<html>
<head>
<TITLE>POLSKI KLUB ONEIRONAUTYCZNY</TITLE>
<meta http-equiv="Content-Type" content="text/html; charset=windows-1250">
<style type="text/css">
<!--
h4 { font: bold 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: center; text-indent: 0pt; margin: 10pt 0cm}
p { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: justify; text-indent: 0.5cm; margin: 5pt 0cm}
body { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 1cm}
td { font: 10pt Arial, Helvetica, sans-serif; margin: 5pt 0pt}
-->
</style>
</head>
<body bgcolor="#FFCC99" leftmargin="1cm" marginwidth="1cm" link="#000000" vlink="#000000" alink="#000000">
<SCRIPT TYPE="text/javascript" LANGUAGE="JavaScript" SRC="-main.js"></SCRIPT>
<table width="100%" border="0" cellspacing="0" cellpadding="0" align="center"><tr><td>
<div ALIGN="right"> <A HREF="on-ind.htm">Spis treci</A></div>
<h4>SPOTKANIA Z CIENIEM<br>
Copyright 2000 Krzysztof Karnowski</h4>
<p>By moe kady z nas zadawa sobie pytanie: "Jaki jestem naprawd?"
i nierzadko kiedy nie mg znale waciwej odpowiedzi. Oczywicie ta ostatnia
w duej mierze zaley od kontekstu, w jakim to pytanie zostaje zadane. W sensie
oglnym ono moe nie mie dla nas wikszego znaczenia. Lecz gdyby tak si
zastanowi gbiej na swoja osob, tudzie ego i jego skadnikami, relacjami,
jakie cz nas z innymi ludmi (a take z samym sob!), moemy doj do wnioskw
tym ciekawszych i zaskakujcych dla nas samych im dalej brniemy w gb naszych
struktur wewntrznych. Musimy bowiem przyzna, e wiadomi jestemy tylko
pewnego uamka rzeczywistoci, c zazwyczaj bowiem funkcjonujemy tylko w
jednej pozycji percepcyjnej zwanej oglnie "ja", lecz co by byo
gdybymy zamienili si na jaki czas schematem postrzegania osb, z ktrymi
jestemy w relacji i spojrzeli niejako ich "oczami" na nas samych?
Czy widzielibymy siebie takimi jak teraz czy te zupenie innymi? Poniewa
sowa znaczenie maj niewielkie wzgldem dowiadczenia, wic sam przekonaem
si na tym ostatnim, e tak naprawd s we mnie cechy psychologiczne, z ktrymi
za nic w wiecie nie chciabym si utosamia, a jednak musze si przyzna
przed samym sob, e niekiedy te cechy bior nade mn gr, szczeglnie w
komunikacji, powodujc szereg nastpstw niekiedy przykrych w skutkach. Zamy
zatem, e kady z nas jest taki, jaki myli, e jest i taki, jaki si nawet
nie spodziewa, e jest. Brnc dalej w przemyleniach mona doj w kocu do
koncepcji modelu czci osobowoci, ktre si w danej sytuacji uzewntrzniaj
i ktre nierzadko kiedy s wobec siebie w konflikcie, jednake chciaem si
bardziej zaj terminem jungowskiej postaci Cienia. </p>
<p>Jung, mistrz psychoanalizy i twrca takich teorii jak archetypy i niewiadomo
zbiorowa, poprzez terminologie Cienia rozumia posta ze snu, tej samej pci,
co nicy, ktra reprezentowaa zachowania i cechy, jakich dana osoba wcale
sobie nie uwiadamiaa najczciej byy to cechy do "mroczne"
(oczywicie w rozumieniu nicego). W przypadku mczyzny moe to by wczga,
pijak, homoseksualista, starzec, klown, u kobiety Cieniem moe by prostytutka,
bizneswoman, wiedma itd. itp. Innymi sowy posta ta bdzie reprezentowa
cechy, do ktrych nicy nie chce si przyzna. Prcz Cienia Jung rwnie
rozrni postacie Animy (kobiecej strony mczyzny) i Animusa (mskiej strony
kobiety), ktre odpowiednio reprezentuj osoby (aczkolwiek nie tylko) pci
przeciwnej w naszych snach, lecz o tym wspomn tylko pobienie. Tego, co rzeczywicie
symbolizuj postacie z naszych snw, nigdy do koca si nie dowiemy, jednake
hipoteza jungowskiego Cienia wydaa mi si do pocigajca w odniesieniu
do pewnych wiadomych snw, jakie miaem, nazywajc je spotkaniami z Cieniem.
Bo wystarczy sobie pomyle o czym, o czym Carl Gustaw Jung nawet nie mia
pojcia o bezporednim spotkaniu z Cieniem w wiecie wiadomego snu. Kt
wie, jak potoczyyby si losy jungowskiej psychoanalizy, gdyby jej twrcy
byo dostpne narzdzie jasnego nienia. </p>
<p>Dla tych, ktrzy nie wiedz, wiadomy (jasny) sen jest zwyczajnym snem, jaki
przydarza nam si kadej nocy z t rnic, i nicy wie, e ni. Zjawisko
to szczeglnie ostatnio stao si bardziej popularne i rozpowszechnione przez
takich ludzi jak Paul Tholey, Ceelia Green, Gale Delaney, czy chociaby najbardziej
znanego badacza zjawiska wiadomego snu dr. Stephena LaBerge'a z Lucidity
Institiute w Stanach Zjednoczonych. W Polsce natomiast propagowaniem i nauczaniem
wiadomego nienia od duszego ju czasu zajmuje si Adam Bytof twrca
oneironautyki zajmujcej si wanie snem wiadomym, zjawiskiem OBE (wychodzenia
poza ciao) oraz medytacj. </p>
<p>Jak ju wspomniaem Jung niestety nie zdawa sobie sprawy, i moemy porozmawia
ze swoim Cieniem tak, jak rozmawiamy z kimkolwiek w rzeczywistoci, w samym
nie. Przyjmowa jedynie koncepcj komunikacji z dana postaci ze snu w wyobrani,
ktr take mona zaliczy do czci naszej podwiadomoci. W oglnym spojrzeniu
za jasny sen daje nam bezporedni wgld w jej struktury. W takim przypadku
bowiem nasza wiadomo moe w czasie rzeczywistym eksplorowa krain podwiadomoci.
Moe natychmiast powzi reakcje na dany jej element, zapyta si jakie w
ma znaczenie i niejako rozbi mask symboliki, ktra czsto bywa niejasna.
Tradycyjna psychoanaliza musi na bazie skojarze dociec, co dany symbol oznacza,
natomiast w wiadomym nie symbol sam moe ulec transformacji w pierwotn,
ukryt informacj i to na nasze yczenie i tak te czsto si zdarza, e zagraajcy
nam we nie potwr zmienia si w kogo, z kim nie jestemy w najlepszych relacjach
(takim typowym przykadem jest zagraajca Tholeyowi posta tygrysa, ktry
zamieni si w jego ojca). Wrmy jednak do osoby Cienia, gdy nim gwnie
chciabym si zaj, oraz moliwoci wiadomego spotkania z nim. </p>
<p>Mona by byo powiedzie, e de facto kady sen, w ktrym wystpuje posta
tej samej pci, co nicy jest spotkaniem z jego Cieniem. By moe, jednake
niekiedy jest tak, i posta ta jest bardziej zarysowana i bardziej charakterystyczna.
Tak byo wanie w jasnych snach, jakie pragn przytoczy. Jak zatem moe
wyglda wiadome spotkanie ze swoim drugim "ja", ze swoim mr. Hyde,
ktry uaktywnia si przecie nie tylko w czasie snu jako jego element, lecz
przede wszystkim w naszej powszechnej codziennoci. </p>
<blockquote>
<p><i>"Staem si wiadomy we nie. Znalazem si w niesamowitej krainie.
Widziaem wielk ludzk gow w klatce. Pomylaem, e to jaka uwiziona
cz mojej osobowoci. Potem znalazem si w koszmarnym pomieszczeniu z wieloma
istotami. Jedn z nich bya posta podobna do czowieka z koskimi zbami.
w kto siedzia milczco przy oknie. Postraszyem go nieco mwic mu, e
to ja jestem panem snu i mog zrobi wszystko, na co odpowiedzia mi: "Chyba
wiesz, e mog zrobi tak, by zjad wasne wosy!". Poczuem w tym momencie
strach i respekt i zwolniem z tonu. </i></p>
<p><i> Po chwili wszystkie postacie zaczy taczy wkoo. Zaczem krzycze
by mi powiedziay czego ode mnie chc. W kocu, przy ostatnich obrazach nienia,
powiedziay mi, e jestem winny mierci stu z nich. Pomylaem, e to przecie
tylko nione postacie..." </i></p>
</blockquote>
<p>Kiedy zaczem pniej swobodnie przyglda si owemu snowi, zauwayem,
e posta siedzca przy oknie, ktra nastraszya mnie swoimi dziwnymi sowami,
bardzo przypominaa mnie samego i to nawet fizycznie! Pniej pamitaem,
e nad ranem, po tym nieniu (pod samym terminem nienie rwnie rozumiem
sen wiadomy), ju w zwykym nie, cigaem jakiego mczyzn i zabiem go
strzaem z pistoletu! Czybym zabi kolejna cz swojej osobowoci? Oskarenie
demonicznych postaci z mego nienia niezwykle pasuje do istniejcego w psychologii
modelu czci, ktry mwi, e psychika czowieka nie skada si z jednej,
spjnej caoci, lecz z wielu czci, ktre maj rne zadanie do spenienia.
Przypumy zatem, e w naszym wntrzu s czci, ktre odpowiadaj rwnie
za zachowania negatywne i dla nas niepodane. Akurat, kiedy wystpi w sen,
byem po bardzo silnych procesach transformacyjnych (oczywicie z myl na
lepsze). Czy zatem zmiany, jakie w nas zachodz powoduj dezintegracj pewnych
czci i tworzenie si nowych, ktre odpowiadaj za nowy model zachowa? </p>
<p>
Wracajc do koszmarnego wiadomego snu, do dzi czuj dreszczyk emocji ilekro
go wspominam. Byo nawet tak, e zaczem tskni za tamt kraina i moim Cieniem
postaci przy oknie ktra zaczynaa mnie po prostu fascynowa. Ciekawe
jest rwnie to, e w samym nieniu traktowaem ow posta jako kogo znaczcego,
komu chciaem uwiadomi, e tak naprawd moja wadza w krainie snu jest wiksza.
Jaki czas pniej wszedem w nastpujce sen wiadomy. </p>
<blockquote>
<p><i>"Bdc wiadomy staem niedaleko marketu. Spostrzegem tam bardzo
wysokiego, na okoo 2,5 metra, mczyzn. Szedem za nim. Klepnem go w plecy
by si odwrci. Gdy to zrobi spojrzaem w jego twarz w jaki sposb bya
podobna do mojej. Pomylaem, e to mj Cie. Powiedziaem mu, e chc z nim
porozmawia. On jednak zrobi gron min, podnis mnie i rzuci mn ca
si. Podszed do mnie i zacz mn miota na wszystkie strony. Zapa mnie
w kocu za nogi i podnis do gry tak, e wisiaem gow w d. Powiedziaem
mu, e mam dla niego prezent. </i></p>
<p><i> Zagodnia, lecz po chwili zacz na nowo stawa si agresywny. Zaczem
z nim walczy. nienie jednak stracio na swojej mocy, obraz ciemnia i zszarza.
W jaki sposb go pokonaem..." </i></p>
</blockquote>
<p>W tym nie ju wyranie pojawia si myl, e mam do czynienia ze swoim Cieniem
w momencie, kiedy spostrzegem podobiestwo twarzy owej postaci do mojej wasnej.
W obydwu wiadomych snach mj domniemany Cie najwyraniej chcia mnie przerazi,
jednake pomimo tego sama jego posta przycigaa mnie i fascynowaa. W tyme
jednak nieniu Cie sta si bardziej agresywny. Wtedy by nieruchom postaci
przy oknie, ktra tylko rzucia grone spojrzenie i sowa, tym razem za,
Cie nie odezwa si, lecz przeszed do dziaania (moliwe, e go po prostu
wczeniej rozzociem). Poza tym koszmary zawsze byy dla mnie fascynujc
treci (kiedy zostaem przez to posdzony o masochizm) a to, e mj Cie
dostosowa si do tej fascynacji dziaao tylko na jego korzy. Idmy jednak
dalej w moich mrocznych spotkaniach z Cieniem. </p>
<blockquote>
<p><i>"Szedem w kierunku poczty. Podszed do mnie przechodzie i zapyta:
</i></p>
<p><i> Ma pan papierosa? </i></p>
<p><i> Nie, nie mam powiedziaem i tym samym odzyskaem wiadomo przechodzc
w wiadomy sen. </i></p>
<p><i>Nieznajomy zacz i razem ze mn dziwnie si na mnie patrzc. Po jakim
czasie doczyo do niego jeszcze dwch. Zaczli mnie popycha. Jeden z nich
wyglda jak ohydny Quasimodo krzywa twarz, niesymetryczne oczy, brak zbw
i garb. Zatrzymaem si i rozpoczem konfrontacj. </i></p>
<p><i> Czego ode mnie chcecie? </i></p>
<p><i> eby pracowa w spce lub by sdzi powiedzia jeden z nich. </i></p>
<p><i> eby pracowa tam, gdzie ja po mierci wtrci Quasimodo. </i></p>
<p><i> A co bdziesz robi po mierci? zapytaem. </i></p>
<p><i> Jak to co? Wejd w twoje oczy! </i></p>
</blockquote>
<p>Ostatnie zdanie zostao powiedziane w uamku sekundy w dziwnym zagszczeniu
i deformacji czasu. Wraz z nim, w tym krtkim czasie, zobaczyem w wizji wiele
obrazw z jakimi postaciami, a potem zezowate oczy wypowiadajcego i dziurawe,
ohydne zby. Cay wydwik sw by odraajcy, a szczeglnie sposb, w jaki
zostay wypowiedziane byskawicznie i dziwnie. Zbudziem si z przypieszonym
oddechem." </p>
<p>Tu mj Cie, w towarzystwie dwch postaci, da mi niezego upnia. Tym razem
przerazi mnie na dobre, chocia nie na dugo, jednake nadal przechodzi mnie
strach na samo wspomnienie tego dziwnego snu. Chocia miaem w nim nadziej
na przeprowadzenie procedury konfrontacji (dla tych, ktrzy jej nie znaj
procedura ta opisana jest w ksice "Jaso" A.Bytofa), jednake
Cie nie da mi adnej szansy. Szczerze mwic zaczynaem nie do koca si
czu panem swojego snu wraz z pojawieniem si wiadomoci. Zaczem zdawa
sobie spraw, e wkraczam do krlestwa pewnego kogo, kto prawi swoje rzdy
od dawna i nawet moja wiadomo w jego wiecie, ktra przecie stwarza poczucie
bezpieczestwa, nie stanowi dla niego wikszego problemu by straszy, a przez
to pokaza, kto ma faktyczn wadz. Jednake nie o sam wadz tu przecie
chodzi i udowodnienie, kto posiada wicej mocy. W kadym bd razie stanowczo,
sia i pewno mojego Cienia zaczy mi imponowa. Oto kolejny sen wiadomy.
</p>
<blockquote>
<p><i>"W towarzystwie R.P. w nocy, przed moim domem, przyszed do nas czowiek,
drobnej postury, z kapeluszem na gowie w starym brzowym paszczu. Byem
ju w jasnym nieniu. Nieznajomy mierdzia alkoholem i stchlizn. Unosi
si wrcz za nim odr. R.P. uciek, ja take chciaem, ale mnie dogoni. Powiedziaem
mu, e postawi mu wino pod warunkiem, e nie bdzie mnie dotyka. On przysta
na to i poszlimy w kierunku sklepu monopolowego. Naraz spojrzaem na niego
i powiedziaem: "Jeste moim Cieniem!". Po chwili dostaem zwierzcego
gosu a on zmieni form i stao ich si trzech. Mnie te byo trzech. Ja
we trzech walczylimy z nimi. Po chwili zorientowaem si, e bijc ich uderzam
samego siebie..." </i></p>
</blockquote>
<p>Skd wzi si u mnie impuls bym nazwa posta Cieniem? Nie mam pojcia,
jednake po czasie poczuem wrcz, e zadajc ciosy jego trjcy czuj je w
pewien sposb na sobie. C, Cie przecie jest mn samym tyle tylko, e reprezentuje
moje cechy nie uwiadomione. Dlaczego w tym nieniu, przecie wiadomym, pojawia
si nagle agresja co do mojego Cienia? Take nie wiem. Bd co bd posta
zacza by dla mnie coraz to bardziej tajemnicza. Cie z pierwszego i trzeciego
snu by odraajcy, z drugiego silny, lecz opanowany za z ostatnio przedstawionego
odpychajcy. O c za wspaniae cechy! </p>
<p>
Tak wic w przedstawionych tu snach Cie by odpowiednio demoniczn postaci
przy oknie, brutalnym olbrzymem, ohydnym Quasimodo i w kocu mierdzcym kloszardem.
Postacie zaiste z ktrymi nie bardzo czowiek chciaby si utosamia (na
szczcie ja nie mam tak wysokiego poczucia wasnej wanosci!). Teraz dobrze
byoby dla mnie zastanowi si, kiedy owe postacie uzewntrzniaj si w komunikacji
i nie tylko, chocia mona by powiedzie, e tak naprawd wszystko jest pewnego
rodzaju sposobem komunikacji. Na (Wasze) szczcie nie bd si tutaj zagbia
w analiz mojego, domniemanego z reszt, Cienia, oraz treci, jakie od niego
otrzymaem. Jeli kto ma na to ochot, moe dokona takiej interpretacji
tylko i wycznie dla wasnej satysfakcji i niepewnoci, gdy kad intepretacj
miao mona podda w wtpliwo. </p>
<p>
Ostatnio miaem bardzo dugi sen wiadomy ktry, w subiektywnym odczuciu,
trwa okoo 30 minut. W owym nie, bardzo dynamicznym, znowu spotkaem Cienia
i jego kompanw. Robilimy wiele ciekawych, szalonych i przeraajcych rzeczy,
ktrych nie bd tu opisywa. Niekiedy owe towarzystwo serwowao mi koszmarne
dowiadczenia i stroio sobie ze mnie arty. Jednake polubiem je niezmiernie.
Wrd nich czuem si bardzo niezwykle i oryginalnie. Chocia wikszo z
nich mnie przeraaa to jednak do tej pory czuj z nimi ciekaw wi. W swojej
wyobrani widz mroczna krain swojego Cienia i towarzyszcych mu czci mojej
psychiki. Cie w panuje w swoim krlestwie i czasami da zna o sobie w bardziej
szczeglny, powiedziabym artem "drastyczny" sposb, w koszmarnych
wizjach, rwnie w snach wiadomych. Oczywicie gdybym przejrza swoje sny,
te zwyke i jasne, znalazbym zapewne wiele ciekawych postaci, ktre mgbym
uzna za swj Cie, jednake w tych dowiadczeniach, jakie przedstawiem,
odczuwam pewien rodzaj pewnoci, e to by on, wanie on (oczywicie przyjmujc
jungowsk hipotez) moje drugie "ja", ktre mieszka gdzie w krainie
podwiadomoci i jak najbardziej zasuguje na uwag. </p>
<p> Czym jest to owo drugie "ja" w niewiadomoci? Kt to wie. Psychoanalitycy
proponuj nam zacz podr w gb swojej podwiadomoci by w kocu drugie "ja"
pozna i sta si przez to peni jani. S rne drogi i sposoby podrowania
po morzu niewiadomoci a kady z nich przynie nam moe rne korzyci lub
nie. Wszystko jest kwesti interpretacji. A c my moemy zrobi? Moemy poprosi
kogo o pomoc w poznawaniu nas samych, pj nawet do psychoanalityka, ktry
niestety ma to do siebie, e nie zawsze dba tylko o nasze interesy, lub te
sami spojrze w swoje sny, tudzie uy snu wiadomego i..... spotka si z
Cieniem Od tak pod wpywem pragnienia. Kto wie, kto stanie przed nami i jakie
treci zostan nam przekazane? W kadym bd razie ja ju nie mog doczeka
si kolejnego wiadomego spotkania z moim Cieniem i jego wspaniaym towarzystwem.
Dzi take bd zasypia i zamykajc oczy bd ju blisko jego krlestwa.</p>
</td></tr></table></BODY>
</html>