na chwil do problemu modlitwy. Jeeli nie skupimy si na ja, to na
czym mielibymy si skupi? Niektrzy odpowiadaj: no jak to, na Bogu, na Chrystusie.
Ale uwaga!!! Czy my naprawd w czasie modlitwy skupiamy si na Bogu, czy moe
na <B>myli o Nim, albo na wyobraeniu Chrystusa?!</B></p>
<p>Czy rzeczywicie moemy skupi si na prawdziwym, obecnym, ywym Bogu? Czy
na jego obrazie?</p>
<p>Wedug mnie obraz Boga jest bardziej nierealny ni ja. Wedug mojego dowiadczenia
ja byem pierwszy zanim zaistnia we mnie obraz Boga. Nie Bg  obraz Boga.
Jeeli mam do wyboru nierealny obraz albo realne (lub przynajmniej mniej nierealne)
ja, wybior do skupienia to drugie.</p>
<p>w. Jan od Krzya  jeden z najwikszych mistrzw modlitwy stwierdzi: Wszystko,
co wyobrania potrafi stworzy, a rozum poj i zrozumie w tym yciu, nie jest
i nie moe by rodkiem przybliajcym jedno z Bogiem.</p>
<p>Natomiast Mistrz Eckhart stwierdzi:: Kto poszukuje Boga w ustalonej formie,
ten chwyta form, pomijajc ukrytego w niej Boga.</P>
<p>Teraz ju naprawd wracajc do medytacji: okazuje si, e medytacja ma ogromny,
bardzo pozytywny wpyw na zdrowie, zarwno psychiczne jak i fizyczne. Naukowcy
wykonali niezliczon ilo bada, ktre potwierdziy pozytywne dziaanie medytacji.
Przede wszystkim medytacja wpywa na poziom stresu w naszym yciu, to znaczy
skutecznie go obnia.</p>
<p>Czynniki stresotwrcze towarzysz naszemu yciu cay czas. Nadmierne napicie
w domu i pracy, kopoty finansowe, znalezienie si w trudnym do zniesienia klimacie
lub wrogim rodowisku, utrata bliskich i ukochanych, przemoc fizyczna i poddanie
si presji emocjonalnej... itd. Nawet radosne wydarzenia takie jak lub, awans
w pracy, kupno nowego domu czy narodziny dziecka mog sta si przyczyn stresu.
Mona poczu si zestresowanym jeeli nie mona osign wytyczonego celu
lub zaspokoi jakiego pragnienia.</p>
<p>Kiedy stres trwa zbyt dugo, wywouje w organizmie zmiany biologiczne  oglny
zesp adaptacyjny Seylyego. Skada si on z trzech faz  alarmowej, odpornoci
i wyczerpania  i odpowiadaj za niego gruczoy nadnercza. Jeeli gruczoy nadnercza
(GN) pracuj ospale bdziecie czu si zestresowani i bdziecie mie skonnoci
do alergii, jeeli s zbyt aktywne mog powodowa nadcinienie, lki, depresje
oraz wysoki poziom cholesterolu i cukru we krwi.</p>
<p><b>Faza alarmowa</B> przygotowuje organizm do walki lub ucieczki (WLU). Pobudzony
mzg i ukad hormonalny zwikszaj wydzielanie adrenaliny i innych hormonw
napicia. Pomagaj organizmowi przygotowa si do dziaania. Serce zaczyna bi
szybciej, ciao zaczyna si poci, procesy trawienne zwalniaj tempo, wtroba
uwalnia glukoz do krwi. Organizm mobilizuje energi do WLU.</p>
<p>Gdy stresujca sytuacja mija organizm odpoczywa, jeeli nie mija rozpoczyna
si <B>faza odpornoci</B>, ktra umoliwia organizmowi kontynuowanie zmaga
ze stresem. Wan rol odgrywaj tu kortykosteroidy. Na przykad glukokortykoidy
pomagaj zamieni biako w energi, mineralokortykoidy powoduj zatrzymanie
sodu we krwi, co podnosi cinienie. Jeeli stan napicie przedua si dalej
GN zaczynaj odmawia wsppracy i zaczyna si <B>faza wyczerpania</B>, praca
narzdw sabnie i czowiek staje si podatny na choroby. GN wytwarzajce wicej
hormonw stresu powstrzymuj produkcj biaych krwinek i prowadz do zaniku
grasicy, czyli uderzaj w podstawy ukadu odpornociowego organizmu, ktry staje
si bardziej podatny na infekcje i choroby.</p>
<p>Nadmiar napicia potrzebuje ujcia w wiczeniach fizycznych, psychoterapii,
spotkaniach towarzyskich, hobby lub technikach relaksacyjnych.</p>
<p>Stresu nie da si unikn, nic nie pomoe unikanie stresu, moe to prowadzi
do alkoholizmu, narkomanii by uciec od swoich problemw. Niektrzy unikaj stresu
tak bardzo, e cakowicie zaprzeczaj, i maj jakiekolwiek problemy. Inni zaczynaj
zachowywa si agresywnie lub zaczynaj stosowa klasyczne mechanizmy obronne:
przeniesienie, projekcj, regresj (nage, dziecinne zachowanie np. wybuchy
zoci)i racjonalizacj (usprawiedliwiamy nasze zachowanie lub fakt, e mamy
problemy).</p>
<p>Std wiele chorb, na ktrych powstanie stres silnie wpywa moe by leczona
poprzez medytacj. Tysice praktykujcych i wielu naukowcw stwierdzio lecznicze
dziaanie medytacji w takich chorobach jak: nadcinienie, choroby krenia,
wrzody odka, nerwice, astma, choroby serca i wiele innych.</p>
<p>Leczniczy wpyw medytacji moe by rozpatrywany na kilku rnych poziomach.
Po pierwsze medytacja zwizana jest ze stanem bardzo gbokiego rozlunienia,
czyli relaksu. Regularne wywoywanie w ciele reakcji relaksacyjnej, obnia poziom
stresu w ciele i usuwa szkodliwe substancje, ktre podczas stresu s do krwi
wydzielane. Organizm si oczyszcza po wzgldem biochemicznym.</p>
<b>CZĘŚ II</b>
<p>Jednak medytacja ma rwnie leczniczy wpyw na umys. Medytacja oczyszcza nasz
osobist niewiadomo, albo jak niektrzy mwi nasz podwiadomo.</p>
<p>Wiadomo, e nasze obecne funkcjonowanie uzalenione jest od wczeniejszych
dowiadcze. Wszystkie zachowania uwarunkowane s nasz przeszoci. Najczciej
nie zdajemy sobie sprawy z tego uwarunkowania, czujemy si troch jak marionetki
poruszane przez niewidzialne nici naszych popdw, urazw, kompleksw, nastrojw,
itd. Zwizane jest to z ogromnym obszarem naszego umysu, ktry zapad si w
niepami, albo niewiadomo. Jest to do dobrze zbadane przez psychologw
gbi, np. przez S. Freuda i C.G.Junga.</p>
<p>Twierdz oni, e umys zosta podzielony na dwie czci, jedn wiadom i drug
niewiadom. Jedna nazywana jest person od greckiego terminu oznaczajcego
mask aktorsk. Jest to wic nasza twarz, ktr prezentujemy pocztkowo innym,
ale pniej rwnie sobie. Po prostu tak mocno do nas przywiera, e nie potrafimy
ju zobaczy naszej prawdziwej twarzy. Druga cz umysu nazywana jest cieniem.
Nie tylko dlatego, e nie zdajemy sobie z niej sprawy, lecz rwnie dlatego,
e ukryte s w niej rne ciemne sprawki: nieakceptowane emocje, popdy, myli
itd. Cie narasta szczeglnie w dziecistwie w okresie przystosowania spoecznego,
czyli podczas wychowania. Szczeglnie wtedy, gdy wychowanie to byo bardzo restrykcyjne,
tumice pierwotne impulsy dziecka. Kady z nas to przechodzi, musielimy przystosowa
si do ycia wrd innych, chociaby po to by przey fizycznie. Kady z nas
ma wic swj cie. Bardzo czsto bierze on udzia w procesie tzw. projekcji.
Odczuwajc niewiadomie jak emocj, np. agresj, nie pozwalam jej pojawi
si we mnie, wic projektuj j na zewntrz, w wiat zewntrzny i np. przypisuj
j jakiej innej osobie, najczciej bliskiej osobie. Nie zdaj wic sobie sprawy
z agresji w sobie, ale widz j u swojego partnera. Ja jestem OK ty nie jeste
OK. Jeeli to si przedua, zaczynam si broni przed agresj i wycofuj si
 popadam w depresj, mam chandr. Jeeli macie wic chandr zastanwcie si
co tak naprawd was wkurza!!!</p>
<p>Jak mona w takim stanie dobrze funkcjonowa? Jak mona nawizywa prawdziwe
gbokie relacje z innymi? Jak mona osign peni swoich moliwoci, gdy
yjemy w cieniu niewiadomych kompleksw?</p>
<p>Medytacja potrafi odsoni przed nami nasz podwiadomo, dziki niej moemy
dotrze do naszego cienia i wyprowadzi go na soce wiadomoci. Nie jest to
proces przyjemny. Pamitajmy, e cie stworzylimy sami na wczeniejszym etapie
rozwoju. A jego stworzenie byo koniecznoci. Teraz jestemy ju bardziej rozwinici,
bardziej dojrzali i nie musimy ju obejmowa stref cienia tak wielu uczu,
emocji, pragnie, popdw i myli. Wiemy ju, e odczuwanie emocji nie oznacza
koniecznoci jej wyraenia. Zdajc sobie spraw z wasnego gniewu nie musimy
od razu rzuca si na drugiego czowieka z piciami. Tak postpioby dziecko,
nie czowiek dorosy. A wic w medytacji spotykamy si ze swoim cieniem i uwalniamy
go. Wtedy zaczyna si proces budowania zdrowego i silnego ego. We waciwej
praktyce ego nie jest niszczone, inaczej medytacja prowadziaby do zaburze
narcystycznych albo nawet do psychozy. We waciwej praktyce duchowej nie moemy
stara si zniszczy ego, a jedynie poprawi jego stan  uzdrowi je i wzmocni!</p>
<p>Jaki to daje efekt? Czowiek zaczyna zdawa sobie spraw z tego kim jest, na
poziomie osobowoci, staje si kim. Odkrywa swoje moliwoci, dobre i sabe
strony, ma wiksz samowiadomo moe wic lepiej oceni samego siebie. Nie
wpada w puapki  niedoceniania wasnych moliwoci lub przeceniania wasnych
moliwoci. Odnajduje zoty rodek, ma lepszy kontakt z realiami. Zdajc sobie
spraw z tego wszystkiego bardziej racjonalnie steruje swoimi dziaaniami, co
jest jednym z waniejszych czynnikw powodzenia, czy te sukcesu.</p>
<p>I w tym momencie dotykamy zwizkw medytacji i mistycznych stanw wiadomoci
z dobrobytem, sukcesem i powodzeniem materialnym. Medytacja wpywa rwnie pozytywnie
na t dziedzin ycia. Dziki medytacji jestemy bardziej zrelaksowani, wypoczci,
mamy wicej siy, wikszy dystans i lepiej potrafimy oceni realia. Ponadto
dziki medytacji uzyskujemy narzdzie zmiany wasnej podwiadomoci, ktra u
wielu ludzi zostaa niestety zmanipulowana, tak by nie wykorzystywa peni wasnych
moliwoci w wiecie konkurencji.</p>
<p>Nie wiem, czy zauwaylicie fakt, e jestemy od dziecistwa zaprogramowywani
jak komputery, by nie osiga peni moliwoci, by nie wykorzystywa wszystkich
energii psychicznych i fizycznych. Wiele instytucji wadzy  od kociow po
rzdy  zainteresowanych byo przez wieki, by tumi nasz rozwj i wolno na
rne sposoby. Nie wynikao to z ich zej woli. Taka bya po prostu konieczno
rozwoju nas jako gatunku. Podobnie jak dziecko musi przej pewien etap przystosowania
spoecznego, my jako gatunek rwnie ten etap musielimy przej. Wikszo
z nas cigle tkwi jeszcze na tym etapie. Cen za to tkwienie jest tzw. wiadomo
niepowodzenia. Nasze wiadome myli, dziaania, wybory w duej mierze s kontrolowane
przez niewiadomo, nie tylko nasz niewiadomo indywidualn, ale rwnie
niewiadomo zbiorow, nasz kultur i religi. A jak zauwaycie religia nie
jest specjalnie stymulujca do osigania sukcesw, przyjemnoci, dobrobytu.
Wrcz przeciwnie na kadym kroku promuje si w religii ubstwo, cierpienie,
ascez, poczucie winy, czsto przypisuje si przyjemnociom zmysowym jeli
nie grzeszno to co najmniej niedoskonao itp. Ma to swoj ograniczon warto
kiedy trzeba np. nada jaki sens cierpieniu. Jednak jest to pomoc na krtk
met. Ponadto atwo wpadamy w mechanizm samospeniajcej si przepowiedni.
Podwiadomie dymy do przeywania niepowodzenia i cierpienia, gdy religia
nadaje temu wiksz warto ni przyjemnoci, rozkoszy i dobrobytowi. Jestemy
uwarunkowywani i nie zdajemy sobie nawet z tego sprawy. yjemy uwarunkowani
nie zdajc sobie z tego sprawy. Znacie historyjk o dwch facetach?</p>
<blockquote> <i> Henry, jak si zmienie! Bye kiedy taki wysoki, a teraz
jeste taki niski. Bye dobrze zbudowany, a teraz jeste taki szczupy. Bye
blondynem, a teraz wosy ci ciemniay. Co si stao, Henry?<br>
A Henry odpowiada:<br>
 Nie jestem Henry, jestem John.<br>
 Och, i do tego zmienie imi! </i></blockquote>
<p>Uwarunkowanie, ktrego sami w sobie nie widzimy, nie pozwala nam ostro zobaczy
rzeczywistoci, i co za tym idzie, nie pozwala nam waciwie funkcjonowa.</p>
<p>Nikt wiadomie nie dy oczywicie do niepowodzenia, co wicej, wielu z nas
zdaje sobie spraw z tego, e przyjemno, rozkosz nie jest grzechem, e powodzenie
nie jest grzechem, bogactwo rwnie. Jest to jednak wiedza intelektualna, my
to wiemy swoim rozumem, ktry ksztatowa si stosunkowo krtko. Nasza podwiadomo
ksztatowana bya i jest o wiele duej i ma o wiele silniejsze energie do dyspozycji
 religi, kultur, filozofi. To nic, e my nie zajmujemy si tymi sprawami,
one zajmuj si nami. My jestemy zanurzeni w obrazach, promujcych cierpienie
i niepowodzenie. Nie mwic ju o przyjemnoci i rozkoszy, ktrym zawsze przypisywano
gorsz jako, niedoskonao albo nawet grzeszno. Spjrzcie nie tylko na
obrazy religijne (ilu witych byo bogatych, albo przynajmniej zamonych, ilu
dowiadczao radoci i rozkoszy erotycznych?), spjrzcie na gwnego manipulatora
naszej podwiadomoci  na wiat mediw: pras, radio, telewizj. Co tam si
promuje? Jeeli ukazuj one czowieka zamonego to z pewnoci jest on moralnie
naganny, zawsze ma co na sumieniu. Ponadto rzdzi nami zwyka ludzka zazdro,
czy te zawi w stosunku do ludzi zamonych, majcych powodzenie. Podwiadomie
staramy si ich w jaki sposb poniy, przypisa im jakie ze cechy, brudne
sprawki, afery, apwki itd. Podwiadomie oceniamy ich le, niektrzy nawet
gardz ludmi zamonymi i samym bogactwem. Jak w takiej sytuacji podwiadomo
ma nam pomc?</p>
<p>Aby zmieni nasz podwiadomo nie wystarczy tylko uwiadomi sobie jakiej
zostalimy poddani manipulacji. Potrzebujemy o wiele silniejszych technik ni
zmiana pogldw. Potrzebujemy przemiany podwiadomoci. A tego mona dokona
w wyszych stanach wiadomoci, m.in. poprzez medytacj i odpowiedni wizualizacj.
Sztuka wizualizacji nie jest rzecz trudn, ale trzeba wiedzie jak to robi,
trzeba si po prostu tego nauczy.</p>
<p>Czowiek, ktry poprzez medytacj i wizualizacj wpywa pozytywnie na swoj
podwiadomo inaczej si zachowuje. Jest bardziej rozluniony i zadowolony
z ycia, przejawia tzw. wiadomo dobrobytu , tzn. nie jest przywizany do
pienidzy, dziki temu nie blokuje ich przepywu. Kiedy czytaem wywiady z tzw.
ludmi sukcesu, albo rozmawiaem z nimi osobicie, zauwaaem, e bardzo czsto
mwi oni, e waciwie sukces ich nie zmieni, e nawet przed osigniciem
sukcesu byli zadowoleni z ycia. Nie jest wic tak, e motorem postpu jest
pragnienie. Niekoniecznie trzeba by chciwym, eby doj do bogactwa. Zbyt silne
pragnienie moe nawet by przeszkod. Moe zaciemnia umys, przez co nie mona
zobaczy tego co trzeba, np. okazji do wzbogacenia si. Karol Marks stwierdzi,
e byt ksztatuje wiadomo, ja natomiast sdz, e to wiadomo ksztatuje
byt i eby zmieni swj byt, naley zmieni swoj wiadomo, a waciwie podwiadomo.</p>
<p>Wiele osb, ktre pracuj nad swoj podwiadomoci w tym kierunku stwierdzaj,
e zaczynaj si im przydarza rne szczliwe przypadki. Niektrzy mwi nawet,
e zdarzaj im si wrcz zdarzenia cudowne albo paranormalne (np. wygrane na
loterii).</p>
<p>Chciabym omwi teraz ta kwesti. Ot we wszystkich tradycjach mistycznych
mwi si o tzw. darach Ducha w., o charyzmatach, o mocach mistycznych, o tzw.
siddhi w jodze itd. Normaln rzecz na etapie przekraczania ego jest pojawienie
si takich zdolnoci. Przejawiaj si one w rnym stopniu, w rnej kolejnoci.
Do najczciej spotykanych nale: zdolno uzdrawiania przez dotyk, uzdrawianie
na odlego (np. poprzez modlitw), jasnowidzenie, sny prorocze, itp. Wszystkie
szkoy jednak przestrzegaj przed zbyt wielkim skupieniem si nad nimi. A popisywanie
si nimi przed innymi uznaj za przejaw najwyszej gupoty. Znacie ta historyjk
o Buddzie?</p>
<blockquote> <i>Budda wdrowa po Indiach i pewnego dnia spotka wielkiego i synnego
siddh, ktry, kiedy mieli przeprawi si przez rzek, zamkn oczy, wszed
w medytacj i zacz i po falach rzeki na drugi brzeg. Budda przeprawi si
odzi. Kiedy dotar na drugi brzeg, znowu spotka penego dumy siddh.<br>
 Ile czasu praktykowae, by doj do takich rezultatw?  zapyta Budda.<br>
 Praktykowaem medytacj po osiem godzin dziennie przez dwadziecia lat, by
opanowa t trudn sztuk chodzenia po wodzie  odpar siddha.<br>
 A wic dwadziecia lat twojego ycia i cikiej praktyki medytacyjnej warte
s dwanacie paisw. Tyle zapaciem przewonikowi za d!!!</i></blockquote>
<p>W mocach mistycznych, podobnie jak w dobrach wiata zewntrznego, nie mona
znale ostatecznego spenienia. I podobnie jak przy tych ostatnich nie oznacza
to, e nie mona z nich korzysta. Nie naley jedynie do nich si przywizywa,
traktowa tego typu zjawiska jak na to zasuguj  jak zjawiska, ktre przecie
przemijaj, cho na swoim poziomie maj zastosowanie.</p>
<p>Rzeczywicie medytacja do blisko zwizana jest z uruchamianiem naturalnych
paranormalnych moliwoci czowieka, szczeglnie z uzdrawianiem, ktre bliej
bdziemy omawia w innym miejscu.</p>
<p>A wic medytacja ma wpyw na nasz podwiadomo, oczyszcza j i pozwala na
wprowadzenie odpowiednich programw. Bez oprogramowania nie da si y! Do nas
nalee moe tylko wybr  ktry program sobie wybierzemy.</p>
<p>Majc moliwo wyboru oprogramowania umysu przekraczamy jednoczenie ten
umys w medytacji i wprowadzamy nasz wiadomo w sfer mistyczn, wkraczamy
w sfer nadwiadomoci. Pojawianie si mocy mistycznych jest tego jasnym znakiem.
Ale nie tylko one oznaczaj nasz rozwj: pojawiaj si stany poczucia jednoci
z kosmosem, z rzeczywistoci, z wszystkimi istotami, z caym wiatem i z Bogiem.
Pojawiaj si ekstazy bogoci i mioci oraz przeycia pustki, ktra ma w sobie
cay potencja rzeczywistoci, i inne stany wiadomoci o ktrych bardzo trudno
jest mwi jako e przekraczaj one daleko umys, mylenie i jzyk, ktrym si
teraz posugujemy.</p>
<p>Medytacja otwiera wic przed nami drog nieskoczonoci.</p>
<p>Powiedziaem, e medytacja jest zwrceniem si do rodka, odwrceniem uwagi
od wiata zewntrznego, co nie oznacza zanicia, chyba e mwimy o wiadomym
zaniciu, co praktykuje si w troch bardziej zaawansowanych metodach (np.
w tybetaskiej jodze snu, albo w oneironautyce), uzyskuje si wtedy bardzo fascynujce
i niezwyke stany odmiennej wiadomoci, w ktrych kontakt z wasn podwiadomoci
i nadwiadomoci jest bardzo gboki. S to naprawd niezwykle interesujce
rzeczy! Teraz jednak nie chodzi mi o wiadome nienie, ale o proste zwrcenie
uwagi na wiat przey wewntrznych.</p>
<p>Najprostszym doznaniem wewntrznym jest doznanie odczuwania wasnego ciaa.
Kiedy skupimy bez napicia swoj uwag na wasnym ciele zauwaymy, e dzieje
si dziwna rzecz  ciao si rozlunia. Podobnie jest np. ze zymi emocjami,
np. z gniewem. Kiedy jestesmy zagniewani i nagle zdamy sobie z tego jasno spraw
 gniew przestaje nami rzdzi, a nawet moe znikn zupenie, pojawi si jasno
umysu i rozlunienie. Jest to zupenie spontaniczne, nie wymaga adnego wysiku
i jest najlepsz technik relaksacyjn, jak znam. Nazywam j relaksem spontanicznym.
Jest to pierwszy etap medytacji, jak gdyby wstp do niej. Zawiera jednak w sobie
wszystkie najwaniejsze elementy waciwej medytacji.</p>
<p>Po pierwsze  poddanie.</p>
<p>W czasie tego wiczenia nie starajmy si robi czegokolwiek, moemy na pocztku
medytacji zadeklarowa wewntrznie poddanie swojej woli, oddanie si Bogu, Duchowi
albo Jani. Mwimy sobie: teraz niech si dzieje Twoja wola, cokolwiek miaoby
to by. Ja nie wiem co si zdarzy, ale wiem, e bdzie to suy Dobru. Niczego
nie oczekuj i wszystko przyjm. Ja niczym nie kieruj.</p>
<p>Po drugie  obserwacja bez reakcji.</p>
<p>Bdc przebudzeni rejestrujemy wszystkie doznania i wraenia z ciaa nie oceniajc
ich. Pozwalamy im by takimi jakie s i zmienia si tak jak chc. Puszczajc
kontrol, zachowujemy przytomno. Zauwaamy jak wiadomo bdzi po caym
ciele, jak wraca do oddechu jako jednego z silniejszych dozna, zauwaamy jak
ciao rozlunia si pod wpywem nieosdzajcej uwagi i wydechu itd.</p>
<p>Jeeli umys odpynie z ciaa w mylenie o przyszoci lub przeszoci, to
w momencie gdy zdamy sobie z tego spraw automatycznie powracamy do wiadomoci
ciaa, tu i teraz. Jeeli przyjd do gowy myli o kontroli, technice medytacji
itp. w momencie, gdy zdamy sobie z tego spraw mwimy nie wiem albo poddaj
si Tobie i po prostu obserwujemy to co jest.</p>
<p>Trwajc w ten sposb zauwaymy, jak gboko ciao potrafi si rozluni wtedy,
gdy mu w tym nie przeszkadzamy jakimi technikami. Zauwaymy rwnie, e zaczynamy
inaczej czu swoje ciao, pamitajmy jednak by nic z tym nie robi, po prostu
zauwaa i ju, nic wicej.</p>
<p>To bdzie wstp do medytacji.</p>
<p>Relaks jest jednym z podstawowych warunkw codziennej medytacji.</p>
<p>Na koniec chciabym przekaza wam jedno z najwaniejszych przesa jakie ja
sam otrzymaem od moich nauczycieli. Najlepiej odda je ostatnia ju historyjka
o orle w stadzie kur.</p>
<p>Pewien czowiek znalaz jajko ora i wsadzi je do kurnika u siebie w zagrodzie.
May orzeek wyklu si z jajka i zacz dorasta razem z kurcztami. Przez
cae ycie zachowywa si jak kury, ktre go otaczay. Pia, gdaka, dzioba
i drapa pazurami w ziemi, jad robaki i ziarno. Nawet kiedy lata robi to
niezdarnie i utrzymywa si w powietrzu tylko par sekund. Mijay lata i orze
zacz si starze. Pewnego dnia zauway na niebie wspaniaego ptaka. Pyn
nad chmurami majestatycznie, bez wysiku. By pikny i dostojny. Co to jest?,
zapyta orze. To jest orze, krl ptakw, odpowiedziaa kura, ale przesta
o nim myle, on jest inny ni my. Tak wic orze przesta ju o nim myle.
Po wielu latach umar i do koca ycia wierzy, e jest tylko kur.</p>
<p>ycz wam, ebycie zdali sobie w peni spraw z tego, e kady z nas jest
duchowym orem i nie musi sucha kur, tylko odkry swoj prawdziw, orl natur.</P>
<div align="center">Dzikuj bardzo! </div>
</td></tr></table></BODY>
</HTML>