<HTML>
<HEAD>
<TITLE>POLSKI KLUB ONEIRONAUTYCZNY</TITLE>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="-main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div ALIGN="right"><A HREF="on-ind.htm">Spis treci</A></div>
<h4><b>CZY RZECZYWICIE POZA CIAEM?<BR>
</B>Copyright Krzysztof Karnowski, 1997</h4>
<p>Krzysztof Karnowski jest absolwentem kursu oneironautyki, prowadzonego przez Adama Bytofa z 1996 roku, czonkiem Polskiego Klubu Oneironautycznego. Prezentuje rzadko spotykan, wrcz naukow dociekliwo i szczere zainteresowanie zjawiskiem OBE i wiadomymi snami, nie poprzestajc jedynie na powierzchownym zapoznaniu si z problemem. Dziki takiej postawie w stosunkowo krtkim czasie osign znaczc wiedz i rezultaty w praktyce wiadomych snw i dozna poza ciaem.</p>
<p>Chyba kady oneironauta, po pewnym czasie praktyki wiadomego snu, ma ochot do podenia w wysze rejony swoich dowiadcze. Pragnienie owo, to nic innego, jak prba uchwycenia czego jak najbardziej realnego i rzeczywistego, co nie byoby tylko, jak zwyczajni jestemy mawia, snem. W tym miejscu, na drodze kadego oneironauty, pojawia si rnie pojmowane dowiadczenie przebywania poza ciaem (OBE out of the body experience).</P>
<p>Tak byo i w moim przypadku. wiadome sny bowiem, wydaway mi si czsto czym tak subiektywnym i nierzeczywistym, e w kocu chciaem dowiadczy czego jak najbardziej obiektywnego i prawdziwego. Tym wanie by dla mnie stan OBE. Zaczem poszukiwa literatury zwizanej z tym zagadnieniem. Wtedy wanie natknem si na ksik Roberta Monroe pt. Podre poza ciaem. Bya ona dla mnie inspiracj i jestem przekonany, e wikszo z Was, Drodzy Czytelnicy, miaa okazj si z ni spotka.</P>
<p>Na pierwszy rzut oka ksika ta wydaje si by bardzo dobr pozycj omawiajc stan OBE. Przygldajc si jednak nieco bliej inteligentny czytelnik zauway, e Robert Monroe popeni kilka podstawowych bdw w interpretacji swoich dowiadcze. Tre tej ksiki wydaje si stale nas przekonywa, i jej autor rzeczywicie opuszcza swoje ciao i jest to jakoby fakt stwierdzony. Nie ma w niej ani jednej wzmianki na temat wiadomego snu. Dlaczego? Odpowied jest prosta: Robert Monroe nie zna zjawiska wiadomego snu!</P>
<p>Wwczas jednak jeszcze nie zdawaem sobie z tego sprawy i zainspirowany relacjami z astralnych podry, postanowiem sam, drog wiadomego snu, wyj poza ciao i znale si w sennym marzeniu, ale w jak najbardziej obiektywnym i rzeczywistym wiecie. Co prawda miaem ju dwa krtkie dowiadczenia OBE w czasie snu, jednak nie byy one bardzo podobne do tego, co opisywa Monroe. Oto te dowiadczenia, przytoczone wprost z mego dziennika.</P>
<p>Nie pamitam eby co mi si nio. Zobaczyem w ciemnoci tylko jaki obraz i uwiadomiem sobie, e stoj w przedpokoju mojego mieszkania. Chciaem i do kuchni i kiedy przechodziem przez jej prg, zobaczyem w oknach jakie wiato. Momentalnie zbudziem si.</P>
<p>nic jaki sen, nagle znalazem si na terenie mojej dziaki. Unosiem si w powietrzu i patrzyem na drzewa. Odbieraem niezwykle wyranie wszelkie bodce pynce z otoczenia tak, jakbym by tam naprawd. Nagle zbudziem si.</P>
<p>Obydwa te sny maj wspln cech. Jest to subiektywne wraenie, e to, czego si przed chwil dowiadczyo, nie byo zwykym snem. W obydwu przypadkach nastpio rwnie nage przebudzenie. Na przykad po pierwszym nie od razu wstaem i podekscytowany poszedem do kuchni. Usiadem w ciemnoci i zastanawiaem si skd w moim nie (OBE) wzio si wiato w oknach? Naraz przyszo mi do gowy, e mg to by przejedajcy samochd. A wic jednak moliwe byo to, i nie by to sen. W ten wanie sposb doszedem do wniosku, e miaem OBE!</P>
<p>Ci, ktrzy mieli kiedykolwiek podobne dowiadczenie, na pytanie skd wiedz, e naprawd opucili swoje ciaa odpowiadaj, i bierze si to z subiektywnego wraenia i przekonania. A wic ja take naleaem do tej grupy osb, co czynio moje dowiadczenia jeszcze bardziej zblionymi do typowych OBE. Potem jednak zdarzyo si co, co skonio mnie do mylenia nad tym czy rzeczywicie opuszczamy swoje ciaa, a przynajmniej czy byo tak w moim przypadku. Byo to nastpujce dowiadczenie:</P>
<p>nio mi si, e odpoczywaem w ku, w pokoju mojego brata i zrelaksowaem si, zamykajc oczy. Pomau, pod wpywem myli, zaczy pojawia si, ku mojemu zdziwieniu, jakie obrazy. Byem tym bardzo zaskoczony i naraz uwiadomiem sobie, e jestem poza ciaem w pokoju mojego brata i nie jest to zwyky sen. Mj brat powinien by spa na swoim ku, jednak nie byo go tam. Co wicej, ko nie byo nawet pocielone. Byo do ciemno. Chciaem sprawdzi, czy rzeczywicie jest to OBE, a nie jasny sen, tote skoncentrowaem si na stojcej na stoliku rolinie (ktra w rzeczywistoci znajdowaa si w innym miejscu) by ja zdeformowa sama si woli. Nie udao mi si to. W ten sposb przekonaem si, e rzeczywicie znajduj si poza ciaem. Gdyby by to tylko wiadomy sen, wizja poddawaaby si mojej woli i rolina ulegaby deformacji.</P>
<p>Zauwayem, e posiadam astralne ciao. Byo pprzezroczyste i jakby galaretowate. Mogem modyfikowa jego ksztat. Chciaem gdzie i. Tote przeniknem drzwi pokoju. Znalazem si w przedpokoju wyranie czujc otoczenie i stan, w jakim si znajdowaem.</P>
<p>Z pokoju, w ktrym spaem, doszy mnie odgosy dobiegajce jakby z telewizora. Wyczuem czyj obecno. Drzwi byy mocno uchylone wic wsunem tam swoj gow. Ku swojemu zdziwieniu zobaczyem tam matk i brata ogldajcych telewizj! Nie wiadomo czemu przeraziem si i szybko wycofaem. Postanowiem wrci do ciaa. Usyszaem co w rodzaju kliknicia, co Monroe uwaa za moment poczenia si z ciaem. Pomylaem wic, e znalazem si w ciele. Wstaem z podogi i poszedem do matki zapyta si, czy rzeczywicie ogldaa telewizj. Odpowiedziaa mi, e tak. Po chwili obudziem si. By rodek nocy.</P>
<p>Na drugi dzie, po tym dowiadczeniu, byem niezadowolony z tego, co zobaczyem. Byem na siebie zy, e podczas rzekomej eksterioryzacji, nie uwiadomiem sobie w peni, i to, czego dowiadczaem, nie byo zgodne z rzeczywistoci wic nie mogo by to OBE. Nikt bowiem nie oglda telewizji w rodku nocy, a ju na pewno nie w pokoju, w ktrym spaem!</P>
<p>Taki stan rzeczy moe sugerowa, e tak naprawd nie znajdowaem si poza ciaem, lecz tylko we nie. Po pewnym czasie zaczem tak myle, ale okazao si, e ci, ktrzy dowiadczaj OBE, maj podobny do mojego problem. Problemem tym jest niezgodno rzeczywistoci, w ktrej znajduje si astralny podrnik, z jej faktycznym stanem. Warto w tym miejscu przytoczy pewien eksperyment, ktry przeprowadzi Keith Harrary autor ksiki na temat OBE i wiadomych snw, dowiadczajcy osobicie obu tych stanw wiadomoci.</P>
<p>Pewnej nocy zbudziem si w stanie OBE, unoszc si po prostu ponad moim fizycznym ciaem, ktre spokojnie leao w ku. Wczeniej, przed pooeniem si, zostawiem zapalon wiec w drugim kocu pokoju. Obrciem si i delikatnie zaczem pyn w jej kierunku z zamiarem zgaszenia. Przybliyem moj twarz do pomienia, ale miaem troch trudnoci z jego zgaszeniem. Musiaem dmucha w pomie kilka razy, zanim wydawa si by ostatecznie ugaszony. Obrciem si i zobaczyem moje ciao lece dalej w ku. Zaczem pyn w jego kierunku a w kocu znalazem si w nim. Zapadem w sen. Kiedy zbudziem si nastpnego dnia, znalazem wiec kompletnie wypalon. Wydawaoby si wic, e w nocy, poza ciaem, oddziaywaem tylko na niefizyczny pomie wiecy.</P>
<p>Co Harrary ma na myli piszc o niefizycznym pomieniu wiecy? Czy sugeruje on nam, e kady fizyczny przedmiot ma swj odpowiednik w wiecie niefizycznym, w ktrym wydajemy si przebywa w stanie OBE? Jeli istotnie jest to prawda, to w takim razie to, co widzimy poza ciaem nie jest fizyczn rzeczywistoci, ale nasz wewntrzn jej projekcj (std moe nazwa projekcji astralnej). Sugeruj wic tym, ktrzy twierdz usilnie, e opuszczaj swoje ciaa, aby w stanie OBE prbowali oddziaywa na rzeczywisto, a take aby podjli prb jej zmiany za pomoc samych myli. Wiadomo przecie, e w wiadomym nie jego wiat w duym stopniu podlega naszej mentalnej kontroli. Kiedy wic rzeczywisto widziana poza ciaem okae si podlega takim samym prawom, jak wiadomy sen, to czy nie bdzie to oznacza, e tak naprawd nie opucilimy swego ciaa w sposb jednoznaczny?</P>
<p>Ta propozycja jednak jest niedoskonaa, jeeli nie dodamy do niej dodatkowego elementu: myli, i nie znajdujemy si poza ciaem. Przypomnijmy sobie bowiem pewien fakt z mojego OBE. Prbowaem w nim zdeformowa pewien przedmiot, bya to rolina, sam si woli (jak czsto robi to w wiadomych snach, ca t sztuk nazywajc snuciem snu), a jednak nie udao mi si to. Niepowodzenie owo wyniko z tego, i cay czas zakadaem, e jest to niemoliwe poniewa znajduj si w rzeczywistoci fizycznej. Ot najpierw musiaem pomyle, e znajduj si poza ciaem, by potem da si omami caej tej iluzji! Dlatego te podkrelam ten wany element jakim jest myl zaprzeczajca: <B>ja nie znajduj si poza ciaem</B>. O tyme stwierdzeniu (myli zaprzeczajcej) przyjdzie mi jeszcze wspomnie. Teraz za przyjrzyjmy si bliej relacjom, nieyjcego ju, Roberta Monroe mistrza eksterioryzacji z jego pierwszej ksiki. Uwaam bowiem, e to wanie jego ideologia (fenomenologia) wpywa najbardziej na mylenie przecitnego podrnika poza ciaem.</P>
<p>Monroe by absolutnie przekonany, i rzeczywicie opuszcza swoje ciao i podruje po fizycznej rzeczywistoci, jak te po innych astralnych cho sam nie uywa tej nazwy planach. Sklasyfikowa nawet te plany, nazywajc je obszarami. By wiec Obszar I fizyczna rzeczywisto, Obszar II gdzie materializoway si myli (wiat snu?) i Obszar III wiat rwnolegy (antywiat), gdzie Monroe mia swoje drugie ycie (ciekawe nieprawda?). We wszystkie te obszary mona byo wstpi jedynie po opuszczeniu swojej cielesnej powoki. Na co jednak chc najbardziej zwrci uwag, to fakt, e Monroe w ogle nie zna zjawiska wiadomego snu. Kiedy uwiadomiem sobie ten fakt, Robert Monroe straci dla mnie autorytet w sprawie niefizycznych podry, a jego sposb mylenia wyda mi si nader naiwny, co prezentuje poniszy, moe nieco obszerny, fragment jego ksiki.</P>
<p>W czasie snu nie zachodz procesy intelektualne. wiadomo, tak jak ja pojmujemy, nie dziaa. Std uczestnictwo w akcji zachodzi na poziomie reakcyjnym bd niemoliwym do kontynuowania, lub te jest po prostu biernym obserwatorem, nie mogcym podj jakichkolwiek dziaa. Percepcja ograniczona jest do jednego lub co najwyej dwch zmysw. Nie ma moliwoci natychmiastowej analizy, Bdne interpretacje zwizane s z ca percepcj i jako takie pozostaj w wiadomej pamici.</P>
<p>Stan Drugi (stan OBE przypis K.K.) jest przeciwiestwem marze sennych. Wystpuje w nim rozpoznanie wiadomoci. Umys doznaje wrae dokadnie tak samo, jak w czasie wiadomoci fizycznej. Na podstawie dozna zmysowych podejmowane s decyzje i dziaania. Weryfikacja tych wrae osigana jest poprzez wiadome i zalene od woli powtarzanie dziaa. Uczestnictwo w wydarzeniach jest takie samo, jak w wiecie fizycznym. Doznania zmysowe nie pyn z jednego czy dwu rde. Emocje s silniejsze i maj szerszy zasig ni na paszczynie wiadomoci fizycznej, ale mog by kontrolowane i kierowane.</P>
<p>Cay ten opis w uszach oneironauty brzmi znajomo jest to opis wiata wiadomego snu! Dla Monroe s to jednak przymioty wycznie stanu OBE poniewa Stan Drugi jest przeciwiestwem marze sennych. Czyby wic rozpoznanie stanu snu byo przez niego traktowane jako znalezienie si poza ciaem? I owszem. Pisa on bowiem, e czasami rozpoznawa we nie, i znajduje si poza ciaem. <B>Dla Monroe jasny sen niczym od OBE si nie rni!</b></p><p>Warto wic zauway, e Monroe nigdy nie prbowa przeksztaca otaczajcej go rzeczywistoci (czyli snu sen), kiedy znajdowa si poza ciaem, cho co prawda, stara si na ni niekiedy oddziaywa. Jestem przekonany, e jeli wprowadziby myl zaprzeczajc to odkryby, e tak naprawd jest panem otaczajcej go rzeczywistoci (innymi sowy jej kreatorem).</P>
<p>Teraz za zatrzymajmy si na pewnym fenomenie jaki towarzyszy Robertowi Monroe, na ktry kad silny nacisk. S nim wibracje poprzedzajce proces oddzielania si od ciaa fizycznego i przechodzenia tym samym w odmienna rzeczywisto. Ja rwnie posiadem umiejtno odnajdywania owych wibracji. Kiedy zdarzyo mi si to po raz pierwszy, to nikt i nic nie byo mnie w stanie przekona, e nie s one rzeczywiste, a ja nie opuszczam swojego ciaa. Moim zdaniem to wanie wibracje byy jednym z czynnikw jakie wpyny na takie, a nie inne, mylenie Roberta Monroe. Oto kilka moich dowiadcze zwizanych z tymi tajemniczymi energiami.</P>
<p>Postanowiem odnale wibracje, Niczego si nie spodziewaem, ale ku mojemu zdziwieniu zaczem co odczuwa, cho byo to raczej wraenie rozpynicia si mojego ciaa. Podniosem gow do gry i, jak si okazao, nie bya to moja fizyczna gowa. To byo co niesamowitego! W procesie oddzielania usyszaem jakby syk i towarzyszy temu charakterystyczny dwik (co w rodzaju bzyczcej pszczoy) oraz dzwonienie w rodku gowy. Wyszedem z ciaa prawie do poowy, ale przestraszyem si i szybko powrciem na miejsce, czyli do swojego ciaa.</P>
<p>By ranek. Udao mi si odnale wibracje. Przebiegay one przez cae ciao, wic rozpoczem proces oddzielania. Wiedziaem, e przy moim ku stoi moja matka, chocia nic nie widziaem oprcz jasnej powiaty. Syszaem jednak wszystko co dziao si w pokoju. Obrciem si niefizycznie i w ten sposb znalazem si twarz w d do podogi. Unosiem si tu przy moim ku. Jednoczenie baem si, e mog przenikn przez swoj matk i ona to poczuje.</P>
<p>Wiszc tak dalej, zastanawiaem si co mam robi. Obrciem si o 90 stopni i naraz poczuem lin w gardle i to w tym fizycznym! Przeknem j, bojc si o zadawienie i nagle zbudziem si, a raczej oprzytomniaem. Otworzyem oczy i spojrzaem na matk, ktra dalej bya w pokoju. Nie wydaje mi si, eby co zauwaya.</P>
<p>Bya noc. Zaczem wyczuwa energie. Kiedy je odnalazem zaczem rutynowy ju proces oddzielania. Zapomniaem jednak o waciwym rozprowadzeniu wibracji, tote nie mogem oddzieli swojej lewej poowy niefizycznego ciaa. Opadem na ko i naraz zobaczyem jaki obraz w ciemnoci. Zastanawiaem si co to mogo by. Zbudziem si i otworzyem oczy. Pooyem si w takiej samej pozycji, w jakiej widziaem obraz niefizycznymi oczyma i zaskoczony znw go zobaczyem. Byy to drzwi, ciana i sufit mojego pokoju. To wszystko jednak widziane poza ciaem byo gdzie bardzo daleko. C, czyste zaburzenie percepcji.</P>
<p>Na pierwszy rzut oka te trzy sprawozdania potwierdzaj jakoby fakt, e co naprawd opuszcza ciao. Dziki wibracjom przechodzi si ze stanu czuwania do OBE bezporednio. To pozwala niektrym twierdzi, e to co widzimy poza ciaem nie jest snem. Takie podejcie jest jednak niewaciwe, gdy do snu wiadomego moemy przecie z powodzeniem przechodzi take bezporednio, stosujc chociaby medytacj hipnagogiczn (jedna z metod oneironautycznych nauczana na kursach). Wyszukiwanie wic wibracji, jak i innych wrae pyncych z ciaa, proponuj traktowa jako kolejn technik przechodzenia bez utraty wiadomoci w faz REM (marze sennych). Stan wibracyjny jest wanie momentem przechodzenia we wspomniana faz. W niej za nasze ciao jest sparaliowane (senny parali zbawienna dla nas niemono poruszania si w czasie marze sennych), dlatego zaczynamy porusza si niefizycznie lub te, jak sugeruje znany badacz wiadomych snw Stephen LaBerge mentalnie. I susznie! Poruszamy si wic mentalnym ciaem po mentalnym wiecie (lub te jeeli kto woli sennym ciaem po wiecie snu). W tym momencie dochodzimy do punktu kulminacyjnego zamiany terminw. Pozostaje nam jednak pytanie czemu to suy i czy jest to takie wane?</P>
<p>Zmieniajc terminy astralnego ciaa (duszy?) na ciao snu, a wyjcie z ciaa na wejcie do wiata snu pozbywamy si naturalnego lku przed niemoliwoci powrotu i mierci. Sam Robert Monroe napisa, e lk ten jest najwaniejsz przeszkod dla podrnika poza ciaem. Zamiana terminw nie jest jednak oszukiwanie samego siebie. To, e tak naprawd nie znajdujemy si poza ciaem, moemy sobie udowodni wprowadzajc myl zaprzeczajc o ktrej wczeniej pisaem. Kiedy zabraknie takiej myli w stanie OBE moemy narazi si na taki rodzaj dowiadcze:</P>
<p>Wyszedem z ciaa (...). Pomylaem, e czas ju wraca. Nagle zaczem si dusi, nie mogem zapa oddechu. Chciaem wrci jak najszybciej, dlatego poleciaem do swojego pokoju. Nie byo tam mojego ciaa! Nie miaem wic do czego wraca. Pomylaem, e umarem. Usiadem w ciemnoci i zaczem si nad tym wszystkim zastanawia. Nie wiedziaem co bdzie dalej (...).</P>
<p>Jak widzicie yj nadal. Mojemu dowiadczeniu brak byo myli zaprzeczajcej zudzeniu przebywania poza ciaem. Teraz za zawsze ilekro znajduj si poza ciaem wiem, e w istocie ni. Nie reaguj panik gdy nie ma mojego ciaa lub zamiast niego ley kto inny. Jest to wynikiem wprowadzenia nie tylko myli zaprzeczajcej, ale take dugiej praktyki oneironautycznej. Dlatego wszystkim czytajcym ten tekst, jak i sobie ycz wysokiej samowiadomoci w wiecie snu, w ktrym tak bardzo lubimy przebywa.</P>
<p>Pora ju zakoczy moje rozwaania, jednak czytelnikowi naley si par sw wyjanienia. Chciabym bowiem na koniec zaznaczy, i wcale nie uwaam, e wychodzenie niefizycznym ciaem w fizyczn rzeczywisto jest niemoliwe i absurdalne. Przypadki z pogranicza mierci, bilokacja, oddziaywanie na fizyczny wiat przez osoby przebywajce poza ciaem i inne jeszcze fenomeny zdarzaj si. S faktem i nie mog by pominite. Ich omwienie nie nadaje si jednak na ten artyku, w przeciwnym wypadku zaczby on przypomina raczej ksik. Jednak wspomniane przed chwil fenomeny dalej nie s dowodem na to, e co faktycznie opuszcza ciao (mona je pojmowa np. jako ESP). Udowadnianie czegokolwiek nie byo rwnie celem niniejszego artykuu. By moe zawsze kiedy nimy co opuszcza nasze ciao? By moe to wiadomo (a czym ona jest?)? Zachcam jednak wszystkich opuszczajcych ciao by podczas kolejnej podry zadali sobie to wane pytanie: Czy rzeczywicie poza ciaem?.</P>
<blockquote> rda cytatw:
<p>Robert Monroe, Podre poza ciaem, Bydgoszcz 1994 by Limbus Ltd. (str. 317).</p>
<p> Stephen LaBerge, Lucid Dreaming, New York 1985: Ballantine</p>
<p> Polski Klub Oneironautyczny</p>
</blockquote>
</td></tr></table></BODY>
</HTML>